sobota, 30 kwietnia 2016

Krem JANDA Nr 1 na dzień dobry i dobranoc




Część przesyłki, którą otrzymałam od Zespołu JANDA:





O samej marce pisałam już TUTAJ <klik>

Kosmetyki te przeznaczone są do skóry dojrzałej, przy czym ja sięgam po takowe i to dedykowane coraz starszym skórom (nawet 50+) coraz częściej. Mam 36 lat, ale już od dawna nie przywiązuję się do informacji, dla jakiego wieku skierowany jest dany kosmetyk, ot, wg mnie ten podany wiek daje na wstępie jakąś orientację o problemach, na jakie ma pomagać, a przy zakupie kosmetyków nikt na szczęście nie sprawdza naszej daty urodzenia...


Opakowanie w eleganckiej, minimalistycznej, czarno-białej stylistyce wyróżniającej się w sklepie wśród kolorowej pstrokacizny innych kartoników -  zarówno jeśli chodzi o kartonik jak i szklany słoiczek. W obydwu przypadkach widać też  dbałość o detale, a także jasne i wyraziste jest źródło inspiracji, jakim jest postać Krystyny Jandy.
Urocze jest określenie tego kremu jako "na dzień dobry i dobranoc", a nazwanie go Nr 1 jest bardzo pomysłowe i  wg mnie w swej prostocie genialne.
Nazwa kojarzy mi się też z innym kosmetykiem, który jest związany z kobietą, która zainspirowała jego twórcę i go [zapach] wybrała, czyli  z perfumami o równie prostej, liczbowej nazwie: [CHANEL]  5...






Informacje od producenta:




Skład:






Wg mnie:

- krem ma gładką,  bogatą, treściwą, ale nie tłustą konsystencję,
- oraz wyraźny choć nie nachalny zapach, kojarzący się z luksusem,
- jego aplikacja jest przyjemna i komfortowa,
- bardzo dobrze się wchłania,
- znakomicie nadaje się pod makijaż,
- nie zapycha,
- nie podrażnia mnie i nie wysusza, a to ważne i wcale nie takie u mnie częste, bo stosowanie  wielu z przeciwstarzeniowych kremów dla cer dojrzałych kończy się u mnie podrażnieniem i wysuszeniem skóry, więc w sumie działają one odwrotnie, niż tego oczekuję. W tym wypadku jednak nic takiego nie ma miejsca,
- na twarzy od zmarszczek większym problemem jest dla mnie jednak napięcie / jędrność skóry,  a poprawę w tym zakresie zauważyłam dosłownie po pierwszym zastosowaniu (to była akurat na noc): skóra rano była bardziej sprężysta, napięta, i jakaś taka bardziej milusia, mięciusia, bardziej gęsta, spoista,
- używam go zarówno na dzień jak i na noc,
- wg mnie spełnia obietnice producenta i te trzy wyrazy są wystarczającą charakterystyką i rekomendacją,
- do tego jest znakomity dla zwolenniczek minimalizmu jako jeden kosmetyk zarówno jako pielęgnacja nocna, jak i dzienna i baza pod makijaż,
- kosztuje ok 54 zł i jak za tę jakość i dwufunkcyjność uważam, iż jest to dobry stosunek ceny do jakości,
- polecam dla cery dojrzałej, starzejącej się (zmarszczki i zmniejszanie się jędrności i gęstości skóry) i - śmiało! -  takiej jak moja: po 30-tce, mieszanej, wrażliwej, cienkiej, alergicznej, mało spoistej, z może jeszcze niezbyt wieloma, ale wyraźnymi oznakami starzenia się.

piątek, 29 kwietnia 2016

ULUBIEŃCY KWIECIEŃ 2016

Jak na mnie jest to mała liczba ulubieńców (chociaż oczywiście  używałam większej ilości kosmetyków niż te przedstawione poniżej- szczególnie z pielęgnacji, bo z kolorówką jakoś nie szalałam w kwietniu).





I love love Moschino <klik>
Dla mnie to zapach początku wiosny.
 


ZIAJA 
liście manuka
pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom

Od dawna dwa razy w tygodniu w ramach peelingu mechanicznego.


Tołpa green cellulit antycellulitowy krem-żel wygładzający
Działanie, przyjemność aplikacji i przystępna cena. Cóż więcej chcieć.


 BIELENDA NAWILŻAJĄCY 2-fazowy płyn do demakijażu oczu i ust OLEJEK MARULA <klik>





RIMMEL LASTING FINISH powder foundation 25 HR  waterproof buildable coverage 001light porcellain
Ładnie kryje, a w kwietniu miał co, oj miał....


FLOMAR Terracotta Blush-On 41 Romantic Salmon  
Nadaje buzi świeżość i blask, nawet bez użycia rozświetlacza.

CATRICE cream camouflage ivory 01
Spełnia swoją funkcję. W kwietniu miał trochę do roboty na mojej twarzy.

LANCOME HYPNOSE
WYGLĄDA. Dobrze się, nosi, wspaniale zmywa. Wydajny. Chyba najlepszy tusz, jaki dotąd miałam. Tylko ta cena... Chociaż ja dostałam go jako prezent od  Nails tale z Jej Kosmetycznego Kalendarza Adwentowego

czwartek, 28 kwietnia 2016

Upominki z Meet Beauty II :)




O samym Meet Beauty i jego przebiegu pisałam TUTAJ
Teraz część na kolejny ( nie jedyny!) miły akcent tego spotkania czyli: upominki. 
Muszę powiedzieć, że na konferencji byłam tak przejęta tym, co dzieje się wokoło, że do toreb, które dostałam zajrzałam dopiero w drodze powrotnej. Dopiero! :)

I cóżem w nich ujrzała?





Marki znane mi dobrze i od dawna, chociaż nie wszystkie produkty, które otrzymałam poznałam jak dotąd na własnej skórze. Przy stanowisku GLISS KUR skorzystałam z pierwszego badania stanu skóry głowy i włosów.






Na mojej toaletce jest sporo kosmetyków tej marki - głównie tych do ust.
Byłam bardzo ciekawa linii pomadek SHEER SHINE - i proszę. Jedną już mam :)






Przy szafie tej marki nie było gotowych torebek, każdy dobierał sobie kosmetyki sam, z pomocą przemiłych Pań. Samą markę znam i mam jej kosmetyki, tym razem zdecydowałam się na kosmetyki mi nieznane. Już widzę, że było to trafne posunięcie.






Drugie stanowisko po EVELINE gdzie nie było gotowych torebek z upominkami, i po GLISS KUR gdzie poddałam się badaniu stanu skóry głowy i włosów. Już dosyć dawno temu miałam do czynienia z tą marką, ale jakoś nigdy nie poznałam jej bliżej. Teraz (dosłownie, bo pisząc to jestem po myciu włosów i siedzę z maską na głowie) po zapoznaniu się z obietnicami producenta i opiniami w Internecie liczę, że te kosmetyki poprawią stan moich włosów i skóry głowy. A musicie wiedzieć, że jest co poprawiać...Eh...
Przemiła Pani, która w/w badanie wykonywała (zgadałam się z nią i okazało się, że jest z  tym samym co ja smutnym problemem z osoby rudej zmieniania się  -zupełnie naturalnie i samoczynnie- w blondynkę... Ja to właściwie już odbyłam chyba cała tę drogę i moja rudość mi całkiem wyparowała, wypłowiała no i jestem blondynką ) dobrała mi właśnie te dwa kosmetyki, więc tym bardziej liczę, że mają pomóc na moje problemy.







Jak dotąd marka ta mignęła mi tylko kilka razy w Internecie. Obiecuje ona rewolucję w demakijażu i naturalny sposób oczyszczania twarzy tylko przy pomocy wody. Brzmi bardzo intrygująco. Zobaczymy.




Marka ta jest mi znana od dosyć dawna, zanim jeszcze weszła do aptek i drogerii. Cudnie pachnące i dobrze działające kosmetyki. W tej chwili jej nowością są dwie linie do pielęgnacji włosów. 





Kojarzyłam tę markę tylko z produktów do paznokci. Tym czasem okazało się, iż ma naprawdę  bogatą ofertę! I ciekawy, atrakcyjny wygląd kosmetyków. Jestem bardzo ich ciekawa!!!






Marka, którą już od pewnego czasu odkrywam dla siebie. Nie miałam jednak żadnego z tych kosmetyków. Krem wspaniale nada się do torebki (cudnie pachnie), a najbardziej z tych kosmetyków ciekawa jestem BB kremu upiększającego.







Tę markę znam od dawna, wciąż śledzę jej nowości, lubię i stosuję wiele jej kosmetyków. Najbardziej ciekawa jestem nowości czyli kolorówki - podkładów. Dowiedziałam się również, że pojawią się (nie wiem kiedy) szampony i odżywki tej marki. Już je widziałam. Taki news :)






Tę markę znam tylko z Internetu. Bardzo się cieszę, że nareszcie dowiem się na własnej skórze czegoś o tych kosmetykach!







 


Próbki tej marki wykorzystam podczas podróży.





Oprócz kosmetyków, które dostałam to przywiozłam sobie również nieco literatury do poczytania :)




Miałam dużo radości podczas otrzymywania, taszczenia do domu, oglądania i przekładania tych wszystkich upominków :) Teraz pozostaje ich użytkowanie :)
Jak widzicie upominków jest obfitość, co niezmiernie mnie cieszy :)

Część z nich sama będę używać i  testować, a część trafi na rozdanie u mnie  i w ten oto sposób będę miała jeszcze jedną okazję do podzielenia się z Wami  radością z mojego udziału w Meet Beauty :)


środa, 27 kwietnia 2016

Kosmetyki JANDA



Na dziś był przewidziany post z recenzją kremu JANDA. Zapraszam na ten post w najbliższym czasie bowiem kiedy go pisałam, i zostało mi już tylko napisać tzw.  kilka słów o marce, bo jest to marka stosunkowo nowa, wyszło mi tych słów tyle, że postanowiłam najpierw zrobić oddzielnego posta poświęconego samej marce, a potem podzielić się recenzjami kosmetyków.


Na tę markę zwróciłam uwagę od razu, kiedy pojawiła się jesienią na rossmannowych półkach, - raz, że mam bystre oczko do nowości, a dwa, że znacząco wyróżniała się ona designem i kolorystyką opakowań wśród zalewu kolorowych kartoników.
Zaczepiłam jednak wtedy oko akurat  na kremie 70+ no i stwierdziłam, że to nie dla mnie. Co prawda nie kieruję się wiekiem, dla którego producenci dedykują swoje kosmetyki, i który podają na opakowaniach, ale stwierdziłam, że z moim 36 na karku to 70+ to zbyt wiele nawet jak dla mnie.
Tymczasem okazało się, że marka ta ma w swojej ofercie również kosmetyki dla mnie.


Swoją drogą nazwanie kremu np.  żelazkiem zmarszczek lub  Nr 1 i opisanie go jako krem na dzień dobry i dobranoc jest genialnym pomysłem! Jak wiadomo pomysły genialne w swej prostocie proste są już po ich wymyśleniu przez kogoś innego dla wszystkich innych, którzy wcześniej na nie nie wpadli... JANDA wpadła. Bardzo mi się to podoba!



Dzięki przesyłce od Zespołu JANDA:



mam okazję testować kosmetyki na skórze własnej, zaś  wiedziona wrodzoną ciekawością z czym to mam do czynienia zapoznałam się bliżej i z samą marką, o której chcę powiedzieć i Wam.



Postaci Krystyny Jandy chyba nie muszę nikomu przedstawiać, jest to osoba, która imponuje mi pod każdym względem:  zarówno jako aktorka, jak i kobieta i bizneswoman. Moja pierwsza myśl na temat tej marki była więc taka, że taka kobieta jak Ona nie użyczyłaby swojego nazwiska czemuś, co nie reprezentuje - jak ona -  absolutnie wysokiej klasy.

Nie chcę powtarzać za dużo ze strony www.janda.pl- która to strona również  prezentuje klasę zarówno pod względem formy jak i treści  - ale przytoczę Wam kilka słów o samej marce i jej początkach:

"Zaczęło się od spotkania, rozmowy i pragnienia. Krystyna Janda poprosiła, by Jarosław Cybulski, z wykształcenia chemik, prywatnie jej przyjaciel, skomponował "krem tylko dla niej". Miał on być uniwersalny, do użytku rano, wieczorem, nawilżający i błyskawicznie poprawiający wygląd skóry. Tym bardziej, że gwiazda kocha… być naturalną, na co dzień nie maluje się, lubi by jej skóra odpoczywała od ciężkich scenicznych makijaży, które nakłada i zmywa często nawet trzy razy w ciągu dnia. Janda jest też kobietą niesłychanie energiczną, żyje w ciągłym biegu, prowadzi fundację i dwa teatry. Dlatego potrzebowała wyjątkowo skutecznego, szybko działającego kosmetyku.
Prośba została spełniona. Gwiazda przetestowała dziesiątki próbek, które zespół wybitnych specjalistów przygotowywał specjalnie dla niej w polskim laboratorium. Tak powstał flagowy kosmetyk marki: "Krem Nr 1". Krystynie Jandzie bardzo się spodobał i teraz zawsze nosi go przy sobie! Jak sama mówi – wkręciła się do tego stopnia, że postanowiła dać swoje nazwisko całej marce kosmetycznej.
Tak powstała polska marka JANDA. Dla niego to była realizacja największego marzenia. Dla niej nowe, ekscytujące wyzwanie. Kapitał firmy jest więc w 100% polski. Jarosław Cybulski zaprosił do współpracy zespół wybitnych fachowców, którzy swoje doświadczenie zdobywali przez lata w koncernach kosmetycznych z zagranicznym kapitałem. Są to wybitni eksperci od R&D, marketingu i biznesu. Ich doświadczenie i umiejętności to dziś wielka siła marki – JANDA.! (...)"
 https://www.janda.pl/content/8-prawdziwa-historia


Wartości i manifest marki - wszystko to zdecydowanie do mnie przemawia. Jak w kosmetykach tak w życiu cenię sobie nie tylko formę i opakowanie (któremu jednakże w tym wypadku też nic zarzucić nie można), ale (przede wszystkim!): zawartość czyli treść.  Sens. Jakość. Wywiązywanie się ze składanych obietnic. Konsekwencję. Dbałość o detale. Styl. Klasę. Elegancję. Autentyczność.
Lubię konkrety. Lubię polskie marki. Podziwiam kreatywność i pasję. Szanuję wiedzę. Doceniam jasność wypowiedzi. Oraz ich spójność. Cóż ona oznacza? Oznacza, że mając z kimś/czymś do czynienia nie wyczuwa się ani jednego fałszywego tonu. Wszystko gra. 
Tak jest u mnie w tym przypadku.
Wszystko - od eleganckiego, prostego opakowania kosmetyków JANDA po filozofię marki - niesie ze sobą jasny, spójny przekaz, który jeśli miałby być skrócony tylko do dwóch słów to może brzmieć:

 www.janda.pl


Proste? Dla mnie: tak. A ja - tak jak  Leonardo da Vinci  - uważam, iż "Prostota jest najwyższą formą wyrafinowania"

A do kogo skierowane są kosmetyki JANDA?

" [Krystyna Janda] to wielka artystka, wielki człowiek, a nie celebrytka. Nie postać jednego sezonu, ale osobowość, która zapisała się już w historii polskiego kina i teatru. Kobieta z charyzmą i charakterem, która potrafi mówić o rzeczach ważnych, dla wielu autorytet. A przy tym bardzo naturalna, spontaniczna, dowcipna, wrażliwa. Mówi się, że nasze społeczeństwo daje się ogłupiać tym wszystkim celebrytom, pudelkom… To nie tak – a przynajmniej nie w tej grupie, do której kierujemy kosmetyki. Nasze konsumentki doceniają prawdę, szczerość, prostolinijność, szlachetność. I my odpowiadamy im produktami, które korespondują z tym zestawem wartości."
 https://www.janda.pl/?fc=module&module=prestablog&controller=blog&id=9


A m.in. do mnie są skierowane  :)

Rozpisałam się trochę, ale muszę przyznać, że dawno żadna marka  i przekaz, jaki ze sobą niesie nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia. Na recenzję kosmetyków, które otrzymałam do testowania zapraszam wkrótce :)

wtorek, 26 kwietnia 2016

Meet Beauty II - moja relacja :)


W minioną sobotę miałam okazję gościć na 2. edycji  Meet Beauty czyli

http://www.meetbeauty.pl/



Był to mój pierwszy udział w tym spotkaniu, nie byłam na 1. edycji.

Konferencja została zorganizowana przez zBLOGowani oraz BLOGmedia , i w tym roku odbywała się na Stadionie Narodowym w Warszawie




Muszę przyznać, że nie bywam zbyt często w tym szacownym miejscu, które nadal robi na mnie duże wrażenie. No a tak po prawdzie, to byłam tam teraz drugi raz w życiu...  :) Nie licząc czasów, gdy Stadion był jednym wielkim targowiskiem, ale to już historia.

Do Warszawy mam 60 km, toteż sama podróż i wizyta w niej nie była dla mnie wyprawą i czymś niecodziennym, a wiem, że niektóre Dziewczyny jechały specjalnie na to spotkanie przez pół Polski. Ale na pewno po takiej wyprawie, szczególnie w wesołym towarzystwie, mają teraz co wspominać :)

Jeszcze przed rozpoczęciem Konferencji pierwsza wizyta w sali, którą zajmowały firmy - partnerzy konferencji (czyli tzw.  szybki rekonesans):






Po rozpoczęciu Konferencji



program przewidywał:

- udział w panelach: makijażowym Lirene, paznokciowym Indigo, pielęgnacyjnym tołpa. w trzech godzinach do wybrania,
- wykłady,
- lunch,
- czas na zapoznanie się z firmami-partnerami Konferencji,
- czas na kawkę/herbatkę i pogaduszki :)




Zdołałam się zapisać na jeden panel -  pielęgnacyjny tołpa. , o którym dalej.


Wykłady

Byłam więc słuchaczem aż trzech wykładów: Tobiasza Kujawy freestylevoguing.com, Moniki Busz-Rusieckiej www.ladymakeup.pl  i Marty Lech-Maciejewskiej superstyler.pl


Każdy z wykładów różnił się pod względem dynamiki i narracji, ale każdy był interesujący i inspirujący, a także przydatny. Najbardziej przypadł mi do gustu wykład Marty Lech-Maciejewskiej superstyler.pl, wprost iskrzący dowcipem. Sama superstyler.pl była wspaniale wystylizowana, prezentowała się doprawdy stylowo, pięknie i uroczo!

Jak powiedział stary Moliere   „Doprawdy, jak to miło coś umieć”. I wiecie co ? Jak to miło słuchać ludzi, którzy coś umieją, praktykują  i dzielą się swoimi doświadczeniem i wiedzą!
Bardzo inspirujące.


PANEL PIELĘGNACJA tołpa.



tołpa., ze swoim panelem i jego tematyką o mądrych zakupach, zakupach przemyślanych, a przez to mniejszych ilościowo za to znakomicie dopasowanych do potrzeb ( w tym wypadku skóry) wstrzeliła się w 10-tkę w moje nie-od-dziś przemyślenia. Warsztat nie do końca rozwinął się w kierunku, którego bym oczekiwała, ale to wcale nie zmienia faktu, że w związku z moim udziałem w tym panelu powstanie na pewno post -  nie tyle nim zainspirowany, bo wszystko to już wcześniej chodziło mi po głowie , ale pod jego wpływem skrystalizowany. Temat godny pociągnięcia.


Na konferencji





panowała wspaniała atmosfera- dawno nie widziałam tylu (pięknych!)  uśmiechów na raz - uderzeniowa dawka pozytywnej energii. Dziewczyny, Panie: jesteście Fantastyczne Babki! :)

Była okazja pogadać przy każdym stoisku, z której to okazji skorzystałam. Praktycznie na każdym stoisku otrzymywałyśmy też upominki.

Ku mojej radości poznałam osobiście znaną mi już od dosyć dawna z blogosfery
Alicję z Życiowy Poradnik Bezradnik,
a także całkiem nowe osoby, a przez to i ich blogi:
Mariolkę z PRAKTYCZNIE KOSMETYCZNIE,
Renatę z PIĘKNO I PASJA OKIEM RENATY
i Sylwię z MAKIJAŻOWY ŚWIAT Sylwii

Dzięki temu spotkaniu cały czas poznaję następne blogi, których dotąd nie znałam.

Spotkanie minęło intensywnie i w super atmosferze. Pod względem organizacyjnym również było bez zarzutu, i bez zgrzytów, Organizatorzy zadbali o wszystko: od treści i formy spotkania do cateringu. Wszystko na tip top. Zarówno Organizatorkom jak i Partnerom należą się za to podziękowania :)


Konferencję opuściłam pełna pozytywnej energii, nowych wrażeń, a także pomysłów,  inspiracji, ciekawości blogów innych Dziewczyn oraz...



wyszłam z torbami (nie mylić z: "poszłam z torbami"! ;) czyli dostałam kosmetyki do testowania. Powiem tak: będzie co testować :)



Tymczasem mój  identyfikator dumnie zawisł na toaletce:



A ja wciąż namierzam następne blogi/vlogi Dziewczyn obecnych na Meet Beauty. Przydałaby się lista tych  wszystkich, do której miałybyśmy dostęp, to znacznie ułatwiłoby sprawę.




A w najbliższym czasie spodziewajcie się przedstawienia zawartości torebek z upominkami i przedstawienia ich marek :)


Pozdrawiam! :)

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Promocja Rossmann: OCZY. Co kupić? Co kupię?

 Najpierw odsyłam Was do posta Promocja Rossmann: OCZY. Co kupić? <klik>




Co mogę dodać do tamtych informacji?

Matowe  Maybelline Tatoo (mnie nie kuszą, tak jak i zwykłe, ale cieszą się wielkim powodzeniem i zbierają pochwały).

Tusze MaxFactor.

Tusze L'Oreal.

Produkty do brwi od Rimmel i L'Oreal.

Dużo pochwał zbierają też kredki Rimmel oraz Rimmel  Scandal Eyes Waterproof Gel Eyeliner.

Wiem, że nowe paletki Wibo cieszą się dużym zainteresowaniem - z opinii, które dotąd spotkałam nie są cudem świata, ale jeśli ktoś jest ich ciekawy ( a opakowaniem i nowością kuszą) to teraz jest dobry czas na ten zakup, to lepiej kupić je za pół niż za całą cenę...

Na temat cieni się nie wypowiem, bo nie mam cieni z szaf Rossmanna. 


Ogólnie to dobry czas by kupować coś, czego się nie śpieszymy kupować bo jest w naszym pojęciu zbyt drogie na taki-owaki- produkt, albo by kupić coś, co jest dla nas zupełną nowością (typ kosmetyku/ marka/ kolor) gdyż pół ceny amortyzuje ryzyko związane z takim zakupem.




Co tym razem kupię ja?

Tusz do rzęs L'Oreal.
Ale nie wiem jeszcze, który. Interesuje mnie maksymalne pogrubienie i NIE-wodoodporność. Możecie mi polecić któryś z tuszy L"Oreal? 
Ja z tych dostępnych w szafach rossmannowych ostatnio (czyli w tamtym roku) miałam do czynienia z VOLUME MILLION LASHES So Cuture So Black i - kiedy nieco przysechł/wysechł/zrobił się gęstszy - byłam z niego zadowolona.


A co znajduje się w Waszych planach zakupowych???

niedziela, 24 kwietnia 2016

HIGHLIGHTER TAG czyli wyznania wielbicielki rozświetlaczy, swatche :)

i wykorzystałam jego pytania do odpowiedzi na temat mojej drugiej po różach słabości jaki są rozświetlacze.

Przygodę z nimi zaczęłam ok. 9 lat temu od produktów ESSENCE. Były to kosmetyki w kamieniu, ale "rzadkie" - dawały taki hmm, rozproszony efekt, przypominający przedstawiony poniżej rozświelacz P2 PERFECT FACE all-over illuminator , właśnie takie all-over,  do omiatania nimi całej twarzy.

W tamtym roku nastąpił istny wysyp rozświetlaczy dobrych i w niskich cenach i różnej kolorystyce (Lovely, Wibo) dających  -w przeciwieństwie do moich pierwszych rozświetlaczy -  gęsty efekt tafli. A moim ostatnim odkryciem w tej kwestii jest produkt My Secret, który zastąpił mojego przedostatniego ulubieńca czyli Wibo Diamond Illuminator. 

Dzięki Nails tale miałam też okazję mieć w łapkach, używać i porównywać z moimi kosmetykami kultową MARY-LOU.




Oto mój zbiór, któremu już poświęciłam niejednego posta (linki poniżej):





Od góry od lewej


1. rząd:



Goddess of Love GODDESS OF FAITH i jego porownanie z MARY-LOU MANIZER, Goddess of Love, Lovely SILVER i Ladycode <klik>


Sally Hansen wygładzający mineralny puder brązujący Line Smoothing Mineral Powder Bronze Glow <klik>


WIBO DIAMOND SKIN illuminating loose powder

LADYCODE highlighter glow powder by Bell <klik>



2. rząd:



MY SECRET face illuminator powder

WIBO SUN TOUCH powder in pearls 




3. rząd:




 

LOVELY HIGHLIGHTER GOLD i jego porównanie z MARY-LOU MANIZER i WIBO <klik>
 
Lovely SILVER <klik>

Wibo DIAMOND ILLUMINATOR i jak się on ma do MARY-LOU <klik>


P2 PERFECT FACE all-over illuminator <klik>


THE BODY SHOP RADIANT HIGHLIGHTER




SWATCHE

bez flesza/z fleszem






 oraz rozświetlacz z

 paletki Wibo 3 STEPS TO PERFECT FACE <klik>






Tak jak w przypadku różów to stan na dzień dzisiejszy i tak samo mają się odpowiedzi na poniższe pytania.
I tak samo jak z różami w odpowiedziach będą powtarzać się te same rozświetlacze, co tylko dobitniej pokaże, co sobie chwalę, czego najwięcej używam, a co jest mi stosunkowo obojętne i albo czego wprost tego nie lubię i nie polecam. Oczywiście wszystko to przedstawia bieżącą sytuację.



a oto pytania TAGu:


 Najlepsze opakowanie


MY SECRET face illuminator powder



Najładniejszy kolor
 MY SECRET face illuminator powder


 Najlepiej napigmentowany róż
 MY SECRET face illuminator powder



 Codzienny rozświetlacz
 MY SECRET face illuminator powder


Najbardziej żałuję zakupu 


Najrzadziej używany kolor


Rozświetlacz którego nigdy bym nie oddała
 MY SECRET face illuminator powder


Najbardziej ulubiona marka rozświetlaczy
Nie mam takowej.
 

 Odkrycie roku (2015)
 MY SECRET face illuminator powder



 Najpraktyczniejszy kolor



W zależności od tego,czy wolimy coś w tonacji ciepłej czy chłodnej:


Wibo DIAMOND ILLUMINATOR <klik>

 MY SECRET face illuminator powder

 LOVELY HIGHLIGHTER GOLD <klik>

 Lovely SILVER <klik>





 Najmniej praktyczne opakowanie
 Najdroższy rozświetlacz


 Imprezowy rozświetlacz
 
MY SECRET face illuminator powder

 
 Najtańszy rozświetlacz

 
   
A jak u Was w temacie rozświetlaczy?