czwartek, 30 kwietnia 2015

Promocja w Rossmannie OCZY: co kupić? Co kupię

Przyjęłam zasadę przedstawiania w postach tego rodzaju tylko rzeczy, które już sama mam, albo które zaraz - korzystając z owej promocji -  kupię. Wg tego klucza chcę Wam pokazać kilka produktów:




Czyli:

najpierw szafa Maybelline, a w niej:



Maybelline żelowy eyeliner 24h black
Widzę tu nowość czyli zamiast jedno- to dwukońcówkowy pędzelek (ja mam taki z końcówką tylko do intense line)

i

coś z  color tatoo



ja wybiorę jeden:



35 On and on Bronze


z szafy Max Factor polecam




któryś z tuszów. Ja obecnie mam WILD MEGA VOLUME, a wcześniej miałam Clump Defy Max,
a jeszcze wcześniej przeróżne inne maskary tej marki. Odkąd - a będzie to już sporo czasu - rzęsy mi się przerzadziły to żaden tusz nie jest już na nich tak spektakularny jak kiedyś, ale jednak marka Max Factor w tej kwestii pozostaje dla mnie nr 1.

Ja obecnie nie kupię żadnej sztuki - ale tylko dlatego, że mam jeszcze wspomniany WILD MEGA VOLUME, no i L'Oreal Maskara Volume Million Lashes So Cuture i nie ma sensu nawet w cenie promocyjnej kupować czegoś tak szybko wysychającego jak maskara tylko po to, żeby czekało...
Cieni mam wystarczającą ilość, i chyba żaden z nich nie jest z oferty szaf Rossmanna, a źródłem  mnogości moich kredek - a teraz czekam na dwie zamówione nowości - jest Avon.



A no co Wy się nastawiacie przy okazji tej odsłony rossmannowej promocji?




................................................




Wibo DELUXE BRIGHTENER 7,44 zł

wtorek, 28 kwietnia 2015

Krem INTENSIVE SNAKE SYN-AKE Wrinkle Care Cream BERGAMO



Niesamowicie fotogeniczne opakowanie i słoiczek, który wzbudził zachwyt stojąc na toaletce:



w środku lekki krem o barwie jasno różowej:


Krem zaintrygował mnie już zimą, ale że wtedy używam kremu zimowego czekałam z zakupem do przedwiośnia.  Jego cena to ok. 40 zł.


Informacje od producenta:




Skład:



Podkreślam, że Syn-Ake to peptyd modelowany na składnikach jadu żmii co znaczy, że nie są to składniki tegoż jadu, a syntetycznie stworzona substancja na nich wzorowana.

Przez lata jad żmii kojarzył mi się tylko z maścią na receptę, którą stosowałam chyba jeszcze w liceum  (to mi przypomina, że moje problemy z lewą kostkę u nogi muszą trwać znacznie dłużej niż ostatnie 5 lat!)


Po drugie przypomina mi to jak - również lata temu, kiedy ja jeszcze byłam niepełnoletnia i bezalkoholowa - niejaki Zbyszek Y., znajomy mojego wujostwa w środku imprezy zadzwonił do swojej teściowej:  "- Mamo, czy możesz przyjechać?" "- O co chodzi?" "- Lekarz zalecił mi jad żmii."




"Syn-Ake to białko będące inhibitorem neurotransmiterów, działające na kompleks białkowy SNARE. Działa na zasadzie zatrzymania uwalniania acetylocholiny do szczeliny synaptycznej, co w konsekwencji prowadzi do osłabienia przewodnictwa nerwowo - mięśniowego.

Innymi słowy to neuropeptyd naśladujący działanie toksyny Temple Viper, to jest jadu węża. Najsilniejszy peptyd rozkurczający.
Badanie Syn-Ake  potwierdziło natychmiastową redukcję zmarszczek, trwającą ok. 6 godzin. Natomiast po 28 dniach odnotowano zmniejszenie zmarszczek o 50%.  Badania udowodniły, że jego działanie powoduje zmniejszenie częstości występowania skurczów mięśni, co daje efekt zmniejszenia zmarszczek i poprawia wyglądu skóry.

Składnik ten ma w kosmetologii zastępować botox. Działa silnie przeciwzmarszczkowo przy czym nie jest toksyczny, nie wywiera też odpowiedzi ze strony układu immunologicznego, dzięki czemu nie powstają przeciwciała na to właśnie białko.  Nie działa zatem antygenowo. Powoduje to że kosmetyki z tym konkretnym składnikiem aktywnym możemy stosować w sposób ciągły bez obawy że nagle kosmetyk przestanie wywierać efekty.

Nie martwcie się, przy produkcji Syn Ake nie ucierpiało żadne zwierzę ;), jest to składnik syntetyczny, wzorowany na substancji naturalnej.

Nazwa INCI to Dipeptide Diaminobutyrol Benzylamide Diacetate"
 http://darkbeauty.pinger.pl/m/14775976


Wg mnie:

plusy:
- lekki, dobrze się wchłania, doskonały pod makijaż,
a przede wszystkim:
- działa liftingująco, co jest ważne u mnie, która ma podwójny podbródek, mało gęstą i spoistą , mało jędrną skórę  i okrągłą twarz, na której w końcu kiedyś pojawią się "chomiki"


możliwe minusy:
- przy pierwszym zastosowaniu mnie szczypał,
- już dwa razy musiałam przerwać jego stosowanie i przerzucić się na moją pielęgnację skóry suchej i przesuszonej


ALE

nie jestem w stanie powiedzieć przy moich nawracających problemach z wysuszaniem skóry na tle alergicznym i ze skłonnością do podrażnień, czy jest to wina tego kremu. Zużyłam go pół opakowania, ale wiem, że i po zużyciu całego nadal nie będę mogła na pewno tego stwierdzić, dlatego pisze tegoż posta już teraz.
W moim przypadku po prostu nie opłaca się podrażniać jeszcze bardziej mojej skóry cienkiej, płytko unaczynionej, naczynkowej, czasem alergicznej i przesuszonej skóry, ale przecież osoby w moim wieku, a nawet młodsze chodzą do kosmetyczek i same się proszą o zabiegi, które mocno podrażniają...

- zauważcie też, że ów SYN-AKE czyli Dipeptide Diaminobutyrol Benzylamide Diacetate jest w składnikach pod sam koniec (i też nie wiem, czy to źłe, czy to lepiej, bo za bardzo by podrażniał)


Nie mam zamiaru jak na razie kupować następnego opakowania, następny mój  krem w tym sezonie wiosennym  (oprócz dyżurnych Ziaja) to będzie chyba L'Oreal  Skin Perfection, a potem aż do jesieni przerzucam się na wysokie filtry  50+ i one zostają moim priorytetem - będą to kremy Ziaji, wyporóbuję też HAWAIIAN TROPIC nawilżający lotion z filtrem SPF 30 (część moich cudnych prezentów z USA) a także zaopatrzyłam się w jeszcze mi nieznany AVON solutions truly radiant VIP koloryzująco-nawilżajacy krem na dzień SPF 20.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Promocja w Rossmannie: co kupiłam?



Małe zestawienie:



PLAN


REALIZACJA:



Maybelline AFFINITONE puder 03 light sand beige 15,29 zł
To teraz mój puder, z którego jestem zadowolona, więc po prostu kupiłam sobie następny.

Eveline anti-shine complex pressed powder 6,62 zł
nic o nim nie słyszałam, ale lubię niektóre kosmetyki Eveline, i w tej cenie postanowiłam zaryzykować ten zakup.

Wibo fixing powder 5,09 zł
Wiem, że jest chwalony w blogosferze i w tej cenie postanowiłam zaryzykować jego zakup.







Powinnyście widzieć mnie, kiedy kręciłam się i węszyłam wokół szafy Max Factor, krążyłam jak głodny zwierz gapiąc się w róże jak sroka w gnat i licząc, że dzięki temu w cudowny sposób pojawi się kolor 15, którego nie było... Robiłam tak, choć pani wykładająca kosmetyki z szuflad do szaf kiedy ją o to zapytałam powiedziała, że innych róży niż widoczne w szafie nie ma... co za rozczarowanie... :(

Wobec tego nabyłam tak jak planowałam dwa róże - w kolorze, który spodobał mi się najbardziej - 10, a zamiast 15 kupiłam kolor  5

Max Factor Creme Puff Blush 

po 24,49 zł/1 szt




Plany przekroczyłam o cenę pudru Eveline i pudru Wibo - czyli 11,71 zł, i rozczarował mnie brak różu Max Factor w kolorze 15. Obawiam się że mogli np. dołożyć jeszcze ten róż, dlatego już raczej nie wybiorę się przy obecnej promocji do Rossmanna, żeby mnie nie kusiło.

Dostałam też od koleżanki poważne, odpowiedzialne zadanie "Kup mi jakiś róż Bourjois. Jakiś widoczny."

Od razu nadmienię, że słów"poważne" i" odpowiedzialne" nie należy brać za żart, gdyż znam osoby, co do których w życiu nie podjęłabym się tego zadania, bo są np. wiecznie niezadowolonymi ze wszystkiego typami, które potem będą miały pretensje, że wydałam ich pieniądze nie na co trzeba, bo na pewno było coś ładniejszego, a koleżanka X. to ma właśnie to ładniejsze, itp., itd., niekończąca się opowieść ... Są osoby, które znajdą problem na każde rozwiązanie - no ale to nie temat tego posta.
Na szczęście ta koleżanka absolutnie nie należy do takich typów, a zdanie się na mnie w kwestii tego zakupu tylko mi pochlebia. 

Koleżanka jest niebieskooką blondynką i na pewno nie ma różowych tonów cery więc po zastanowieniu zakupiłam jej 34 rose d'or, który cieszy się chyba wielkim powodzeniem, bo przy mnie brała ten kolor i inna pani, a kiedy wróciłam tam po 2 godzinach to nie było ani jednej sztuki tego koloru.



Co mi przypomniało, że ja też kiedyś chciałam go sobie kupić, bo bardzo mi się podoba, ale pani w Hebe mi stanowczo go odradziła  z moim bladym i różowym kolorytem twarzy, i - przy nadal lekkiej dezaprobacie pani - kupiłam wtedy kolor 95.
A moje róże Bourjois przedstawiałam: TUTAJ



A jak Wy - czy zaszalałyście/szalejecie na pierwszej odsłonie obecnej promocji w Rossmannie?

niedziela, 26 kwietnia 2015

Ładne perfumy na wiosnę :)

Ciepłe, słodkie i fotogeniczne :)



Si Lolita

Moje ulubione perfumy, zakochałam się w nich od razu kiedy pojawiły się na rynku. Na poniższych zdjęciach moja chyba trzecia urocza flaszka w kształcie koniczynki, jeszcze czekająca na rozpakowanie.
Słodkie, pikantne, ciepłe i zmysłowe , ale równocześnie świeże i lekkie.
Najwięcej komplementów na temat moich perfum zbieram, kiedy właśnie je mam na sobie.
Opis tych perfum możecie przeczytać w moim jesiennym poście Ciepłe i słodkie perfumy na jesień w moim obiektywie i w poście Ulubione perfumy






GUCCI ENVY me

Ciepłe, słodkie, ale nie duszące. 100% słodyczy w wydaniu, które nie dusi, ale oczarowuje.
Zbierają komplementy, kiedy je noszę.
Opis tych perfum możecie przeczytać w moim jesiennym poście Ulubione perfumy

 


 LOVELY GARDEN Oriflame

"Woda toaletowa Lovely Garden to perfekcyjne połączenie niezapomnianych wspomnień z nowoczesnością w bardzo kobiecym wydaniu. To niczym przeniesienie do wspaniałych zakątków wielkiego parku bądź ogrodu wypełnionego przepięknym i niesamowitym zapachem.  Woda ta została stworzona dla kobiet, które są ciekawe świata, lubią czuć się wyjątkowo oraz pragną być zaskakiwane. To ekskluzywny zapach pełen czaru oraz melancholii.

Woda toaletowa Lovely Garden stworzona została dla kobiet w wieku 20 - 25 lat, które cenią bliskość natury, a jednocześnie chcą być zadziwiane niepowtarzalnymi, ale również uwodzicielskimi woniami. 

Elegancki flakonik utrzymany jest w prostej i minimalistycznej formie z zielonym płynem, który doskonale obrazuje wyłaniający się zapach.

Kompozycja zapachowa wody toaletowej Lovely Garden dla kobiet to połączenie nut:

Głowy: granat, rabarbar
Serca: czerwona peonia, akordy ciepłego mleka
Głębi: piżmo, waniliowa orchidea, drzewo sandałowca


Woda toaletowa Lovely Garden – stworzona została dla kobiet lubiących wędrówki i ciekawych świata jednak również delikatnych i bardzo wrażliwych. Wyraźne nuty rabarbaru łączą się z soczystymi zielonymi nutami i akordami ciepłego mleka. Następnie ujawniają się łagodne tony waniliowej orchidei. Dzięki uzupełniającym się nutom stworzony został trwały, zaskakujący oraz uwodzicielski zapach."
http://www.glow.pl/uroda/zapachy/oriflame-lovely-garden-damska-woda-toaletowa/


Stosunkowo nowa pozycja w ofercie Oriflame. Słodki zapach, który jednak może się wydawać nieco mdły, i jako jedyny z przedstawionych tu zapachów ma właśnie tę cechę. Perfumy te są rozczarowująco nietrwałe.. Zlewam się więc nimi, żeby poczuć dobrze ten zapach. Kupiłam go na promocji po 54,90 zł i z powodu ich nietrwałości dobrze, że chociaż nie dałam za nie regularnej ceny 89 zł. Więcej już ich nie kupię, ale obecnie psikam się nimi namiętnie.  

Być może z powodu opisu i szaty graficznej reklamy:


kojarzą mi się z tajemniczym ogrodem...
Jedna z różnic pomiędzy mną a Marilyn Monroe jest taka, że ona spała ubrana w kilka kropel perfum CHANEL 5, a ja - w piżamę i obecnie właśnie w Lovely Garden od Oriflame... :)



BREAKZONE Zippo

"To zapach dla modnej, odważnej dziewczyny. Uwielbiające taniec, kolorową, ekstrawagancką modę i fryzury, znakomicie poruszające się w aktualnych trendach. Pełne życia, energii, pasji jaką jest taniec. Pozytywnie nastawione do otaczającego świata, traktują go trochę z przymrużeniem oka. Udowadniają, że może być kolorowy i ciekawy jak ich fryzury. Intensywna świeżość żurawiny, białej brzoskwini oraz orzeźwiających nutach cytryny.  Musujące nuty głowy łączą się z romantycznymi nutami serca: kwiatowym bukietem konwalii, jaśminu i dopełniającym ciepłym karmelem. Bazowe nuty to bogactwo ciepłych, zmysłowych, szlachetnych akordów wyrażających jej buntowniczy charakter. "
http://www.glow.pl/uroda/zapachy/zippo-breakzone-nowe-zapachy-dla-niej-i-dla-niego/



Kupione w Naturze po mega promocji.
Już od dawna chciałam kupić perfumy z nutą zapachową konwalii (uwielbiam konwalie!), i teraz to uczyniłam. Jest to najcięższy i najcieplejszy zapach z wyżej przedstawionych, ale bardzo daleko mu do duszących, orientalnych nut.

Nie jestem biegła w mówieniu o zapachach i w rozpoznawaniu ich,  ale robię co mogę i sporządziłam tu dla Was (korzystając z informacji na http://www.fragrantica.pl/) porównanie nut zapachowych pokazywanych tu przeze mnie perfum, może pomoże w ogarnięciu ich zapachów, podobieństw i różnic:

 

Si Lolita
GUCCI ENVY me
LOVELY GARDEN
Oriflame
BREAKZONE
Zippo

Górne
nuty
Bergamotka,
mandarynka
Piwonia, ananas,
różowy pieprz,
liść czarnej porzeczki,
 brzoskwinia, jaśmin,
mango
Rabarbar, granat,
 nuty zielone
Żurawina,
 biała brzoskwinia,
 cytryna

Środkowe
nuty
Różowym pieprz,
 groszek pachnący,
 żywica elemi,
 heliotrop, pszonak
Piwonia, piżmo,
biała herbata,
granat, liczi,
jaśmin, róża
Heliotrop, piwonia,
mleko
Konwalia, jaśmin,
karmel

Dolne
nuty
Paczula, fasolka tonka,
 żywica bursztynowa,
 żywica elemi
Drzewo tekowe,
drzewo sandałowe,
fasolka tonka,
piżmo, tytoń
Piżmo, drzewo sandałowe,
orchidea
Wanilia, paczula,
cedr,
żywica bursztynowa

sobota, 25 kwietnia 2015

Promocja w Naturze: co kupić, co kupiłam



Przede wszystkim - to, czego nie ma w Rossmannie.
A więc szafy: Essence, Carice, Kobo, Pierre Rene, Sensique, My secret. 
I bez promocji ceny tych kosmetyków nie są jakoś szczególnie wygórowane (przy czym najdroższe z nich jest Kobo, za nim Catrice) , tym bardziej promocja zachęca do zapoznania się z nimi.
Każda pliszka swój ogonek chwali - a ja polecam i pokazuję to, co sama mam (od mniej lub bardziej dawna, bo na obecnej promocji kupiłam tylko trzy rzeczy).




Cienie Pierre Rene
Moje na tym zdjęciu wyglądają niepozornie, ale niech Was to nie zmyli.

Paletki hot colors My Secret 
W Internecie jest już sporo makijaży nimi wykonanych, kto się  nimi zainspirował- to najlepsza pora na ten zakup.


Catrice camouflage cream
Skuteczny i mega wydajny, zachwalany w blogosferze.



Kobo puder brązujacy matt bronzing
Mam ten w jaśniejszym odcieniu - za jasny nawet na moją bladość i to zimą, ale pojawił się i drugi, ciemniejszy, chwalony jak i ten, odcień. Ja go nie kupiłam bo mam już 505 Inglota.

Essence kredka big bright eyes nude
Kupiona pod wpływem pozytywnych opinii w Internecie. Opinie te są uzasadnione. 


Catrice kredka eye brow stylist


Essence all about matt! fixing compact powder
Kupiona pod wpływem pozytywnych opinii w Internecie. Opinie te są uzasadnione. 


oraz

Cienie Kobo illuminous bakec colour


w kolorach:

312 snowy white
321 rosy
103 rosy brown
104 candy floss
106 orient blush
 

Na obecnej promocji zakupiłam te rzeczy:

Czyli Catrice




i cień Kobo w złoto-różowym kolorze 205 golden rose



Nowa książeczka Catrice jest bardzo ciekawa



ja zwróciłam w niej  szczególną uwagę na kilka nowości czyli bazę, którą kupiłam, paletki matt i rose



oraz lakiery do paznokci



piątek, 24 kwietnia 2015

Promocja w Rossmannie: co kupić, co kupię?


Polecam kupić:


Astor podkad perfect stay 24h perfect +perfect skin primer
Moje odkrycie, chyba najlepszy podkład, jaki miałam. Kolor jasny jeszcze mam, nie wiem jaki będzie pasował po lecie, w okresie wiosennym używam kremów BB, dlatego jeszcze nie kupię kolejnej flaszki - ale zamierzam uczynić to jesienią.

Eveline róż satin blush
Fajny wybór kolorów, dobra jakość, cena niewygórowana nawet bez promocji.
Polecam, mam jeden, i na razie nie planuję kupić następnego.

Maybelline AFFINITONE puder
bardzo dobry puder w rozsądnej cenie regularnej (czytaj: połowę niższej niż L'Oreal true match, którego używałam, i do którego nie wrócę - ten jest i lepszy, i tańszy) , a tym bardziej promocyjnej. Moje dosyć niedawne odkrycie, z którego jestem bardzo zadowolona.
Kupię.

Wypiekany róż Bourjois
Mam ich cztery, oraz inne róże, dlatego teraz  nie zamierzam kupić następnego. Kto nie ma żadnej sztuki tego kultowego kosmetyku, albo kto chce kupić następny - to najlepszy czas.


Max Factor Creme Puff Blush 
Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia, od kiedy ujrzałam je w Hebe w Łodzi - cena zniechęcała, a poza tym szalenie podobają mi się dwa odcienie (najjaśniejsze) i tak miałabym dylemat wielki, który wybrać, a więc teraz - planuję  kupić obydwa.



Nie jestem pewna czy promocja obejmuje także rozświetlacze, ale umówmy się, że przy ich cenie regularnej niecałe 9 zeta jak już będziecie w Rossmannie i będziecie miały farta trafić na nie, to polecam kupić je/któryś z nich w takiej cenie, w jakiej je zastaniecie, tak czy siak:

Wibo rozświetlacz DIAMOND ILLUMINATOR
Mam polecam.


Lovely highlighter GOLD 
raczej nie łudzę się, że jest jeszcze tu dostępny- gdyby był, to bym go kupiła.

Lovely highlighter SILVER
Mam polecam.





Być może nabędę też jakiś korektor, ale nie wiem jaki. Może mi jakiś polecicie?




A na co Wy się zasadzacie, co planujecie kupić w tej transzy promocji, co polecacie?



Post dotyczący kolejnych promocji:

Promocja w Rossmannie OCZY: co kupić? Co kupię?

czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozświetlacz Wibo DIAMOND ILLUMINATOR i jak się on ma do MARY-LOU





Całkiem niedawno zdążyłam porównać różne rozświetlacze TUTAJ



a już zakupiłam kolejny - tenże. 

W kwestii porównywania go do MARY-LOU MANIZER przygotowałam dla Was serię poniższych zdjęć.
Zanim je zaprezentuję kilka słów ode mnie.
Czy zachwyty na jego temat są uzasadnione?
Tak, są. To dobry rozświetlacz, dający ładny efekt tafli. Do tego w dobrej cenie niecałych 9 zeta.
Rozświetlacz Wibo jest porównywany do MARY-LOU.  Czy może być do niego porównywany?
Tak, może.
Czy jest podobny?
Trochę.
Czy jest jego zamiennikiem/odpowiednikiem?
Nie, nie jest.
Wibo ma chłodniejszy odcień, a w konsystencji jest bardziej sypki, pudrowy.

Wnioski: kto szuka dobrego (równocześnie będącego tanim) rozświetlacza - może spokojnie zaopatrzyć się w Wibo. Kto szuka odpowiednika MARY-LOU (czyli nie ja, bo ja jeszcze nie zachorowałam na MARY-LOU, który wydaje mi się za żółty jak dla mnie) może być rozczarowany. Pytanie jest takie, jak ma się pragnienie posiadania MARY-LOU do gotowości wydania kwoty będącej jego ceną. Jeśli bardzo chcemy mieć MARY-LOU i jesteśmy na niego chore bądź jesteśmy gotowe zainwestować jego cenę - należy kupić MARY-LOU i nie szukać na siłę odpowiednika, bo każdy inny w porównaniu będzie miał jakieś ale i w końcu będzie nam groziło wydanie większych pieniędzy na osiem "odpowiedników" zamiast na jeden "oryginał", który by nas całkowicie usatysfakcjonował -  w tej kwestii zgadzam się zupełnie z Nails Tale, której dziękuję za użyczenie MARY-LOU.

A oto zdjęcia porównawcze. 
Żeby było jasne: mi bardzo podoba się rozświetlacz Wibo, i jestem z niego zadowolona oraz go polecam. Ale nie ma się co oszukiwać, że jest szaleńczo podobny do MARY-LOU, co zaraz ujrzycie:




- zdjęcia bez flesza:









- zdjęcia z fleszem: