środa, 31 sierpnia 2016

TAG: SZCZĘŚLIWA SKÓRA





 TAG, który podpatrzyłam u Życiowy Poradnik Bezradnik


1. Jak najlepiej opisałabyś swoją skórę ?
Cienka, delikatna, naczynkowa, sucha choć z widocznymi porami i skłonnością do zanieczyszczeń w sferze T, mająca skłonność do wysychania na wiór na tle alergicznym i  utraty wody,  jędrności i elastyczności.



2. Jakie są Twoje najlepsze wskazówki na promienną cerę ?
Nawilżanie. Nawilżanie. NAWILŻANIE. 
A, i jeszcze sen i śmiech.



3.Jaki jest najdziwniejszy składnik, którego użyłaś w pielęgnacji ?
Koreański żel nawilżający z jaskółczych gniazd. Brzmi bardzo dziwnie, a to pachnący, przyjemny w użyciu kosmetyk.



4. Opisz swoją skórę w 5 słowach 
-cienka
-naczynkowa
- jasna
- delikatna
-wrażliwa



5. Podziel się swoją najlepszą wskazówką dotyczącą pielęgnacji skóry
Systematyczność i codzienna konsekwencja w oczyszczaniu i pielęgnacji. Pisałam m.in. o tym w poście Małe rzeczy, które robią dużą różnicę czyli dobre nawyki pielęgnacyjne i co nam w nich pomoże <klik>



6. Co kradnie naturalny blask skóry ?
Lata, palenie, picie, niedosypianie, stres, choroby, nieodpowiednie/żadne: pielęgnacja, oczyszczanie i ochrona.


7. Jakie są Twoje największe obawy dotyczące pielęgnacji/dbania o skórę?
Cienka, papierowa skóra i zmarchy głębokości rowu Mariańskiego. Horror.
A no i może jeszcze zwisające chomiki oraz również zwisające ze dwa podwójne podbródki... czyli razem cztery. A i wyschnięte usta wyglądające jak wiecznie zaciśnięte dwie linijki.



8. Jaki jest Twój podręcznik podstaw pielęgnacji ?
Nie posiadam. Jak coś mi się sprawdza koncertowo i wybitnie, to się tego trzymam, ale wrodzona ciekawość gna mnie ku próbowaniu nowości. Moje podstawy to wieczorny demakijaż i woda z mydłem,  krem pod oczy i krem na noc, rano woda z mydłem i krem pod oczy i na dzień. Od czasu do czasu maseczki, raz na tydzień peeling, zimą tłusty krem ochronny latem krem z filtrem. Ciało pielęgnuję za mało... z czystego lenistwa niestety za mało i za rzadko wsmarowuję w nie różne specyfiki.

wtorek, 30 sierpnia 2016

PILOMAX WAX szampon głęboko oczyszczający i maska Aloes czyli ulubieńcy miesięcy



Od razu powiem, że jest to duet do powtórki, szamponu jeszcze trochę mam, odzywkę zdenkowałam, i jeśli nie znajdę jej tu stacjonarnie, to kupię przez Internety.
Sama z siebie nie kupiłabym nic tej marki, bo miałam kiedyś jedną odżywkę, która całkiem się u mnie nie sprawdziła.
Po badaniu stanu skóry i włosów na stanowisku PILOMAX na Meet Beauty <klik> (wyszło nie za wesoło, włosy cienkie i prze-cienkie, skóra wrażliwa, cienka, pory zapchane, momentami mało włosów) sympatyczna Pani wykonująca badanie dobrała mi właśnie te dwa kosmetyki. I tak przywiozłam je jako część upominków z Meet Beauty <klik>.
Na początku nawet nie zamierzałam ich otwierać, tylko komuś oddać albo przeznaczyć na rozdanie. Przekładałam je z kupki na kupkę, no i w końcu wiedziona wrodzoną ciekawością postanowiłam najpierw spróbować na sobie, a potem ewentualnie komuś przekazać. I tak zaczęłam stosować ten duet tradycyjnie raz na tydzień.




SZAMPON



Cena: ok 25 zł


Obawiałam się, że tak oczyszczający szampon jeszcze bardziej podrażni mi skórę głowy, i jeszcze bardziej wysuszy moje z natury suche i w połowie jeszcze przesuszone farbami kręcone włosy. no i że śmierdzi.
NIC Z TYCH RZECZY! Szampon znakomicie się sprawdza, i wg mnie spełnia obietnice producenta - po prostu i AŻ.



MASKA



Cena: ok 20 zł.


Ma kolor miętowy i ładny, świeży zapach oraz typową konsystencję maski.
Stosowana regularnie poprawia stan włosów, spełnia obietnice producenta, po jej użyciu włosy dłużej pozostają świeże. Również ją POLECAM!


Sama na pewno znowu kupię ten duet, a tak się zachęciłam do tej marki, że na lato zakupiłam sobie odżywkę do rozczesywania włosów długich


i też denkuję już pierwsze opakowanie i zakupiłam drugie.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

POKAŻ SWOJE NATURALNE PIĘKNO - konkurs Annabelle Minerals





Więcej o konkursie możecie się dowiedzieć TUTAJ





Poniżej zdjęcie PRZED/PO wykonaniu makijażu kosmetykami mineralnymi Anabelle Minerals.



W ogóle zwyczaj takich zdjęć w moich postach z makijażem wziął się od tego, że przy moim naturalnym, dziennym makijażu niektóre osoby w tzw. realu twierdziły, że ja nie mam na sobie żadnego makijażu... Szczerze mówiąc, to chodzi mi o panie w drogeriach... które chciały mnie malować "Pani to dziś nie ma makijażu..?" A ja miałam. Owych pań w tamtej chwili nie sposób było przekonać do tego, co zrobił mi na buzi naturalny makijaż, że robi różnicę, i że w ogóle go na sobie mam...

Lubię naturalny makijaż, wg mnie makijaż ma podkreślać naturalną urodę, a nie ją maskować - zapędy niektórych dziewczyn  do tego, by na własnej twarzy próbować sobie wyrysować jakąś inną [twarz] nie znajdują u mnie zrozumienia i poparcia, i często - co możemy czasem zaobserwować - po prostu ogólnie kończą się fiaskiem...
Charakterystyczne, że przesada, nadmiar i przerysowanie często dotyczą początkujących z przygodą, jaką jest makijaż, i wtedy jest to jakiś etap przejściowy, który naturalnie prędzej czy później mija, bo któż z nas nigdy nie popełniał błędów... Ale soby, które jednak tkwią uparcie przy manierze rysowania sobie drugiej twarzy na własnej niestety decydują się pozostawać w błędzie...
Tymczasem piękno to harmonia, nie nadmiar, i - tak jak w przypadku elegancji - czasem mniej znaczy więcej. 
Nie będziemy wyglądali jak gwiazdy, celebryci lub rzeźby Michała Anioła - no i dobrze. Poza tym: a kto to wie, jak oni naprawdę wyglądają..? ( wyłączając z tego w/w rzeźby oczywiście) :)

Lubię naturalny makijaż, lubię prostotę, elegancję  i autentyczność - w każdej dziedzinie życia.
Jesteśmy piękni, kiedy jesteśmy prawdziwi - nie idealni.
Idealność nie jest cechą ludzką - bez względu na to, jak wielkie pieniądze są wydawane na kampanie reklamowe, które mają nas do tego przekonać. I do tego, że mamy obowiązek idealni być.... Oczywiście nie chodzi o to, by - tu w przypadku urody - nic ze sobą nie zrobić, nie dbać, nie starać się. Chodzi o to, by znaleźć równowagę w dążeniu do ulepszania siebie, i akceptować siebie już w punkcie wyjścia. Widzieć swoje naturalne piękno, które JUŻ w sobie mamy i być świadomymi siebie - dzięki czemu będziemy wiedzieć, co podkreślić, co zatuszować, a nie będziemy miały ochoty zamalowywać własnej twarzy.
Kosmetyki Anabelle Minerals znam i posiadam uwieczniony na poniższych zdjęciach ich kwartet od wiosny.  Czaiłam się do nich, czaiłam jak pies do jeża, byłam ich bardzo ciekawa, i tak się złożyło, że w trakcie tego mojego czajenia się otrzymałam ów kwartet jako jeden z upominków z Meet Beauty
Bardzo mnie to ucieszyło, bo strasznie byłam ich ciekawa... i.. nadal nieco się wahałam... wszystkie w proszku... i czy kolory będą mi pasować... a może je jednak oddać,... a może przeznaczyć na rozdanie na blogu... Ale - na szczęście!- wrodzona ciekawość przeważyła, wszystkie otworzyłam, wszystkich zaczęłam używać i... przepadłam! Sięgam po nie często i na pewno te kosmetyki będą jednym z moich odkryć tego roku! 

A więc teraz

Dlaczego wybieram kosmetyki mineralne?
Bo cenię sobie ich prosty, naturalny, zdrowy dla skóry skład, łatwość, przyjemność i szybkość aplikacji, oraz efekt, jaki pozostawiają na skórze. Bardzo ważna jest dla mnie również ochrona przed promieniowaniem UVA i UVB. Dzięki nim mogę  w sposób naturalny (zarówno jeśli chodzi o ich skład jak i efekt na buzi) aczkolwiek skuteczny, szybko i przyjemnie zrobić makijaż i podkreślić swoją urodę. Nic nie zmalowują, nie tapetują, nie są maską na twarzy, tylko wydobywają z niej naturalny blask. Gwarantują mi dokładnie taki efekt,  na jakim mi zależy. Jaki mi pasuje. A jakiej kobiecie pasuje naturalny makijaż? Wg mnie -  niby owa przesławna mała czarna - każdej! Bo każda kobieta jest piękna. Na swój i w sobie tylko właściwy sposób - a więc jest niepowtarzalna. A makijaż ma nas nie zakrywać, nie zamalowywać,  nie upodabniać do innych, tylko podkreślać nasze naturalne piękno. I kosmetyki mineralne w tej roli sprawdzają się wyśmienicie.












Kosmetyki, których użyłam:



ANABELLE MINERALS cień mineralny VANILLA

ANABELLE MINERALS puder rozświetlajacy

ANABELLE MINERALS podkład mineralny matujacy GOLDEN FAIR

ANABELLE MINERALS róż mineralny ROSE




oraz (mineralnych nie posiadam):



Tusz do rzęs.
Błyszczyk - jako baza na usta pod mineralny róż.



zBLOGowani.pl

sobota, 27 sierpnia 2016

WYZWANIE: CAŁY MAKIJAŻ PO POLSKU :)

Czyli w użyciu tylko polskie kosmetyki :)

PRZED/PO


Wyzwanie dla mnie nie okazało się trudne, miałam już wszystko, a jedyny kosmetyk, z którego nie miałam wyboru to... tusz do rzęs. Najwidoczniej maskary to kosmetyki, w przypadku których preferuję zagraniczne marki. Poza tym miałam w czym wybierać, do wyboru, do koloru :)









Kosmetyki, których użyłam:




1. Lirene FLUID ROZŚWIETLAJĄCY z witaminą duo C, 01 jasny <klik>

2. Lovely MATT & LASTING nr 1

3. My Secret WOW EFFECT color mascara - fiolet 

4. ANABELLE MINERALS podkład mineralny matujacy GOLDEN FAIR

5. ANABELLE MINERALS róż mineralny ROSE

6. Inglot cień do powiek double sparkle 465

7. KOBO 103 rosy brown

8. Lirene City Matt mineralny puder matujący 01 <klik>

9.  . Inglot  cień do powiek AMC 50

10.  Inglot cień do powiek pearl 452 

11.   MY SECRET face illuminator powder <klik>

12. Inglot 505 <klik>

czwartek, 25 sierpnia 2016

Makijaż BACK TO SCHOOL w ciepłych kolorach na opalonej skórze

Niech Was nie zmyli, że niezbyt jestem opalona... "- Asia to może trochę jest opalona..." Jak na mnie, to jak dotąd szczyt mojego w ogóle życiowego opalenia: dość powiedzieć, że na wesele, na którym byłam w zeszłą sobotę musiałam zakupić sobie podkład o 4 tony (słownie: CZTERY!) ciemniejszy niż ten, którego używam zawsze... I puder w kolorze Honey (H-O-N-E-Y!) :)

Makijaż w ciepłej kolorystyce, plus dla kontrastu chłodny (ale śliczny) odcień szminki :)







Kosmetyki, których użyłam:



1.Lirene FLUID ROZŚWIETLAJĄCY z witaminą duo C, 01 jasny <klik>

2. CATRICE camouflage cream 010 ivory

 3. LOVELY HIGHLIGHTER GOLD <klik>

4. ARTDECO All in One Mascara

 5. Inglot 505 <klik>

6. MARY KAY mineralny cień do powiek antique rose 

7. BOURJOIS Blush 03 brun cuivre <klik> 

8. AVON glimmerstick eye liner: brown sugar <klik> 

9. Avon ALWAYS ON POINT eyeliner molten rose

10. Golden Rose Mineral Terracotta Powder 01 <klik>

11. Sally Hansen Line Smoothing Mineral Powder Bronze Glow <klik>

12. GOLDEN ROSE Liquid Matte Lipstick 01

13. ESSENCE BIG BRIGHT EYES nude 

14. CATRICE eyebrow lifter 010 Lift Me Up. Scotty!

środa, 24 sierpnia 2016

ULUBIEŃCY SIERPNIA I URLOPU

Z denkiem wracam we wrześniu - kiedy postanowiłam, że moje zbiory śmieciowe od czerwca idą tak po prostu do kosza, i że denka sierpnia też nie zrobię... zaczęłam zużywać jak szalona, po prostu każdego dnia kończę parę kosmetyków... no ale już denka z nimi nie zrobię, za to zapraszam na ulubieńców ostatniego miesiąca.
Co prawda na urlopie byłam od 26 lipca do 14 sierpnia, ale urlop całkowicie jakoś zawłaszczył dla siebie sierpień, i chociaż teraz już się maluję itp., to jednak ulubieńcy tego miesiąca pozostaną minimalistyczni, wyjazdowi, typowo letnio-urlopowi i jedynie pielęgnacyjni.


BARWA Barwa Siarkowa krem siarkowy długotrwale nawilżający 
Pomagał mi kiedy dorobiłam się większej ilości niedoskonałości,k o co zresztą podejrzewam innego ulubieńca czyli

Bielenda Bikini MATT LOOK udoskonalający krem do twarzy
a raczej jego filtr. Krem spisywał się OK, nie musiałam już używać podkładu, jest ciemny, ale przy opaleniźnie (jak na mnie wielkiej) się spisywał, i mogłam używać pod niego krem nawilżający, jednak po kilku tygodniach stosowania trochę mnie pozapychał, nie jakoś koszmarnie, ale chyba u mnie to nie do uniknięcia przy filtrach... Tym niemniej polecam go. Szkoda tylko, że ma tak duże opakowanie, bo przecież raz otwartego kosmetyku z filtrem nie należy przetrzymywać na następny sezon.


Ziaja
kuracja nawilżająca
lano-krem na dzień/na noc
Ratował mnie przed wyschnięciem, zazwyczaj stosowałam go na dzień.


Leclawel
BIRD'S NEST
żel nawilżający z jaskółczych gniazd
Stosowany na noc ratował opaloną skórę (nie tylko na twarzy), nawilżał i wyraźnie ujędrniał.



BARWA Barwa Siarkowa
serum antybakteryjne
Stosowałam je na większe niedoskonałości, które (znów podejrzewam filtry) pojawiły się u mnie nawet na dekolcie... :(

wtorek, 23 sierpnia 2016

Kosmetyczne zakupy urlopowe #2 :)

W tym roku z urlopu - i we Lwowie, i nad polskim morzem - przywiozłam sobie... kosmetyki ze wschodu:













Zakupiłam je będąc na wycieczce z Helu do Pucka, w Drogerii Laboo, która mieści się na rynku:




 i zaimponowała mi swoją ofertą:







 Na tych półkach nieznana mi była marka DR. KONOPKA'S:


... zaś w całej drogerii nieznanych mi marek było więcej. Polecam to miejsce każdemu, dla kogo nie jest to wycieczka - jak dla mnie- ok. 500 km :)


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Lirene proVitaD AGE MODELATOR krem na dzień i na noc



1/3 przesyłki od Lirene:



Informacje i obietnice producenta:





skład:



Krem zamknięty w praktycznym i eleganckim, lekkim plastikowym słoiczku.

Kosztuje ok. 26 zeta.

W środku kosmetyk o charakterystycznym (może trochę cytrusowym?) i przyjemnym zapach i puszystej konsystencji:







Wg mnie:

- krem łatwo się aplikuje,
- dobrze wchłania,
- nadaje się pod makijaż, makijaż się na nim nie roluje,
- zapewnia nawilżenie skóry,
- poprawia elastyczność skóry,
- poprawia jędrności gładkość skóry,
- poprawy kolorytu jakoś nie zauważyłam - może mój własny nie jest najgorszy..?
-  jest to krem w formule tłustej, sama taką wybrałam i jestem z niej zadowolona, ale pewnie dla wielu cer dużo lepsza będzie formuła lekka (jest jeszcze i półtłusta),
- stosunek jego ceny do jakości jest naprawdę OK,
- kosmetyk spełnia obietnice producenta i zachęca mnie do zapoznania się z innymi kosmetykami tej marki, które do tej pory jakoś ( w sumie nie wiem czemu) omijałam- jest to ostatnia rzecz z w/w przesyłki od Lirene i mnie osobiście przekonały do tej marki wszystkie te trzy kosmetyki, na pewno teraz będę zwracać większą uwagę i patrzeć łaskawszym okiem na półki sklepowe zajmowane przez tę markę.