środa, 13 stycznia 2016

Moje zakupy na wyprzedażach...

... w stolicy.

Z przymrużeniem oka ;)



Poniżej fotograficzne uwiecznienie tychże, a jeszcze bardziej poniżej słów kilka o nich, na tle całości moich zakupów (jako czynności, nie rzeczy).

Z wyprzedaży już wyrosłam - nie wiem, czy to zmęczenie materiału, czy inne sprawy, czy kiedyś nakupiłam na wyprzedażach niepotrzebnych rzeczy, lub też nic nie kupiłam, choć się na nie szykowałam, ale już któryś rok z rzędu nie ogarnia mnie szał wyprzedażowy.
Podczas zakupów nie delektuję się chwilą, nie waham godzinami, nie mierzę w nieskończoność, nie rozważam zakupu wiecznie. 
Chyba napiszę o tym oddzielnego posta.
Tymczasem tym razem do Warszawy udałam się z innego powodu, nie celowo na zakupy, no ale, że to akurat okres wyprzedażowy, postanowiłam wybrać się a parę miejsc. Plan mój wykonałam.


A oto moje zakupy:






DOMY TOWAROWE CENTRUM



RESERVED

Swego czasu zaopatrywałam się tam w T-shirty i bluzy, ale muszę przyznać, że od dawna nic dla siebie tam nie wypatrzyłam. Na nic innego w tym sklepie i tak nie patrzę, bo w moim rozmiarze mogę tam spotkać właśnie tylko [niektóre] T-shirty i bluzy. Aha, no i szaliki. Oczywiście. (Słowem-akcesoria. ale z zasady dodatków tam nie kupuję).


Zapytacie teraz, to jaki dziewczyno nosisz rozmiar, że nic innego w Reserved na siebie nie wciśniesz? Cóż. To zależy. Wg polskich producentów szyjących w Łodzi noszę obecnie jakieś 48. Wg większości metek: od XL  w górę. Do dowolnej ilości iksów. Wg metek rzeczy z tzw. bazarków (najbardziej rozczula mnie tam one size w rozmiarze na oko 36-38, lub XL tej samej wielkości) jestem rozmiarów małej pralki (w szerz, bo wzdłuż to raczej wysokości pełnowymiarowej lodówki z zamrażarką).
Żeby dojść jakoś ładu składu z moim rozmiarem mogę powiedzieć, że wg M&S mam rozmiar 18 (46),  przy spodniach długość LONG. Ale do  M&S jeszcze dojdziemy.

W Reserved od razu spodobało mi się kilka rzeczy - wszystkie z nowej kolekcji, a więc po regularnej cenie. A więc je sobie darowałam, bo w końcu byłam na wyprzedaży. Zakupiłam trzy T-shirty (1, 2, 3) - bez mierzenia, i udałam się do działu BASIC gdzie zakupiłam T-shirt z długim rękawem (4) - też bez mierzenia (i tak nie ma nic większego niż XL, które wzięłam), dochodząc przy tym do wniosku, że u tak najbardziej podoba mi się ten dział, a on, jak to basic, nigdy nie jest przeceniany...


Potem skierowałam swe kroki do...


TK MAXX

...licząc, że może kupię sobie torbę - listonoszkę,. W TK MAXX powitał mnie tymi słowy głos z megafonu: "W TK MAXX witamy rok bez przecen. Bo u nas zawsze jest tanio." Pomysłowo.
Ekstra. Dziękuję, do widzenia.



C&A

Nigdy nie wchodzę do C& A więc postanowiłam może to zmienić.

Mimo,iż po drodze nieco wystraszyły mnie włochate swetry dotarłam do działu BASIC, gdzie z wyprzedaży kupiłam sobie polar (6), a już bez wyprzedaży T-shirt z długim rękawem (7) i sweterek (5). Z tych zakupów wyniosłam owe trzy rzeczy i mocne postanowienie zaglądania do działu BASIC w C&A. 
Na moje pytanie gdy opuszczałam już ten sklep: "Po ch_ja przyszłam na wyprzedaże, skoro 2 z 3 rzeczy kupiłam nie z wyprzedaży", mój mąż zgodnie z prawdą odpowiedział: "Kupiłaś na wyprzedaży polar."


Opuściłam Domy Towarowe Centrum i udałam się w stronę Złotych Tarasów, ale najpierw w podziemiach przy Centralnym weszłam do


HEBE

Postanowiłam sprawdzić krem pod oczy 40+ Tołpa (9), kupiłam 2 lakiery do paznokci P2, płyn dwufazowy Bielenda Bawełna  i olejek makadamia w cenie promocyjnej 7 zeta za zakupy powyżej 50 zł. Nie, nie zobaczycie tych czterech oststnich rzeczy tu na zdjęciach. Dlaczego? O tym potem.





ZŁOTE TARASY

Minęłam Bath and body Works zastanawiając się co  to jest wyprzedaż mgiełek do ciała za jedyne "od 45 zł", czy to aby przypadkiem nie kpina. Weszłam do H&M, gdzie niestety od dawna nie znalazłam żadnej fajnej ozdoby do włosów (a tylko to tam kupuję), przeszłam przez Superpharma i udałam się do M&S.
Tam zaległam na resztę czasu, która została mi z przewidzianych na zakupy 2 godzin (uważam, że i tak to był wyśrubowany czas i z założenia narzuciłam sobie szybkie tempo).
Mój mąż oddalił się gdzieś i udał w kierunku Empiku, i wiedział co robi... Grunt to znać i przestrzegać podstawowych zasad BHP ;)


M&S

Przez długi czas nie wchodziłam tam z zasady, że za drogo dla mnie. Potem odkryłam, że są tam dżinsy w całkiem dobrej cenie, no i - w moim rozmiarze. I to tyle, co kupuję zwyczajowo w M&S. No ale tym razem były wyprzedaże ( a kiedyś wypatrzyłam tam na nich spódnicę dla siostry za 12 zeta!).
Kiedy po rozpoznaniu bojem oferty wyprzedażowej trafiłam do przymierzalni byłam już zmęczona, spocona, i czerwona na twarzy. Wykonany rano makijaż gdzieś mi znikł. Przymierzyłam aksamitne spodnie ze stretchem, w kolorze głębokiej wiśni, przecenione o połowę. (8) Zawsze chciałam mieć takie spodnie. Patrzę: wyglądam grubo. Ale patrzę na siebie w dżinsach, w których byłam - o, wyglądam tak samo. Aha, no tak, po prostu jestem gruba. No tak, to zmienia postać rzeczy. No to jednak je wezmę. Uwielbiam aksamit. Patrzę. Ach te lustra w przymierzalniach. I to oświetlenie.  Bezlitosne. Z każdej strony. Patrzę: z przodu - czerwony, zmęczony ryj, z tyłu - o, chyba mam jednak włosy w korze żółtka jaja. Na dodatek w jakiś strąkach od noszenia pod czapką. Grzebienia - brak (a kiedyś mało się nie udusiłam w tej przymierzalni ładnym skądinąd zapachem suchego szamponu Batiste, który akurat wcześniej kupiłam w Hebe, i który postanowiłam użyć natychmiast, niezwłocznie, już jak zobaczyłam swoje włosy w tych lustrach). Patrzę, jasna krew mnie chyba zaraz zaleje. Pot już mnie zalał. Ale spokój,  nie podnoszę głosu - pewnie dlatego,że nie mam na kogo. Jest dobrze, ofiar w ludziach nie będzie. No chyba, że mnie trafi szlag.

Moją uwagę zwróciły też płaszczyki. Już nie szłam z nimi do przymierzalni, tym bardziej, że nie widziałam, który rozmiar będzie na mnie dobry: 16 czy 18. Okazało się, że to zależy od modelu. Przymierzyłam dwa pastelowe (każdy w dwóch rozmiarach) i jeden w kolorze kamel (również w dwóch rozmiarach), ze stójką, dwurzędowy, i z pagonami - takie lubię najbardziej. Przypominam, że byłam sama, miałam swoją zimowa kurtkę, zakupy w trzech reklamówkach, i torbę na ramię oraz bluzę, którą zdjęłam do mierzenia płaszczy. Musiałam to wszystko położyć na podłodze, żeby żonglować tymi płaszczami i jeszcze chodzić do wieszaków z nimi. Jak to odkładałam, to coś jakby trzasnęło, strzeliło, ale nie zwróciłam na to większej uwagi, kręgosłup też mi strzelał, i co z tego. Jak już moja własna kurtka zimowa tak sobie leżała na tej podłodze, to zobaczyłam, to jej już naprawdę ostatni (trzeci) sezon, bo dogorywa, co mnie też wkurzyło, że tak łażę w dogorywającej kurtce.
Jeśli wcześniej byłam spocona i zgrzana, no to nie wiem co teraz. Gorąco, tobołki, kurtka. Znikąd pomocy. Pozostawiona sama sobie w obliczu wyprzedaży. Tańcząca z płaszczami. Sześcioma. I tylko dwie ręce. Nagle zrozumiałam, dlaczego bogini Kali, choć ma więcej rąk niż ja, to jest taka krwiożercza i wściekła. Może, mimo, że ma ich aż tyle rąk jej brakuje.
 http://boards.straightdope.com/sdmb/archive/index.php/t-719999.html


Każdy by się wkurzył.


Ładny kamelowy płaszczyk w stylu militarnym był na mnie dobry (w odróżnieniu od takowego w kolorze zgniłozielonym w tamtym roku, przecenionym z 600 zeta na 150 zł - 16tka miała za krótkie rękawy, a 18 wisiała jak worek- było mi tak przykro, że chciałam tłuc głową o ścianę. Rok minął, a ja pamiętam tę traumę.) Jednak wzięłam na wstrzymanie, bo ten kamelowy płaszczyk był naprawdę cienki.
Tratata tam!  Dwie godziny przewidziane na zakupy minęły.
Na odwiedzenie innych sklepów nie miałam już czasu, nawet jakby miała siły i ochotę.


A potem się okazało, że to co tak trzasnęło przy odkładaniu na ziemię to były: dwie buteleczki lakierów P2 i buteleczka z olejkiem makdamia z Hebe. Na szczęście zakupy w Hebe były w oddzielnej reklamówce, toteż wygrzebałam z lakierowo-olejowej mazi tylko uwieczniony na powyższym zdjęciu krem pod oczy Tołpy (9), a cała reszta zaliczyła śmietnik. W ten sposób wywaliłam do śmietnika ok. 35 zeta, ale dobrze, że nie ubrudziłam sobie moich tekstylnych zakupów, bo bym chyba się wtedy powiesiła na nogawce od tych aksamitnych spodni.

Czy takich wpisów nie tytułuje się przypadkiem "haul"? A ja mogę swój "droga przez mękę, z wybojami..?" ;)


Mimo tego jestem zadowolona z zakupów, dawno już nie kupiłam sobie tylu rzeczy na raz.



Tutaj na miejscu  kupiłam sobie jeszcze na wyprzedaży szarą bluzę z kapturem Cropp i  T-shirt w Myszkę Minnie (jedyna mini, która mi pasuje odkąd uzyskałam w/w rozmiar...) w House, poniżej (zdjęcie nie najlepszej jakości...) w zestawieniu z dzianinową marynarką NEW LOOK kupioną dawno temu w second handzie:



Ahoj!


A jak tam u Was w temacie teraźniejszych sezonowych wyprzedaży???

12 komentarzy:

  1. Te dwie pierwsze koszulki bardzo mi się podobają, mają ładny krój i kolor

    OdpowiedzUsuń
  2. najfajniejsza koszulka numer 2 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z sieciówek najbardziej lubię zaglądać do Reserved i New Look, zawsze coś tam znajdę. Jednak zakupy wolę robić przez internet - tam są dopiero promocje! I nie trzeba stać w kolejkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne rzeczy New Look i przy tym w moim rozmiarze spotykałam jak dotąd tylko w ciuchlandach :) Za to dodatki stamtąd są super: portfele, torebki, buty, biżuteria... :)

      Usuń
  4. Jadę wczoraj na zakupy do Złotych Tarasów, przeglądam posty na blogach, patrzę a tu wpis u Ciebie o wyprzedażach i zakupach idealnie w porę☺. Dzięki Tobie weszłam do M&S (bo raczej tam nie wchodzę ze względu na ceny) i też udało mi się znaleźć spodnie na mój rozmiar (wcisnełam się w 14) i do tego fajną bluzkę ☺, drugie spodnie udało mi się znaleźć w New Yorker, a w New Looku tym razem nic ciekawego z wyprzedaży już nie było. W Hebe zakupiłam maskę do włosów Kallos Vanilla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę, że mój wpis Ci się przydał! :) w New Yorker nigdy nic nie kupiłam, weszłam tam parę razy, niby dużo rzeczy fajnych, a wyszłam z niczym. teraz nawet tam nie wchodzę. w New Look podobają mi się bardzo dodatki i akcesoria :) gratuluję udanych zakupów :)

      Usuń
  5. A ja po prostu nie miałam jeszcze czasu by na nie się wybrać....niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w tym roku na wyprzedaży obkupiłam się w Unisono i Cubusie. Teraz planuję kupić coś jeszcze z Depare i Szachownicy, i też noszę rozmiar taki jak Ty. Szkoda, że w Depare jest tylko do xl, nie wiem jak te ciuchy będą na mnie leżeć, a chcę zamówić online.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam tylko Cubus...wieki w nim nie byłam, bo mi nie po drodze... :)

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.