poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Smarowidła na całe zło

Clotrimazol. Pamiętacie ojca głównej bohaterki "Mojego wielkiego greckiego wesela"? Na wszystkie problemy, również skórne, miał on jedną radę: "Popryskaj Windexem". Moja siostra natomiast mówi: "Posmaruj Clotrimazolem." I nie jest istotne, czy to co mnie trapi ma cokolwiek wspólnego ze wskazaniami użycia tego kremu. Smaruję i - działa. Od zawsze ten krem był u nas w domu. Kiedyś był na receptę, ale już nie jest. Tak więc swój problem: posmaruj Clotrimazolem.


Tormentiol. Drugi specyfik to patent mojej koleżanki - ona wszystko smaruje Tormentiolem. Co mogę powiedzieć - brudzi, ma taki beżowy kolor, dziwnie pachnie, ale działa całkiem dobrze. Mając pod ręką oba w/w specyfiki na pewno nie zginiemy przygniecione sporadycznymi pojedyńczymi ale jakże niefotogenicznymi problemami skórnymi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.