wtorek, 5 maja 2015

Majowy weekend w zdjęciach :)

Absolutnie subiektywnie wybrane - nawet na etapie ich robienia (coś musi zostać na tzw. priva) zdjęcia ze stacjonarnego (bez żadnego wyjazdu) weekendu :)





Zacne hasło

Lubię kupić sobie Tymbark i przeczytać, co ma napisane pod kapslem. Ten napis był bardzo bieżący:





 Na tropie kiczu


Do kiczu mam stosunek ambiwalentny, o czym już nieraz wspominałam, jestem też jego radosną tropicielką i utrwalaczką na zdjęciach. Więcej  o tym w linkach, które będą poniżej tutaj tylko wspomnę, że mimo iż takie ozdoby ogródkowe niezmiernie mnie bawią to mam szacunek dla ludzi, którzy dokładają starań by zaaranżować sobie po swojemu przestrzeń - a w jakiej estetyce jest uporządkowana i ogarnięta owa przestrzeń- to już inna bajka...


Ogródek nr 1: ze wszystkim.

- wiatrak, Flip i Flap na ławeczce (całkiem mnie rozbroili), pies bernardyn, owca, koza...



... skrzat, dwa białe łabędzie na werandzie


... i znowu skrzaty, skrzaty...



i domek-muchomor, i Tom i Jerry, i sowa, i rogacizna...



Ogródek nr 2: minimalistycznie.

- sowa





- kaczka odpoczywająca w rogach jelenia:



Ogródek nr 3: oponosztuka (pisałam o niej i pokazywałam ogród pełen jej już w tamtym roku) i bociany.




Linki do moich poprzednich postów o kiczu oraz makabrze ( jakoś mi się ze sobą wiążą):

Tak brzydkie, że aż ładne. Kicz, szmira , tandeta. Cz. 1. 

Kicze i szmiry - wycieczka za miasto :)  

Wiosenne kicze i szmiry...  

Makabryczne miejsca na wycieczkach po Polsce czyli strach się bać 

Haloween, Dziady i kicz czyli - Vanitas vanitatum,strach i błyskotki...

Vanitas vanitatum - motyw czaszki w modzie i moja ich kolekcja 




Chwila relaksu czyli zajęcia praktyczne


Czyli mój pierwszy decoupage: tu in statu nascendi  (w trakcie powstawania :)

 



Mini zwierz

Oto co (a raczej kogo) spotkałam dziś na mieście. Facet (wiem, bo pytałam) , który rzucił mnie na kolana - momentalnie i dosłownie, bo jak tylko zobaczyłam, że się do mnie zbliża, to zaczęłam się śmiać i uklękłam na chodniku, żeby go nie wystraszyć. Daję słowo, że ma z 10 cm wzrostu. Nigdy nie widziałam takiego w realu. Zapytana o to właścicielka powiedziała, że to ratlerek miniaturka (sic! miniaturka!) Urocze mini stworzenie boże, a to wielkie łapsko, co je głaszcze - to moje więc macie skalę wielkości :)  Pieseczek wielkości dużej ozdoby do włosów :)




Na łonie natury


piękno prostoty:




pączki mają w sobie coś optymistycznego...




 mazowieckie łąki (tylko mazurka Chopina brakuje w tle) 



Na zabawkach

Bo:



Na koniec moja ulubiona - od jakiś 20 lat (tak, tak!) majowa piosenka, kto chce zapraszam do słuchania wraz ze mną:




2 komentarze:

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.