wtorek, 31 stycznia 2017

Makijaż SYRENA/mermaid make up: Avon, Pierre Rene i in.

Makijaż utrzymany w tzw. nie mojej kolorystyce czyli błękity zielenie, i muszę powiedzieć, że ku mojemu zdziwieniu spodobał mi się na sobie i dobrze się w nim czułam, i kojarzy mi się właśnie z tym, z czym miał w założeniu: z syrenką, a nie kiczowatymi latami 80-tymi :)











Kosmetyki, których użyłam:




1. Goddess of Love GODDESS OF FAITH <klik>

2. MYSTIC Warsaw glitter rainbow silver

3. My Secret eyeshadow gel base

4. ISADORA eye lighter contour 81 pink opal

5. MAYBELLINE BROWdrama scultpting brow mascara medium brown

6. ESSENCEbig bright eyes nude

 7.  NYX HD studio photogenic concelealer 01

8. Avon glimmerstick diamonds teal sparkle

9.  Avon glimmerstick brights eye liner kolor aqua shock <klik>

10. Avon glimmerstick diamonds jade metallic <klik> 

11. GOLDEN ROSE Extreme sparkle Eyeliner 104

12. Pierre Rene cień metallic 117 PARADISE <klik> 

13.   Pierre Rene cień metallic 116 LAGOON <klik>

14. Naklejki perełki z Netto 

15. MARGARET COSMETICS silk pearl

16. KOBO PURE PEARL PIGMENT512 cherry sparks

17. My Secret FACE MATT POWDER

18. Rozświetlacz LADYCODE highlighter glow powder by Bell <klik>

19. CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE 010 PORCELLAIN <klik>

20. Avon Ultra Colour Twinkle Pink

21.  L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>

22. INGRID ideaLUMI NUDE <klik>kolor ivory

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Moje kosmetyczne i blogowe postanowienia noworoczne

Pojawiają się tu z opóźnieniem, tak jak z opóźnieniem pojawiły się w mojej głowie, bowiem przełom roku bieżącego i poprzedniego to nie był czas,  w którym miałam głowę do jakichkolwiek postanowień. Nie uprawiając tu prywaty skoro jesteśmy na blogu urodowym mogę o tym czasie powiedzieć tyle, że teraz zaczęłam siwieć. Pierwszy siwy włos pojawił się u mnie w drugim tygodniu stycznia. Oczywiście kiedyś trzeba zacząć siwieć, tym niemniej mogło być to już parę ładnych lat wcześniej, a mogło być za kilka czy kilkanaście miesięcy. Tak bez powodu i żeby z niczym tego nie kojarzyć. Ale nie, stało się to właśnie w takim a nie innym czasie. Tak oto do mojej historii włosowej, którą Wam tu w trzech częściach już przedstawiłam życie dopisało kolejny rozdział, straszny. Dlatego kończąc wypowiedź o tym czasie, o którym nie mogę powiedzieć nic  dobrego, wesołego, czy chociażby neutralnego, już przechodzę do tematyki obiecanej Wam w nagłówku tegoż posta.


A oto i moje postanowienia urodowe:




1. Perfumy - denkować, nie kupować.
Mam mnogość perfum (fakt, że zbieranych przez całe lata, być może tyle, ile ma ktoś czytający tego bloga), które wystąpiły gościnnie  w poście z serii kolekcje Czytelników u Nez de Luxe, o czym pisałam Wam w poście





2. Maseczki- używać częściej.
Jestem maseczkowym leniem, i o ile maseczki w płachcie moje lenistwo jeszcze jakoś akceptuje, to te nakładane - nawet całonocne nie mówiąc o zmywalnych po kilku/kilkunastu minutach - jakoś tak mnie męczą. W tym roku postanowiłam to zmienić no i na początek zdendkowac moje zapasy maseczek, które nie są jakieś duże, ale jak na mnie to spore, bo od czasu do czasu jakąś sobie kupowałam, a nie chciało mi się ich używać


3. Używać  beauty blendera.
Mam już dość długo i używam go rzadko. Również z lenistwa bo mi się rano nie chce... iść moczyć go przed używaniem...  A widzę (chyba bardziej po innych niż po sobie), że ten sposób aplikacji pozostawia naprawdę super efekt, a poza tym nie wiem jak Wam, ale mi na aplikację beauty blenderem idzie ze trzy razy więcej podkładu niż kiedy nakładam go palcami, a nie miałabym nic przeciwko temu  by zdenkować wreszcie i trochę podkładów...






Postanowienie blogowe mam tylko jedno:


1. Więcej postów tekstowych - co to znaczy? No postów, w którą główną rolę będzie grał właśnie tekst, zapewne czasem ilustrowany zdjęciami bądź nawet bogato ilustrowany, ale nie zawsze. Spokojnie, nie zamierzam pisać traktatów filozoficznych, i na pewno dużo będzie również o urodzie, kosmetykach itd., bo w końcu to jest jedna ze sfer moich zainteresowań, jak można się przekonać nie od dziś na tym blogu. Pisząc takie pisane (masło maślane) posty nigdy nie wiem z jakim spotkają się odzewem, i zwykle jestem zaskoczona - a to coś napotyka na szerszy odzew, choć na to nie liczyłam, a to - mimo tego, że mam wrażenie, że właśnie przyłożyłam się do danego postu bardziej niż do pisemnej matury z języka polskiego - odzew jest nikły. Mimo tego zamierzam pisać więcej takich postów i czynić to tutaj, bo nie chcę zakładać następnego bloga, może się wszystko na raz zmieścić we mnie, to może i na tym blogu.




A jak u Was na odcinku postanowień noworocznych?
W sumie koniec stycznia to czas, kiedy można zaczynać już je. .. rewidować...  ;)

czwartek, 26 stycznia 2017

Moje trzy grosze o stereotypach w ogóle i o stereotypach o blogerkach urodowych




Od czasu do czasu spotykam na innych blogach posty dotyczące tematyki stereotypów o blogerkach urodowych lub w jakiś sposób o nią zahaczające. Zawsze wtedy miałam ochotę wypowiedzieć się na ten temat i ja, ale jak dotąd do tego nie doszło - nie dlatego, że nie mam nic do powiedzenia, albo muszę sobie to wszystko przemyśleć, ale dlatego, że właśnie dokładnie odwrotnie :)
A temat tego stereotypu -  nie tylko tego - jest mi osobiście bliski, gdyż osobiście ja i mój życiorys nie odpowiadamy większej ilości stereotypów i jakiś takich powszechnych oczekiwań wobec osoby mojej płci, w moim wieku, z moim wykształceniem itp., itd., niż  tylko te stereotypy na temat blogerek urodowych...... No i to jest kolejny, jeśli nie główny,  powód mojego jak dotąd pomijania tego tematu:  osobisty, bo ciężko mówić o czymś takim w oderwaniu od rzeczywistości czyli po prostu od życiorysu własnego. Czyli będzie trochę prywaty.

Osobiście jestem od dawna i głęboko przekonana o tym, że jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził a już na pewno ja nie mam takich aspiracji i chęci, tym niemniej nie raz, nie dwa widzę, że odstaję od grupy ... Grupy w moim wieku, mojej płci, mojego zawodu, mojego wykształcenia ( choć tu akurat to chyba najmniej, bo ludzie z tej grupy robią rzeczy najróżniejsze, i byli już w tym kraju prezydentem i premierem, a także podejrzewam, że i wszystkim innym) itp.

Z tego co zaobserwowałam  czytając inne blogi wiem, że w pewien sposób odstaję i od grupy blogerek urodowych,  nie odpowiadam statystce, a wg mnie wygląda ona tak, że blogi urodowe zazwyczaj prowadzą dziewczyny młodsze i dużo młodsze ode mnie, związane jednak zawodowo i wykształceniem ze sferą urodową. Ale to statystyka.



A stereotypy o blogerkach urodowych
W skrócie można by zamknąć je w podsumowaniu:
zmalowana laska, pudernica, nie mająca pojęcia o wszelkich innych sferach życia poza tym, co by tu można było nałożyć se na ryło i w jakiej kolejności, pustak, głupia, próżna. 


Nie zgadzam się z tym.


A o blogerkach (urodowych, bo tych czytam najwięcej) pisałam w poście

Bloger/ka to stan ducha czyli co mnie inspiruje i motywuje u [innych] blogerów/ek #1 <klik>



Zazwyczaj oczywiście im ktoś ma o czymś mniej pojęcia, tym szybciej przerzuca się na ogólniki i podsumowania, i to jeszcze często klepane tonem znawcy.


Jaasne. A prawdziwie mądrzy ludzie rozmawiają tylko o nowych firankach, wynikach meczy, cenach rachunków, nauce dzieci, dietach, przepisach kulinarnych, telewizji śniadaniowej, sprzątaniu.
Bardzo mądrzy ludzie nigdy zaś nie używają wulgaryzmów, a rozmawiają tylko o prędkości światła, sensie życia, studni potencjału, "Dziejach" Herodota, zen, jodze, Ojcach Kościoła, problemach egzystencjonalnych, i "dlaczego na świecie istnieją wojny?" 
A w rzeczywistości niealternatywnej? Cóż, są małe szanse na to, że spotkamy kogoś kto naprawdę i bez żadnych jaj właśnie tym a) poważnie się interesuje i b) zna się na tym i  jeszcze równocześnie c) w ogóle albo nawet dużo o tym rozprawia w knajpie przy piwie...



Pisałam już, że w blogach przedstawiamy te fragmenty naszej rzeczywistości i elementy życia - te, które chcemy. I tu kłania się całe życie pozablogowe, w którym wszystko dzieje się symultanicznie, i z którego przy natłoku spraw czy różnych problemach czy wręcz tragediach nie można zrezygnować i sobie  czasowo darować, tak jak w przypadku pisania postów...
Ktoś pisze o kosmetykach i urodzie, tzn., że tak chce, taką ma potrzebę, chęć, tak zdecydował, i ma się to nijak do wszystkiego innego w jego życiu ( tzn. może jakoś mieć, ale nie musi) i chociaż przecież jest to autentyczne, całkiem prawdziwe i szczere, to jest tylko wyjątkiem w sensie jednym fragmentem z życiorysu. Tzn - jak w przypadku i wielu innych fragmentarycznych wiadomości o kimś - nie znaczy to, że dana osoba ma cechy, które jej przypisaliśmy od razu z automatu razem z tym, co już o niej wiemy, i co nam się wydaje, że musi z posiadanych przez nas informacji wynikać. To tak, jak we wszystkich stereotypach.


Mówię Wam, śmieję się teraz sama do siebie, bo ja nie wyglądam. Nie wyglądam na wiele rzeczy, które ludzie szybko mi przypisują, bądź też - odwrotnie. W życiu pozablogowym nie pasuję ludziom (no właśnie, im, nie sobie)  do bycia blogerką urodową, nie mówię o tym w pracy (jeden wyjątek) i nie zamierzam mówić. Przez lata przyzwyczaiłam się do tego,  uodporniłam na to, a nawet nauczyłam i wciąż się uczę cieszyć się z tego, że w krzywej Gaussa często jestem na peryferiach, co znaczy tyle, że w tym czy w owym nie jestem typowym okazem. I tyle.


Kiedy latem nosiłam bojówki i czapkę z daszkiem nagle ludzie obsługujący mnie w sklepach zaczynali mówić mi "Ty". Kobiecie po 30-tce. Podczas gdy w sklepach mówią mi "Pani" od kiedy skończyłam 13 lat, bo zawsze byłam wysoka i wtedy wyglądałam na więcej lat niż miałam. Teraz po pierwsze było to dla mnie szokujące, po drugie śmieszne, po trzecie właśnie znamienne: w bojówkach i czapce z daszkiem nagle robiłam się młodsza i mniej poważna niż w innym stroju. Tak jakby czapka z daszkiem była w stanie odjąć mi lat, powagi czy czego tam jeszcze. No nie jest w stanie. Ani ona, ani nic innego. To tylko czapka z daszkiem. Świadczy tylko o tym, że w ten sposób chronię głowę i oczy przed słońcem. I tyle. Wyciąganie na tej podstawie wniosków o moim wieku czy o innych rzeczach nie jest uzasadnione i okaże się bardzo mylące dla autora tychże wniosków.


Tak fakt prowadzenia urodowego bloga i interesowanie się tematyką kosmetyczną świadczy o tym, że ktoś ma takie zainteresowania, i postanowił się nimi w ten sposób dzielić. Z tego faktu nie wysnuwałabym ogólnych opinii  o autorkach/autorach i nie pisałabym już ich charakterystyk. Są wśród nich, wśród nas - tak jak wszędzie - przeróżni ludzie.

wtorek, 24 stycznia 2017

Makijaż w koreańskim stylu:wskazówki, wykonanie i kilka koreańskich kosmetyków w akcji

Nie jest to mój pierwszy makijaż w takowym stylu i z użyciem koreańskich kosmetyków, ale tym razem dołączam do niego wskazówki i trochę uwag związanych z tematem :)
Post jest długi, ale bogato ilustrowany, więc się jego długością nie przerażajcie,  starałam się jak najlepiej przybliżyć Wam temat :)


Na początek: tak, wiem, przesadziłam z brwiami,a  to dlatego, że zazwyczaj to nic z nimi nie robię... No cóż. Mimo tego chcę Wam już nie zwlekając pokazać to, co zapowiedziałam w nagłówku, i wyszłam z założenia, że na zdjęcia poglądowe jako ilustrację do poniższego tekstu nadadzą się i te zdjęcia tzn. i te brwi... Zresztą po kolei, do brwi dojdziemy w stosownym czasie :)



Obecnie mamy od pewnego szał na koreańską pielęgnację i kosmetyki, raczej dużo mniejszy na makijaż.

 Co do pielęgnacji zapraszam do postów:


oraz





Jak każdy szał również ten na pielęgnację obejmuje wiele osób z tzw. owczym pędemsłomianym zapałem, co to twierdzą, że je wzięło, ale są to zachwyty tylko deklaratywne, a zainteresowanie powierzchowne. Czy to krytykuję? Nie, tak jest po prostu zawsze ze wszystkim, ot stwierdzam fakty.
Ja akurat kremami BB interesuję się i używam ich od lat, na dłuuuugo przez pierwszym szałem na nie (bo obecnie mamy już drugi, w którym kosmetyki koreańskie w ogóle  pojawiły się na naszym rynku, i już na nim zostaną).  Wtedy kupowałam je na Allegro, gdzie umówmy się, nie było wiele ofert z tego zakresu, a no i nie było jeszcze  żadnych europejskich i ogólnie "zachodnich" pseudo BB kremów... Obecnie coraz więcej koreańskich marek można dostać na polskich stronach sklepowych oraz w ogóle stacjonarnie, ja zaś mam do czynienia również i z tymi nieznanymi i wciąż  niedostępnymi w Polsce, a to za sprawą dwóch wypraw do Azji Nails tale, która nazwoziła stamtąd (również mi) trochę kosmetyków i informacji, i w tym temacie polecam jej posta


No nie wiem jak tam Wy, ale ja tam mam wrażenie, że u mnie lektura takich postów pozostanie jedynymi zakupami w Korei...
Co do makijażu to jego zasady skłaniają mnie ku refleksji, że też zachwycić wiele osób może jedynie deklaratywnie, bo jego zasady jednak odstają od naszych europejskich, czy tam zachodnich przyzwyczajeń, nawyków, zasad i upodobań.

Ale po kolei.


Zanim przejdę do wskazówek co robić i o czym pamiętać w makijażu na koreańską modłę, to najpierw to, o czym należy zapomnieć:




Zapomnijcie o



- smoky eyes,
- ciemnych lub krzykliwych kolorach na powiekach,
-  kreskach jaskółkach,
kocim oku,
- ciemnych i widocznych w sensie w ogóle całkiem  pokrywających kolorem usta szminkach/błyszczykach, 
- konturówkach do ust,
- matowych produktach do ust,
- matowej skórze,
- konturowaniu, bronzerach,
- opaleniźnie: zdrowej, niezdrowej, sztucznej, prawdziwej -  KAŻDEJ.



Trochę tego jest, co nie. A wszystko to u nas modne i mile widziane.
No, mijam codziennie po drodze do pracy uczennice gimnazjum i liceum, i już widzę (po tychże uczennicach, a raczej ich makijażach), że im by się nie podobały te zasady... Nawet jeśli deklarowałyby słownie, że są zachwycone, i że tak się będą malować, bądź nawet w ich pojęciu już tak właśnie się malują :)






A oto wskazówki:



Ogólnie założenie jest takie, że mamy uzyskać wygląd porcelanowej laleczki






... do czego pasują drobne twarze Azjatek, zaś o mojej buzi można powiedzieć to samo, co o mnie samej - no różne rzeczy, poza tym,  że jest drobna :)





TWARZ




Cera ma być jasna i lśniąca, pełna blasku, jakby mokra, glossy, devy

Oczywiście w ofercie koreańskich marek jest mnogość również pudrów do twarzy, no ale umówmy się,  każdy puder mniej lub bardziej zdejmie nam ten połysk:





Rumieniec ma być widoczny, świeży, dziewczęcy, zaczynający się już na płasko na środku policzka,  no wiecie, jak rumieniec jak u lalki.





Czy muszę pisać, że założeniem jest, że cera ma być bez skazy, idealna - wszak nigdy nie spotkałam lalki z niedoskonałościami...





OCZY

 Może najsampierw całkowite zanegowanie tego, o czym sama pisałam w poście:


JAK malujemy kreskę na opadającej powiece. CZYM malujemy kreskę <klik>




(Ja akurat - w odróżnieniu od koloru brwi :)   mam do takiego koreańskiego makijażu niestety tzw. naturalne warunki czyli  opadającą powiekę).

No to tu robimy puppy eyes - odwrotnie niż na powyższym zdjęciu czyli tak właśnie:



Żadnych jaskółek. Ciągniemy kreskę na górnej powiece w dół.


A potem trochę wracamy z kreską na dolnej powiece,żeby podkreślić opadające, pieskowe oko (no trzeba przyznać, że koncepcja to nieco odmienna od naszego kociego) :




Opadające powieki są tak samo naturalne u Azjatek, jak


proste i ciemne brwi.  

Te mi nie wyszły, bo po prostu nie mam z natury prostych brwi, chociaż wcale ich nie kształtuję w jakiś tam duży łuk. Wydaje mi się, że Azjatki mają tak naturalnie, jak i ich ciemny kolor.


co do kolorów cieni, to rządzą naturalne, a nawet jeśli jakieś kolorowe i ze świecącymi drobinkami, to słabe w pigmentacji.





Pozostając dalej w tematyce oka (o jakże innego w swej budowie od naszego! - nawet mojego o opadającej powiece i głęboko osadzonego)


powiększamy oczy, powiększamy oczy, powiększamy oczy


 Co  w przypadku Azjatów nie jest łatwe. A dają radę wprost imponująco, możecie sobie poszukać zdjęć w internetach.


tear drops eyeliner

czyli jasny, migoczący eyeliner tuż pod linią wodną.

U mnie robiła za niego poczciwa kredka ESSENCE big bright eyes higlight it...funky






Zaś powyższe zdjęcia ukazują manewr polegający na rozjaśnieniu okolicy bezpośrednio pod dolną linią rzęs, a pod spodem przyciemnieniu. Coś jakby odwrotność, lustrzane odbicie naszego podkreślania załamania na górnej powiece  wykonana pod okiem. 




Pomagać w powiększeniu oka do wprost nadnaturalnych rozmiarów i uczynieniu go okrągłym mają również circle lens.


Szkła kontaktowe, które powiększają optycznie oczy nadając im słodki, iście lalkowy wygląd. No nic tak nie powiększy Wam oczu, jak właśnie te szkła...









 USTA




Gradientowe usta. do tego lśniące, soczyste, w delikatnych kolorach.




Kosmetyki, których użyłam:




Kosmetyki koreańskie:


 1. Róż będący częścią Skin79 The Oriental Gold BB Cream <klik>


2. LIOELE krem Dollish Cera-V CC <klik>


 3. PERIPERA peri's INK MOIST



część
Peri's Ink MiniMini Set Girl Cabinet Silver
LIMITED EDITION 






4. MENTHOLATUM lipice color gloss
będący gratisem do  LipIce  Sheer Color





Inne kosmetyki:


5. CATRICE eye brow 020 Date With Ash-ton

6.  ESSENCE big bright eyes higlight it...funky

7. ESSENCE big bright eyes higlight it... nude

8. NYX HD studio photogenic concelealer 01

9. MAYBELLINE BROWdrama scultpting brow mascara medium brown

10. Inglot AMC konturówka do powiek w żelu kolor 96 <KLIK> 

11. Lovely Highlighter SILVER <klik>

12. AVON cocoa dreams

13. AVON mocha latte 

o których przeczytać możecie w poście Od lat ze mną czyli hity hitów: KOLORÓWKA <klik>

14. L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>



Czy mam jakieś uwagi do tego makijażu?
Jedną: brak utrwalenia pudrem spowodował, że czoło szybko zaczęło mi się po prostu świecić, a krem CC dość szybko starł się mi z twarzy.

sobota, 21 stycznia 2017

MINCER krem rozjaśniający na dzień przeciwstarzeniowy nawilżający

Zakupiłam ten kosmetyk już dosyć dawno, w sklepie ekologicznym tu na mojej ulicy. Kosztował 11 zeta. Teraz go otworzyłam, i już prawie zdenkowałam, więc miałam okazję wyrobić sobie o nim zdanie. Jakie? Czytajcie dalej.



Informacje od producenta:




Krem ma typowy dla Mincer dozownik:


i mydlany, wg mnie PRL-owski zapach.

A ja się sprawdził?


Wg mnie:

- krem skutecznie nawilża,
- jest lekki, szybko się wchłania
- stanowi doskonałą bazę pod makijaż,
- skutecznie rozjaśnia,
- ujędrnia,
- jest wydajny,
- dobra jakość w niskiej cenie.


Mam skórę suchą  cienką i naczynkową, z którą ten tani i lekki kremik sobie poradził (żadnych suchych skórek czy podrażnienia) ,  zauważyłam też u siebie widoczne ujędrnienie skóry, no i bardzo widoczne rozjaśnienie - do tego stopnia widoczne, że cieszę się, że nie sięgnęłam po ten kosmetyk wcześniej, kiedy miałam jeszcze całkiem (jak na mnie!) sporą opaleniznę. O działaniu przeciwzmarszczkowym się nie wypowiem, bo zmarszczki są moją bolączką na razie "tylko" (eh...!)  na skórze pod oczami, a tam go nie aplikowałam.


Polecam dla osób zainteresowanych opisanymi efektami, jako bazę pod makijaż, i oczywiście osobom  również przed widniejącym na opakowaniu tego kremu 35. rokiem życia.

piątek, 20 stycznia 2017

Nowa szminka Avon Kolor i Odżywienie-przegląd i swatche 14 z 15 odcieni




Już od pewnego czasu bardzo lubię szminki Avon, tym niemniej ich kupowanie zawsze wiąże się dla mnie z dreszczykiem niepewności, a jaki to w ogóle będzie kolor, bowiem zdjęcia w katalogu bywają bardzo zwodnicze... Teraz jest już łatwiej , bo można poszukać swatchy w Internecie, ale i tak czasem czuję się zaskoczona.
Dlatego gdy pojawiła się taka możliwość zamówiłam sobie z katalogu 14 próbek nowej szminki, po 1 zeta każda, stwierdzając, że będę miała  z tego więcej radości i pożytku, niż z jednej pełnowymiarowej szminki w tej cenie (a musiałaby to być cena promocyjna). Mam moje próbki od pewnego czasu, i wreszcie znalazłam i trochę czasu na to, by je Wam pokazać, niech mój stan posiadanie przyda się i Wam.
Kiedy zamawiałam moje próbki w ofercie było 14 kolorów, teraz w katalogu jest ich 15, na zdjęciach wyraźnie zaznaczyłam, której to próbki nie posiadam, i w ogóle starałam się wszystko przejrzyście zaznaczyć :)

Przepraszam za nie zawsze staranne nałożenie szminki na usta (oraz nieco pobrudzone niektóre opakowania próbek), nie mam wprawy w nakładaniu ciemnych kolorów, a jeszcze zmęczyło i znużyło mnie to malowanie, zmywanie, i malowanie. Także mam nadzieję, że wybaczycie mi -dosłowne!-niedociągnięcia, bo wyszłam z założenia, że i z nimi moje zdjęcia i tak mogą okazać się pomocne przy planowanych zakupach z tej oferty.

A jest ona dostępna w katalogu obowiązującym od wczoraj.








 





Jakieś kolorki się Wam spodobały? Bo mi najbardziej to te róże i nudziaki.

czwartek, 19 stycznia 2017

Zamiast zamówienia z AliExpress: "chińskie" zakupy :)

Po długiej przerwie wybrałam się do tutejszego sklepu z rodzaju mydło i powidło wszystko do iks zeta, oraz do Chińskiego Centrum.  Ujrzałam w nich produkty pokazywane w haulach/hype'ach aliexpress, testowane w testach chińskich podróbek na YT, oraz kosmetyki rodzimych nieznanych producentów. Co mi przypomina, że jeszcze kilka lat temu w takich sklepach widziałam dziś tak chwalone i lubiane (także przeze mnie) podkłady Ingrid, też  za jakieś 5 zeta, także nie ma co się śmiać z takowej oferty.
Fotki na bieżąco można było już zobaczyć na moim instargramie, a dziś tutaj zapodaję Wam pełen opis zbiorczy.

A oto moje zakupy:




całkiem chińskie:


brushegg 6,50 zł

KYLIE metal matte lipstick KING G 6 zł

KYLIE metal matte lipstick birthday edition KOURT K 6 zeta

KYLIE matte liquid lipstick & lip liner POSIE K 10 zł (prezent od Nails tale)

pędzel oval BLING 14 zł

dwa pędzelki do cieni po 4 zeta każdy





polskiego producenta REVERS:


prawie meteory czyli pastelowe kulki za 9 zeta

VERYMATT CREME FOUNDATION LONG LASTING MAKE UP 5 zeta




Ciekawi czegoś z w/w? 

Polecacie coś z chińskiej oferty (stacjonarnej- jeśli są takowe możliwości -lub wysyłkowej)?



środa, 18 stycznia 2017

Makijaż pyłkami KOBO oraz: AVON,My Secret,Anabelle Minerals,wet n wild i in.







Kosmetyki, których użyłam:



1. RIMMEL LASTING FINISH POWDER 25 HR  FOUNDATION OO2 SOFT BEIGE

2. KOBO face contour mix

3. My Secret FACE'N'BODY BRONZING POWDER

4.  CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE 010 PORCELLAIN <klik>

5.Paletka wet n wild coloricon Comfort Zone E738 <klik>

6. Anabelle Minerals róż mineralny ROSE 

7. KOBO PURE PEARL PIGMENT 514 hypnotic mango 

8.  KOBO PURE PEARL PIGMENT512 cherry sparks

9. INGRID ideaLUMI NUDE <klik>kolor cielisty

10. AVON szminka MOC BLASKU plum shock

11. Golden Rose velvet matta lipstick 20

12. NYX HD studio photogenic concelealer 01

13. AVON always on point eyeliner molten rose

14.ISADORA eye lighter contour 81 pink opal

15. L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>

16.  AVON glimmerstick eyeliner brown sugar <klik>

17. INGLOT Duraline

18.  MAYBELLINE BROWdrama scultpting brow mascara medium brown 

19. ESSENCE lipliner 13 transparent

20. ESSENCEbig bright eyes nude

21. My Secret FACE MATT POWDER 

22.  pigment mineralny z kolorowka.com APRICOT DREAM

23. WIBI FIXING POWDER

24. Anabelle Minerals cień mineralny vanilla

25. Pierre Rene cień do powiek 119 mocha

wtorek, 17 stycznia 2017