wtorek, 7 kwietnia 2015

MARY-LOU MANIZER, Goddess of Love, Lovely i Ladycode - porównanie rozświetlaczy



MARY LOU MANIZER  - własność Nails Tale ) Ok. 70 zł

I HEART MAKEUP Goddess of Love   - własność Nails Tale mnie nie zachęcił do zakupu swoim różowym, a nawet fioletowym połyskiem. Ok.25 zł
 

Lovely SILVER  higlighter - mój niedawny zakup i już mój ulubieniec. Cudo za niecałe 9 zł Do wygrania w wiosennym rozdaniu TUTAJ

I HEART MAKEUP Goddess of Love GODDESS OF FAITH - kupiłam go, bo miałam wielką ochotę na rozświetlacz w serduszku, a ten ma ciepły kolor w odróżnieniu od rozświetlacza, o którym mowa powyżej, zachęcił mnie do zakupu. Ok 25 zł.


LADYCODE by Bellhiglighter glow skin powder dotychczas był moim ulubionym rozświetlaczem. Ok 8 zł.




- bez flesza:


- z fleszem:




MARY LOU MANIZER


- bez flesza:
 


- z fleszem:




I HEART MAKEUP Goddess of Love


- bez flesza:




- z fleszem:




Lovely SILVER  higlighter

- bez flesza:



- z fleszem:




I HEART MAKEUP Goddess of Love GODDESS OF FAITH


- bez flesza:



- z fleszem:



LADYCODE by Bell higlighter glow skin powder 

- bez flesza:



- z fleszem:



Wg mnie:

MARY LOU MANIZER jest ciepłym, złotym rozświetlaczem. 
Goddess of Love jak już zostało tu powiedziane jest różowy, mieni się na fioletowo.
Goddess of Faith ma odcień różowo-morelowy, jasnokoralowy. 
Rozświetlacz Lovely jest podpisany jako rozświetlacz o chłodnym odcieniu, ale w porównaniu z LADYCODE to ma odcień ciepły, bo LADYCODE jest przy wszystkich pozostałych białe i zimne jak szron.
Ceny podałam wcześniej, wydajność wszystkich jest mega - no może z wyjątkiem Lovely, który ma najmniejsze opakowanie. Jest też drugi powód, dla kórego to opakowanie jest dla mnie małe - to teraz stanowczo mój ulubieniec wśród moich rozświetlaczy. 
Przy nim Goddess of Faith jest za ciemny, może posłuży jako róż na opalonej skórze?
Opakowania Goddess of Love są oczywiście przeurocze i doprawdy trudno im się oprzeć. Aż dziw bierze, że wcześniej nikt nie wpadł na wyprodukowanie kosmetyku w takiej opakowce.
Fioletowość Goddess of Love oraz złoto-żółtość MARY LOU MANIZER nadal nie zachęcają mnie do ich zakupu.
Wzięłam jedyny rozświetlacz Lovely, który był w szafie tej marki w Rossmannie, ale teraz już wiem, że jest jeszcze rozświettlacz GOLD o odcieniu ciepłym, a także, że chwalony jest rozświetlacz Wibo.
Nastęnym razem kiedy będę w Rossmannie mam nadzieję, że szafa Lovely będzie uzupełniona, i zwrócę też uwagę na Wibo.



Swatche

dla ułatwienia pokazuję je wszystkie obok siebie



- bez flesza:





- z fleszem:





A Wy - czy używacie rozświetlaczy? Jeśli tak - to jakich? Jakieś polecacie? Jakieś odradzacie? Do zakupu jakiś się przymierzacie?


25 komentarzy:

  1. Z wymienionych wyżej rozświetlaczy posiadam Mary-Lou i bardzo ją lubię, Ladycode by Bell to był mój pierwszy rozświetlacz więc mam do niego sentyment, poza tymi mam jeszcze MUR Vivid Baked Peach Lights - długo szukałam rozświetlacza który dawałby taki różowawy blask ...świetnie to wygląda szczególnie wiosną i latem, oraz Inglor Sparkling Dust nr 01...sypki beżowy rozświetlacz który również pięknie wygląda na kościach policzkowych...daje taki mokry efekt...pisałam o nim kiedyś na blogu. Na więcej rozświetlaczy na razie nie mam ochoty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brzmi interesująco :) jak będę w Inglocie ogarnę ten sparkilng dust... :)

      Usuń
  2. podbno Gold z Lovely jest taki jak Mery :) ten silver nie jest podobny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poszłam dziś na poszukiwanie, ale w szafce Lovely nadal tylko silver..:(

      Usuń
  3. wszystkie oprócz Bell mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co nie, w tym zestawieniu Bell wygląda fatalnie, a na twarzy wcale nie prezentuje się źle i jestem z niego zadowolona :)

      Usuń
  4. Kompletnie nie wiem jak używać rozświetlacza:P nie przepadam za efektem świecenia się twarzy, jestem zwolenniczką matów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też kiedyś w ogóle nie wiedziałam- cóż, nie ma jak metoda prób i błędów (no i są tutoriale :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. hmm jeszcze nie odkryłam co tak w nim zachwyca... cóż, może to odkrycie jeszcze przede mną :)

      Usuń
  6. Serduszko i Lovely chętnie bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Serduszko i Lovely chętnie bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten lovely silver pięknie, nie znam ! Używam Mary i kobo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba nowość, skieruj się do szafy tej marki- warto! :)

      Usuń
  9. Owszem, wcześniej ktoś wpadł na wyprodukowanie kosmetyku w formie serduszka. Firma Too Faced. MUR zgapiło od nich to opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, to bardzo sprytnie zrobiło, to był dobry krok :)

      Usuń
  10. Bardzo lubię rozświetlacze, ale tych akurat nie mam.

    Były już wcześniej kosmetyki w kształcie serduszek, najbardziej znane to chyba te z Too Faced, z których MUR chętnie ściąga pomysły (wcześniej na "tabliczki czekolady).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja też bardzo lubię rozświetlacze

      Usuń
  11. Ostatnio zakupilam Lovely i uzywam go codziennie a planuje sobie zakupic Mary Lou :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też teraz używam Lovely co dzień, jest super! :) fazy na Mary Lou [jeszcze] nie mam :)

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.