czwartek, 21 września 2017

SORAYA ideal beauty ZŁOTY KREM-ESENCJA na dzień, cera zmęczona, pozbawiona blasku



Cena ok. 26 zeta.





Kosmetyk znajduje się w szklanym słoiczku, co jest zawsze tak samo eleganckie jak i niepraktyczne w przypadku chęci zabrania go w podróż, gdyż szkło waży...

Ma wyraźny choć delikatny zapach i jasny, ciepły kolor.

Ma gęstą, dość bogatą, gładką konsystencję i połysk.




Nie zawiera w sobie żadnych drobinek, i efekt, jaki pozostawia na twarzy nazwałabym efektem "macicy perłowej", blask bez drobinek. Na pewno jest to rozświetlenie, które jednak zniknie pod kolejnymi kosmetykami.

Krem doskonale nadaje się pod makijaż.

Jest wydajny.

Polecałabym go suchym i mieszanym cerom, niekoniecznie nawet ziemistym :) W wieku do ok. lat 35.



Co do mnie to sprawdza się na mnie OK, zużywam go, ale nie kupię kolejnego słoiczka, i zastanawiam się, czy nie oddać go młodszej siostrze, bo mam wrażenie, że jednak jego właściwości pielęgnacyjne na moją skórę są za słabe, potrzebuję czegoś mocniejszego, jeszcze bardziej treściwego, bardziej tłustego, przeciwzmarszczkowego, ujędrniającego itp.



środa, 20 września 2017

Ciepły, jesienny makijaż w kolejnej odsłonie

Kolejny jesienny, ciepły makijaż by ja, albowiem jestem osobą która miała i używała ciepłych, czerwonych i pomarańczowych cieni do powiek jeszcze zanim to się stało ostatnio modne i wyszła paletka Urban Decay HEAT :) Gorąco na moich powiekach bywa od dawna :)

Jest połysk, jest kreska czyli to, co lubię w (swoim) makijażu <klik>


Do tego gradientowe usta rodem z makijażu w koreańskim stylu, o którym możecie przeczytać w poście
i wykonany koreańskimi kosmetykami, które dostałam wśród prezentów z Seulu <klik>



Tytułem wstępu powiem, że nie jest makijaż, który całkiem i bez zarzutu mi się podoba: pierwszy tego powód, to moja niepokojąca wprost bladość, spowodowana po pierwsze znów słabym światłem dziennym w pochmurny dzień, a dwa tym, że kupiłam sobie nowość od wet n wild czyli podkład photofocus w kolorze AŻ trzecim z kolei i... okazał się on na moje buzi biały jak płótno!!! Mam wrażenie, że po tym, jak ze dwa lata porządnie (jak na mnie) opaliłam się w lato to moja skóra  teraz już nigdy, nawet zimą, nie jest tak blada jak bywała dawniej... Jakbym dostała trwałego ściemnienia karnacji.... :) Podkład ten może nada się zimą, zmieszany z kolejnym, ciemniejszym, kolorem... No ale popełniłam już ten makijaż na tym właśnie podkładzie... 


Druga sprawa to sińce pod oczami, a właściwie chyba objaw, o którym jednak nie wspomniałam w niedawnym  poście o wielce optymistycznym tytule  Jak starzeje się moja skóra ? <klik>, a który sam nachalnie o sobie przypomina, tj. powiększanie się tzw. doliny łez... albo jestem tak wymęczona tej jesieni... Ale z tego (czyli nieszczęsnej doliny łez zmierzającej ku głębokości Rowu Mariańskiego... ) powodu nie zamierzam rezygnować z moich makijaży, również tych tutaj!



Już nie przedłużając, oto makijaż:







Kosmetyki, których użyłam:



Twarz:

wet n wild photofocus foundation nude ivory

BIELENDA pearl base 

INGLOT HD 505

WIBO RICE POWDER

WIBO BANANA POWDER <klik>

HYPOAllergenic Face & Body Illuminating Powder 01  <klik>

Secretale Blush SOFT Silk Peach 03

MAGIC JUNGLE SUMMER BRONZE POWDER <klik>

RIMMEL LASTING FINISH POWDER 25 HR  FOUNDATION OO2 SOFT BEIGE






Oczy:


L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>


ESSENCE eyeshadow base 


Eveline art scenic korektor do brwi brown


L'OREAL korektor TRUE MATCH 2 vanilla

INGLOT Duraline

INGLOT EYE SHADOW AMC 50<klik>

SENSIQUE rop color eyeshadow 212 pearl bronze

PIERRE RENE 130 HYPNOTIC

PIERRE RENE 138 FATE

pigment perłowy z kolorowka.com :  Russet

pigment perłowy z kolorowka.com : Queen Kathryn



Usta:

PERIPERA peri's INK original- dwa kolory <klik>

poniedziałek, 18 września 2017

Co lubię w (swoim) makijażu ?





W swoim ponieważ z makijażem - jak i z innymi rzeczami -  bywa, czasem coś podoba się nam u innych, nawet bardzo, a u nas jest dla nas nieznośne...






kreski

Uwielbiam kreski na powiece, czy kredką czy eyelinerem czy cieniem z Duraline!

Na co dzień na szybko lubię machnąć sobie kreskę którąś z moich ulubionych kredek Avon glimmerstick, które pokazywałam TUTAJ i TUTAJ 




Popełniłam swego czasu posta

JAK malujemy kreskę na opadającej powiece. CZYM malujemy kreskę <klik>

i muszę przyznać, że kreski wychodzą mi dobrze, mimo mojej niewdzięcznej w ogóle do makijażu oka jego budowy... Doszłam do wprawy, bo ćwiczyłam, a ćwiczyłam, bo zawsze lubiłam kreski, czego wczesnym symptomem było kupienie sobie sto lat temu pierwszej w życiu, twardej jak kamień i... różowej kreski do powiek. A różowej bo lubię bardzo






widoczne, kolorowe oko

Najczęściej widoczne tzn. kolorowe, tęczowe, jaskrawe, a nie brązy, czernie i przydymione smoky...
Świadomość, że mam na powiece wymalowaną tęczę, a nawet palmę w ogóle mi nie przeszkadza wychodzić do ludzi! Fakt, iż zwykle czynię to w dniach wolnych od pracy albo po godzinach, ale z tego powodu, że po prostu rano nie mam czasu na takie makijaże. ale jak się już tak zmaluję, to chodzę potem cały dzień i normalnie funkcjonuję.




lśniące cienie

Kiedyś kojarzyły mi się z kiczem lat 80-tych, wiecie: zimne, perłowe niebieskości i szarości...  Dziś lubię perłowe, świecące cienie, i wolę je od matowych.




naturalne, jasne usta

Nudziaki, ciepłe, nudziaki zimne, beże, róże itp... Wszystko dość delikatne, stonowane. Odwrotnie niż w przypadku oczu nie mam śmiałości do intensywnych i ciemnych kolorów na ustach...Wydają mi się takie wyzywające... Krzyczące. Chociaż przecież są takie ładne! Mam szminki w tym kolorze, i jeśli widzicie je w makijażach na blogu, to w takim makijażu  - możecie być pewni -  z okiem jakie by nie było wyjdę na ulice, a intensywne usta zapewne zmyję... Nie mam pojęcia, jak mam przełamać te moje opory co do intensywnych i ciemnych szminek... Nie idzie mi też łatwo malowanie się nimi o nie,  ale: patrz wyżej przykład kresek, jakbym to często robiła, to coraz lepiej by mi szło...






To cztery rzeczy, które u u siebie w makijażu bardzo lubię, jeśli mam coś wybrać to wybieram w/w.




Różu i rozświetlacza nie wymieniłam, bo to moje minimum i mam róż na twarzy zawsze,  a rozświetlacz prawie zawsze, czyli nie jest to kwestia lubię/nie lubię, tylko używam zawsze :)


Zabrałam się też ostatnio jakoś bardziej za konturowanie, nawet w moim INGLOT HD 505 zaczęło być widoczne denko. Ale [jeszcze?] nie lubię jakoś szczególnie konturowania,  nie czuję się w tym pewna, wciąż mam lęki, że mi źle wychodzi, a na pewno nie jest też obowiązkowym codziennym punktem mojego makijażu.




A Wy co lubcie, a czego nie tolerujecie w swoim własnym makijażu?

Co podoba się Wam u innych, ale same nie decydujecie się tego naśladować?

 A na co chciałybyście się odważyć?

niedziela, 17 września 2017

Matowy, ciepły, jesienny makijaż

Na początek kilka uwag:

1. żaden z tych cieni nie jest czerwony...

2. kolor szminki (użyłam go tylko na potrzeby posta, na tzw. miasto ją zmyłam) nie służy temu makijażowi i buzi tak, jak posłużyłaby szminka w ludzkim odcieniu :)

3. słabe naturalne światło dzienne też nie służyło kolorom, i z mojej opalonej jak nigdy twarzy zrobiło - białą...

Tym niemniej przedstawiam Wam ten makijaż ( nuż coś z niego Was zainteresuje) , tym bardziej, że teraz i ja mam mniej czasu na robienie makijaży, i światło dzienne (choć mam nadzieję, że październik będzie ładny!) będzie  już tylko zmierzać w stronę zimowego i dni, które już zupełnie nie będą się nadawały do fotografowania makijażu w świetle naturalnym ( a ja tylko tak to robię). 









Kosmetyki, których użyłam:




Twarz:


BIELENDA pearl base 


RIMMEL podkład LASTING FINISH 25 nude <klik> 200 soft beige


CATRICE CAMOUFLAGE anti red


RIMMEL LASTING FINISH POWDER 25 HR  FOUNDATION OO2 SOFT BEIGE


Rozświetlacz GlamShop MROŻONE TRUSKAWKI <klik>

Glam Cheek róż kremowa brzoskwinia
WIBO RICE POWDER


INGLOT HD 505




Oczy:


L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>


ESSENCE eyeshadow base 


Eveline art scenic korektor do brwi brown


MY SECRET matt eye shadow 513

SENSIQUE top color eyeshadow 206 SIENA

KOBO cień 142

DEVINAH cień NEFRETITI

INGLOT Duraline

L'OREAL korektor TRUE MATCH 2 vanilla



Usta:

ESSENCE lipliner 13 transparent

NYX cosmic metals ELECTROMAGNETIC

sobota, 16 września 2017

Jak starzeje się moja skóra ?



Któregoś dnia w tym tygodniu zrobiłam makijaż, zrobiłam zdjęcia na potrzeby posta, tak spojrzałam, no i stwierdziłam, że kiedyś no nie miałam takich cieni i dołów pod oczami, potrzebuję jakiegoś mega hiper super korektora, bo żaden z moich się nie sprawdza... Co prawda naturalne światło dzienne nie było łaskawe tego dnia, co też ma wielki wpływ na zdjęcia, tym niemniej a bo to raz tak bywało, a te cienie i tak kiedyś były mniejsze...

I tak, zanim pokażę Wam kolejny makijaż - siadam do tego posta... 
Ale będę robiła te makijaże, i Wam je pokazywała, i nie będę przecież przepraszać, że mi się mój materiał, na którym pracuję - czyli facjata - starzeje... Równocześnie no nie da się ignorować tego faktu.

O starzeniu się skóry ludzie piszą prace naukowe, specjaliści mają konferencje, sympozja, i wiersze też można by o tym pisać... Ja nie będę tu pisała o jakiejś tam skórze, ino o facjacie własnej, korzystając z mojej wiedzy na ten temat i samoobserwacji, albowiem daje mi te możliwości już sam fakt, iż mój pesel  zaczyna się od liczby 80 :) 
Wiem, że większość z Was jest ode mnie młodsza, i to sporo, może sobie więc hmmm, no rzucić okiem w przyszłość, a kto jest wiekiem do mnie zbliżony może sobie porównać, bowiem starzenie się skóry u każdego może troszeczkę inaczej się zaczynać, i nasilać w różnych objawach...
Nie będę nawet próbowała używać profesjonalnego żargonu, bowiem profesjonalistką nie jestem, jak już zostało to powiedziane jestem praktykiem w dziedzinie starzenia się skóry, gdzieś na samym środku odcinka 35-40 rok życia :)



Zmarszczki

Powiększają się te spowodowane mimiką. Najbardziej doświadczona jest tu oczywiście okolica oczu, gdzie skóra jest najcieńsza i najdelikatniejsza....



Bruzdy nosowo-wargowe

Robią się głębsze, bardziej widoczne.



Cienie pod oczami

Mam z natury i od dzieciństwa spore sińce pod oczami, gdyż mam po prostu głęboko osadzone oczy. Z wiekiem cienie pod oczami robią mi się coraz większe, a skóra coraz bardziej cienka, nie tyle, że wysycha skóra, co jakby coś pod nią, i zajmuje mniej objętości... 
Niektórym zamiast w doły pod oczami idzie w torby, obrzęki, podpuchnięcia.

Co do objętości: popatrzcie sobie na dawne zdjęcia znanych osób, wszystkie one, nawet te bardzo szczupłe, w młodości miały dużo bardziej okrągłe buzie... Potem wysycha jakaś taka podściółka z tłuszczu pod skórą, no i rysy się wyostrzają, tudzież skora opada w tzw. chomikach, jak u psa mopsa, a podwójny podbródek zamienia się w potrójny... Różne botoksy mają niby również przywrócić objętość skórze, ale cóż, też możemy popatrzeć na znane osoby: najczęściej efektem jest coś, co  bardziej przypomina raczej chorobliwą puchlinę wodną, niż okrągławe pysio młodziutkiej osoby...



Pory

Mam skórę mieszaną, ale w sumie to suchą, i nie miałam z nią większych problemów nawet  w okresie dojrzewania. I nie miałam wtedy takich widocznych porów jak mam dziś!
Spotkałam się z opinią, że powiększające się pory to również  wynik starzenia się skóry, tracenia przez nią sprężystości, tak jakby skóra wiotczała, rozciągała się, i wtedy powiększały się przez to dziury w niej, czyli pory...




Sucha, sucha, sucha

Coraz bardziej sucha skóra.



Przebarwienia


Mam piegi, które traktuję jak piegi, a nie coś, co trzeba usunąć, nie są to plamy starcze ani wątrobowe, nie opalam się na solarium, ani nawet za bardzo na słońcu, w miesiącach czerwiec-sierpień co dzień używam filtra 50+. 
Także przebarwienia, które też są objawem starzenia się skóry, tak  jak tracenie jędrności, spoistości, opadanie twarzy i zbliżanie się grubości skóry do grubości kartki papieru dopiero przede mną, i mam nadzieję, że hen hen daleko!!!





Tak patrzę, Wy również możecie nie raz patrzeć tu na moją facjatę z bliska, no tragedii nie ma biorąc pod uwagę ten mój pesel, tym niemniej kiedyś było lepiej,  lepiej już było, i nie będzie, bo podlegamy prawu starzenia się jak grawitacji, które to prawa są bezwzględne...



***

Co robię? Dbam o skórę, jestem w tym systematyczna, stosuję kosmetyki. Ich cena nigdy nie przekracza ok. 60 zeta za sztukę, ale wątpię, by te dwa razy droższe działały jeszcze lepiej... No może kremik za 1200 zeta robi różnicę? Nie wiem i się tego nie dowiem. Mam wrażenie że na pewne sprawy różnicę mogą robić już tylko inwazyjne zabiegi z zakresu medycyny, a nie żadne tam głaskanie się po gębie specyfikami... Ale tymi nie jestem zainteresowana.

Co do korzystanie przeze mnie z usług profesjonalistów możecie sobie przeczytać tu:

Ja i korzystanie z usług kosmetycznych :) <klik>

Z jakich usług [jeszcze?] nigdy nie korzystałam u kosmetyczki i fryzjera :) <klik>



Na pewno fakt, że nie zaniedbuję pielęgnacji ma duże znaczenie, ale jak duże? Np. w odróżnieniu od ogromnej większości moich rówieśników jeszcze nie zaczęłam siwieć. Żadna w tym moja zasługa, tak jak żadna ich wina. Mamy zero wpływu na to.  Tak samo z innymi rzeczami dotyczącymi starzenia się, pewnych spraw nie przeskoczymy, bo to czysta biologia i pamiątka po przodkach w spadku z genami. 
Chociaż zawsze lepiej o siebie dbać niż nie dbać, to nie podlega przecież dyskusji. Łatwiej też zapobiegać i opóźniać skutki starzenia się, niż je zwalczać, bo producenci mogą zacząć wypuszczać na rynek i kosmetyki dla wieku 100, tylko co z tego, co taki kosmetyk zdziała, wg mnie tyle co kosmetyk 70, a nawet i 60. Ja używam teraz w większości kosmetyków 40, 45. Mam 37 lat, to może jeszcze na coś mi się one przydadzą, z tego założenia wychodzę. Łykam też jakieś witaminy na włosy, skórę, ale kto sprawdzi jak i czy w ogóle się wchłaniają i działają?


Poza tym na wygląd i skórę kobiety wielki wpływ mają hormony, i czas przekwitania to dopiero jest tąpnięcie. Ale i w tym przypadku to rzecz osobnicza, a kosmetyki i dbanie o siebie na pewno tylko pomagają.


***


Tak to wygląda u mnie, a jak tam u Was?  Buzie idealnie młode, czy ktoś coś..? I jakie w ogóle jest Wasze podejście do kwestii starzenia się skóry?

piątek, 15 września 2017

Hel (miasto) od strony Alternatywnego Cypla czyli atrakcje Helu cz.1

Moim Helskim Przyjaciołom,
Którzy robią te wszystkie niżej wspomniane cuda
i mojemu Mężowi, dzięki któremu zaczęłam oglądać
tę piękną i nierzadko nieoczywistą Polskę.















Mój Kochany Ogonek Polski




To jest Cypel Helski:








Przez lata kojarzony przeze mnie tylko z pasem ziemi, takim językiem i jego końcem wiszącym gdzieś nad Trójmiastem w atlasie, który oglądałam na lekcjach geografii, a że przez całą moją szkolną karierę tak się trafiło, iż były to lekcje arcynudne i do niczego ("Z działalnością rolników jako producentów ziemiopłodów wiąże się zinstytucjonalizowany i niezorganizowany handel wewnętrzny, w którym udział produktów żywnościowych jest duży" - wkułam to zdanie tak dla jaj w liceum słusznie podejrzewając, że trudno mi będzie znaleźć  równie bezużyteczny cytat) to i ten jęzor Helu (Półwyspu) w atlasie też był jakiś taki nieciekawy, i taki straaasznie daleki od naszego Mazowsza, gdziem gapiła się w ów atlas... I kto by w ogóle wtedy pomyślał, że Hel to też miejscowość na końcu tego ozora Półwyspu?!




A dziś, już od kilku ładnych lat:  to Koniuszek (i początek), Mój Kochany Ogonek Polski.
W moim mniemaniu to niesamowite miejsce na garbie Matki Ziemi.  Jeśli chodzi o turystykę, jaką  ja uprawiam, to są to podróże po Polsce, turystyka miejska i ogólnie śladami kultury - wysokiej, przemysłowej, budowlanej - ale zawsze jednak tak czy siak związanej z działalnością człowieka, który na różne sposoby czyni sobie ziemię poddaną zmieniając zastaną naturę i pozostawiając na niej po sobie trwałe ślady. Tak chyba w skrócie można określić to co robię najczęściej w podróży, czyli: zwiedzam.
A Hel - tak Półwysep, jak i w szczególności miasto o tej nazwie  na jego końcu , jest chyba jedynym miejscem , które całkowicie i trwale uwiodło mnie również i pod względem krajobrazu i przyrody.

Morze z trzech stron - wody Zatoki i otwartego morza, lasy , które tak różnią się od znanych mi od dzieciństwa  lasów mazowieckich, i które oprócz niespotykanej na Mazowszu roślinności co i rusz zakwitają również pozostałościami fortyfikacji z różnych czasów i budowanych na potrzeby różnych wojsk: daję słowo, nigdzie indziej w Polsce nie spotkacie tyle morza, lasów i bunkrów w jednym miejscu!


Jako, że jestem całkowicie zachwycona tym miejscem, i mam Wam dużo o nim do powiedzenia, i do pokazania, od czegoś muszę zacząć. A zacząć,  właśnie - o słodki paradoksie! - z tych powodów, wcale nie było mi łatwo, i wożę się z tym postem już niewiarygodnie długo

Postanowiłam zacząć od Helu od strony Alternatywnego Cypla. Bliższa koszula ciału, a jest mi to temat bliski. Jest co prawda już świeżo po sezonie, ale przez to będzie na bieżąco, bowiem jestem pewna, że na następny sezon Ekipa Alternatywnego Cypla przygotuje dla nas kolejne atrakcje. Przypomnę Wam ten post jeszcze przed kolejnym sezonem. 




Czym jest Alternatywny Cypel? 




Stowarzyszeniem, które wykorzystując to, co w Helu zastało pomysłowo i innowacyjnie przywraca nam to w zupełnie nowej formie, tworząc coś zupełnie nowego, alternatywę nie kłócącą się z klasyką morza i plaży (jeśli chodzi o nas, turystów), ale znakomicie ją dopełniającą.  Suma projektów Alternatywnego Cypla składa się na spójną i bardzo różnorodną całość i wprowadza nową jakość w zastany stan rzeczy. To Stowarzyszenie ludzi pełnych pasji, istnych wizjonerów, na czele z jego Prezesem. I  nie mam tu na myśli wizji w stylu Pytia siedzi na trójnogu, w jakiś oparach, przeżuwa dziwne zioło, ma widzenia i  i gada od rzeczy, ale kreowanie, zmienianie otoczenia poprzez nowe inicjatywy i  realizowane idee.



Odsyłam Was również do do

strony www. Alternatywnego Cypla <klik>

oraz na FB Alternatywnego Cypla <klik>

a także do wywiadu z prezesem stowarzyszenia Alternatywny Cypel <klik>



Zanim przejdę do atrakcji oferowanych przez Alternatywny Cypel zapodam Wam trochę zdjęć Helu, by nikomu nie zniknęło sprzed oczu o czym właściwie ta mowa, w jakich to okolicznościach przyrody znajdują się owe atrakcje. Na posta o krajobrazach Helu i innych jego atrakcjach zaproszę Was później, tutaj jedynie skromna zbiorcza próbka helskich widoków.





Helskie widoki









Od strony Alternatywnego Cypla











-No i jak Pani się podobało?" 
"-To było OBRZYDLIWE! Właśnie na coś takiego liczyłam..!"

A ta Pani to ja, po naszej pierwszej wizycie w pierwszym sezonie działania Makabry :)








Instalacja artystyczna- jak nazywają ją sami Autorzy , ww wnętrzach  schronu załogowego 13. BAS (Bateria Artylerii Stałej), czyli w bunkrze z wystrojem wnętrza zaaranżowanym na potrzeby tejże instalacji ukazującej makabrę wojny.



Sam bunkier, umówmy się, jest miejscem mało przyjemnym, zaś to co jest wystawą potęguje jeszcze to wrażenie. Ja uwielbiam takie klimaty, ale wyobrażam sobie, że zachodząc do Makabry gdzieś w drodze z plaży do ryby  z frytkami, w urlopowym nastroju wśród widoków helskich-sielskich można przeżyć niezły szok co najmniej estetyczny. I o to chodzi! Ba, nawet nie muszę sobie tego wyobrażać, scena z tego roku: małżeństwo w średnim wieku wychodzi z bunkra. Kobieta wsiadając na rower mówi do sprzedającego bilety:
"-Nie dziękuję. Teraz będę miała w nocy koszmary."  Bingo. 
Nie jest miło, nie jest sympatycznie, nie jest przytulnie, nie jest komfortowo. I tak ma być. Wojna to makabra, a nie wycieczka za miasto. Bunkier jak najbardziej spełnia zamysły Twórców!










Morskie Tajemnice to ekspozycja przygotowana we wnętrzach stanowiska ogniowego nr 3 baterii im. Heliodora Laskowskiego. Flora i fauna Bałtyku, a także specyfika pracy ludzi z morzem związanych. Miejsce dla każdego, w tym jak najbardziej dla najmłodszych, w odróżnieniu od Makabry, która niekoniecznie nada się dla nich.




A oto zmiana, jaka się dokonała na stanowisku ogniowym nr 3 baterii im. Heliodora Laskowskiego między naszą wizytą 2014 a 1015:












Jeszcze kiedy byliśmy tam dwa lata temu było to zdewastowane i leżące odłogiem miejsce położone w znakomitym skądinąd punkcie na szlaku istnej wędrówki ludów na plażę wejście Cypel, a rok temu zastaliśmy je już w tej (czyli informacji turystycznej) roli.











Nie tylko my odkryliśmy dla siebie uroki miasta Helu... O czym niezbicie świadczy chociażby fakt, że po marcu zarezerwowanie tam noclegu na wakacje nie tylko graniczyło z cudem, ale także nim po prostu było.
Pamiętacie, co pisałam o wizjonerach?
Rok temu był to budynek w opłakanym stanie, a raczej jego tyły za działającą już Informacją Turystyczną, we wspomnianym wspaniałym położeniu między samym centrum miasta a dużą (czyli od strony otwartego morza) plażą.
Stowarzyszenie chciało stworzyć tam hostel. Słyszeliśmy to na początku sierpnia zeszłego roku. Jesienią ruszyła  akcja crowdfundingowa zakończona sukcesem, Ekipa Alternatywnego Cypla swoim entuzjazmem i chęcią działania skutecznie zaraziła innych ludzi, którzy wsparli Jej inicjatywę. W tym skromniutki bo skromniutki, ale i ja mam swój udział - i jestem z tego dumna, że mogłam jakkolwiek przyłożyć rękę do realizacji tej inicjatywy i  być chociaż maleńką jej częścią. 
Pod koniec czerwca Hostel ruszył.  Komputerowe wizualizacje stały się dokonaną realizacją, słowo ciałem się stało. Tak właśnie dzieje się z inicjatywami Alternatywnego Cypla. Co może być bardziej budującego ( w przypadku hostelu również w znaczeniu dosłownym, choć nie była to budowa a mega remont)?
I wiecie co? Gdyby nie Hostel, nie mielibyśmy możliwości spędzić w tym roku w Helu naszego całego urlopu! Przed samym urlopem, który podzieliliśmy na dwie części plany nam się pokrzyżowały, i gdyby nie Hostel nie moglibyśmy zostać dłużej w Helu, niż to planowaliśmy w styczniu (sic!), bo tak jak wyżej wspomniałam, nic nie znaleźlibyśmy tak w ostatniej chwili właściwie. Myślicie, że karma wraca? Do nas wróciła mega pozytywnie- jak wszytko, co jest związane z Alternatywnym Cyplem - i tak przez tydzień pomieszkiwaliśmy w Cypel Hostelu! Jest to również miejsce przyjazne dla tych, którzy chcą zatrzymać się w Helu na krótko, dla podróżujących z pieskami, i nocujących pod namiotami, bo w ogrodzie można je sobie rozłożyć. 
Po zdjęcia i więcej informacji odsyłam do podanych linków, tu mogę powiedzieć,że polecamy to miejsce, które jest obiektem całorocznym, więc możecie i teraz zatrzymać się tam by podziwiać jesień w Helu. Ja nigdy jej tam jeszcze nie widziałam, ale wiecie co- zobaczę. Aczkolwiek już nie w tym sezonie.
Jak to wszystko wyglądało i  z czego powstał Hostel  możecie sobie zobaczyć TUTAJ:  Alternatywa dla Helu - rewolucja w Cypel Hostelu<klik>do czego zachęcam, zobaczycie wtedy, o czym mówię.




Wystawa "Alfons Malicki - A jednak przetrwałem i... żyję! - wojenne kroniki Obrońcy Helu." 

Znajdująca się na stanowisku baterii im. Heliodora Laskowskiego nr 2.




Alternatywny Cypel organizuje również:

Spacery po Helu z przewodnikiem.


Koncerty w ogrodzie Cypel Hostelu i w schronie Makabra XX wieku.


Nocne zwiedzanie Makabry.


oraz

Marsz na Orientację Szperk <klik>











MAŁE MORZE I OBLODZONA POMERANKA


W sąsiedztwie Informacji Turystycznej i Cypel Hostelu funkcjonuje Leśna Budka




 a w niej do nabycia ponad 100 rodzajów piwa. Żadne tam plastiki tylko ciekawe, rzadko spotykane, lokalne i smaczne propozycje.  Jest w czym wybierać. Tematyka piwa nie jest mi obca więc możecie mi wierzyć.

I tak rok temu byliśmy świadkami narodzenia tego pomysłu, a w tym roku, traaatataaam:



Piwo.  Z Półwyspu Helskiego. Wyprodukowane dla Stowarzyszenia Alternatywny Cypel :)


Oprócz widocznego tu MAŁEGO MORZA jest jeszcze OBLODZONA POMERANKA, którą oczywiście również kosztowaliśmy, alem jej nie uwieczniła na foto koncentrując się na samej spożywce :)





Poza sezonem Stowarzyszenie nie zasypuje gruszek w popiele i aktywnie uczestniczy w szeroko pojętym życiu Helu. I  ma już kolejne pomysły.



Po więcej informacji, zdjęć (też tych dużo lepszej jakości niż moje...) odsyłam do podanych linków, gdyż nie chcę powielać tego, co zostało już napisane, a samo Stowarzyszenie AC  na swoich stronach i swoimi działaniami znakomicie mówi samo za siebie: nic dodać, nic ująć.





 "Doprawdyjak to miło coś umieć!" (Molier) 



Post ten nie powstał w żadnej tzw. współpracy i nie jest odpowiedzią na nic innego, jak na moją osobistą potrzebę i chęć pokazania Wam tego, co warto pokazać:  pięknego miejsca, jakim jest Hel, a także interesujących inicjatyw Alternatywnego Cypla.

Jestem pewna, że kolejne inicjatywy AC będą również udane, tak w kwestii samych pomysłów jak i ich realizacji. Jestem ich bardzo ciekawa, trzymam kciuki i kibicuję z dalekiego Mazowsza, choć i tak mam pewność, że się powiodą. Doprawdy, jak to miło widzieć, jak ludzie coś umieją i to robią!  I jeszcze czerpią z tego radość! I jeszcze my możemy z tego korzystać! 

Projekty Alternatywnego Cypla są dla mnie dowodem na to, iż najważniejszy jest tzw. czynnik ludzki. Mogą się udać trudne, śmiałe i nieoczywiste projekty, jeśli wezmą się za nie ludzie, którym nie brakuje chęci, zaangażowania, pasji i umiejętności współpracy. 

Wiecie jak to jest, różnie bywa, niekiedy musimy patrzeć bądź nawet uczestniczyć w tym, jak ludzie robią z igły widły, a nieistotne, błahe sprawy rozdmuchują do rangi problemu, za to za niewiele co zrobionego niemal wypinają pierś do orderów za szczególne zasługi... i niekoniecznie potrzeba jesieni, i deszczu w poniedziałek z rana (co teraz miewamy) by czasem zwątpić w ten właśnie czynnik ludzki i tracić wiarę w ludzi i w człowieka... 

Ale patrząc na realizację kolejnych inicjatyw Alternatywnego Cypla i Jego Twórców, i na to jak najpierw życzenia, potem plany zmieniają się w rzeczywistość widzę, że nie zniknie mi z oczu głęboki sens robienia czegoś więcej niż potrzeba by se po prostu żyć, sens posiadania pasji, robienia tego, co się lubi, i co czasem z hobby, tzw. zajęć pozalekcyjnych, po godzinach może stać się sposobem na życie. Chociaż przecież nie zawsze się tak dzieje. Ale warto coś robić.


Warto i lepiej coś robić niż nie robić nic, i lepiej zacząć, nawet skromnie, niż siedzieć na dupie i osiadywać na laurach. Jest we mnie wielu podziwu dla ludzi, którzy mają  choćby najskromniejsze hobby, zainteresowania, którzy robią cokolwiek ponad robota-dom-robota-dom, którzy poświęcają czas na zajęcia dodatkowe: "Nawet z pozoru najdziwaczniejszanajskromniejsza pasja jest czymś bardzo, ale to bardzo cennym." (Stephen King).


A działania Alternatywnego Cypla (które nie są ani dziwaczne, ani skromne!) oprócz tego, że służą również i mi latem jako po prostu turystce w Helu, interesują mnie i podobają mi się to są również są dla mnie imponujące i przede wszystkim mega budujące, przypominają mi, że warto, i dodają pozytywnej energii jak cały rok długi.




"trzeba zapisywać własne karty historii."


Na koniec fragment wywiadu z Prezesem AC:

"Stowarzyszenie ALTERNATYWNY CYPEL to bardzo zróżnicowana grupa ludzi. Część z nas przyjechała z różnych części Polski i interesuję się odmiennymi sprawami, łączy nas zapał i chęć do działania. Temat historii miejsca, w którym żyjemy i z którym związaliśmy swoje życie jest dla nas bardzo ważny. Nie poprzestajemy jednak na tym, prowadzimy działalność edukacyjna związana z przyrodą, morzem, animujemy kulturę w mieście i staramy się zwiększać aktywność obywatelską. Koniec końców, trzeba zapisywać własne karty historii."
http://historykon.pl/trzeba-zapisywac-wlasne-karty-historii-wywiad-z-prezesem-stowarzyszenia-alternatywny-cypel/2/


I Alternatywny Cypel - zapisuje je.

sobota, 9 września 2017

Pani Jesień MAKIJAŻ i stylóweczka :)





Jesień - złotą, polską - kocham, o czym pisałam chociażby w poście







Mój naturalny kolor włosów, do którego już jakiś czas wróciłam,  nazwijcie go sobie jak chcecie - blond, ciepły blond, truskawkowy blond, blond wenecki, rudy -  tak czy siak również jest w kolorze jesieni :)




Tutaj przedstawiam ciepły (tak ostatnio modny) makijaż w kolorze jesiennego liścia plus usta w kolorze wiśni, czyli klasyka jesieni.








Do tego elementy stylóweczki w bardzo ładnych okolicznościach przyrody :) 
Choć przez to z przeróżnym naturalnym światłem...














Mam na sobie:


ozdoby do włosów - zdziałane własnoręcznie przeze mnie :)

kolczyki i naszyjnik - prezent

bransoletka - kupiona sto lat temu w sklepiku na dworcu

bluzka - prezent

sweterek - second hand




Makijaż:


Twarz:


RIMMEL podkład LASTING FINISH 25 nude <klik> 200 soft beige


RIMMEL LASTING FINISH SOFT COLOUR BLUSH 020 pink rose <klik>


CATRICE CAMOUFLAGE anti red


RIMMEL LASTING FINISH POWDER 25 HR  FOUNDATION OO2 SOFT BEIGE


INGLOT HD 505

WIBO RICE POWDER


Wibo DIAMOND ILLUMINATOR  <klik>

WIBO BANANA POWDER <klik>



Oczy:


L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>

Eveline art scenic korektor do brwi brown


MAYBELLINE korektor DREAM LUMI TOUCH

ESSENCE eyeshadow base

KOBO CIEŃ 205 GOLDEN ROSE

KOBO CIEŃ 102 PEACH BLUSH

SENSIQUE CIEŃ 205 TERRACOTA

SENSIQUE CIEŃ 212 PERARL BROWN



Usta:

wet n wild Cherry Bomb