sobota, 6 sierpnia 2016

Sporo prywaty czyli po 1. części urlopu, 2. częśc urlopu i co zobaczycie na blogu potem :)

Witam,

przychodzę dziś do Was w krótkiej przerwie między pierwszą, a drugą częścią urlopu :)

Po prawie dwóch tygodniach bez telefonu z Internetem (eh) w końcu zdobyłam kartę nano sim, której nie mogłam się doczekać tutaj, ale na szczęście dorwałam ją w salonie w Gdańsku gdzie akurat byliśmy przejazdem (a właściwie przepływem. A właściwie przypływem katamaranem z Helu. A potem odpływem).
Mimo to moja działalność w blogosferze pozostaje mocno urlopowa, czyli nie postuje, a i u Was, które czytam regularnie nadal robię sobie zaległości i odwiedzę Was po urlopie :)

Tym niemniej korzystając  z tej chwili chcę zapowiedzieć co na jesieni (oprócz oczywiście stałych tematów kosmetyczno-urodowo-makijażowych) będzie można u mnie spotkać - a będą to przeróżne echa tych wakacji. Wszystkie (zrobione do tej pory)  zdjęcia już czekają, ale nie chce ich tu dawać za dużo, żeby nie zamienić tej tylko zapowiedzi postów w jakiegoś monstrualnego tasiemca...



Fotorelacja (w częściach) z urlopu w Helu (z wypadem do Gdańska, Pucka i Chałup), czyli miejsce, w którym jesteśmy absolutnie zakochani, do którego wróciliśmy już 4 razy, i zapowiada się dalej. Cypel, początek Polski, Morze, Zatoka Gdańska, plaże, piasek, bunkry, muzea, natura, Rejon Umocniony Hel,  lasy, dobre jedzenie.
Właściwie posta o Helu nie byłam w stanie Wam napisać przez cały ostatni rok - bo tyle jest tam interesujących rzeczy i atrakcji.
Toteż teraz zacznę pokazywać Wam Hel od strony Alternatywnego Cypla czyli inicjatywy wspaniałych, pełnych pasji i pomysłów- oraz ich realizacji -  Ludzi,  których pracę śledzimy przez rok z Internetu w naszym miasteczku na południowo-wschodnim Mazowszu, a raz w roku mamy możliwość zobaczyć to wszystko na żywo i spotkać Twórców tej inicjatywy, których mamy przyjemność i zaszczyt znać osobiście.
Potem spróbuję jakoś ogarnąć temat pozostałych atrakcji (miasta) Helu i okolic. Łatwo nie będzie. Tyle tam tego.
Na dzień dzisiejszy mogę Was odesłać do posta Makabryczne miejsca na wycieczkach po Polsce czyli strach się bać, w którym przedstawiam m.in. Bunkier Makabra XX wieku, od którego zaczęła się nasza znajomość z Alternatywnym Cyplem
Oprócz bunkrów i muzeów będzie też trochę nadmorskich widoczków, zakupów, przemyśleń i inspiracji. A może nawet krótka relacja z kulturowego wrażenia, jakim była dla nas wizyta (czynna oczywiście, nie tylko jako tekstylny widz) na (najstarszej w Polsce - jako historycy lubimy zwiedzać historyczne miejsca) plaży nudystów w Chałupach :)


To przebój lata '85, pamiętam go z lat 80-tych :)






A cofając się do lipca czekają zdjęcia z wycieczek po okolicach, tzw. szarych drogach powiatu -  jak śpiewała Maryla Rodowicz - tak daleko, tak blisko czyli różnego rodzaju miejsc, ciekawych z różnych względów, pełniących dzisiaj różne funkcje, znanych bądź nieznanych szerzej, mieszczących się w granicach naszego tu powiatu, który właśnie od początku lipca b.r. przemierzam za kółkiem samochodu, jako że po tym jak moje prawo jazdy uzyskało pełnoletność ( to pewnie więcej, niż mają niektóre z Was...) i leżało nieużywane  od stycznia 1998 r., teraz je wyjęłam z zamrażarki, co spowodowało intensywne pozablogowe wrażenia w lipcu, a i już wcześniej, gdy de facto przyszło mi uczyć się od nowa na jazdach doszkalających...



... gdyż zaprawdę, jak głosi hasło Atlasu Chmur (niesamowity film, książki nie czytałam)...







... oraz Leonardo Da Vinci...






Wszystko się ze sobą łączy.




I ostatnie półtora miesiąca było dla mnie wyraźnym i mocnym tego potwierdzeniem.






Tymczasem tylko trochę odświeżam zawartość mojej urlopowej kosmetyczki i wyruszam  - w nieco rozszerszonym składzie niż ja i mąż, ale równie sympatycznym - do 


 http://turystyka.wp.pl/gid,17556538,kat,1036545,title,Lwow-czy-jest-tam-bezpiecznie,galeria.html?ticaid=1177fd



Lwowa.


We Lwowie byliśmy z mężem tylko raz, 15 lat temu, zimą, w trakcie objazdu naukowego na studiach i mamy do tego miejsca sentyment, jak zresztą wielu Polaków. Nie ciągnąc tego poważnego i ciężkiego tematu nie mogę jednak nie wspomnieć, że - tak jak i w wielu innych miejscach- chodząc po tym współczesnym jedną nogą będę w tym przedwojennym - to miasto to  kawał historii, nauki  i kultury Polski. 
Tak czy siak na bank będę np. znowu płakać na Cmentarzu Orląt Lwowskich nad pustym Grobem Nieznanego Żołnierza, ale postaram się to robić jak najbardziej dyskretnie, a jak najmniej cyrkowo...




...


Wszystkie w/w i pokazane na zdjęciach - oraz jeszcze inne, następne -  miejsca  mniej lub bardziej szeroko Wam przedstawię.
Tymczasem znowu przez jakiś czas będzie tu u mnie cicho na blogu :)
Ale to cisza, która na pewno odbije się tu echem na jesieni :)

Pozdrawiam! :)


r

11 komentarzy:

  1. Czekam na relację, bo w Helu jestem równie mocno zakochana i mogłabym o nim bez końca. Lwów jest mi zupełnie nieznany, więc liczę na to, że przemycisz nam tutaj na bloga trochę zdjęć. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zaistniej tu u mnie i Hel, i Lwow, przy czym Helu z w/w przyczyn będzie więcej :)Pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Udanego urlopu i dużo wypoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. To prawda :) A (pewnie już jakoś zimą) kawa w Katowicach na nas czeka! :)

      Usuń
  4. Będę czekać na więcej zdjęć ! Ja już za tydzień jadę do Jarosławca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. miesiąc temu byłam pierwszy raz na Helu i zakochałam się w tym mieście :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.