środa, 29 stycznia 2014

"Coraz to ciekawiejsze i ciekawiejsze"! - inspiracje "Alicją w Krainie Czarów"

O Alicji i motywach z niej  wspominałam już TUTAJ i TUTAJ

Od lat jest to jedna z moich najulubieńszych i najciekawiejszych książek :) 
Nigdy nie straci na aktualności, gdyż może podobać się dzieciom choć w istocie jest książką dla dorosłych. Dzieci, jak to dzieci i nasza Alicja, przyjmą po prostu do wiadomości każdą z niezwykłych jej przygód, a dorosły widzi ich absurdalność.
Warto pamiętać, iż jej autor Lewis Caroll  właściwie nazywał się Charles Lutwidge Dodgson i "Jako matematyk był autorem ok. 250 prac naukowych z zakresu matematyki, logiki i kryptografii. Interesował się zagadkami matematycznymi i grami liczbowymi, opracowując ich zasady."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lewis_Carroll
Pozostaje Alicja źródłem wielu inspiracji i motywów, niżej garść moich skojarzeń - i jak wynika z przytoczonych tu fotografii- nie tylko moich.

Grafiki są to ilustracje do pierwszego wydania książki wykonane przez Johna Tenniella, i poźniej również dość często wykorzystywane.
Zdjęcia z kreskówki to oczywiście  kadry z filmu Disneya. Oprócz pierwszego wizerunku- królika - ten pochodzi z filmu Tima Burtona.filmu Burtona szczerze nie znoszę.
Reszta zdjęć jest podpisana adresem lub zawiera źródło na fotografii.


Królik
 Pędzący, wiecznie spóźniony, rozedrgany. Histeryk z zegarkiem w ręku.

"Przyszło jej bowiem na myśl, że nigdy przedtem nie widziała królika w kamizelce ani królika z zegarkiem."
(przekł. A. Marianowicz)


http://galeriaplaton.pl/z-cyklu-alicja-w-krainie-czarow/


Pan Gąsiennica

Na grzybie i z cybuchem w ustach. Swoją drogą ciekawe, co on palił.
 
"-Od jednej strony się rośnie, od drugiej maleje.
-Od jednej i drugiej strony czego - pomyślała Alicja.
-Grzyba-odparł pan Gąsiennica, po czym zniknął w trawie"



http://galeriaplaton.pl/z-cyklu-alicja-w-krainie-czarow/

  http://blog.netrobe.com/2010/10/editorial-in-alice-in-wonderland-fashion/

Flaming

Używany jako kij do gry w krykieta.

"Oczywiście flamingi i musztarda gryzą. A stąd płynie morał, że lepszy wróbel w ręku niż dzięcioł na sęku."
(przekł. A.Marianowicz)


 http://galeriaplaton.pl/z-cyklu-alicja-w-krainie-czarow/

 g http://blog.netrobe.com/2010/10/editorial-in-alice-in-wonderland-fashion/

Kot z Cheshire

i jego uśmiech...
"tymczasem głowa kota zaczęła stopniowo znikać (...) do czasu, aż pozostał (...) najwyraźniejszy na świecie uśmiech."
 (przekł. A.Marianowicz)

...który znika ostatni.

 http://galeriaplaton.pl/z-cyklu-alicja-w-krainie-czarow/


Herbatka u Kapelusznika

"-Nasz podwieczorek trwa wiecznie, tak,że nie ma czasu na zmywanie naczyń."
(przekł. A.Marianowicz)

  http://blog.netrobe.com/2010/10/editorial-in-alice-in-wonderland-fashion/

 http://trendland.com/alice-in-wonderland-by-annie-leibovitz/



Królicza nora

"W dół, w dół wciąż w dół. Czy już nigdy nie skończy się to spadanie." 
(przekł. A.Marianowicz) 


  http://blog.netrobe.com/2010/10/editorial-in-alice-in-wonderland-fashion/


Powiększanie się i składanie jak teleskop 

"Coraz to ciekawiejsze i ciekawiejsze!" wykrzyknęła Alicja  (tak zdumiona, że na chwilę całkiem zapomniała, jak się poprawnie mówi). Teraz się znów rozsuwam jak najdłuższy teleskop na świecie! Żegnam was, moje nóżki!"
(przekł. R. Stiller)

"Alicja rosła, rosła bez przerwy, wkrótce była już zmuszona uklęknąć. Po chwili i na to było za mało miejsca. Spróbowała więc położyć się z jedną ręką opartą o drzwi (...)"
(przekł. A.Marianowicz)


   http://blog.netrobe.com/2010/10/editorial-in-alice-in-wonderland-fashion/



Talia kart

"Najpierw szedł odział żołnierzy. Byli oni (...) zupełnie płascy (...) mieli zamiast pików wymalowane na tułowiach trefle. Za nimi postępowali bogato przyozdobieni diamentami dworzanie, po nich dziesięcioro dzieci królewskich, wesołych i rozigranych (cała rodzina królewska naznaczona była kierami). (...) nastęnie szedł Walet kier niosąc na purpurowej poduszce z aksamitu koronę królewską.  Na koniec kroczyli majestatycznie KRÓL i KRÓLOWA KIER. "
(przekł. A.Marianowicz)



 http://galeriaplaton.pl/z-cyklu-alicja-w-krainie-czarow/


"Wypij mnie."

"Łatwo powiedzieć "Wypij mnie", ale nasza mała, mądra Alicja bynajmniej się do tego nie kwapiła. "Zobaczę najpierw" - pomyślała-czy nie ma tam napisu: Uwaga-Trucizna". Czytała bowiem wiele uroczych opowiastek o dzieciach, które spaliły się, zostały pożarte przez dzikie bestie lub doznały innych przykrości (...) Alicja przypomniała sobie doskonale, że picie z butelki opatrzonej napisem "Uwaga-Trucizna rzadko komu wychodzi na zdrowie."
(przekł. A.Marianowicz)

oraz
 Kluczyk
"Na stoliku leżał maleńki, złoty kluczyk"





 
"Zjedz mnie"
"Nagle zauważyła pod stołem małe, szklane pudełeczko. Otworzyła je i znalazła w środku ciasteczko z napisem : Zjedz mnie (...)"

Małe drzwi

"Alicja zauważyła jednak coś, czego nie dostrzegła przedtem:zasłonę, za którą znajdowały się drzwi niespełna półmetrowej wysokości. Przymierzyła złoty kluczyk i przekonała się z radością, że pasuje.
Drzwiczki prowadziły do korytarzyka (..) Alicja uklękła i przez korytarzyk ujrzała najpiękniejszy chyba ogród na świecie. "
 (przekł. A.Marianowicz)

Tego zawsze było mi żal najbardziej. Że nie mogę tam wejść. Wyobrażam sobie, jak  bardzo zmotywowana była Alicja by to uczynić! Jakież ciekawe rzeczy muszą dziać się za nimi!




 http://ccbritanico.com/alices-adventures-in-wonderland-week-3/



Prosię i pieprz

"Już synku spij
bo złapię za kij
Pójdziesz tam, gdzie rośnie pieprz
Bowiem buzię masz jak wieprz"
(przekł. A.Marianowicz)


http://www.fanpop.com/clubs/natalia-vodianova/images/7271299/title/natalia-vogue-alice-wonderland-photo


Kadryl z homarami

Nie natknęłam się nigdzie na inspirowane nim zdjęcie czy pracę, ale swego czasu zrobił na mnie ogromne wrażenie, zresztą nadal robi, bowiem to taniec jedyny w swoim rodzaju. Ach, któż dziś potrafi tak tańczyć...

"-No -wyjaśnił Gryfon- przede wszystkim ustawiamy się w szeregu wzdłuż wybrzeża-"
"W dwuszeregu! - zawołał Fałszywy Żółw.-Foki, żółwie, łososie i tak dalej: a potem, jak już się usunęło z drogi wszystkie meduzy-"
"Co zwykle zabiera trochę czasu-"wtrącił Gryfon
"-daje się dwa kroki do przodu-"
"Każdy pod rękę z homarem!" zwołał Gryfon.
"Oczywiście-rzekł Fałszywy Żółw.-Dwa kroki do przodu, skłon w kierunku partnera-"
"-zmiana homarów i cofnięcie się w tym samum porządku"! dorzucił Gryfon.
"Po czym, już rozumiesz?-ciągnął Fałszywy Żółw-rzucamy-"
"Homarami!" krzyknął Gryfon i skoczył w powietrze.
"-w morze, jak najdalej od siebie-"
"Płyniemy za nimi"-wrzsnął Gryfon.
"wywijamy koziołka w wodzie!" darł się fałszywy Żółw, jak dziki brykając w kółko.
"Znowu zamieniamy się na homary!" wył Gryfon.
"Z powrotem na ląd, - to koniec pierwszej figury" (...)
"To musi być bardzo ładny taniec," powiedziała niepewnie Alicja"
(przekł. R. Stiller)

Obecnie możemy zaobserwować, jak nasza mała mądra Alicja zmutowała, i tak np. mamy

Alicję dla dorosłych
 http://mynthon.net/zdjecia/view/fakin_supah/alice-in-wonderland--bakanekonei--monroe_jpg

http://www.pinterest.com/pin/99360735502608575/



Gothic/emo/punk (?) grunt, że mroczną Alicję

http://www.lacarmina.com/blog/2012/10/best-halloween-2012-womens-costumes-alice-in-wonderland-designer-corset-dress-heavy-red/


i zapewne jeszcze kilka innych.

Wygląd Alicji- dziewczynki z opaską ze wstążki na blond włosach, w niebieskiej sukience, fartuszku i z bucikami na paski zawdzieczamy-jakże by inaczej-Disneyowi, który w sprawie wizerunku  bajkowych postaci  dzierży chyba rząd dusz-  i filmowi z 1951 r.


nie ukrywam, że mi zawsze najbardziej podobały się buciki, miałam zreszta takie w dzieciństwie, oraz jako maturzystka....

Lewis Caroll "Poza twórczością literacką był także fotografem, uważany jest za najlepszego XIX-wiecznego portrecistę dzieci i jednego z prekursorów fotografii artystycznej. Organizował wielkie bale dziecięce, na które zapraszał nawet 100 małych dziewczynek. Tracił zainteresowanie nimi, gdy dojrzewały (z wyjątkiem kilku przypadków). Nawet u jego współczesnych było to uważane za dziwactwo, choć nigdy nie został oskarżony o jakiekolwiek molestowanie..
Cierpiał na migrenę. W swoim dzienniku w roku 1880 opisał swój pierwszy epizod migreny z aurą.
Po latach doszukiwano się przesłanek na poparcie hipotezy, jakoby miałby być Kubą Rozpruwaczem, ale nie znaleziono żadnych pewnych dowodów."
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Lewis_Carroll

 Być uważanym za dziwak, w czasach gdy np. w dobrym tonie były zdjęcia post mortem! Przyznacie, że to chyba nie lada wyczyn.
Cóż pozostaje mieć nadzieje, iż ten genialny autor, który jak wynika z faktów raczej miał problemy ze sobą nie napytał ich innym... Zdjęcia jego autorstwa można sobie zobaczyć w sieci, ja jednak z powodu dwuznacznej co najmniej możliwości ich interpretowania w tym akurat przypadku, nie mam ochoty ich zamieszczać choć same w sobie nie są niczym nagannym.

 A co do problemów z samym sobą doczekała się Alicja swojego zespołu:
" Zespół Alicji w Krainie Czarów – zaburzenie psychosensoryczne, halucynacje i iluzje percepcji ciała występujące u ludzi w przebiegu różnych chorób, zwłaszcza migreny z aurą."
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Alicji_w_Krainie_Czar%C3%B3w

Poniżej zdjęcia ślicznej Natalii Vodianowej, o  dziewczęcej i świeżej  urodzie, które są inspirowane nie tyle Alicją i jej postacią (poza błękitem sukienki), co fotografiami dziewczynek autorstwa Lewisa Carolla.


 http://reblogcentral.tumblr.com/post/55080138/tatielle-annie-leibovitz-natalia-vodianova

 http://www.fashioneditorials.com/tag/alice-in-wonderland/

 http://acuriouserwonderland.blogspot.com/2010_04_01_archive.html

sobota, 25 stycznia 2014

Uroczy rumieniec i moje róże do policzków


Podobno człowiek od małpy różni się tym, że potrafi się rumienić  i śmiać. Nie pamiętam, kto to powiedział, i gdzie to przeczytałam, dawno, więc może nowsze badania zadają kłam tej tezie, ja jednak wolę przy niej pozostać choćby dlatego, że jest po prostu urocza.
A czymże jest rumieniec?
(Nie mylić z "rumień", który to jest czymś chorobliwym, tak, że nawet nie chcę bliżej sprawdzać jak bardzo).

 Z cyklu Wujek Google podpowiada:


"Rumieniec – niezależne od woli, napadowe zaczerwienienie skóry twarzy, zwłaszcza policzków (stąd dawne lub popularne określenia "spiec raka", "stanąć w pąsach", "spłonić się"). Dawniej rumieniec dziewczęta wywoływały także sztucznie (np. nacierając policzki sokiem z kłączy konwalii majowej).
Występuje u zdrowych ludzi pod wpływem emocji, zwłaszcza w sytuacji niepożądanego zainteresowania ze strony innych ludzi. Wystąpienie rumieńców wiąże się z rozszerzeniem małych naczyń krwionośnych skóry i zwiększeniem przepływu krwi przez skórę twarzy. Wydaje się, że u podłoża rumieńców leży niezależna od woli odpowiedź układu współczulnego i stymulacja beta-adrenergiczna receptorów ścian tych naczyń. Mechanizm jest odmienny niż w zaczerwienieniu skóry twarzy spowodowanym spożyciem alkoholu, podnieceniem seksualnym, albo zależnym od hormonów zaczerwienieniem skóry (flushing). Rumieniec nie powinien też być mylony ze zmianami skórnymi typu rumienia, występującymi w wielu chorobach dermatologicznych.
Podkreśla się społeczne znaczenie rumieńców; zdolność do rumienienia się jest szczególnie nasilona u dzieci i w okresie młodzieńczym ("rumieniec panieński"), z wiekiem odpowiedź na bodźce jest mniejsza. Zdolność do rumienienia się jest częstsza u kobiet niż u mężczyzn i u ludzi rasy białej niż u ludzi innych ras."
 http://pl.wikipedia.org/wiki/Rumieniec



Ujmując rzecz krótko a dłuższe wypowiedzi pozostawiając specjalistom różnych dziedzin: rumieniec kojarzy sięz młodością niewinnością, i podnieceniem - i dlatego jest czymś aktrakcyjnym.


"(...) Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała (...)"

Można "płonąć panieńskim rumieńcem" można np., również starodawnie, skromnie " i wstydliwie "spłonić się " lub "spiec raka"


Czyli: zasadniczo żywo - i rumieńcem- reagujemy za młodu, a potem nabieramy wiedzy, praktyki, i kładziemy laskę na coraz większą liczbę spraw- a rumieniec znika. No chyba, że przeholujemy z alkoholem, mamy gorączkę lub jesteśmy na mrozie. Nie wiem też, co powiedzą o uroku rumieńca ci, którzy z nerwów dostają różowych plam na szyi i dekolcie... Słowem występuje rozróżnienie między rumieńcem zdrowym i niezdrowym i na ogół nie mamy żadnych problemów aby odróżnić jedno od drugiego.

Chcąc naśladować ów atrakcyjny naturalny rumieniec sięgamy po róż do policzków.

Scarlett z "Przeminęło z wiatrem" mogła tylko szczypać się w policzki


albowiem w jej czasach makijaż był domeną pań lekkich obyczajów, takich jak Bella Watling


A nasz zacny Pan Tadeusz patrząc razu pewnego  na Telimenę...

il. Michał Elwiro Andriolli
 
"(...) Odkrył od razu wielką, straszną tajemnicę!
Przebóg, naróżowana!...(...) "

nie to, co młodziutka Zosia


 il. Michał Elwiro Andriolli

 która co i rusz a to:

"(...) Postrzegła  się,  umilkła,  oczy  opuściła
I  jako  róży  pączek  cała  się  spłoniła.(...) "



a to:

"(...) z  rumieńcem  dziewiczym,
Ale  z  rozweselonym  słuchała  obliczem (...) "


 
O aplikacji różu pisałam już TUTAJ i TUTAJ

Nawiązując do przytoczonej różnicy między małpą a człowiekiem nam Drogie Panie nie wystarczy jednak odróżnić się rumieńcem - musimy jeszcze zrobić to twarzowo.
Do dyspozycji mamy całą paletę barw od brązów po zimne róże, i konsystencji od prasowanego pudru przez puder sypki, krem, tint, sztyft itp. itd.

Mój pierwszy róż kupiła mi Mama przed moją studniówką, i tak chyba starczył mi on przez cały okres studiów. Pamiętam dokładnie, co to był za róż mianowicie


 wypiekany róż Bourjois w kolorze Brun Cuivre.
Mój drugi róż Bourjois- i drugi w ogóle- kupiłam sobie przed ślubem w celu wykonania nim makijażu ślubnego, co też się stało, a potem używałam go jeszcze parę lat, nie pamiętam co to był za kolor, wiem że był bardziej różówy niż powyższy, i miał złote drobinki.
(Niewykluczone, że z powodu tego, o tym wspomniałam będąc nastęnym razem w drogerii przeprowadzę dochodzenie wyjaśniające, cóż to był za kolor...)

W chwili obecnej mam w posiadaniu moje wypiekane trojaczki Bourjois


czyli

oddała mi go Mama- i jak to bywa z cudzymi rzeczami-ten kolor pasuje mi idealnie i wygląda na mnie  bardzo dobrze i naturalnie.

Rzeczony kolor Brun cuivre, które zakupiłam już łaaaadny kawałek czasu temu pamiętając, że kolor ten dobrze mi służył przez tyle lat

Pod pretekstem wesela, na które się wybierałam chciałam kupić sobie wreszcie róż w kolorze różowym  w odróżnieniu od miedzi i brzoskwiń, i zakupiłam sobie poniższy róż. Kusił mnie jeszcze inny różowy, ale ekspedientka w Hebe stanowczo protestowała przed zakupem go przez mnie twierdząc, że tamten to już absolutnie nie pasuje do mojej cery. Cóż prawda jest taka, że róż w kolorze różowym raczej źle na mnie leży i  zazwyczaj przypomina wykwity spowodowane gorączką a nie żywą, żwawą i żywiołowa młodość :) 

Prawdę mówiąc róże Bourjois jak dla mnie są wciąż bezkonkurencyjne. I tyle.

Kolejny róż kupiłam sobie, gdy namówiła mnie na niego ekspedientka w Hebe, bo była akurat promocja Revlona, choć  ja chciałam sobie kupić róż Bourjois...
jest tak naturalny, że bywa niewidoczny i jest absolutnie matowy, właściwie nie opanowałam chyba jeszcze do końca jego stosowania...
 Następny róż to prezent z USA, jasny ale nadaje się do modelowania twarzy i przyjemnie wygląda na niej latem
Kolejny róż zakupiłam sobie w Pepco skuszona jego ceną 9,90 zł. Wolałam co prawda paski w kolorze różowym, ale jedyną sztukę wzięła moja siostra.


Róż essence, którego szukałam na wiosnę, gdyż na początek wiosny mam fazę
 na kolor morelowy, o którym pisałam  TUTAJ
 i koralowy, o którym  pisałam TUTAJ,
 zaś o kosmetycznych oznakach wiosny pisałam TUTAJ.
Róż ten jest niestety bardzo jasny i niewidoczny- to samo dotyczy cienia Artdeco, który mam również dokładnie w tym kolorze.


Mój najnowszy zakup z kolekcji Bell:


Kupiony kieeeedyś na Allegro róż w kremie, z widoczną złota poświatą, traktuję go jako podróżny, ale łatwo namazać sobie nim na twarzy plamę zamiast twarzowe rumieńce...


Kolejny prezent z USA, róż w kremie, dość "suchy" i w intensywnym koralowym kolorze:


Kremowy róż Inglota, do którego wróciłam po kilku latach


recenzja TUTAJ

Wydaje się, że róż jest wciąż niedocenianym przez kobiety kosmetykiem, a przecież może zrobić dla naszego wyglądu wiele dobrego kiedy już ogarniemy jaki kolor nam pasuje i jak go mamy aplikować. Ponieważ -  jak wspomniałam wyżej  - ja dostałam swój pierwszy róż przed studniówką używam go właściwie zawsze od 19 roku życia. Być może czasem tego nie widać za bardzo, gdyż z natury jestem blada, a mimo samozwańczego statusu weterana używania różu nadal boję się uzyskać efektu clowna, o który nietrudno nawet starym wyjadaczom - czego przykładem mogę być  i ja na pokazie kosmetyków Mary Kay - lustro było tak słabo oświetlone, że wymalowałam sobie na policzkach dwie ciemnoróżówe plamy, bo wciąż było mi mało  :)
Co prawda pisze te słowa w chwili, kiedy wystarczy wyjść na dwór, i mróz już nam wymaluje na twarzy rumieńce, ale pomijając takie ich okoliczności - rumieńmy się Moje Panie chętnie, w twarzowych kolorach, i dogodnej konsystencji!