poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Eveline" BB" Cream - recenzja

Pisałam o wysypie "BB kremów" http://umalujsie.blogspot.com/2012/07/bb-mania.html

z ciekawością sięgnęłam po  próbkę Eveline







Wymyśliłam sobie, że zrobię to, czego oczekuję od recenzji tych przeróżnych "BB-wynalazków", to jest porównam ten specyfik do któregoś kremu koreańskego w tym wypadku do chyba jednego z najbardziej popularnych - Skin79 BB Super Plus ("różowego")





Najkrótsze ale równocześnie najbardziej trafne i wyczerpujące tą kwestię  porównanie kosmetyków ze zdjęcia powyżej sprowadza się do czterech słów: NIE MA CZEGO PORÓWNYWAĆ.




Oto obietnice producenta (skądinąd całkiem lubię Eveline):




A teraz szczegóły z uwzględnieniem obiecanych 6 efektów:
-mam jasną cerę, a w tym sezonie jak na mnie naprawdę opaloną. Krem przeznaczony do cery jasnej był dla mnie za ciemny i za żółty,
- nie dostosował się do koloru mojej skóry, jak to robią kremy BB,
- konsystencja nie gęsta, nie rzadka, ale po użyciu na twarzy nie było widać niczego - poza zażółceniem- nie ma mowy o efekcie osiąganym przez azjatyckie kremy BB,
-filtr 15 to niski filtr, azjatyckie kremy mają co najmniej filtr 30 i więcej,  
-żadnego rozświetlenia, żadnego krycia (drobnych!) zaczerwienień, żadnego wyrównania kolorytu ( chyba że do żółci :(
-jest to tak jakby lekki podkład koloryzujący (w tym wypadku zażółcający, gdybym użyła go zimą, kiedy jestem bledsza  niż teraz, to musiałabym go  zmyć przed pokazaniem się ludziom),
-wygładzenia nie zauważyłam, jak i nawilżenia- na to krem ma zbyt ubogą"treść",
- za to robi smugi jak się rozprowadza, a tak w ogóle to się warzy




GROZA. 
Ja rozumiem, że jest piekielnie gorąco, a on był w tej saszetce próbki, ale w taką samą pogodę używałam takich saszetek kremów azjatyckich (http://umalujsie.blogspot.com/2012/07/testowanie-kremow-bb-efekty.html ) i żaden z tych kremów nie był zwarzony, rozwarstwiony, wszystkie miały jednolitą konsystencję!

Używanie tego kremu nie jest w ogóle przyjemnością, o ile za pierwszym razem byłam powodowana ciekawością, o tyle drugi raz był z mojej strony poświęceniem się na rzecz eksperymentu - dla Was, Moi Drodzy Czytelnicy :)

A obiecywany efekt BABY FACE ma chyba tyle wspólnego ze swoją nazwą że małe dzieci się nie malują, i nie widać by używały jakiegokolwiek kosmetyku kolorowego (no i czasami mają żółtaczkę, a ja też byłam po nim żółta :(  Nie jest to żaden efekt BABY FACE a EFEKT NIC (nie licząc- na minus- żółci)

Krem BB Eveline, marki którą ogólnie lubię, potwierdza moje podejrzenie, że moda na nieazjatyckie kremy BB to moda na podszywanie się pod kremy BB zwykłych nawilżających- tonujących kremów nie mających nic wspólnego z azjatyckimi oryginałami po których mają tylko BB-skrót :(

Nie polecam absolutnie jako kremu BB, a jeśli ktoś chce spróbować, i nawet mu ten kosmetyk pasuje  - jako chyba tylko lekki podkład, którym tylko w istocie jest (a czemu mają nie znaleźć się i tacy) to niech wie, że nie ma on nic wspólnego z azjatyckimi kremami BB.

7 komentarzy:

  1. oj, szkoda, że tak nieciekawie się prezentuje :(

    OdpowiedzUsuń
  2. a mi się on marzył, już dziś miałam go w koszyku i odłozyłam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. i tu nie do przecenienia są próbki, których moim zdaniem jest wciąż za mało, chyba panie sprzedawczynie je przechwycają lub dają tylko wybranym klientom :( mnie też najbardziej z tych wszystkich "BB-wynalazków" kusił i ciekawił właśnie produkt Eveline i cieszę się, że wypróbowałam próbkę, a nie kupiłam opakowania, co prawda 13 zł to nie jest jakaś wielka kwota, ale szkoda i jej jeśli coś jest nietrafione.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego nie kupuję tych całych cudów pod nazwą BB... Szkoda kasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, że szkoda kasy na te "cuda". Natomiast podobają mi się i wypróbowuję kolejne "zwykłe" azjatyckie kremy BB. Ale to są dwa różne rodzaje kosmetyków!

      Usuń
  5. Oj kurcze, wygląda na to, że saszetka z kremem nie była prawidłowo przechowywana - mój krem (mam "normalną" wersje w tubce) na pewno tak nie wygląda. Co do porównania z kremami azjatyckimi to moim zdaniem mija się to trochę z celem - ciężko jest porównywać Mercedesa z Oplem. Jeśli już porównywać, to z produktami z podobnej kategorii (np. Garnierem czy Maybelline), a z własnego doświadczenia wiem, że na tym tle krem Eveline wypada naprawde dobrze. Nie każdego stać przecież na Mercedesa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o porównywanie tych kosmetyków i kremów azjatyckich - zgodziłabym się w pełni, że to bezcelowe GDYBY nie to, że ktoś je TAK SAMO NAZWAŁ - a to na pewno było celowe, celowy zabieg marketingowy. Więc moja chęć takiego porównania wypływa właśnie z tego faktu i jest całkowicie zrozumiała, skoro producent wyraźnie nam mówi, że mamy do czynienia z kremem BB. Żaden sprzedawca nie wmówi kupującemu, że to Mercedes, jeśli sprzedaje Opla, nie będzie nawet próbował. A w tym wypadku właśnie to się dzieje. Uważam, że to nie fair w stosunku do klientek, mylące a nawet kłamliwe, utrzymywać, że te wszystkie produkty- Garniera, Maybelline itp. - to kremy BB.Mogą być dobre czy złe, komuś pasować bądź nie- ale nie powinny się stroić w cudze piórka azjatyckich kosmetyków. Klienta może być nie stać na azjatyckie oryginały, mogą mu w zupełności wystarczać te w gruncie rzeczy podróbkowe (przez swoją nazwę) propozycje, może nie być ciekaw oryginalnych kremów BB itp. itd. - ale ma prawo wiedzieć, co kupuje, czego używa i że NIE SĄ to kremy BB.

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.