niedziela, 11 listopada 2012

Swetry i sweterki

Temat, który powraca jak bumerang  co jesień.

Pamiętamy, że mówimy o swetrach, a liczba pojedyńcza od nich to sweter. NIE swetr! :)
 "Poprawna jest tylko forma sweter, ponieważ wyraz ten pochodzi z języka angielskiego, gdzie ma postać sweater. Forma swetr, mylnie utworzona przez użytkowników języka polskiego na zasadzie analogii ze słowem wiatr, jest niewłaściwa, nie ma bowiem uzasadnienia w etymologii tego wyrazu. Język, niesłusznie posądzany w tym przypadku przez niektórych jego użytkowników o nielogiczność, w gramatycznych formach mianownika liczby pojedynczej wyrazów sweter i wiatr odzwierciedla tylko ich różne pochodzenie.
Uwaga!
Bywa, że niektórzy chcą upodobnić słowa sweter oraz wiatr; za wzór formy mianownika liczby pojedynczej biorą sobie wyraz sweter (więc, według nich, powinno być wiater). Ten zabieg także świadczy o nieświadomości językowej, w języku polskim forma wiater jest bowiem gwarowa."
http://portalwiedzy.onet.pl/141342,,,,sweter_swetr_a_wiatr_wiater,haslo.html

Sam sweter to: " rodzaj ciepłej bluzy z dzianiny, najczęściej wełnianej (lub - współcześnie - z dodatkiem włókien sztucznych). Najcieplejsze, z długimi rękawami, nierozpinane (wkładane przez głowę - ang. pull - "ciągnąć", over - "przez"; tu: "wciągać przez głowę"), często z golfem, dziane są z grubej wełny.
Ten element stroju opracowany został przez gaelickich rybaków z wysp Aran u zachodnich wybrzeży Irlandii i do dzisiejszych czasów wyrób swetrów jest jednym ze źródeł utrzymania tamtejszych mieszkańców. Tego rodzaju swetry modne były także w XX wieku, np. jako element stroju narciarskiego. Z tego okresu pochodzą norweskie kolorowe wzory ozdabiające swetry.
Lżejsze swetry bywają zapinane na guziki bądź na zamek błyskawiczny, z różnymi odmianami wykończenia pod szyją. W Polsce, podobnie jak w Niemczech, Rosji czy Niderlandach, pulowerami zazwyczaj nazywa się odmianę swetrów bez rękawów."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sweter


Nie ma siły, przy naszym klimacie w końcu przychodzi taki dzień, że sweter ma służyć temu, z myślą o czym został wymyślony- dawaniu ciepła.

Większość swetrów ma tą wadę-jak dla mnie- że luźnym krojem tudzież splotem powiększają sylwetkę, która robi się "kwadratowa"- a jeśli ktoś jak ja, sam z siebie jest już duży, i przy tym ceni sobie wysoce różnice w centymetrach pomiędzy talią a biodrami wiele swetrów potrafi tylko podkreślić tą pierwszaą cechę wyglądu, a zniwelować drugą i efekt to porażka.
Coraz mniej mam czy babć robi na drutach sweterki, chociaż w sklepach pojawiają się takie podróbki ich roboty, dziane luźno z grubego włókna.
Niektóre tak luźno, że w tej chwili niektóre swetry bardziej przypominają siatkę z - niekiedy naprawdę wielkimi - oczkami, niż ubranie.




Mnie najbardziej dziwi kiedy takie sweterki są wykonane z prawdziwej wełny, czyli tam gdzie jest taki sweter ma być ciepło, a poza tym dziury. Ale ja jestem uprzedzona do swetrów z prawdziwiej wełny, bo jestem na nią uczulona i nie mogę zakładać jej na gołe ciało, a niektórych swetrów nie jestem w stanie założyć nawet na top z długim rękawem, tak mnie gryzą - np. moher. Horror. Ale teraz w sklepach większość swetrów jest wykonana z akrylu bądź z innego tworzywa sztucznego.


W sklepach trwa trend z poprzedniego roku, sweterki z cekinami:




Nowy - choć nie w  latach 90-tych- jest trend na krzyże słowem grunge powraca -  myślę, że kto go widział za życia Kurta Cobaina (jak ja) raczej nie będzie już tym trendem  zachwycony:





no i czaszki. Czaszki mi się podobają ale nie w takiej tkaninie:




Modne są również swetry dłuższe z tyłu:




Jeśli macie figurę jak Lana Del Rey, która reklamuje m.in. ten sweterek H&M, to będziecie wyglądały w nim równie dobrze jak ona. A  jeśli nie- to nie.
A w ogóle taka struktura swetra, i jeszcze ten kolor, mi osobiście przypomina bandaż.


Włochate swetry:





Jeśli nie jesteś szczupła i najlepiej wysoka będziesz w nim wyglądała jak dowolna odmiana kolorystyczna tego mitycznego zwierza/człowieka czyli yeti:




Cóż do mojej sylwetki takie "prawdziwe", luźne a nawet workowate  swetry w ogóle nie pasują. W krótkich moja sylwetka od pasa w górę przypomina telewizor - taki jak kiedyś były, kwadratowy, a w długich całkiem dużą lodówkę z zamrażarką jako że jestem wysoka.
Jedyne swetry, w których chodzę to rozpinane, cienkie, gładkie, lekkie sweterki z dużym dodatkiem prawdziwej wełny - żadnych splotów i  długiego włosa.

Zimą kupiłam sobie na wyprzedaży sweter Reserved z kolekcji męskiej - z akrylu, szary z granatowymi elementami, z dekoltem w serek - taki w stylu "school boy." Choć nie jestem drobna pasował na mnie rozmiar S męskiej kolekcji- później okazało się, że jednak nie do końca pasuje... W ramionach był ok, ale w biuście miał jednak za mało miejsca, no i rękawy ma przydługie (co nigdy mi się nie zdarza). Cóż z za dużą nonszalancją potraktowałam chyba różnice między chłopcem a dziewczynką, a różnice - co widzę po tym moim sweterku- są naprawdę znaczne, i to jednak nie tylko od pasa w dół... :)

Poniższe zdjęcia pochodzą z listopadowych numerów "Elle" i "Hot." Oprócz tego, o czym już wspominałam mają różne dekolty, kołnierze, kaptury, dodane futerka, aplikacje, no i skandynawskie wzory:









A ten sweterek wygląda jak wyciągnięty z lat 80-tych:






4 komentarze:

  1. ten pierwszy na górze z gazety podoba mi się bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja juz od miesiaca chodze tylkow sweterkach, dopiero w tym roku je polubila, i kupilam chyba ze 20 sztuk. :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.