poniedziałek, 16 marca 2015

Makabryczne miejsca na wycieczkach po Polsce czyli strach się bać

Post zainspirowany piątkiem 13-tego...


... [dniem, nie filmem], który miał miejsce kilka dni temu i to drugi miesiąc z rzędu (ja tan bardzo lubię ten dzień!).


Post zupełnie nie-kosmetyczny, nie-urodowy, trochę turystyczny, trochę traktuje o estetyce - ale charakterystycznej, i tym razem wcale nie o kiczu i szmirze, o których już nie raz napisałam i jak sądzę jeszcze napiszę, ale o - makabrze. To tematyka zupełnie z innej beczki, ale widocznie czas byście się dowiedzieli, że i ta beczka to jest beczka [tematyczna], do której zaglądam nie od dziś...
Moja osobista znajomość z makabrą, która trwa od dawna jest również właśnie taka - osobista (i cokolwiek makabryczna rzecz jasna), i [jeśli to] zasługuje na co najmniej oddzielnego posta. Zatem nie o niej dzisiaj, dzisiaj:

Różne przejawy makabry, na które [jak dotąd]  trafiłam podczas wycieczek po Polsce. Podczas zwiedzania czy raczej planowania wycieczek i tras nie kierujemy się kluczem polegającym na poszukiwaniu właśnie takowej, ale i jej nie omijamy, kiedy już jest na naszej trasie. Poniżej pojedyncze kwiatki  - czy może raczej - czaszki  (o motywie czaszki już kiedyś pisałam)  i całe makabryczne zespoły. Ponieważ w niektórych miejscach byliśmy w czasie p.a.c. (przed aparatem cyfrowym), a właściwie ponieważ były to miejsca, które budziły (nawet moją!) taką grozę, że nie myślałam o fotografowaniu ich, dziś posiłkuję się tu w dużej mierze cudzymi zdjęciami (podpisane adresami) i odsyłam linkami do miejsc, gdzie można dowiedzieć się i zobaczyć więcej.
Kto jednak panicznie boi się bać - niech lepiej przestanie czytanie tego posta.

Oprócz w pewnej mierze Bunkra, a jeszcze bardziej Lost Souls Alley, która to nastawiona jest na czystą rozrywkę cała reszta nie powstała w celu pokazania makabry i wzbudzenia strachu, tylko po prostu taka [tym bardziej] jest:  makabryczna i budząca strach. Brr...! 
Kto lubi się bać - niech czyta dalej. Kto nie lubi - też może zerknąć jakie miejsca omijać w realu, lub obejrzeć kawałeczek jakiejś ekspozycji, przy którym raczej nigdy nie zatrzyma się na dłużej...

Skoro w tytule posta padło słowo makabra, to moją listę niech otworzy:



BUNKIER MAKABRA XX WIEKU w Helu

Helski Cypel, Schron Załogowy 13.bas. przy stanowisku nr 4 Baterii im. H. Laskowskiego

Założenie całkiem nowe, bo z poprzedniego roku, byliśmy tam niedługo po jego otwarciu. Idziecie sobie, rozumiecie, laskiem na dużą plażę w Helu i możecie  (ja oczywiście zachęcam) skręcić sobie do tego makabrycznego bunkra.
Interesujące zagospodarowanie bunkra dla celów turystycznych i zaiste makabryczna  ekspozycja w takowych okolicznościach tj. pomieszczeniach, jeszcze nasilających makabryczne wrażenia, a także mogące spowodować ciarki na plecach nocne eventy.


Bunkier MAKABRA XX WIEKU


" (...) Kilkanaście tematycznych sal, dbałość o szczegóły, interaktywne atrakcje, oryginalne wnętrza potężnego schronu załogowego 13. bas. - to wszystko czeka odwiedzających. Poprzez przygotowaną historyczną ekspozycję chcemy pokazać czym jest i z jakimi konsekwencjami wiąże się wojna. We wnętrzach Bunkra XX wieku można będzie poczuć grozę wojny - może to być również uczucie strachu, przerażenia. Zrobiliśmy to celowo - idąc na przekór nowej świeckiej tradycji celebrowania wojny chcemy przypominać jak okrutnym złem jest wojna i jak dobitnie pokazuje to historia XX wieku. (...)
 Do zobaczenia i przerażenia 
(...)"
https://www.facebook.com/makabraXXwieku/info?tab=page_info


Makabryczna ekspozycja, dodajcie do tego chłód i wilgoć bunkra oraz ten zapach  - niepowtarzalna atmosfera. Straszy!

"-I jak się pani podobało?
-Obrzydliwie i makabrycznie..! Właśnie na coś takiego liczyłam!"








Skoro już jesteśmy w Helu to:



coś z ekspozycji


stanowisko B2-BRUNO (Największe jednopoziomowe stanowisko artyleryjskie świata [tak, tak!]


to co straszy wielu, tj. strzykawki, skalpele, coś co kojarzy się z iniekcjami, nakłuwaniami, cięciami, bólem, bliznami, zagrożeniem zdrowia/życia  itd., itd.


... oraz dla mnie osobiście obrzydliwe weki, paskudne szparagi...


"Zawekowane przez Niemców (zakonserwowane w słojach typu "WECKA" ) szparagi i mięso ukryte pod ziemią przed 1945 rokiem i odnalezione wiele lat po wojnie."

Mało apetyczne, co...?



Z Helu udajemy się teraz jak Polska długa -  do Krakowa, gdzie na ulicy Floriańskiej Freddy Krueger
wręcza ulotki zachęcające do odwiedzenia


 LOST SOULS ALLEY


Ja i tak miałam w planach odwiedzenie tego przybytku, o którym dowiedziałam się z jakiegoś posta Alina Rose.


Lost Souls Alley

"Poznaj ciemne oblicze Krakowa. Podejmij wyzwanie i poczuj na własnej skórze strach, który jeszcze nigdy nie był tak realny.
Zwiedź pokoje będące od dekad siedliskiem błądzących dusz. Poczuj rosnące napięcie adrenalinę. Mrok zostawi na Tobie swój ślad. Na zawsze zapamiętasz co kryje przeklęte piętro przy Floriańskiej 6.

Lost Souls Alley to pierwsze w Polsce interaktywne muzeum poświęcone pierwotnemu instynktowi strachu. Czeka na Ciebie całe piętro inspirowane filmami grozy."
http://www.lostsoulsalley.com/


 Ulotka (czekała tu przy komputerze nieco ponad rok na pokazanie jej Wam, no i się doczekała!):




Wchodzi się w bramę, i już po drodze robi się mało przyjemnie (szczególnie, że było już ciemno!)



Potem spotykamy człowieka, który sprzedaje bilety (bodajże 18 zeta od łebka) wręcza nam latarki i zapoznaje z zasadami gry wypisanymi na ścianie. Po czym udajemy się schodami, które już zapowiadają nastrój


 na nawiedzone piętro straszące motywami z horrorów, i moim skromnym zdaniem ze  zbiorowej świadomości, która zawsze boi się tego samego...


A w środku całe piętro,  na którym w każdym pokoju czeka na nas coś strasznego- a to spada na nas wielki pająk, a to coś słychać, a to nagle szabla wystaje ze ściany i słychać już ostrzenie ostrzy, które w domyśle za chwilę mają wypruć nam flaki...  Mijamy Białą Damę... W jednym pokoju chodzimy po omacku szukając drzwi do wyjścia, podczas gdy coś smera nas niepokojąco po nogach i dyszy... Jeden pokój wygląda jak z najgorszego horroru -  wchodzimy do niego, a w nim puste łóżeczko dziecięce i pusty, bujający się fotel - klasyka... No i lalki... Najgorsze w tym wszystkim jest to oczekiwanie i napięcie co jeszcze nas spotka i co i z której strony nas zaskoczy i zaatakuje... Coś za nami chodzi... Na końcu - znów klasyka!- musimy otworzyć drzwi z łańcuszka uciekając przed jakąś goniącą nas postacią - dobrze, że co to za postać zobaczyłam dopiero jak wybiegłam na korytarz - był to klaun... Kolejny koszmarny motyw...

Ale Jason z Piątku 13-tego też tam był...



Super miejsce, ale nie polecam osobom o słabych nerwach, z padaczką, i sercowym...  Sama jak będę miała okazję być może zawitam znowu na to piętro grozy w kamienicy na Floriańskiej...


Miejsca tego typu -  niby dom strachów w wesołym miasteczku - mają w sobie jednak dużą dozę groteski, gdyż zostały stworzone w celu rozrywki, groteski,   która nie występuje w miejscach autentycznie "strasznych"/straszących, gdzie panuje jednak głownie groza.



Tymczasem
pozostając w Krakowie oglądamy



z lekka makabryczne elementy ekspozycji





Tłuszcz ludzki  
Był używany jako środek ułatwiający gojenie ran, leczenie blizn, obrzęków i zapalenia ścięgien, a także jako środek kosmetyczny wygładzający skórę.Stosowano go jeszcze na początku XX wieku. (...)


 




Czaszka ludzka
J.French, The Art of Distillation, London 1651: "Wspaniały destylat z czaszki ludzkiej. Weź czaszki ludzkiej tyle, ile będzie ci trzeba, pokrusz ją na małe kawałki, które następnie włóż do szklanej retorty, z dużym odbieralnikiem, oblepiając dobrze gliną wszystkie połączenia. Następnie ogrzewaj to wszystko coraz mocniejszym ogniem, tak długo aż dym wewnątrz przestanie się ukazywać i dopóki nie zacznie się żółty destylat, czerwony olej i coś w rodzaju soli. Przełóż sól i żółty destylat do dygestorium, które umieść w kąpieli wodnej, i niech tak się wytrawia przez dwa lub trzy miesiące. W ten sposób otrzymasz bardzo dobre lekarstwo na padaczkę puchlinę wodną, osłabienie żołądka i w ogóle na każdą osłabioną część ciała"



pozostając nadal w Krakowie i w tematyce medycznej

oglądamy malutki (ok. 12 cm) eksponat z







czyli model anatomiczny człowieka...




Na chwilę opuszczamy Kraków by w jednym z najbardziej uroczych miejsc - Pszczynie -  zobaczyć piękny karawan:


będący eksponatem Skansenu ZAGRODY WSI PSZCZYŃSKIEJ



i wracamy do Krakowa otwierając wątek cmentarny czyli zwiedzając katakumby w


czyli u Franciszkanów-Reformatów

gdzie z powodu tajemniczego (przynajmniej dla mnie) mikroklimatu zwłoki nie ulegają rozkładowi a mumifikacji. Miejsce to zwiedzaliśmy z 11 lat temu i nie wiem, czy nadal jest tak łatwo dostępne dla zwiedzających, szukając teraz zdjęć (ani myślałam robić własnych, choć niektórzy cykali je namiętnie) spotkałam się z artykułami mówiącymi o tym, że z powodu złych warunków (może coś się zmienia w tym mikroklimacie?)  zwłoki... hmmm no nie tyle rozkładają się co - niszczeją...


"W podziemiach tego kościoła znajduje się niezwykłe miejsce w którym spoczywają naturalnie zmumifikowane zwłoki. Ze względu na wyjątkowy mikroklimat tego miejsca oraz dbałość o utrzymanie mumii w stanie nienaruszonym, decyzją władz ruch został ograniczony do minimum. Raz w roku, 2 i 3 listopada można zwiedzać ten specyficzny cmentarz. Łącznie podziemia kryją zwłoki około tysiąca osób. Jednak na wskutek zniszczeń wywołanych czynnikami zewnętrznymi na widok jest wystawionych około 50 trumien. Niektóre z nich nakryte są szklanymi pokrywami, umieszczonymi jeszcze w latach 70-tych XX wieku. Pochówków w tym niezwykłym miejscu dokonywano w latach 1680 - 1870. Swoje krypty rodzinne mają Szembekowie, Wielopolscy, Modrzejewscy, Załuscy. Przedstawiciele tych rodzin byli darczyńcami i dobrodziejami zakonu. A oto nazwiska pochowanych osób których świetnie zachowane zmumifikowane ciała ukazują niezwykłość tego miejsca."
 http://www.wawel.net/kosciol_reformatow.htm


Aha, czyli już nie można tak sobie zwiedzać tego miejsca. To mieliśmy farta...



Od kiedy wieeeele lat temu zobaczyłam zdjęcia tych podziemi w gazecie - bodajże w "Nie z tej ziemi" (o, tam były całkiem dobre i straszne historie!) zawsze chciałam je zobaczyć. Dobrze, że mi się to udało, nie miałam pojęcia, że dziś to już prawie niemożliwe...
Jest to miejsce bardzo interesujące i budzące grozę nawet u mnie, nigdy nie zapomnę zwłok w stroju panny młodej, w trumnie za szybą, którym błyskał (po oczach...?) fleszem jakiś japoński turysta... I małe dzieci biegające wokół tych trumien... Małe pomieszczenia z niskimi wejściami... Brr..!
Jakoś mi smutno,że zmiany w środowisku (powietrzu?) dotarły nawet do tamtych podziemi i teraz niszczą ciała, które leżały tam nawet od ponad 300-tu lat. Może to, my - zwiedzający, przeciągi i nasze mikroby to spowodowały, że ciała, które się nie rozłożyły tyle dziesiątków, a nawet setek lat teraz - się rozpadają...


Podobne miejsce - ale na znacznie mniejszą skalę - widziałam pierwszy raz mniej więcej w połowie lat 90-tych na wycieczce szkolnej w krypcie grobowej w  Kaplicy Oleśnickich na Świętym Krzyżu.  Wiele lat potem oglądałam cały program dokumentalny, gdzie zastanawiano się czy właśnie tam spoczywa m.in. książę Jeremi Wiśniowiecki (w Internecie ta wiadomość jest podawana jako pewnik).
Faktem jest, że np. nasza nauczycielka bała się tam wejść, a ja weszłam pierwsza i wyszłam ostatnia, a byłam wtedy z 12-letnią dziewczynką.


Szczerze mówiąc w czasie zwiedzania nie stronię od krypt, ich chłodu, mroku, wilgoci, sarkofagów i trumien. W tym miejscu - chciał nie chciał - przypomina mi się serial, który oglądałam z moją siostrą w  moich czasach licealnych czyli...:


..."Opowieści z krypty".

Zawsze kiedy jestem w Krakowie muszę wejść do podziemi Katedry na Wawelu - ale tam nie czuć grozy, a raczej dobre wibracje - może to związane jest ze znajdującym się gdzieś tam ponoć czakramem? Albo to minione wieki patrzą na nas?
Nieobce są mi też odwiedzone nieraz podziemia Katedry Św. Jana w Warszawie. Ogólnie jeśli jestem gdzieś, gdzie są krypty dostępne do zwiedzających- to zawsze tam wlezę...
W kryptach Kościoła na Skałce w Krakowie byliśmy dosłownie w przededniu pochowania tam  Czesława Miłosza - jego pusty sarkofag już czekał...
Dziwne, że nie odwiedziłam jeszcze nigdy miejsca pochówku Piotra Skargi - czyli krypty w Kościele ŚŚ.Piotra i Pawła w Krakowie. Z tą postacią wiążę się też makabryczne przypuszczenie, iż "... Skarga mógł zostać pochowany żywcem, w stanie śmierci klinicznej lub letargu. Świadczyły o tym uszkodzenia kości palców. Te obrażenia sam mógł sobie zadać, oprzytomniawszy w grobie. " (http://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Skarga_%28kaznodzieja%29)




Ostatnie z miejsc, które chce dziś przedstawić, a które było dla mnie tak makabryczne, że nawet nie wyciągnęłam wtedy aparatu by zrobić zdjęcia był to





Tenże Dom Przedpogrzebowy to  obecnie  największy tego typu budynek w Polsce oraz jeden z największych na świecie.


 A makabryczny jest jego wystrój, zwłaszcza sala służąca do mycia i przygotowywania zwłok, która kojarzy mi się z obozem na Majdanku, którego tematykę celowo tu pomijam, jako jednak nieprzystającą do mojej wizji tego post.






Wiem też że niektórzy boją się przenośnej (widziałam ją z 15 lat lat temu na zamku w Olsztynie i nie tak dawno temu w Kazimierzu Dolnym) wystawy




Ja wybrałam się ostatnio na nią sama i na wstępie miałam tylko jedno pytanie: "Czy zdjęcia to można robić?"




Wszystkie te miejsca widziałam na własne oczy, dlatego je tu przedstawiłam, ale zapewne jak Polska długa i szeroka jest więcej takich miejsc, na czele z Kaplicą Czaszek w Czermnej, której nigdy nie widziałam w realu, a o której opowieści zryły mi banię w dzieciństwie...


Może tu akurat jest miejsce by przy okazji wspomnieć, że po drodze do uzyskania stopnia magistra interesowałam się m.in. zarazami w epoce nowożytnej i zagadnieniem głodu i śmiercią głodową podczas II wojny światowej.
Posiłkując się słowami pieśni Święty Boże"Od powietrza, głodu, ognia i wojny. Wybaw nas, Panie."
można powiedzieć, że zajmowałam się tymi czasami na przestrzeni wieków, kiedy od w/w Pan nas nie wybawiał.


........................................................

A Wy - lubicie się bać? Czego? Co Was straszy? Byliście w którymś z powyższych miejsc? Czy może chcielibyście się do któregoś wybrać? Polecacie mi jakieś miejsca?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.