czwartek, 31 lipca 2014

Dwa pomadkowe buble przeciwsłoneczne: GAL i Tisane

Na wstępie chcę powiedziec, że nie wiem, jak sprawa ma się z ochroną przeciwsłoneczną obydwu pomadek, bo po prostu to mi się nie zdarzyło, żebym kiedykolwiek miała na ustach jakieś widoczne śłady poparzenia słonecznego. W przypadku tych pomadek używanie pierwszej i tak jest bezsensowne, a drugiej utrudnione i mało przyjemne- o czym niżej. Zanim cisnę je do kosza na śmieci przedstawiam:




Pomadka ochronna z olejem z wiesiołka GAL. Przypomina szminki ochronne z okresu PRL, białawy twardy sztyft o nieciekawym zapachu



Informacje producenta:


 Wysokość filtra jest słodką tajemnicą producenta. Pomadka rozprowadza się ciężko, tępo. Nie natłuszcza i nie łagodzi podrażnień. Właściwie nie daje nic.



Druga z kolei, to nie raz chwalona  letnia odmiana Tisane czyli SUNTIME:


jak widać sama się wyautowała zanim jeszcze trafiła do śmieci. Ja nie dołączę do głosów chwalących ten kosmetyk.
Aby być uczciwą muszę przyznać, że pomadki z filtrami to trudny temat: prawie wszystkie są obrzydliwe gorzkie, mażą się, albo się rozpuszczają albo łamią (wina letnich temperatur). Ogólnie niewdzięczny temat.




Filtr 30 SPF. Żółty kolor, ładny zapach, w przeciwieństwie do poprzedniczki łatwiej się rozprowadza i zostawia wyraźną warstwę na ustach. Smak obrzydliwy. Może i nawilża, może i wygładza - nie będę tego tematu drążyć, bo nie znoszę jej smaku - że pękła to pal licho, jest naprawdę gorąco. Absolutnie nie kojarzy mi się ze wspaniałym kultowym już balsamem w słoiczku Tisane i nieco gorszą, ale praktyczniejszą  wersją w sztyfcie.


 Bach do kosza i nie będę do nich tęsknić ani wracać!




środa, 30 lipca 2014

U szczytu piękna czyli wiadomość z wojny z bolszewikami - moja stara pocztówka


Na wstępie pragnę poinformować, że wg Pana C. Makowskiego na szczycie piękna znajduje się


posągowa ruda wydra z ciemnymi, grubymi brwiami. Przyokryta tu i ówdzie tkaniną obiciową, z ekstra lustrem w dłoni, dumna niby paw, w otoczeniu cherubinków na służbie swojej urody.
Coś jakby dama przy toaletce ;)

Kartka przysporzyła mi nieco problemów, czy raczej postawiła mnie przed kilkoma pytaniami,  specjalnie z jej powodu zakupiłam sobie lupę i zbawiłam się


w detektywa


oprócz lupy i Internetu w kilku kwestiach  pomógł mi mój osobisty historyczny konsultant, tj. M. :)



Wydanie:

Wydawnictwo. A.J. Ostrowskiego Łódź.

Ilustracja:

S.MAKOWSKI, pinx.
U szczytu piękna.
Au sommet de la beaute.
 

Znaczek:

Dzień emisji: 27.01.1919
Wydanie Ministerstwa Poczt i Telegrafów dla obszarów byłego zaboru pruskiego i części zaboru rosyjskiego po po okupacji niemieckiej
Wydanie w w walucie markowej
http://stamps.y0.pl/katalog/katalog.php?r=1919&pol=1

nominał  25 f. [orintów]

pieczątka TARNÓW, data 17 08 20



Bohaterowie:

żołnierz wojny z bolszewikami  piszący na jej tyłach (front nie doszedł do Tarnowa) w czasie Bitwy Warszawskiej na ze szpitala polowego w Tarnowie.
Miejsce, do którego trafił świadczy o tym, że walczył na południowej linii frontu. 



Nadawca:

Eugeniusz .................
Szpital w szkole
Słowackiego Oddział
V sala CV- 10  [15 -  dopisane do góry nogami, najpewniej cena tej pocztówki]



i Panna (świadczy o tym końcówka jej nazwiska -ównaTosia w Bochni


Adresatka:

Wielmożna Pani
Tosia ..........................
w
Bochni
Solna Góra




 Treść:

Tarnów 16/8 1920
Jestem w szpitalu w Tarnowie
czy Pani pisała do W[ii]ka

jeżeli Pani posiada adres to proszę
o podanie mi go.
Ja będę się starał wydostać ze
szpitala na domową kurację
Dla Mamy ucałowanie rączek
Dla [?]  ukłony życzliwy [Podpis]



Czy muszę dodawać, że ciekawe jak dalej potoczyły się losy bohaterów tej wiadomości...

wtorek, 29 lipca 2014

Letnie pazurki z Golden Rose

Na wstępie chcę powiedzieć, że to, co trzymam w ręku to breloczek z niebieskim żelem, na którym pływa różowa foczka. Jak byłam dzieckiem bardzo mi się podobały takie gadżety i teraz skorzystałam z okazji zakupując sobie takowy drobiazg podczas urlopu :) Ta żelowa woda jest taka hipnotyzująca ... :)


Kolory lakierów to: wpasowujący się w ciepłe letnie odcienie koral 22 (mój chyba ulubiony obecnie kolor) i kontrastujący z nim, modny już któryś letni sezon, kolor miętowy 50. Zazwyczaj moje blade i sine dłonie z takim lakierem na paznokciach wyglądają jak dłonie topielca, dlatego teraz korzystam z rzadkich chwil opalenizny i z tegoż koloru.
Lakiery to Golden Rose z serii color expert - dużo dobrego zostało już o tych lakierach powiedziane, i ja nie zgłaszam swojego weta do tych opinii, są to dobre lakiery w bardzo przystępnej cenie i w cudownych kolorach, a co do koloru miętowego nr 50 - wydaje mi się, że to o nim słyszałam, że jest prawie identyczny z jakimś lakierem essie. Ich trwałość jest zadowalająca, wybór kolorów duży, szeroki pędzelek wygodny a krycie spore - może wystarczyć już jedna warstwa. Schnie w przyzwoitym czasie. Biorąc pod uwagę ich cenę (ok. 6 zł) to ich wad:  nie stwierdzam.








poniedziałek, 28 lipca 2014

(Od)cienie dla opalonej skóry



O kosmetykach na upały pisałam TUTAJ i w poście o nich jeśli chodzi o makijaż oczu znalazły się kolorowe kredki i kolorowe tusze do rzęs, coś co wg mnie jest typowo letnie i wakacyjne. Nie było tam mowy o żadnych cieniach do powiek, a już na pewno nie przychodziły mi do głowy kolory cieni z palety barw ziemi czyli brązowo-beże, piaskowe itp., itd. Dziś zdziwiona tym sama siebie pytam: dlaczego? I zaraz sama sobie udzielam wyczerpującej odpowiedzi: po smętnych szaroburych miesiącach późnojesienno-zimowych, po bieli zimowej brązobeże (za których używanie do znudzenia my, Polki jesteśmy krytykowane za nudę i zachowawczość w tym temacie) były ostanimi kolorami, o których myśłałam. 
Po drugie - te kredkowe kolorowe, zimne odcienie, turkusy, morskie, kobalty itp. itd,  ładnie kontrastują ze skórą... bladą, czyli taką, jaką mam zazwyczaj. Naturalne kolory piaskowe nie mogłyby mi wtedy podkreślić i podbić opalenizny, bo jej po prosu zazwyczaj nie mam w ogóle. Kiedy jednak udało mi się takową nabyć (jak na mnie to naprawdę dużą) nagle odruchowo sięgnęłam po barwy z ciepłej palety kolorów ziemi, a właściwie piasku czyli zamiast do kontrastu sięgnęłam po podobieństwo:


i znalazłam w swoich zbiorach te oto cienie, które oprócz owych kolorów mają jeszcze jedną wspólną cechę: lśnią/ błyszczą się jak właśnie ziarenka piasku w słońcu:




1 Isadora podwójny cień (reszta informacji starła się z opakowania)

2 i 7 Pierre Rene cienie do powiek 119 mocha i 89 passsion

3 Avon potrójne cienie do powiek heutra haze eye dimension

4 essence eye sorbet 04 illuminating plum

5 Sally Hansen mineralny puder brazujacy

6 Bourjois poudre clubbing gold bronzning pouder


 Isadora podwójny cień













Bourjois poudre clubbing gold bronzning pouder






czwartek, 24 lipca 2014

Pieszczotliwe wyznanie z około 1917 roku - moja stara pocztóweczka :)



 Ciąg dalszy pourlopowych morskich klimatów :)

Jedna z moich pocztówek.


Wydanie:

Herstellung und Ausheferung durch
E.A. Schwerdtteger & Co. Akt.- Ges., Berlin


Ilustracja:
Weltvergessen A. v. Riesen

Ilustracja:
urocza parka z pieskiem nad morzem i napis Arno v. Riesen
1917

bez znaczka


Adresatka:

Wielmożna Pani
Bronia            ............................
Świerkla          .......
p. [oczta] Przyszowa


Tekst wiadomości:


Mała Moja Dzidziunisiu!

Niemoge się doczekać, już
tej chwili, żebym Cie mógł
przycisnąć do swego serduszka
i popieścić, jak dawniej swego
małego pieszczoszka. Przecież to
nie tak długo a ja sobie już
rady dać niemoge, wiec chociaż
z daleka całuje słodziunią buzieczkę. Józek


Kwintesencja tęsknoty wyrażona pieszczotliwie i niemiłosiernie zdrobnialuchno  w 42-óch całkiem współczesnych  słowach prawie 100 lat temu.

Ciekawe jak dalej potoczyły się losy Broni i Józka..?
 

środa, 23 lipca 2014

Kosmetycznie pourlopowo :)



Pierwsza rzecz, o której myślę po urlopie to wszystkie odcienie błękitu.

Pisałam już o

KOLORZE NIEBIESKIM

i

KOLORZE GRANATOWYM



Krótkie podsumowanie.

Przez 11 dni zużyliśmy (w dwie osoby):

- ponad 500 ml kremów z filtrem (głównie 50+ SPF)





- ponad 350 ml szamponu Dove nutrive solutions nourishing oil care (wciąż mój nr 1 - czeka na detronizację)



 - ponad 500 ml żelu pod prysznic w tym cały Ziaja kremowe mydło z kaszmirem


Jak dla mnie neico za mdły zapach, poza tym kosmetyk OK.


Ja zużyłam:

- pół opakowania  sunozon spray ochronny do włosów



- może i chroni i nawilża, co do tego nie mam uwag, i tak mam suche włosy, natomiast na pewno skleja włosy i wg mnie nie nadaje się na co dzień tylko na plażę.



Co do moich włosów chciałabym żeby zawsze wyglądały mniej więcej tak:


 ... one zaś zazwyczaj wyglądają tak:




piorun w rabarbar, i tak suche, że można by zaczynać sianokosy :)
Tymczasem mam ambicję w tym sezonie nie skracać włosów tradycyjnie w sierpniu. Nie wiem co z moich ambicji wyjdzie, zobaczymy.


- zużyłam również tubę Perfecta slimfit serum antycellulitowe 
wybierałam co prawda kosmetyk bez żadnego efektu (chłodzący/rozgrzewający) ale w praktyce serum miało właściwości chłodzące, których nie znoszę (tak jak i rozgrzewających) , a właściwie - nie jestem w stanie znieść...






 chłodzące serum jest dla mnie znośne kiedy nie używam go po kąpieli/prysznicu ( gorąca kąpiel- wiem, niezdrowa, ale takie lubię) plus taki kosmetyk to dla mnie koszmar nie do przejścia.

...z czym wiąże się moje urlopowe odkrycie nr 1:

będę używała twego rodzaju kosmetyków nie po kąpieli bo wtedy jestem w stanie je znieść.

Ten kosmetyk jest całkiem dobry.

odkryłam też, że już chyba nie ma w ofercie antycellulitowego balsamu Soraya z serii SPA:


....za to pojawiła się seria świat natury


czy lepsza? O tym w oddzielnym poście.


Odkrycie nr 2:

tak, tak- kosmetyki z filtrem działają...

...oto efekt nieposmarowania się (a właściwie nóg)  kremem z filtrem w dość pochmurny dzień na jakieś 1,5 h leżenia na plaży - efekt widoczny na zasadzie kontrastu z drobnymi fragmentami posmarowanymi (patrz: blade placki). Możecie już w tej chwili powiedzieć wielkie AUUUUUU gdyż w rzeczywistości wyglądało to jeszcze gorzej, skóra była czerwona, placki sine, a bolało tak, że jak chodziła mi po nodze mucha to czułam jakby mi ktoś wbijał w ciało tysiące szpilek a teraz kiedy skóra zbrązowiała ( to za duże słowo, ale powiedzmy wygląda na opaloną- oczywiście opaloną jak na mnie), to te placki są nadal widoczne i teraz wygląda to niby jakieś bielactwo plackowate....   




...wobec grozy tej sytuacji zapoznałam się z maską posłoneczną  nabytą w Rossmannie:



... o której niewiele mogę powiedzieć, na pewno nie zaszkodziła moim biednym nogom.

W gratisie do kremu z filtrem Kolastyna dołączony był balsam po opalaniu....


... też nie zaszkodził choć na takie poparzenia polecałabym coś w żelu o silnych właściwościach chłodzących, a potem na to coś o właściwościach mocno łagodzących/ gojących.

Równocześnie zaznaczam, że filtry - i to wysokie -  nie przeszkadzają się opalić bo zarówno ja jak i mój mąż stosowaliśmy filtr 50+ (ja tylko taki, mąż również 30) , i opaliliśmy się wcale nie wylegując się długo plackiem na plaży - każdy wedle swoich możliwości, tzn. ja tak jak blade, rude osoby, a on tak jak bruneci z ciemną karnacją.

Zakupy kosmetyczne

- krem Eveline z serii, której dotąd nigdzie jeszcze nie widziałam
LUXURY PARIS hyaluronplus 40+  anti wrinkle & contouring day and night cream



- oraz drugi krem tej marki, ten był przeze mnie widziany, ale chyba tylko raz w Hebe: hyaluronic acid anti wrinkle day cream




Odkrycia

Perfecta peeling drobnoziarnisty minerały morskie + krzemionka 


kupiony przed wyjazdem, ot tak byle jakiś jednorazowy peeling, okazał się strzałem w 10tkę- skóra nie jest po nim miła i gładka- jest przemiła i przegładka, nie dziwota, że zyskał tytuł kosmetyku wszechczasów Wizażu.



Biały Jeleń emulsja do higieny intymnej z jaśminem i macierzanką


 http://www.pollena.com.pl/do-higieny-intymnej/hipoalergiczna-emulsja-do-higieny-intymnej-bialy-jelen-z-jasminem-i-macierzanka-.html


teraz będę jej szukać tutaj, co nie jest takie proste bo byłam już w paru różnych sklepach w tym w Drogerii Natura i w Rossmannie- i tam jej nie ma. Nabyłam ją w sieci sklepów Społem i może to jest jakiś trop.


O ile lubię i kupuję kosmetyki Ziaja, Dove i Eveline, o tyle urlopowy traf chciał, że  powróciłam po latach do Kolastyny, mile zdziwiłam się Perfectą i Sorayą.