poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Co rusz to tusz - jaka mascara?

To czego wymagam od tuszu do rzęs to pogrubiania, bo mam długie jasne rzęsy, ale zdaje mi się że kiedyś było ich więcej, choć już nie wypadają. Lubię efekty bardziej widoczne niż tzw." naturalne" ale niestety testowanie tuszu to dla mnie nie tyle pomalowanie się nim, co sprawdzenie jak się zmywa. Zanaczam, iż zawsze kupuję zwykłe tusze, nie waterproofy! Muszę dodać, iż niezwykle rzadko nie używam tuszu do rzęs, zawyczaj tylko kiedy mam wakacje. Wyobrażam więc  sobie make up bez mascary ale ... po co bez jak można z? Odkąd moje oczy zrobiły się szczególnie wrażliwe znalezienie odpowiedniej mascary jest dla mnie wyczynem, bo cóż z tego, iż ładnie wygląda i dobrze się nosi, jak ciężko się zmywa i na drugi dzień mam oczy czerwone jak królik i muszę używać kropelek, na dodatek od tarcia niszczę sobie skórę wokół oczu, rzęsy zaczynają mi wypadać, a ostatnio dowiedziałam się, że energiczny długotrwały demakijaż oka może powodować...zniekształcenia rogówki!
Próbowałam wielu tuszy o rzęs, więszość lądowała potem w kosmetyczkach mojej mamy, siostry lub koleżanek. Wszystko przez trudności w zmywaniu. Jeśli ktoś takowych nie posiada to na pewno  polecam MaxFactora: szczególnie podobał mi się efekt po MasterpieceFalse Effect, ale klasyczny 2000 Calorie też jest niezły, i ma wiele zwolenniczek. Czasem kusi mnie by wrócić do tych tuszy ze względu na ładny efekt, ale niestety jak na moje szczególne w tym względzie wymagania zmywały się zbyt ciężo. Nieco lepiej jest z False Lash Effect Fusion, który właśnie mam na stanie, ale również nie mogę używać go codziennie, tylko z powodu nie idealnie łatwego zmywania.
Swego czasu używałam mascar Rimmela, te zmywały się dobrze, ale miały za mało widoczne, za skromne efekty, tak jak tusze do rzęs Astor. Nawet nie pamiętam, które z nich miałam, ale było ich dużo, obu tych marek.
Wybróbowałam również mascary L'Oreal: Ekstra Volume Collagen, Volume Million Lashes - tu efekty były naprawdę satysfakcjonujące, ale bardzo trudno zmywalne.
Jeśli chodzi o Bourjois to kompletną porażką, absolutnym najtmarem była (nie wiem, czy jeszcze w ogóle istnieje ) mascara Maxi Frange, dwufazowa, z odżywką. Zmywanie tej odżywki można porównać do zmywania kleju kauczukowego z rzęs. Wiem od siostry, bo sama już nawet nie poważyłam się próbować, że bardzo ciężko zmywa się masacara Volume Clubbing Bourjois. Przypominam sobie, że miałam również tusz Bourjois Volume Glamour i tu znowuż efekt nie wydawał mi się zbyt glamour. Ostatnio wykonałam w sklepie testowy makijaż najnowszym Volume Glamour Max Definition - i tu znowu skromność efektu była odwrotnie proporcjonalna do trudności zmywania.
A teraz coś optymistycznego -  znalazłam chyba swój jak na razie ideał, którym okazał się tusz Oriflame Wonder Lash (ale tylko w kolorze Prune - głęboka śliwka- bo Black już za ciężko się zmywał). 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.