piątek, 13 lutego 2015

Walentynkowo i nie tylko: jak dodać sobie romantyczności (kosmetycznie i nie tylko :)



Pomijając tutaj wszelakie teoretyczne i ogólne zagadnienia tyczące się romantyczności i romantyzmu oraz definiowania w/w  skupię się teraz na czysto praktycznej, użytecznej i użytkowej  stronie tegoż zagadnienia - zgodnie z tytułem posta.
W okolicach Walentynek Internet obfituje w tutoriale dotyczące makijażu, fryzury i outfitu na okazje walentynkowo-randkowe - porównajmy te propozycje do szczegółowych map, zaś tegoż posta do wytyczenia kierunków, w których stronę podążając każda z nas może wybrać własną ścieżkę :)
Czy to dziś - w przededniu Walentynek, czy też przygotowując się na wszelką inną randkę tudzież po prostu na kolejny dzień życia: zakładając, że chcemy swej postaci dodać romantyczności - cóż mamy na siebie nałożyć i założyć?
Romantyczne spotkanie- czy pozostanie główną atrakcją i zakończymy je na czułych przekąskach przy kolacji  na czy też przerodzi się w pełną konsumpcję ze śniadaniem - kojarzy się z młodością, wdziękiem, świeżością i subtelnością. Chociaż więc wystawy sklepowe krzyczą czerwienią w celu dodania sobie romantyczności postawmy na delikatniejszy i dziewczęcy kolor różowy



(a o kolorze różowym pisałam TUTAJ)


czy też ogólnie - pastele, delikatne, cukierkowe, pudrowe, rozbielone kolory


Jeśli chodzi o kosmetyki będą to róże (opcjonalnie lub wszystko razem): na ustach, na powiekach, na policzkach i na paznokciach.


Skoro róż to po pierwsze:
róż [do policzków] i uroczy rumieniec,
który jest właśnie oznaką młodości i świeżości


tutaj (przykładowo- poglądowe) :


9. RIMMEL stay blushed 002 touch of berry

10. BOURJOIS 95 rose de jaspe 


Szminki:

3. Golden Rose szminka velvet matte 07

5.Accessorize 3 besotted

6. Avon idealny pocałunek lovey dovey pink


Lakier do paznokci:

11.  Golden Rose rich color 67



Perfumy:

ciepłe i słodkie - ale nie duszące!

 http://en.wikipedia.org/wiki/Perfume



Gdyż co prawda podobno w miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone - ale jest jednak różnica w rozbrojeniu przeciwnika a w znokautowaniu go :) To się zresztą tyczy wszystkich omawianych tu punktów :)

Ja lubię i  polecam  ( a inni chwalą ja na mnie :) np.:







Pamiętajmy, że Rhett domyślił się, że Scarlett ciężko haruje a nie wiedzie wcale życia damy po jej dłoniach gdy odwiedziła go w więzieniu:


i nawet jeśli nie interesuje nas ta historia ani definicja damy z XIX w. Południa to wspominam o tym, aby przypomnieć nam, że mamy troszczyć się o naszą skórę (na całym ciele)  by była gładka i miła w dotyku, o czym przypomina również Gok Van:




w swojej książce (bardzo fajna lektura!) :


Dotyczy to też sytuacji gdy będziemy dobrze wyglądać tylko w ubraniu i na naszej randce poprzestaniemy na trzymaniu się za ręce oraz sytuacji gdy nie wybieramy się akurat  na żadną randkę! Mamy dbać o naszą skórę i tyle.







Moje makijaże w różach możecie zobaczyć:









Fryzura

włosy jak wiatrem czesane i słońcem farbowane 


o których pisałam w pomysłach na letni look


oraz luźne i "niedbałe" upięcia, fale, loczki



Zadbałyśmy o ciało, teraz pozostaje kwestia w co je przyoblec i czym ozdobić by zyskać na romantyczności.

Odpowiedź:

- czymś, co pięknie odbija światło i dodaje blasku naszej skórze czyli:


perłami:

Dodaj napis

 kryształkami:


Zapomnijcie o szokujących formach, eksperymentach, ambitnych - i zapewne drogich- rękodziełach, które każą Waszemu Ukochanemu zastanowić się czy  przypadkiem to co macie na sobie jeszcze wczoraj nie żyło, czy też może skromne środki finansowe zmusiły Was do sporządzenia sobie biżuterii z wyposażenia skrzynki na narzędzia dla majsterkowicza i armatury łazienkowej... :)

Postawmy w tym wypadku na klasykę - i mówię Wam to ja, która posiada wiele okazów biżuterii "O Boże" (reakcja koleżanek :), i której niektórzy koledzy byli łaskawi jak dotąd powiedzieć np.:  "jesteś królową kiczu", "masz gust medoperskiej księżniczki", "o, masz naszyjnik jak Kleopatra".  :)                  
Dodatkowo jeśli o biżuterię chodzi to niech będzie to coś (np. wiszące kolczyki) co ładnie porusza się razem z nami, zachęcając do dotknięcia tego i tym samym zbliżenia się do nas (niechże Pan. Y. ma szansę poczuć nasze użyte tu wcześniej perfumy!  :)
Na tej samej zasadzie mają ruszać się nasze włosy  -  i zachęcać do ich dotknięcia/odgarnięcia nam kosmyka,  a nie postukania w naszą fryzurę w celu przekonania się, że to nie plastikowy hełm ew. do zapytania czy kupiłyśmy naszą fryzurę gotową na Allegro :)



Motyw kwiatowy:


to romantyczny i dziewczęcy, lekki i wiosenny motyw - tak też należy go potraktować - nie dosłownie, by nikt nie podejrzewał, że przebrałyśmy się za angielską tapetę



Koronki



coś, co nas zakrywa równocześnie wiele pokazując. Czyż jest coś bardziej przewrotnego? Zdecydowane kolory - czerwony, czarny i dużo golizny kojarzy się raczej z namiętnością niż romantycznością, w wersji romantycznej radzę stawiać na pastelowe kolory i warstwy mające nie tyle nas odsłaniać, co podkreślać lekkość i zwiewność.

A różowe koronki w moty kwiatowy - jakież to połączenie romantycznych elementów! Kombo.


Koronki  oczywiście prezentują się doskonale również pod ubraniem i o tym, że doprawdy nie musimy mieć perspektywy randki by odziewać się w śliczną bieliznę



przypomina nam autorka kolejnej przypomnianej przy okazji tego postu fajnej książki:




Koronka (wspomniałam o niej przy okazji pisania o tkaninach, z których były uszyte stroje Scarlett O'Hary) to niezwykle delikatna,  lekka tkanina - a lekkie stworzenia odziewają się przecież w lekkie tkaniny - weźmy np. taką baletnicę - w tiulach, nie w stroju z materiału  o ciężarze tkaniny obiciowej


i o takie wrażenie nam chodzi - naturalnego, niewymuszonego wdzięku i lekkości

 http://andreagoth.deviantart.com/art/Ballet-Shoes-IV-82393898


(oczywiście bez deformacji stóp baletnicy... )



 I tego Wam (i sobie) życzę: byśmy - w Walentynki czy nie, z perspektywą randki czy nie z wdziękiem szły przez życie dodając romantyczności sobie i chwilom wg własnych potrzeb i uznania i pamiętając, że same dla siebie jesteśmy już wystarczającym powodem do dbania o siebie i celebrowania chwil.






P.S.: Z racji premiery kinowej tego filmu przypominam linka do mojej recenzji książki "Pięćdziesiąt twarzy Greya" i w tej chwili nie obiecuję, że wybiorę się na ekranizację tego "dzieła" by napisać Wam coś również i o niej... :)

4 komentarze:

  1. Ciekawy wpis. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że dużo praco włożyłaś w ten wpis :) Bardzo fajny porusza wiele aspektów i tematów

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.