piątek, 8 lutego 2013

Dodatki - zakupy feriowe

Ku mojej wielkiej radości w Galerii Bałtyckiej jest mój ulubiony sklep z dodatkami:


Pierwszy raz zobaczyłam dodatki tej marki w jakiejś gazecie. Na żywo zobaczyłam ten sklep dopiero w Krakowie - gdzie zakupiłam kilka fajnych rzeczy. Od tamtej pory kiedy byłam w Krakowie w ramach pamiątki kupowałam sobie coś w Accessorize, tak samo gdy natknęłam się na ten sklep w Bytomiu (teraz panie sprzedawczynie mnie poinformowały, że sklep w Bytomiu już jest zamknięty). Były to czasy, gdy Accessorize miał sklep w Warszawie tylko w Sadybie Best Mall, a to nigdy nie było i nie jest mi po drodze. Panie sprzedawczynie w Gdańsku uświadomiły mi też, że teraz w Warszawie mają również sklep w Arkadii i na Dworcu Centralnym. Ale ja chyba zostanę przy mojej tradycji kupowania w tym sklepie pamiątek z wyjazdów. Będzie to też ekonomiczne, bo mają wiele super rzeczy, a ceny mogliby mieć mniejsze. Ale jak widać na powyższym załączonym obrazku trafiłam na okres końcowych wyprzedaży.
Krążyłam więc po sklepie jak dzikie zwierzę na łowach, z gorączką w oczach, opaskami na głowie, pierścionkami na palcach i kolczykami w ręku, obwieszona, obłożona tym wszystkim co chwilę powodując dzwonienie bramki, jak stwierdziłam do sprzedawczyni:  "W Państwa sklepach czuję się jakbym napadała na bank!" 

Oto moje zakupy dla mnie:

-kolczyki a 'la masa perłowa:


-śliczny błyszczący pierścionek -  lisek z zielonymi oczami:


-pierścionek - czaszka (na żywo wygląda lepiej niż na tym foto):



W C&A nabyłam modne w zeszłym sezonie i widzę, że będą również w tym, kolczyki pseudoindiańskie z pseudopiórkami:


Jak zauważyłam w niedzielę na Gdańskiej starówce magicznie pojawiają się sklepy, których nie było w tygodniu pracy...

Jednym z nich był:


co już mnie zainteresowało, a jeszcze hasło na drzwiach:


PROSTE JEST PIĘKNE.

Nic dodać, nic ująć.

Nabyłam w tym miejscu kolczyki, nazwijmy je  "O Boże" (tak powiedziała moja koleżanka, gdy je zobaczyła) a potem dodała jeszcze "O Boże" :)


kolczyki mają srebrne bigle i składają się z filcowej kulki i warstw bodajże organdyny, zakończone również filcową kulką i dwoma malutkimi koralikami.
Urocze.

W poszukiwaniu tego, czego - jak żałuję do dziś  - nie kupiłam kiedy byłam w Gdańsku dwa lata temu i sprzedawała to pani na ul. Długiej - tj bransoletki z czesanej  na mokro wełny filcowej (?) , weszłam do kolejnego miejsca, które moim zdaniem pojawiło się dopiero przy niedzieli:


gdzie fakt -  były swetry, szale, kapelusiki i torby filcowe, ale niestety nie bransoletki. Najgorsze, że takich bransoletek i opasek jak wtedy u tej pani to nie widziałam dosłownie nigdzie indziej, nigdzie łącznie z Internetem czyli NIGDZIE :(

A na koniec miejsce, którego już nie odwiedziłam, ale podobała mi się taka reklama ciuchlandu:



Ciekawe i tanie- czy można chcieć więcej od ubrania? Postanowiłam się ewentualnie nie rozczarowywać co do adekwatności tego napisu do oferty sklepu, nie weszłam tam więc nie mogę ocenić prawdziwości tych słów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.