niedziela, 20 marca 2016

Haul obuwniczy- moje zakupy na wiosnę :)




Na wstępie chcę powiedzieć, iż post ten jest całkowicie finansowany przeze mnie. Słowem: pojechałam na zakupy ( gdzie to zaraz) i:  zakupiłam :)  Za własne, ciężko zarobione pieniądze.
Może i wyglądać na reklamę jednej marki, ale rzeczywiście, ja jestem bardzo zadowolona i dlatego polecam ją i Wam. Wszystko to są buty skórzane.





Mam tego farta, że mieszkam kilkanaście km od miejsca, gdzie znajduje się fabryka tej marki i przyfabryczny sklep firmowy, gdzie ceny są bardzo atrakcyjne i sporo niższe niż gdzie indziej,  gdzie można kupić, czyli chyba w całej Polsce, łącznie z warszawskimi Złotymi Tarasami.
To okolice od lat specjalizujące się właśnie w wyrobie butów, kiedyś ich jakość chyba pozostawiała wiele do życzenia, teraz pozostały tam już takie firmy, które produkują obuwie nie ustępujące w niczym innym znanym markom, i obecne w sklepach w całej Polsce ( sama widziałam je i we Wrocławiu, i w Płocku, i jeszcze w niejednym miejscu,no i oczywiście w Internecie), a także reklamowane w przeróżnych czasopismach dla kobiet, a nawet w telewizji. No mamy tu w okolicach: i w mojej miejscowości, i na terenie gminy i powiatu - kilka lokalnych ogólnie i bardzo dobrze znanych w Polsce firm. To chyba całkiem dobrze, jak na 17-tysięczne miasteczko na skraju woj. mazowieckiego, bo następny powiat za tym to już lubelskie.
Tym razem przedstawiam tylko buty marki Baldaccini- pierwszy raz byłam w sklepie przyfabrycznym 10 lat temu, i muszę przyznać, że od tego czasu oferta firmy mega się rozwinęła: ach ,żebyście widzieli te wszystkie śliczne szpileczki (i nie tylko) z nowego sezonu!!! Te modele, te kolory, te faktury, te desenie!!!  Można dostać oczopląsu!
Ceny pantofli normalnie z tego co się orientuję to ok. 250 zł (czyli i tak przystępne jak na skórzane, ładne obuwie), natomiast tam na miejscu są sporo niższe, a jeszcze jako posiadaczka karty klienta mam 10% rabatu. Zaś buty z poprzednich sezonów na kiermaszu-wyprzedaży są jeszcze tańsze. Żyć nie umierać. A to jeszcze nie wszystko! Przedostatnio nie było mojego rozmiaru butów, w których się zakochałam. Zamówiłam je sobie i... po 3 tygodniach dostałam telefon, że buciki już są. Można powiedzieć uszyte na zamówienie, bez żadnej dopłaty.
Nie sfotografowałam Wam tego miejsca, bo może niektórzy tak cenią sobie warunki zakupu takie jak elegancki butik w dużym centrum handlowym itp. ( tymczasem i fabryka i sklep "nie wyglądają spektakularnie" - jak to stwierdziła jedna Koleżanka z Polski  - dalekiej -  która udała się tam m.in. w moim towarzystwie), że mały sklepik zapchany super towarem i zatłoczony na maksa, albo pudełka butów pod namiotem wywołają w Was traumę. Cała ta miejscowość to, cytując dalej "zwykła wiocha" czyli wieś ulicówka licząca ok 500 mieszkańców...
"A dlaczego to, choć pochodzi  wioski pow. G., ma taką włoską nazwę?"
A dlaczego taką nazwę ma Gino Rossi???
W tym miejscu przychodzi mi do głowy pomysł na oddzielnego posta,  m.in. o tym, za co ludzie gotowi są zapłacić/dopłacić. Ale to w oddzielnym poście.
Ja jednak stanowczo ponad wystrój sklepu i jego okolice czyli powiedzmy nadbudowę cenię sobie bazę czyli jakość i cenę (i jestem zadowolona, że mam okazje płacić tylko za to) - a te są super! Dlatego nie zobaczycie tu zdjęć sklepu (sklep jak sklep - na małej powierzchni zatrzęsienie ślicznych butów z obecnej kolekcji, a także torebki i portfele)  oraz kiermaszu - wyprzedaży modeli z poprzednich sezonów ( pudełka zgromadzone pod namiotem przed sklepem).


Pokazane w tym poście buty to efekt moich 3 wizyt w sklepie, przy czym jedne pochodzą z zakupów z kwietnia poprzedniego roku:







Kiermasz-wyprzedaż z lutego b.r. (będę w nich chodzić do dżinsów):


takie jak ta para już miałam, tylko w trochę innym kolorze, schodziłam je zupełnie, i kupiłam znowu- teraz na kiermaszu kosztowały prawie połowę mniej niż te pierwsze kilka lat temu, kiedy były ofertą bieżącego sezonu:








No i buciki z najnowszego sezonu,które całkiem mnie urzekły,  zamówione przeze mnie w lutym, a odebrane teraz. Uwielbiam desenie, szczególnie w kwiaty, a już szczególnie w róże! Ale jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam takowego desenia na butach!  Nic, tylko czekać na wiosnę!
Dodam, że deseni kwiatowych  było tam całkiem sporo: w różnej kolorystyce, na różnych skórach, różne kwiaty, i na różnych modelach butów, a co do czółenek to z różnymi obcasami.




Jak Wam się widzą moje zakupy?

Jakie buty lubicie?

Macie okazje kupować coś w wyjątkowo atrakcyjnej cenie lub bezpośrednio od producenta?

8 komentarzy:

  1. Podobają mi się te w kwiatuszki, reszta nie moje klimaty jak dla mnie "babciowe".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, te z kiermaszu trochę babciowe, kupiłam je do spodni, bo są bardzo wygodne, mimo tego, że te jedne mają 9 cm koturn :) te drugie są wygodne jak kapcie :)

      Usuń
  2. Szpilki w kwiaty śliczne, reszta zupełnie nie w moim guście ;)
    http://would-be-vikings.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie najlepsze szpileczki w kwiatuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kwiatki super, idealnie pasują na wiosnę i wakacje :) Muszę.poszukać takie ale na koturnie, czuje się bardziej komfortowo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne te buciki w kwiatuszki ;)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.