czwartek, 18 grudnia 2014

Moja wieka pomyłka: PALMER'S pod oczy i do ust

Z marką ta spotkałam się lata temu w nieodżałowanej paięci sklepie na Świętokrzyskiej w Warszawie, gdzie były rzeczy, których nie było nigdzie indziej.


Krem pod oczy

zakupiłam zachęcona tym, że zachwycała się nim - tak jak całą marką - Hania




Skład:

 Natomiast Maxineczka  bardzo go skrytykowała za to, że rolował jej się pod makijażem.

A mi?

A mi się nie rolował, wygładzał skórę i równocześnie-  uczynił krzywdę. Skóra wokół oka, na której nic się nie działo była zaczerwieniona i podrażniona (choć nie szczypała, nie swędziała). Natomiast pod okiem gdzie mam jakieś uczulenia nastąpiła masakra - gdy już owo uczulenie wyglądające najpierw jak suche skórki a potem zaczerwienienie stawało się niewidoczne, ja wracałam do tego kremu i skóra z uczuleniem PUCHŁA mi i zn ów się przesuszała. Zrobiłam tak dwa razy (spuchnięcie schodziło ze 3 dni) i więcej do tego kremu nie wrócę. Ląduje w koszu na śmieci. Oczywiście uczulenie jest moją osobniczą sprawą, ale tak jak mówię, pod okiem z całkiem zdrową skórą też zaczynało się robić nieciekawie. Dlatego przed ewentualną pomyłką to ja przestrzegam Was, gdyż dla mnie to była po prostu masakra.

Podejrzewam, że uczula mnie cała marka bo zakupiłam też sztyft do ust




 i ten znowu po nałożeniu na usta zaczynał mnie PIEC, SZCZYPAĆ. Nie wierzyłam sama sobie (błąd!), ale akcja z kremem przekonała mnie, że to ten sztyft (po innych kosmetykach usta mnie nie piekły), i już zaczynała mi trochę schodzić z nich skóra jakby była przesuszona na maksa. Kierunek tego skądinąd pięknie pachnącego balsamu : kosz na śmieci.

A kiedy wspomniane lata temu zakupiłam w owym sklepie na Świętokrzyskiej ten balsam w takiej formule:


w ogóle mnie nie uczulał. Oczywiście może być to wina zarówno składu jak i mojej skóry, która zrobić się mogła bardziej alergiczna, a jest to teraz coraz powszechniejsze.


W kolejce do sprawdzenia czeka balsam FIRMING BUTTER z Q10


i muszę powiedzieć, że boję się go sprawdzać, bo po zużyciu z dwóch opakowań zaczęła mi schodzić skóra z kilku znamion w różnych miejscach, była przesuszona, łuszcząca się, a znamiona swędziały i były zaczerwienione. Kto ma znamiona liczne i złożone to wie, że to problem. Odstawiałam ten balsam i przeszło, ale muszę do niego wrócić by sprawdzić, czy to wina jego czy żelu pod prysznic Isana. To jedyne kosmetyki, których wtedy używałam na całe ciało. Ale żel był na nim chwile, więc zdrowy rozsądek każe podejrzewać raczej ten balsam. Balsam też przepięknie pachnie i naprawdę ujędrniał skórę, ale jeśli to on uczynił mi tę krzywdę to więcej z niego było kłopotu niż pożytku. Dlatego w ogóle mi się nie śmieszy by do niego wrócić i na razie postoi sobie na szafce. A niewykluczone, że w końcu po prostu go wywalę, bo akcja ze znamionami była bardzo nieprzyjemna, a jak tak sobie piszę tego posta to już po nim widzę, że to tan balsam tak na mnie zadziałał.

Oczywiście ludzie mają różną skórę, a niektórzy chwalą bardzo tę markę, mi ona też się  bardzo podobała, i ten cudny zapach, ale cóż, nie dla mnie on. Poza tym jak zostało tu wspomniane coraz więcej ludzi ma problemy ze skórą na tle alergicznym, więc może mój post przyda się komuś do tego, by szybciej odkrył co go uczula i to odstawił.

6 komentarzy:

  1. A tak zachwalana jest ta marka, że taka och ach cudna. A tu masz babo placek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, to pewnie uczulenie :( Ja z Palmers's mam peeling do twarzy i u mnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Palmers'a bardzo lubię, kremu po oczy wprawdzie nie miałam i ze sztyftem wyjątkowo się nie polubiłam, ale mam kilka balsamów w tym ten, który Ty masz i dla mnie są świetne, ale jeśli masz na nie uczulenie, to bym nie ryzykowała, pewnie jeden ze składników Cię uczula i to wcale nie musi być wina samego produktu

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego zaczęłam posta od "moja wielka pomyłka" a nie zatytułowałam go np. "bubel". Szkoda, bo to przyjemne kosmetyki, pięknie pachną, balsam działa, krem pod oczy też mógłby, gdyby nie skutki uboczne na mnie, które są za duże niestety żebym kontynuowała znajomość z tą marką. Jeśli Wam nie robi ona krzywdy to cieszcie się tym i - miłego i skutecznego stosowania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie kosmetyki Palmer's są rewelacyjne! Używałam ich przez całą ciążę i nie mam ani jednego rozstępu. Pokochałam je na tyle, że do dziś używam balsamu z masłem kakaowym! A minęły już 3 lata :) Poza tym peeling do ciała jest jedynym, jaki mogę szczerze polecić :)

    Pozdrawiam, Ewela

    http://glamourmamablog.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja z tej firmy znam tylko peeling i zel do mycia twarzy. Niestety nie polubiłam się z żadnym z nich ;/

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.