sobota, 30 kwietnia 2016

Krem JANDA Nr 1 na dzień dobry i dobranoc




Część przesyłki, którą otrzymałam od Zespołu JANDA:





O samej marce pisałam już TUTAJ <klik>

Kosmetyki te przeznaczone są do skóry dojrzałej, przy czym ja sięgam po takowe i to dedykowane coraz starszym skórom (nawet 50+) coraz częściej. Mam 36 lat, ale już od dawna nie przywiązuję się do informacji, dla jakiego wieku skierowany jest dany kosmetyk, ot, wg mnie ten podany wiek daje na wstępie jakąś orientację o problemach, na jakie ma pomagać, a przy zakupie kosmetyków nikt na szczęście nie sprawdza naszej daty urodzenia...


Opakowanie w eleganckiej, minimalistycznej, czarno-białej stylistyce wyróżniającej się w sklepie wśród kolorowej pstrokacizny innych kartoników -  zarówno jeśli chodzi o kartonik jak i szklany słoiczek. W obydwu przypadkach widać też  dbałość o detale, a także jasne i wyraziste jest źródło inspiracji, jakim jest postać Krystyny Jandy.
Urocze jest określenie tego kremu jako "na dzień dobry i dobranoc", a nazwanie go Nr 1 jest bardzo pomysłowe i  wg mnie w swej prostocie genialne.
Nazwa kojarzy mi się też z innym kosmetykiem, który jest związany z kobietą, która zainspirowała jego twórcę i go [zapach] wybrała, czyli  z perfumami o równie prostej, liczbowej nazwie: [CHANEL]  5...






Informacje od producenta:




Skład:






Wg mnie:

- krem ma gładką,  bogatą, treściwą, ale nie tłustą konsystencję,
- oraz wyraźny choć nie nachalny zapach, kojarzący się z luksusem,
- jego aplikacja jest przyjemna i komfortowa,
- bardzo dobrze się wchłania,
- znakomicie nadaje się pod makijaż,
- nie zapycha,
- nie podrażnia mnie i nie wysusza, a to ważne i wcale nie takie u mnie częste, bo stosowanie  wielu z przeciwstarzeniowych kremów dla cer dojrzałych kończy się u mnie podrażnieniem i wysuszeniem skóry, więc w sumie działają one odwrotnie, niż tego oczekuję. W tym wypadku jednak nic takiego nie ma miejsca,
- na twarzy od zmarszczek większym problemem jest dla mnie jednak napięcie / jędrność skóry,  a poprawę w tym zakresie zauważyłam dosłownie po pierwszym zastosowaniu (to była akurat na noc): skóra rano była bardziej sprężysta, napięta, i jakaś taka bardziej milusia, mięciusia, bardziej gęsta, spoista,
- używam go zarówno na dzień jak i na noc,
- wg mnie spełnia obietnice producenta i te trzy wyrazy są wystarczającą charakterystyką i rekomendacją,
- do tego jest znakomity dla zwolenniczek minimalizmu jako jeden kosmetyk zarówno jako pielęgnacja nocna, jak i dzienna i baza pod makijaż,
- kosztuje ok 54 zł i jak za tę jakość i dwufunkcyjność uważam, iż jest to dobry stosunek ceny do jakości,
- polecam dla cery dojrzałej, starzejącej się (zmarszczki i zmniejszanie się jędrności i gęstości skóry) i - śmiało! -  takiej jak moja: po 30-tce, mieszanej, wrażliwej, cienkiej, alergicznej, mało spoistej, z może jeszcze niezbyt wieloma, ale wyraźnymi oznakami starzenia się.

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To prawda, opakowanie jest przemyślane i wykonane na tip top :)

      Usuń
  2. Moja mama cierpi na brak jędrności skóry i chętnie bym jej poleciła ten krem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba to jak zapakowany jest krem. Niby to tylko głupi kartonik, a jednak odwala dużą część roboty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, takie rzeczy są ważne. Dbałość o każdy detal każe nam podejrzewać, iż tak samo rzecz ma się z zawartością jak i z opakowaniem. Na mnie robi wrażenie taka dbałość :)

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.