piątek, 29 marca 2013

Włosy kręcone i suche - zakupy

Ponieważ moje włosy absolutnie i całkowicie znudziły się dotychczasową - umówmy się, że niezbyt nachalną ale jednak -  pielęgnacją (Patrz: http://umalujsie.blogspot.com/2013/01/podsumowanie-2012-pielegnacja-wosow.html)
i przestały na nią działać, straciły kształt a zyskały na porowatości :(
 zmuszona zostałam  na wiosnę (ładna mi wiosna...!) znaleźć dla nich nowy zestaw kosmetyków, zobaczymy jak się sprawdzi (bądź nie...)
To trudne zadanie mam o tyle ułatwione, że w okolicy mam "sklep zaopatrzeniowy dla fryzjerów", gdzie można sobie kupić kosmetyki, również  profesjonalne oraz różnego rodzaju sprzęt, a jeśli się trafi na właściciela za ladą, to można liczyć na profesjonalną poradę i właśnie dlatego się tam udałam, bowiem już w każdym sklepie z kosmetykami w tej chwili jest takie zatrzęsienie specyfików do włosów, że tylko usiąść i załamać ręce, dlatego też nie kupuję nic do włosów np. w Superpharmie bądź w Hebe, jako że bez porady w/w pana jestem bezradna w gąszczu tych specyfików niby dziecko we mgle. 
Moje włosy są bardzo wymagające, zaś opakowania kosmetyków do włosów są trochę jak dwudziestoletni chłopcy - ładne, przyjemne dla oka, zasypują kobietę pięknymi słówkami, obiecują cuda na kiju, udają znawców tematu posługując się pseudonaukowymi terminami,  a z chwilą użycia produktu następuje rewizja informacji zawartych na opakowaniu  :) 
Wobec tego udałam się przez śniegi na "wiosenne zakupy", i na szczęście za ladą zastałam właściciela, który kolejny raz mnie nie zawiódł i poratował niejedną dobrą radą. 

Zakupiłam:



Gliss Kur szampon Shea Casmere z kompleksem z płynną keratyną do włosów suchych i odwodnionych, obiecuje "włosy jak kaszmir" (powrót do Gliss Kur po ładnych kilku latach) :



Gliss Kur szampon Ultimate Volume - regeneracja i objętość do włosów cienkich, płaskich i zniszczonych, 0% silikonów:




Lady Spa Profesjonalna dwufazowa odżywka w sprayu do włosów suchych i matowych z olejem arganowym i proteinami jedwabiu:




Joanna Professional - profesjonalny spray podkreślający loki i ułatwiający modelowanie:




wtorek, 26 marca 2013

Obowiązkowy zestaw kosmetyczny na wiosnę

Piątka na wiosnę - punkty zestawu wg Wizażu ( http://wizaz.pl/Pielegnacja/Trendy-w-pielegnacji/Musisz-to-miec-wiosna)

Ja nie tylko "muszę to mieć" -ja to mam, w tym większość sprawdzona w poprzednich sezonach.


1.Produkt nawilżający do ciała:

Cetaphil moisturing lotion

Lekki w konsystencji, nawilża. nie uczula, ważny szczególnie teraz w okresie uczuleniowym i przesuszonej skóry  - przynajmniej u mnie :(


Recenzja tutaj: http://umalujsie.blogspot.com/2012/04/wody-nawilzanie.html

2. Krem antycellulitowy


Olej arganowy

Prawie wszystkie kremy antycellulitowe wykazują na pewno działanie termiczne- niemiłosiernie mrożą lub grzeją.Olej arganowy = lek na całe zło, a oprócz właściwości antycellulitowych i ujędrniających ma działanie odżywcze (jak i wiele innych...)

Rcenzja tutaj: http://umalujsie.blogspot.com/2012/04/oko-na-maroko-olej-arganowy-i-czarne.html

 3. Krem do twarzy z filtrem

Iwostin Krem intensywnie nawilżający 


Krem z filtrem "miejski"- ma filtr 20 i nawilża - rzeczywiście intensywnie - nawet przesuszoną alergiczną wiosną skórę  oraz nie uczula:


 Recenzja tutaj: http://umalujsie.blogspot.com/2012/04/wody-nawilzanie.html

być może w tym sezonie zmienię go na  Iwostin Przeciwzmarszczkowy krem na dzień SPF 15
zakupiłam już ten krem i z powodu temperatur czekam z testowaniem :(



4. Lekkie perfumy 

Moschino I love love - I love :)



O tych perfumach tutaj:

 http://umalujsie.blogspot.com/2012/04/i-love-love-moschino.html 

http://umalujsie.blogspot.com/2013/01/ulubione-2012-perfumy_7.html



5. Pastelowy lakier

Lakier z kolekcji PUPA 50, dreams  PUPA, kolor 215 Candy pink


O lakierze tutaj:

http://umalujsie.blogspot.com/2013/02/pupa-50s-dream.html

http://umalujsie.blogspot.com/2013/03/kosmetyczne-oznaki-wiosny.html

sobota, 23 marca 2013

Rękodzieło - zakupy

Kolejna tura rękodzielniczych nabytków, do których zachęciła mnie wizyta w Lesie Rąk, o czym już pisałam (http://umalujsie.blogspot.com/2013/03/bizuteria-hand-made-zakupy.html):

- kolczyki które już jakiś czas temu dostałam od koleżanki. Moim zdaniem ich kolorystyka pasuje dosłownie do wszystkiego, inna sprawa, że wg mnie większość rzeczy pasuje do wszystkiego :)
Kolczyki sa wykonane ze szkła, dlatego troche ważą:


- kolczyki, które całkiem niedawno dostałam od tejże koleżanki, nazwała je "energetycznymi"- i rzeczywiście, kolorystyka energetyczna, wiosenna ( przydaje się teraz, kiedy wiosny ni widu ni słychu..! ) no i element w modnym w tym sezonie kolorze limonki. Te kolczyki również są wykonane ze szklanych koralików:


- pudełko na drobiazgi plecione z gazet, które nabyłam droga kupna, aczkolwiek nie znam źródła jego pochodzenia, gdyż sprzedał mi je ktoś, kto zna kogoś kto wykonuje takie prace:


- duży pojemnik na różne rzeczy, z tego samego źródła co powyższy, ja trzymam w nim moje szaliczki:


- bransoletka z klocków Lego - jak dla mnie fantastyczny pomysł i super kolorystyka (tak, tak- pasująca do wszystkiego :)
ale jak zobaczył ją mój kolega powiedział tylko "i Ty to kupiłaś...?!"
A tak,  kupiłam, i bardzo mi się podoba!!! :)


Kupiłam ją w sklepie internetowym Fu - Ku: http://fu-ku.pl/sklep/

 Kiedy już założyłam powyższą baransoletkę zapoznałam się bliżej ze stroną Fu - Ku, i bardzo mi się spodobała filozofia  "FuKuizmu", z którą całkowicie się zgadzam:

"Ile masz lat? Nieważne. Tak naprawdę w ciągu tych kilkuset miesięcy przydarzyło Ci się więcej, niż Ci się wydaje.
Pomyśl przez chwilę. Widzisz?
Ile różnych wydarzeń. Dobrych i złych. Prostych i skomplikowanych. Tych, które wywołują uoemiech i tych, o których chcemy zapomnieć. To one sa istotą tej filozofii (FuKuizmu). Proste rzeczy, związanie wyłącznie z Tobą mają swoją przeszłość, swoje przeżycia, swoją niepowtarzalność. Zupełnie tak jak Ty.
Ile masz lat? Nieważne. Przed Tobą jeszcze kilkaset miesięcy, podczas których przydarzy Ci się więcej, niż Ci się wydaje. Zamknij oczy.
Marzenia, pragnienia, plany. Staramy się być architektami własnych wspomnień. Sytuacje z przyszłości, które kiedyś będziesz przeżywać niejednokrotnie. To one są istotą (filozofii) FuKuizmu. Zwykłe i niezwykłe działania i spotkania. Zapamiętasz je tak, jak zechcesz. Ta cała przeszłość i przyszłość, to nie tylko ludzie, to nie tylko miejsca. To również rzeczy martwe, przedmioty. Często je bagatelizujemy, a przecież one towarzyszą nam zawsze.

Twoja historia jest ich historią.
FuKuizm to wydobywanie tych opowieści, nadawanie rzeczom większego znaczenia, nowego życia. (...)
Fukuizm przenosi Cię na inną płaszczyznę. Tu nie chodzi o samo posiadanie rzeczy. Nie chodzi nawet o manifestację siebie i swojej osobowości. Mając coś z prawdziwą historią, tą przeżytą lub tą dopiero planowaną, masz niepowtarzalną markę. Nikt takiej nie miał, nikt nie będzie miał. To Ty inspirujesz wszystkie przedmioty do nowego życia, a one inspirują Ciebie do dalszego działania."
  http://fu-ku.pl/fu-ku/#o-nas

 WŁAŚNIE!!!


piątek, 15 marca 2013

Perfumowe podróże w czasie część 2

Czytałam właśnie posta Nie Muzycznej Pięciolinii o przechowywaniu perfum (http://www.niemuzycznapieciolinia.pl/2013/02/najwieksi-wrogowie-czyli-jak.html,
kiedy przeczytałam w nim te oto słowa:" Mam ponad dwudziestoletni flakon L'Air du Temps. Perfumami Niny Ricci niegdyś skrapiała się moja mama, ale zapachu nie zużyła. Stał, stał, stał i... ... się zepsuł. Owszem, dalej czuć w nim szpitalną, mdłą nutę, która jest wyznacznikiem tych perfum nawet w czasach obecnych (po kilku zmianach formuły)." 

OLŚNIENIE!  
"SZPITALNA, MDŁA NUTA" !!!
 "SZPITALNA, MDŁA NUTA" !!!
 "SZPITALNA, MDŁA NUTA" !!!

W ten sposób po latach bez mała 30-tu, przypomniałam sobie, jakie to perfumy stały na biblioteczce u mojej Babci! Perfumy chyba należały do cioci, i obiło mi się wtedy o uszy, że były drogie, czy też na inny sposób niezwykłe, dla mnie były niezwykle - paskudne! Nie pamiętam teraz zapachu, ale pamiętam wrażenie, jakie na mnie ich zapach robił - podobne do tego, kiedy u drugiej babcie wąchałam amoniak w słoiku, który babcia trzymała w szafce w kuchni i dodawała do ciastek. A mówiąc szczerze, to amoniak chociaż nie był tak mdlący... tylko drażniący. 
"Szpitalna, mdła nuta"!Trzy słowa, i wszystko mi się przypomniało!
Kartonik tych perfum był w takim designie, tylko że wyższy:

khttp://perfumeshrine.blogspot.com/2011/10/nina-ricci-lair-du-temps-fragrance.html


zaś buteleczka wyglądała chyba tak, pamiętam że była taka właśnie karbowana:


A oto co o owych perfumach napisał Nie Muzyczna Pięciolinia - nic dodać nic ująć ( pogrubienia pochodzą ode mnie), oczywiście każdy może mieć w tym temacie własne zdanie, moje zgadza się z opinią Nie Muzycznej Pięciolinii, chociaż ja nie potrafię rozpoznać jego składników, ani w tak wspaniały sposób pisać o zapachach :( to jednak fakt, że trzema słowami Nie Muzyczna Pięciolinia przeniosła mnie w czasie i odgrzebała w zasobach mojej pamięci nazwę tych perfum świadczy wybitnie o tym, że zgadzam się z Nią w temacie perfum, których zapach "zrył mi banię" :) w dzieciństwie, i wrył się w moją pamięć (aczkolwiek na wiele lat wyparowała z niej ich nazwa :) :

"(...)  Krystalit goździkowy (z kwiatów), zimny, pokryty deszczem mech i tony pudrowych ziół. Tak wyobrażam sobie woń unoszącą się na oddziale geriatrycznym. To zapach niedomytych ludzi, czystych prześcieradeł, rozkładającego się moczu i tanich detergentów. Dołóżmy do tego nutę metaliczną, która nawiązywać może do łóżek i już mamy gotowy obraz L'Air du Temps.

Początek jest niezły. Czuć migotliwe olejki cytrusowe i lekko szyprowe zabarwienie. Słowem: rzetelna retro klasyka. Problem dla mnie kreuje się później. Kiedy zaczyna wychodzić na wierzch goździk to jednocześnie wzrasta stężenie pudrowych, szpitalnych akordów. W składzie L'Air du Temps deklarowany jest fiołek, irys oraz mech dębowy. Na mój nos one właśnie tworzą pudrowy, zimny akord. Między
nim a goździkiem występuje silna korelacja. To powoduje fatalne warunki do gry innych składników, które wyglądają, jak umierające ingrediencje w goździkowo-pudrowym szpitalu. Można w L'Air du Temps wyczuć różę, jaśmin i gardenię. Całe trio jednak zachowuje się w sposób tak anemiczny, że w zasadzie mógłbym zakwalifikować tę kompozycję do kategorii mononutowej.


Wcale nie lepiej jest później. Pojawiają się jakieś niemrawe strzępy drzew, ale i one nie dają rady przełamać tej fatalnej aury. Baza jest popisem goździka i ostrego akordu oddziału geriatrycznego. Kończy się po 6-7 godzinach. Po tym czasie człowiek się zastanawia, jak takie perfumy mogły przetrwać na rynku 64 lata. No jak? One są płaskie, chemiczne, wtórne. Domyślam się, że w II. poł. XX wieku były też masowe i wykupywane przez większość kobiet. Mimo wszystko L'Air du Temps to pachnidło wielkie. Przykład, że dobry marketing i ładny flakon liczą się dużo bardziej niż walory zapachowe...

Nuty: goździk (kwiat), brzoskwinia, pomarańcza, neroli, róża, jaśmin, gardenia, fiołek, irys, piżmo, drewno cedrowe, drewno sandałowe, bergamota, palisander, storczyk, rozmaryn, mech dębowy, goździki (przyprawa), ylang-ylang, ambra, wetiwer, benzoin, przyprawy
Rok powstania: 1948
Twórca: Francis Fabron"
 http://www.niemuzycznapieciolinia.pl/2012/02/nina-ricci-lair-du-temps-1948.html

Oto przegląd reklam prasowych tychże perfum: flakon uwieńczony gołębiami, reklamy z gołębiami (nie znoszę gołębi), baletnice, zwiewne młode kobiety o androgenicznym wyglądzie (czyli po prostu : bezbiuście, bezbiodrze itp), anioły (gołębice? - tak czy siak też pióra, jak gołębie, a jeśli anioły to jeszcze bezpłciowe ), słowem tak samo nie moje klimaty jak sam zapach. Aczkolwiek teraz koniecznie muszę sobie go przypomnieć, skoro już wiem które to perfumy, mam nadzieję, że jednak mimo zmiany formuły o czym wspomniał w/w Nie Muzyczna Pięciolinia, są one bardzo podobne czy też  zasadniczo takie same jak przed 30 laty...

 http://hprints.com/print.php?id=41655&u=1,31


 http://www.mes-parfums.com/en/publicite/Nina-Ricci/1733/L039Air-du-Temps
 
lkhttp://perfumeshrine.blogspot.com/2011/10/nina-ricci-lair-du-temps-fragrance.html


http://www.ebay.com/itm/1980-LAir-du-Temps-ad-Nina-Ricci-Paris-Most-Romantic-Gift-Fragrance-/330807949760


http://www.thejumpingfrog.com/?page=shop/flypage&product_id=826146


 http://fr.hprints.com/print.php?id=27007&u=1,32


http://www.coloribus.com/adsarchive/prints/lair-du-temps-perfume-seated-woman-1024755/


http://www.vintageadbrowser.com/perfume-ads-1960s/4

 http://www.beckerstreet.com/pebo_ads.htm
 
http://hprints.com/Nina_Ricci_Perfumes_1978_David_Hamilton_L_air_du_Temps-35995.html


khttp://perfumeshrine.blogspot.com/2011/10/nina-ricci-lair-du-temps-fragrance.html


http://www.polyvore.com/nina_ricci_fragrance_ad_campaign/thing?id=63150516


a tu, słowo daję, na pierwszy rzut oka myślałam, że to mężczyzna:

http://hprints.com/Nina_Ricci_Perfumes_1984_L_Air_du_Temps_David_Hamilton_topless-16111.html

tu również raczej efeb niż kobieta:
 
http://old-paper.delcampe.net/page/item/id,58046909,var,PUBLICITE-NU-extraite-d-un-magazine-pour-le-parfum-AIR-DU-TEMPS-bouchon-oiseau-de-Nina-RICCI-David-HAMILTON-1980,language,E.html


http://www.flickriver.com/photos/35422882@N08/4778863010/


http://www.nstperfume.com/perfume-houses-n-to-o/nina-ricci/


http://nice-cool-pics.com/img-nina-ricci-l%27air-du-temps-perfume-for-women-1306.htm


http://www.mes-parfums.com/fr/publicite/Nina-Ricci/1739/L039Air-du-Temps

http://hprints.com/Nina_Ricci_Perfumes_1986_l_Air_du_Temps_David_Hamilton_Crystal_Lalique-27013.html


http://nice-cool-pics.com/img-l%27air-du-temps-perfume-for-women-by-nina-ricci-1279.htm

poniedziałek, 11 marca 2013

Biżuteria hand made - zakupy

Urzędowe sprawy  przywiodły mnie na ul. Kruczą, gdzie nie byłam już chyba naprawdę dawno. Z wielkim zaciekawieniem obejrzałam wystawę sklepu z rękodziełami o nazwie Las Rąk:



Jako że przechodziłam obok niego o godzinie 11tej z rozczarowaniem zobaczyłam, że sklep jest czynny w godzinach 11.11-19.19. Tak bardziej dowcipnie  :)
Ponieważ następnym razem trafiłam na Kruczą w godzinach otwarcia sklepu mogłam już do niego wejść.
Weszłam i - chciałam tam zostać.

A co tam jest? Wszystko...

Np. haftowane filcowe torby, z której zakupem noszę się już długi czas, od kiedy zobaczyłam w Żelazowej Woli "Pamiątki z Polski" a wśród nich - torby Goshico. Te nie ustępują Goshico, a są od nich tańsze (ok. 140 - 180 zł)



Torebki plecione z gazet  - pierwszy raz zobaczyłam coś takiego na wystawie w Muzeum Zagłębia w Będzinie:




Zobaczyłam taką torebkę  - i zapiałam z zachwytu!
A panie pilnujące wystawy strasznie na mnie nakrzyczały, że dotykam eksponatów... Ale jak nie dotknąć takiego cudeńka..! No jak?!



 (zdjęcie pochodzi z katalogu wystawy, więc chyba fotografować też mi zabroniły, skoro mimo mojego zachwytu nad torebką nie zrobiłam jej zdjęcia).

W Lesie Rąk można nie tylko dotknąć (!) , ale także zakupić (!)  torebki np. tego rodzaju:



http://stylio.pl/zdjecia/torebka-pleciona-z-gazet-/704770


cena takiej torebki to ok.180 zł - jak dla mnie nieco za drogo, ale w przypadkach tego rodzaju kosztuje wykonanie, a czasem jeszcze więcej kosztuje sam pomysł. Nie można mieć o to pretensji - wprost przeciwnie, to dobrze, że są miejsca, gdzie docenia się oryginalny pomysł i za pomysł płaci. A dobry pomysł ma kosztować.

Z rzeczy, które mnie zachwyciły mogę wymienić bransoletki z klocków Lego. Bransoletka tego rodzaju kosztuje 30 zł:

http://www.fu-ku.pl/sklep/?1575,bransoletka-cienka-czerwona-agabag-b065-163


a już taka, która mi się baaaaardzo podobała- 74 zł:



http://www.snobka.pl/artykul/bransoleta-z-klockow-lego-11350

nie mogłam się przełamać, i zapłacić za nią jej cenę, bo przed oczami stanęło mi duże pudło klocków Lego, które kiedyś kupiła nam Mama - ale nigdy nie pomyśłałam o nich jako potencjalnych elementach biżuterii!!! Chwała temu, kto pomyślał.

Nie kupiłam też jedynych chyba odpowiednich dla mnie kwiatów doniczkowych  (jako, że nie sprawdzam się w ogóle jako posiadacz jakichkolwiek roślin :(
ale tych to bym już chyba nie wykończyła:






ale kupiłam:

- kolczyki z kapsli





kolczyki włóczkowe sówki


bransoletkę z filcowych kulek:


 filcową haftowaną bransoletkę (cudo, dawno już chciałam taką kupić!)


 

wszystko to zapakowane w firmowe pudełeczka


z dołączoną wizytówką


Las Rąk ma w swojej ofercie wiele oryginalnych, ciekawych rzeczy, i -  z tego co zdążyłam zauważyć -  obsługę służącą fachową poradą.
Ja miałam wrażenie, że trafiłam do jakiegoś hand-made- raju, nogi mnie zabolały od chodzenia w kółko po sklepie i wypatrywanie przeróżnego rodzaju cudów. 
Uwielbiam sztukę użytkową, a jak dodatkowo jest to sztuka z wykorzystaniem tak nieoczywistych  materiałów i tak oryginalnych pomysłów jak te z Lasu Rąk - to mam wrażenie, że oto znalazłam swoje miejsce na ziemi :)
Fantastyczne miejsce, arcyciekawy towar, miałam wrażenie, że zaraz dostanę gorączki od obfitości interesujących rzeczy, i już zaczynałam jak w jakimś amoku gadać sama do siebie :) Cieszę się że sklep jest zlokalizowany w tak dogodnym miejscu ( centrum centrum właściwie),   na pewno zostanie obowiązkowym punktem na mojej mapie stolicy!