sobota, 31 października 2015

Zdjęciowo: groza

 "Gdyż nie ma większej rzeźni
Niż pamięć"

T.Jastrun



Zdjęcia: mojego autorstwa.
Miejsce: opuszczone ok. 22 lat temu mieszkanie.
Starałam się jak mogłam oddać atmosferę i wygląd tego miejsca, ale muszę powiedzieć, że i tak na zdjęciach wygląda to - za dobrze...  Pajęczyny i inne atrakcje usiłowałam uchwycić na zdjęciach, niestety grzyby, pleśnie, i tamtejsza ogólna atmosfera nie jest w ogóle fotogeniczna - nie chodzi o to, że wygląda brzydko, ale po prostu na zdjęciach wygląda nijak, trzeba to zobaczyć na żywo:
wyobraźcie sobie jasne, przytulne, zadbane, czyste, przewietrzone dobrze mieszkanie...  
a to jest 
jego całkowite przeciwieństwo.
Trochę jak sarkofag, jak miasto Prypeć (to opuszczone po wybuchu reaktora w Czarnobylu): ktoś wyszedł na chwilę i nigdy już nie wrócił, a wszystko zostało jak stało.  
Wehikuł czasu - i to nie jest cud.
Teraz coraz modniejsze są pokoje czy domy grozy - sztucznie zaaranżowane jako atrakcja - pisałam o takich miejscach w poście
 Makabryczne miejsca na wycieczkach po Polsce czyli strach się bać <KLIK> 
tutaj zaś mamy do czynienia z prawdziwym obrzydliwym i straszącym mieszkaniem... Oglądając te zdjęcia musicie pamiętać, że to co widzicie, stoi tak se tam niezmiennie od ponad dwudziestu lat. Gdzie kończy się życie tam następuje rozkład - i tę oczywistą znaną z biologii prawdę można, jak zobaczycie, przenieść również na grunt mieszkaniowy.
Czas:  zdjęcia robiłam w tym miesiącu, zaś czas zatrzymał się w tym miejscu na początku lat 90-tych. Czyli życie odeszło stamtąd jak mniemam jeszcze zanim  wiele z Was się urodziło...

W przypadkach gdy nie potrafiłam się zdecydować, które  zdjęcie jest ohydniejsze -  w kolorze czy w skali szarości, daję dwa, możecie sami zdecydować. 
Niektóre z tych widoczków przypominają mi hotel w "Lśnieniu" Kubricka, odpadające tapety - niezmiennie film "Barton Fink", a kraty scenę z horroru "Gothica", gdzie przez kraty właśnie widzimy tatuaż anima sola.
Myślę, że sceneria ta mogłaby spokojnie robić za scenografię horroru, a świadomość tego, że to nie sztuczna scenografia, tylko prawie od ćwierćwiecza opuszczone domostwo też robi swoje. Stąd moja publikacja tych zdjęć w poście dzisiejszym.



Na początek kolaż tychże:


oraz

Słowniczek:


Turpizm (łac. turpis = brzydki) - w literaturze zabieg polegający na wprowadzeniu do utworu elementów brzydoty w celu wywołania szoku estetycznego. (...) Opisywali przedmioty, krajobrazy i zjawiska odrażające (zniszczenie, przemijanie, starzenie się, rozkład), co miało służyć uwiarygodnieniu przedstawionej wizji świata, pomóc w afirmacji rzeczywistości ze wszystkimi jej aspektami. 
Wolę brzydotę 
Jest bliżej krwiobiegu 
Słów gdy prześwietlać 
Je i udręczać
(...)
Turpizm przejawia się też w innych dziedzinach sztuki, na przykład w malarstwie
https://pl.wikipedia.org/wiki/Turpizm


Makabra  - inaczej:
brzydactwo, brzydal, brzydota, cholerstwo, draństwo, groza, hor-rendum, horrendum, horror, karykatura, kicz, koszmar, koszmarek, makabreska, makabryczność, masakra, maszkara, obrzydlistwo, obrzydliwość, ohyda, ohydztwo, okropieństwo, okropność, pandemonium, paskuda, paskudztwo, piekło, plugastwo, potworkowatość, potworność, przekleństwo, przeraźliwość, przerażenie, straszna rzecz, straszność, straszydło, szkarada, szkaradność, szkaradzieństwo, szmira, szpetota, świniowatość, świństwo, tandeta, zgroza, zmora.
 http://synonim.net/synonim/makabra




I zapraszam na wycieczkę po M4 grozy:














































A pozostając w tematyce najbliższych dni co nieco o pamięci



 czyli posty:


KSIĄŻKOWO I FILMOWO: MOTYW POWROTU DO DOMU <KLIK>

Książkowo: TRAKTAT O ŁUSKANIU FASOLI <KLIK> 

piątek, 30 października 2015

Makijaż na Haloween: QUEEN OF THE DEAD



Nie mam doświadczenia w charakteryzacji, dlatego proponuję potraktować ten makijaż jak ja - jako zabawę. Ponieważ bardziej chodzi mi o efekt  więc - w odróżnieniu od moich zdjęć innych makijaży - te były robione w sztucznym świetle, z fleszem, a obróbka, której je poddałam to tylko efekt klisza na podczerwień w w Picasie, no ale jednak. Żeby Wam pokazać, na czym ów efekt polega poniżej zdjęcie bez żadnego efektu.



Musicie mi też uwierzyć na słowo, że ten look lepiej jednak wyglądał na żywo (he he he) , niż na zdjęciach. Nie wiem dlaczego - może dlatego, że obraz był trójwymiarowy, i bardziej było widać cienie i konturowanie?
Ale i tak efekt był oddalony od tutoriala, którym się inspirowałam (na pewno z powodu tego, że mam inną budowę i proporcje twarzy, ale zapewne nie tylko dlatego...)  :











Kosmetyki, których użyłam:


 1. AA jedwabisty podkład rozświetlajacy LUMI 101 ivory <KLIK>

2. Inglot cień do powiek pearl 452 

3. LADYCODE by Bell higlighter glow skin powder <KLIK>
 

4. INGLOT puder do modelowania twarzy HD 505 <KLIK>

5. ESSENCE alla about matt!

6. MY SECRET big eye 2 in 1 pencil milk

7. KOBO PROFESSIONAL luminous baked colour kolor 321 rosy


8. CATRICE liquid camouflage high coverage concealer 010 porcellain

9. Czarny cień do powiek

czwartek, 29 października 2015

Makijaż: MY SECRET, Golden Rose, Wibo i in.


 Do wniosków i moich ew. uwag - a będzie ich trochę -  zapraszam na sam koniec posta.



Bez flesza:



Z fleszem:



Bez flesza:








Kosmetyki, których użyłam:

  

1.  MY SECRET NATURAL BEAUTY AUTUMN BLOSSOMS <KLIK>

2. AA jedwabisty podkład rozświetlajacy LUMI 101 ivory <KLIK>

3. L'OREAL MEGA VOLUME miss manga <KLIK>

4 .Wibo fixing powder <KLIK>

5. MY SECRET big eye 2 in 1 pencil milk

6.  MAYBELLINE AFFINITONE 03  light sand beige - pod oczami i na skrzydełka nosa


7.  CATRICE cream camouflage ivory 010

8. ESSENCE alla about matt!- na strefę T

 9. GOLDEN ROSE vision lipstick 126

10. LOVELY OH OH BLUSHER 

11 . Wibo DIAMOND ILLUMINATOR <KLIK>

12. Golden Rose STYLE LINER METALLIC kolor 15 <KLIK> 

13 . ESSENCE big bright eyes  nude 01 




 Wnioski i uwagi:


1. Jest to trzecie i równocześnie moje ostatnie podejście do tej paletki MY SECRET. Starałam się jak mogłam, tym razem zasadziłam nawet te cienie na białej kredce MY SECRET, ponoć porównywalnej z takową NYX by wydobyć ich kolory na powiece. Wnioski są jednak takie same jak już po pierwszym użyciu tych cieni: pigmentacja słaba, blendują się nijak, zlewają się w jedną plamę koloru. Mogę nimi zrobić makijaż, OK - ale po co blendować różne kolory, tracić energię i czas, jak równie dobrze mogę machnąć na powiece pojedynczy cień, bo efekt jest właśnie taki... Po letnich paletkach HOT COLORS - moim pierwszym kontakcie z marką MY SECRET, ta paletka - mimo pięknych kolorów - to wg mnie porażka. Wiem, że znajdą się głosy przeciwne do mojego i broniące jej oraz twierdzące, że u nich się sprawdza - wierzę im, ale na pewno mój głos do nich nie dołączy! A ponieważ niektórzy jednak są z niej zadowoleni, wobec tego ta moja paletka trafi do oddania, może komuś lepiej posłuży..?

2. Posklejane rzęsy to efekt użycia... eyelinera... tak, to dziwne, nie wiem na jakiej to zasadzie działa, ale tak właśnie to dzieła,  a co do eyelinera - chyba mi się już zestarzał od stycznia...

3. Już się chyba powtarzam: podkład AA LUMI jest naprawdę jasny (  a na zdjęciu z fleszem widać w nim  - a może na mnie moje własne, nie zniwelowane przez niego) różowe tony. A ta szminka GR ma cudny kolor, i konsystencję!

4. Róż wydaje mi się nieco dziwnawy- wygląda na to, że użyłam go zbyt oszczędnie (szczególnie widać na to na zdjęciach bez flesza, a jeszcze bardziej - o dziwo - na zdjęciach z bliska), z drugiej strony gdy użyłam go więcej, to na żywo wyglądał jak czerwone placki na policzkach matrioszki... Ale nie wypowiadam się o nim jeszcze w żaden sposób, bo za krótko go używam.