czwartek, 21 czerwca 2012

Okulary








Jakie powinny być okulary? Wg mnie  - widoczne. I oczywiście pasujące do kształtu twarzy. Moim zadaniem okulary dodają charakteru nawet twarzom naturalnie go nie posiadającym... stąd zapewne moda na noszenie "zerówek."






"Eyewear"-nic dodać nic ująć...

a jednak...

dla osób, które noszą je na co dzień w celu korekcji wad wzroku to już nie tylko dodatek, to przedłużenie jestestwa...
Pamiętam ten smutny widok z klasy pierwszej podstawówki, kiedy mój kolega, Radek S., zdejmował okulary jak tylko znikał z pola widzenia swojej matki... Nie był jedyny, noszenie jeszcze w latach 80-tych okularów bylo obciachem, lecz czy powinno to dziwić jeżeli wybór fasonów był żaden - kobieta, mężczyzna czy dziecko każdy musiał nosić coś w tym stylu:




 Brr...!

Ja noszę okulary od 14 r. życia. Komunizm szczęśliwie już wtedy upadł, i nigdy nie musiałam nosić na moim zgrabnym nosku tych PRL -owskich reliktów, które na długie lata wielu ludziom obrzydziły okulary.
Dziś istnieje możliwość noszenia soczewek kontaktowych - tzn. ja jej nie mam z moją wadą wzroku krótkowzrocznością i astygmatyzmem równocześnie - ale wcale nad tym  nie boleję, gdyż okulary przez te lata stały się przedłużeniem mego jestestwa i zdejmuję je niezwykle rzadko, bo lubię wszystko widzieć wyraźnie... I lubię moje okulary, i siebie w nich :)

Gdy w Google wystukacie sobie hasło "okulary" to jako pierwsze pojawią się moje - tzn fason, który właśnie mam na nosie:





a oto dowód naoczny:




To modny obecnie i bardzo popularny fason w kolorze czarnym, unisex bym powiedziała:







Nieco kojarzą się z nerdami


ale są jednak dużo bardziej uniwersalne bo jak dla mnie pasują do większej ilości twarzy przez to, że są właściwie zaokrąglonymi prostokątami.


W latach 90-tych modne były okulary z oprawkami metalowymi, plastikowe kojarzyły się wtedy tylko z poczciwymi babciami robiącymi na drutach, potem hitem byly te z żyłkami zamiast ramek (gdzieś w końcu lat 90-tych):




Na te ostatnie mam tylko jedno określenie-groza. Bo jeśli noszę coś na nosie, to niby czemu to ma udawać, że tego nie ma???

Okularów z żyłkami nigdy nie nosiłam, a kiedyś zamówiłam sobie okulary z delikatnymi ramkami z metalu. Przy ich odbiorze optyk strasznie na mnie nakrzyczał ( "Co to jest?! Co pani sobie wybrała? To jest dla pani za ZWYKŁE!!!" Pani tego nie będzie nosić!!!) Zrugał mnie straszliwie, ale  potem w cenie tych pierwszych pozwolił wybrać drugie - te sam mi już doradził. Od tamtej opory jestem stałą klientką tego optyka, może nie jest zbyt kontaktowy, może i jest szorstki w obejściu, ale w sprawach wyboru ramek ufam mu bezgranicznie. 
I tak pierwszy raz zdecydowałam się na bardziej wyraźne okulary - jeszcze z metalowymi ramkami - a potem zupełnie przerzuciłam się na ramki plastikowe. Teraz nie wyobrażam sobie żebym miała zasadzić sobie na nos coś innego niż wyraźne, zdecydowane, widoczne okulary z plastikowymi ramkami ("Jak pani idzie ulicą to ma pani być WIDOCZNA!" -to jeszcze cytat z w/w optyka :)

Słowem jestem gorącą zwolenniczką widocznych okularów, z charakterem, wyrazem, będących uzupełnieniem, podkreśleniem  osoby i jej urody , ale nie przebraniem...





Obecnie jest tak wielki wybór przeróżnych fasonów okularów w różnych cenach, że każdy znajdzie coś dla siebie.
 Komunizm upadł, gen. Jaruzelski nie gości często w naszych telewizorach, a okulary są tak rozmaite, że zaklinam Was okularnicy: znajdźcie wśród nich fasony dla siebie i i noście je z zadowoleniem, wyglądajcie ekstra i oglądajcie świat w jakość HD, a nie rozmyty z powodu wady wzroku! 
 Pamiętajcie, że niektórzy nawet udają nas - okularników - wdziewając zerówki,a my jesteśmy prawdziwi i korzystajmy z tego ! :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.