sobota, 22 kwietnia 2017

PROMOCJA ROSSMANN: JAK NIE DAĆ SIĘ ZWARIOWAĆ? :)

 Po poście co kupić post jak kupić z głową, a nie stracić jej w promocyjnym szale :)





Najsampierw chcę wykonać głęboki ukłon szacunku wobec tych, którzy do wyłuszczonych tu zaraz poniżej moich wniosków doszli bez mojego doświadczenia (a więc klasyki gatunku: kupowania za dużo, niewypałów, niepotrzebnych kosmetyków w istnym przydechu, z wypiekami na twarzy i hiper zachwycie nad tą, nie oszukujmy się, prze-atrakcyjną promocją). Choć przecież nie promocją charytatywną, a więc wiadomo, że za mniej od sztuki kupimy więcej, i to sporo, i wydamy więcej, i to sporo, niż byśmy to uczynili normalnie...

Kanclerz Otto von Bismarck rzekł, iż "Tylko ludzie głupi uczą się na własnych błędach – Ludzie mądrzy uczą się na błędach cudzych", a więc jeśli przez moje błędy na promocjach Wy będziecie mądrzy w tym temacie - to tylko się ucieszę, niech moje doświadczenie służy i innym:)


Pisząc te słowa cały czas mam tę świadomość, że różne są klientki, ich wymagania, potrzeby, zasób portfela, że taka promocja to najlepszy czas na nabranie odwagi i eksperymenty oraz, że teoria względności dotyczy także takich pojęć jak "za mało [w domyśle: mam kosmetyków], "za dużo""wystarczająco", "przyda się" itd.....


Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli powiemy, że wydałyście 100 zeta, to znaczy, że normalnie wydałybyście 200, a jeśli powiemy 200 to  -> 400, a jeśli powiemy 600 to tak jakby zaoszczędziłyśmy drugie tyle...

Hmmm, to naprawdę magia... :)


I my tę magię czujemy, tej magii ulegamy, i tak to działa, i tak działać ma, i to normalne, a ilekolwiek nie wydamy, możemy być dumni, że nie wydaliśmy drugie tyle, bo normalnie to tyle właśnie byśmy mogli na to wydać. A raczej byśmy nie mogli i byśmy nie wydali... Magia.


A jeszcze tym razem mamy już zmasowany atak i do tej pory dzielone na trzy promocje teraz obowiązują wszystkie na raz. I bądź tu człowieku mądry ;)



W tym poście chcę powiedzieć o dwóch rzeczach:


1) brak jest wrogiem

Jeśli w naszym odczuciu przez cały rok nam brakuje kosmetyków, odmawiamy sobie często i skutecznie, to ryzyko, że na takiej promocji zakupimy za dużo, niepotrzebnych rzeczy jest większe. Być może brzmi to dziwnie w poście o opanowywaniu promocyjnej gorączki, ale zauważyłam na sobie niejednokrotnie - na przykładzie różnego rodzaju produktów - że zaczynając no nie od zera, ale z ubogim stanem posiadania zawsze na początku zdarzało mi się kupować gnioty... musiałam trochę się okrzesać, okrzepnąć, nabyć doświadczenia, wprawy, rozeznania, porównania, by kupować sprawnie, szybko, i zarazem unikać niewypałów. Musiałam odkryć, czego chcę, co lubię, co mi służy. Doszłam do tego metodą prób i błędów - własnych, no dobrze, kanclerz Bismarck nie byłby ze mnie zadowolony...  :)



2) okazje są przez cały rok

OK, no nie takie pół ceny, no i nie wszystkich kosmetyków na raz, ale trafiony zakup po promocji -20% będzie bardziej udany od gniota za pół ceny... Są to też okazje bardziej przemyślane - właśnie z racji wyższej ceny, a także braku efektu skali,  kiedy nie ma potrzeby rzucać się na wszytko na raz czując na plecach oddech konkurencji...
Sama na sobie zauważyłam - niejednokrotnie na przykładzie nie tyle kolorówki co pielęgnacji, którą w sumie zawsze w końcu się zużyje - i to dużo szybciej niż kolorówkę!- że kupując na zaś w promocji robiło mi się za dużo, za dużo, za dużo nawet zapasów, i  kiedy to wszystko przerobić, a w tzw. międzyczasie pojawiały się nowe kosmetyki, których byłam ciekawa, czasem tak  bardzo ciekawa, że byłam gotowa kupić je od razu w regularnej cenie, a w zapasach: promocyjne zakupy...  Jakkolwiek by to brzmiało niewiarygodnie, to w końcu skonstatowałam, że czasem kupując po promocji, paradoksalnie, nie zyskuję, a tracę...


Może te uwagi na pierwszy rzut oka wydadzą się dziwne jako porady uniknięcia promocyjnego szaleństwa, ale pamiętajcie: mamy do czynienia z magią pół ceny (= pół darmo), a przed magią trudno się bronić konwencjonalnymi metodami.. :)



A jakie są Wasze wnioski, przemyślenia, odczucia w tym temacie?


Na jakim etapie tej drogi jesteście obecnie? 

a) Hurrazakupów? 
czy
b) Rozgrzewania się?
albo
c) Okrzepywania? 
a może
d) Ostrożności?
a może
e) Rozczarowania?
czyżby
f)Sceptycyzmu...?
lub jeszcze
g) Innym?
a jeśli to 
 - Jakim?


piątek, 21 kwietnia 2017

PROMOCJA ROSSMANN CO KUPIĆ? CO KUPIĘ?




W kwestii CO KUPIĆ odsyłam Was linkami do poprzednich wpisów, gdzie znajdziecie informacje, zdjęcia, oraz kolejne linki do jeszcze poprzednich tego rodzaju moich wpisów:

PROMOCJA ROSSMANN: TWARZ. Co kupić? Co kupię? 


Promocja ROSSMANN: OCZY. Co kupić? Co kupię?


PROMOCJA W ROSSMANNIE: USTA i PAZNOKCIE. CO kupić? Co kupię? 




W kwestii CO KUPIĘ: kupię albo nie kupię, bo wczoraj wieczorem już nic z tego nie było, ale może dołożą, a interesują mnie:



REVLON COLORSTAY kolor BUFF (raz już go oddałam, bo był za ciężki, ale teraz chcę spróbować aplikacji beauty blenderem, może to będzie na niego sposób)

Dr Irena Eris PROVOKE podkład Matt (kolor najjaśniejszy) - wg mnie wcale nie jest matujący i pięknie pachnie.

Bielenda Make Up Academie fluid matujący MATT kolor 1 naturalny z uwagi na cenę ten podkład kupię choćby w jego cenie regularnej (11, 98 zeta)



Może też do mojego koszyczka trafią też jakieś spontaniczne cenowe drobiazgi :)


A jak u Was z ta promocją..?

środa, 19 kwietnia 2017

BELL Secret Garden puder BEAUTY FINISH POWDER



Po dwóch (będą następne)  lakierach w poprzednim poście dziś chcę Wam pokazać kolejny kosmetyk z nowej limitki Bell o wdzięcznej nazwie Secret Garden. Śpieszę do Was z pokazywaniem tych akurat kosmetyków, bo są nowością bieżącą, i myślę, że posty o nich mogą się Wam przydać. Poza tym są to kosmetyki w moim odczuciu od przyzwoitych i OK po istne perełki, a wszystko to  w przyjaznych cenach.
Nazwa kolekcji wdzięczna, kolory pastelowe, a wygląd produktów cieszy oko, nie strasząc przy okazji naszej kieszeni. Słowem:zachęcająco.
Dla naszego oka chyba właśnie ten kosmetyk będzie najciekawszy.


"Prosty sposób na nieskazitelną cerę. Ten wyjątkowy puder wyrównuje koloryt skóry i utrwala makijaż, ale nie pozostawia efektu maski. Ma uniwersalny, transparentny odcień. Delikatnie rozświetla oraz dodaje cerze zdrowego blasku. Jest wyjątkowo lekki – doskonały na ciepłe, wiosenne dni."

Co do naszej kieszeni to kosztuje on 12,99 zeta i w tej cenie otrzymujemy uroczo wyglądający puder, istny gadżet :)

Jest on mozaiką sześciu kolorów wytłoczonych w pastelowy, wiosenny wzór:


Część biała jest wg mnie taka sama jak prasowany puder FIXING MAT  z serii BELL HYPOAllergenic, zaś pozostałe kolory to zestaw kolorów znanych nam z korektorów i pudrów w kolorowych kulkach, które mają za zadanie korygowanie cieni/zaczerwienień/szarego kolorytu cery.


W moim odczuciu jest to kosmetyk porównywalny ze wspomnianym FIXING MAT, a dodatek innych kolorów do białego pełni tu rolę korygującą koloryt cery. Na pewno nie jest to kosmetyk rozświetlający, wszystkie jego kolory są matowe. Jeśli nadaje się idealnie na jakąś porę roku i sezon to - właśnie na teraz, gdyż jest dość jasny, i najlepiej sprawdzi się przed załapaniem opalenizny.

Uważam, że jego cena w odniesieniu do jakości jest przyjazna, jestem na tak, a jeśli ktoś kupi ten kosmetyk tylko kupując oczami (gdyż wygląd jego jest prze-kuszący) to raz: w zupełności to rozumiem, dwa:  nie straci i nic złego się mu nie stanie :)

Kusi?

Macie?

Kupicie?

wtorek, 18 kwietnia 2017

Lakiery BELL Secret Garden 01 Magnolia i 06 Rose

Dwa kolory z uroczej, nowej serii limitowanej od Bell, którą Wam tu przedstawię, tymczasem zaczynam od tychże dwóch lakierów:



 Cena  za sztukę to 6,99 zeta.

Rose to klasyczna czerwień, zaś Magnolia to jasny róż/nudziak ze złotym połyskiem. Ma w sobie drobinki, ale bardzo małe, nie jest to efekt brokatu, nie zmywa się też tak ciężko jak brokat. Jest to raczej efekt opalizowania na złoto. Cudowny, wiosenno-letni pastel.
Musze powiedzieć, że oba kolory bardzo mi się podobają, przy czym Magnolia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i całkowicie zauroczyła, a tak niepozornie wyglądała na dzień dobry..! (Dlatego zaczęłam bardzo ostrożnie, od pomalowania po jednym paznokciu.)
Niestety, ani stan moich paznokci, ani moje umiejętności ich malowania (zalane skórki itp.) nie sprzyjają modelingowi lakierów :)




Bez flesza:

Z fleszem:

Bez flesza:


Z fleszem:








Aplikują się wygodnie i szybko, kryją bardzo dobrze, trwałość mają normalną, zwykłą, czyli jakość jest OK, a cena bardzo przyjazna.
Będą gościć na moich paznokciach w tym sezonie, polecam.


piątek, 14 kwietnia 2017

Makijaż w kolorach Wielkanocy: zielono-żołty :)

"- Mam zamiar zrobić 'makijaż w kolorach Wielkanocy'..."
"-Czyli ŻÓŁTY I ZIELONY?"
"-WŁAŚNIE."

"-Mam zamiar zrobić makijaż w kolorach Wielkanocy."
"-Czyli JAJECZNICA ZE SZCZYPIORKIEM?"
"WŁAŚNIE."


Poniżej efekt.




 Nie mam problemów ze zrobieniem sobie makijażu tak dla jaj, toteż nie liczyłam na jakiś niezły efekt owego (całkiem nie mojego) połączenia kolorystycznego, tymczasem efekt końcowy mnie pozytywnie zaskoczył: zarówno jeśli chodzi o same oczy, jak i to, jak się prezentowały na całym tle, bez problemu od razu mogłam wyjść w tym makijażu do ludzi.
 





Kosmetyki, których użyłam:


 Lirene City Matt mineralny puder matujący 01 <klik>

ESSENCE eyeshadow base

 CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE 010 PORCELLAIN <klik>

 L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>

NYX HD studio photogenic concelealer 01

 Golden Rose vision lipstick 126

 Anabelle Minerals Róż NUDE

INGLOT Duraline

 KOBO 146 yellow <klik>

pigment SIMPLY YELLOW z kolorowka.com <klik> 

 pigment Egyptian Emerald z kolorowka.com

Rozświetlacz GlamPop MROŻONE TRUSKAWKI <klik> 

 NYX extreme shine eye liner tropical green

 MAYBELLINE AFFINITONE 16 vanilla rose

 MAYBELLINE BROWdrama scultpting brow mascara medium brown

wtorek, 11 kwietnia 2017

Makijaż KOBALTOWA KRESKA I DWUKOLOROWE USTA

Coś na wiosnę/lato,  kolorowe i wbrew powracającej zimowej aurze!!!






Kosmetyki, których użyłam:


Wibo DIAMOND ILLUMINATOR <KLIK>

 L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>

  CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE 010 PORCELLAIN <klik>

 Golden Rose vision lipstick 135

 MAYBELLINE COLORsensational kolor PINK POP 900 <klik>

MAYBELLINE AFFINITONE

 MAYBELLINE BROWdrama scultpting brow mascara medium brown 

Anabelle Minerals Róż NUDE

MY SECRET paletka HOT COLORS REVOLT AGAINST THE NUDE kolor kobaltowy

NYX HD studio photogenic concelealer 01

 INGLOT Duraline

 oraz

 Lirene City Matt mineralny puder matujący 01 <klik>

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

ZUŻYCIA I POZBYCIA MARZEC 2017



Kosmetyki:

poprawne

nic szczególnego/ zero działania

polecam/sprawdziło się na mnie/ bardzo dobre/podoba mi się

nie polecam/porażka/rozczarowanie





BIOKON krem liftingujący 45+ (zakup ze Lwowa <klik>)

TISANE balsam do ust w słoiczku

Ava Mustela krem pod oczy tłusty <klik>

 



BARWA Szampon Czarna Rzepa Barwa Ziołowa

SZAMPON LNIANY wzmacniający z kompleksem witamin Barwa Naturalna <klik>






OLIVIA masło do ciała (prezent z Teneryfy)

Avon lawendowy olejek do stóp 3 w 1

Bielenda Awokado 2-fazowy płyn do demakijażu oczu <klik>




Seyo mydło w w płynie żurawinowa muffinka

Avon żel pod prysznic ciemna czekolada & kokos



AA pianka do golenia SENSITIVE

Biały Jeleń żel do higieny intymnej aloes



Alterra mydło werbena i imbir





ELMEX 

Denivit anti-stain




Saszetki:


ISANA plasterki przeciw wypryskom

HIMALAYA maska oczyszczająca Puryfing Neem Mask

Farmona Herbal Care KWIAT MIGDAŁOWCA drobnoziarnisty peeling do twarzy i ust

TOŁPA botanic amarantus maseczka

PILATEN czarna maska x 2





Próbki 


Dr Irena Eris HYDROGENIC przeciwzmarszczkowy krem aktywnie nawilżający x 2

Dr Irena Eris NEOMETRIC KREM ODMŁADZAJĄCY KONTUR TWARZY NA DZIEŃ

Dr Irena Eris NEOMETRIC KREM ODMŁADZAJĄCY KONTUR TWARZY NA NOC

Dr Irena Eris ALGORITHM odbudowujący krem przeciwzmarszczkowy 20 SPF x 2


EVREE olejek Revita Perilla

LIRENE RETINOL D-FORTE pro-liftingujący krem spłycajacy zmarszczki 50 + na dzień

MINCER VITACINFUSION przeciwzmarszczkowy krem na dzień i na noc do cery suchej

EVELINE LIFTHYBRID  silnie napinający krem-korektor głębokich zmarszczek 60+

EVELINE AQUAHYBRID głęboko nawilżający krem wygładzający zmarszczki 35+

EVELINE GOLD LIFT EXPERT luksusowy multi-odżywczy krem serum z 24 k złotem 50+




Kolorówka



 Lirene City Matt mineralny puder matujący 01 <klik>

INGLOT Diamond TOPCOAT

 L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>





Oddane 
czyli włosowa paczka, którą oddałam po uprzednim wytarciu z kurzu opakowań pianek. Chyba nie potrzebuję już innych informacji zwrotnych w temacie, że pianka do włosów to stanowczo nie jest produkt dla mnie...




KALLOS maska Argan

JOHN FRIEDA pianka do włosów kręconych FRIZZ-EASE

got2be pianka do włosów kręconych







Jak wyrzut sumienia
czyli wyrzucone bez zużycia, z powodu przeterminowania. Chyba nie ma sensu kupować w tym sezonie samoopalacza...



SUN OZON samoopalacz w mleczku do cery jasnej

SPUMA DI SCIAMPAGNA Perfumowany talk

Kąiel do stóp w pastylkach z Biedry

Bielenda drogocenna mgiełka arganowa samoopalająca <klik>




Wyrzucone bez zużycia bo zostały otworzone dawno temu, a nie chcę drażnić i tak podrażnionej o skóry pod oczami:




Ziaja kuracja lipidowa fizjoderm krem pod oczy na dzień/ na noc  <klik>x 2

Ziaja kuracja łagodząca żel pod oczy redukujący nadwrażliwość oczu <klik>

niedziela, 9 kwietnia 2017

Makijaż lata 80-te :)

Lata 80te (makijaż, moda) wracają??? Chyba nie u tych, którzy choć trochę je pamiętają :)
Estetyczny survival, romans z kiczem, wspomnienia z dzięcięcych lat, zmierzenie się ze zmorą wielkiego błękitu wymalowanego na całej powiece, aż po łuk brwiowy, i perłową szminką :)
Różu też nie żałowałam, ale zdjęcia są robione przy naturalnym świetle w pochmurny dzień, i moje rumieńce wyglądają na nich  nader skromnie...
Brak tu tylko spalonej trwałej na włosach.
Aaaaaa....!!!
Nie wiem, jak takie trendy mogą wracać i kusić, do cytowania dosłownie wg mnie nie nadają się już w ogóle :) Ale zmalowanie się w ten sposób i oswojenie w/w trendów było doprawdy zabawne :)





Kosmetyki, których użyłam:



Lirene City Matt mineralny puder matujący 01 <klik>


Pierre Rene 60 JEANS <klik> 

 Pierre Rene 118 TREASURE ISLAND <klik>

AVON glimmerstick brights eye liner kolor aqua shock <klik>

HEAN szminka 5 owoc granatu 

 INGRID ideaLUMI NUDE <klik>

Eveline art scenic korektor do brwi brown

 L’Oreal maskara Volume Million Lashes Fatale <klik>

NYX HD studio photogenic concelealer 01

 MAX FACTOR creme puff blush 15 seductive pink <klik>

piątek, 7 kwietnia 2017

Kiedy zaczęłam się malować i jakie były moje naj-pierwsze kosmetyki :)

 

Zaczęłam po pierwsze - późno (porównując do dzisiejszych nastolatek).
Po drugie dawno - zapewne wcześniej, niż wiele z Was przyszło na świat...  (he he he, ale to brzmi...)
Zatem Drogie Dzieci, usiądźcie wygodnie, a ciocia umalujsie opowie Wam teraz o tamtych  czasach, jak to drzewiej bywało ... ;) 


Co prawda od dziecka lubiłam się przyglądać jak moja Mama się maluje, a w dzieciństwie pomalowałam fioletowym flamastrem brwi dwóm pięknym niemieckim lalkom (żebyście wiedzieli, co to wtedy znaczyło, taka lalka..!), zaś w czwartej klasie podstawówki przed lekcjami umalowałam sobie rzęsy zielonym tuszem, który okazał się wodoodporny (koleżanki w szkole: "Ty malowałaś rzęsy..?" - "-Nieeee, no co Wy.." ;) ale nie miałam starszej siostry, na której mogłam się wzorować, a zaczynając liceum (czyli mając 15 lat) nie miałam również w szkole - wśród rówieśniczek ale i starszych dziewczyn - przykładów do naśladowania. Po prostu wtedy nawet licealistki malowały się rzadko, a o dziewczętach w podstawówce to w ogóle było do pomyślenia. Zaczęłam się malować wtedy, kiedy Mama kupiła mi pierwsze kosmetyki, i też zrobiła to sama z siebie, bo ja jeszcze nie byłam wcale zainteresowana tym tematem (dziś nie do uwierzenia, ale jednak). Tyle jeśli chodzi o późno.
W kwestii dawno: zaczynamy opowieść w roku... 1995, bo wtedy miałam 15 lat.

Zanim przejdę do makijażu i kolorówki najpierw pielęgnacja i baza, czyli krem, który Mama kupiła mi zimą w pierwszej klasie liceum:


i był to krem półtłusty AA, w opakowaniu prawie takim samym jak dziś, czyli powyżej. Innych serii kremów AA podówczas jeszcze w ogóle nie miało...

Smarowałam się więc tym kremem ochoczo, a twarz błyszczała mi się niebywale, na co nie zwracałam uwagi, aż dostałam puder Miss Sporty...


...użyłam go, poszłam do szkoły, i WSZYSCY (łącznie z kolegą z klasy) powiedzieli mi "UŻYŁAŚ PUDRU, JUŻ SIĘ NIE BŁYSZCZYSZ". I tak zostałam pionierką makijażu w mojej klasie, a miałam wtedy 15,5 lat (!).


Po pudrze przyszła kolej na tusz do rzęs w kolorze brązowym, i szminkę w ciepłym odcieniu -też od Miss Sporty.  Wtedy nikt nie używał widocznych szminek, co najwyżej błyszczyki, nie do pomyślenia było to, co można zobaczyć dzisiaj - uczennice liceum, a nawet gimnazjum w jaskrawych czy ciemnych szminkach na ustach.

Zatem na używaniu kremu  AA (zimą półtłusty, w inne sezony nawilżający), pudrze i coraz śmielej używanym tuszu do rzęs minęły mi jakieś ...dwa lata.  Tak, tak, mojego własnego podkładu ( w tubce i w jasnym kolorze, marki Avon...


...regularnie zaczęłam używać gdzieś w trzeciej klasie liceum mając lat prawie 18.

Ostatni z kosmetyków, które do dziś są moim kwartetem minimum (podkład, puder, róż, tusz) dołączył do tego zestawu przed maturą, i był to


róż Bourjois w kolorze brun cuivre.


Tak wiec od 19 roku życia używam wspomnianych 4 rodzajów kosmetyków. Przy czym przez cały czas studiów i jeszcze ze trzy lata po ich ukończeniu zawsze miałam tylko jeden kosmetyk z w/w rodzajów. Także nie nadawałabym się na studentkę - blogerkę urodową, nawet gdyby wtedy blogi już istniały:) Jeden krem, jeden tusz, jeden puder, jeden podkład i jeden róż (wspomniany Bourjois starczył mi na ... 7 lat!).


A moje własne pierwsze perfumy dostałam od Mamy gdzieś bliżej końca liceum i była to Gabriella Sabatini SUMMER

Mam tę flaszkę do dziś. Dacie wiarę?


Nawet trochę zostało na dnie. Po co? Ano po to, żeby zrobić to, co zrobiłam przed chwilą - powąchać je i przypomnieć sobie.
Bo zgadzam się w całej rozciągłości z tym, że "Zapach jest najtrwalszą formą pamięci.” 
U mnie na pewno.
Dlatego każdy, kto złapie się za głowę widząc mój zbiór perfum niech ma świadomość, że zapoczątkowałam go 20 lat temu!



***

Takie to były początki mojej kosmetycznej przygody :)

A jak tam było u Was..?


wtorek, 4 kwietnia 2017

ESSENCE podkład CAMOUFLAGE MAKE-UP&CONCEALER

Kosmetyk, który został na pewien (krótki, ale jednak) czas wymieciony z szaf Essence po tym, jak pochwaliła go Hania twierdząc m.in, że jest jeszcze lepszy niż osławiony CATRICE HD LIQUID COVERAGE <klik>
Ja miałam okazję go przetestować dzięki odlewce od Nails tale
Co o nim sądzę? Czy zakupię go dla siebie? Czytajcie dalej


partner w pięknie. produkt 2w1 łączy w sobie to co najlepsze w podkładzie i korektorze: ukrywa wszystkie niedoskonałości i nadaje cerze matowe, doskonałe wykończenie makijażu. trwały i mocno napigmentowany produkt o kremowej formule pozwala na łatwą aplikację, nie pozostawiając efektu maski. mocno kryje.
 https://www.essence.eu/pl/produkty/twarz/podklad/e/product/camouflage-2in1-make-up-concealer-10-2/

Skład:


Ten kolor to 10 ivory beige, który jest jasnym, neutralnym/żółtawym odcieniem:


a oto porównanie kolorystyczne i konsystencji

1. ESSENCE podkład CAMOUFLAGE MAKE-UP&CONCEALER  10 ivory beige
i
2.  CATRICE HD LIQUID COVERAGE 020 rose beige <klik>



Jak widać na powyższych zdjęciach podkład Catrice jest płynny, zaś Essence gęsty, powiedziałabym nawet tępawy.
Jak sama jego nazwa wskazuje Catrice jest w odcieniu różowym.


Efekt na twarzy/krycie:


+Krycie jest mega, to trzeba przyznać. To samo matowienie.
+Kolor, to rzecz dopasowania.
+Cena ok. 19 zeta również jest rozsądna.


Tyle plusów.

A minusy?
-Szybko waży mi się na twarzy
-  i podkreśla pory, w które niemiłosiernie włazi, a więc jednak jest efekt maski, trudno mówić tu o naturalnym efekcie.
- Aha, a po pewnym czasie tu i ówdzie widać mi na twarzy suche placki
- Co do trwałości no to nie znika z twarzy, ale chociażby przez podkreślone najpierw nieszczęsne pory, a potem i pojawiające się suche placki nie wygląda tak, jak powinien i nie w taki sposób jest rozmieszczony na twarzy....

Jak dla mnie ten podkład się więc nie nadaje, dobrze, że go sobie nie kupiłam, bo musiałby powędrować dalej. Nie wiem, jak zachowa się na innej skórze niż moja, a więc np. tłustej, choć niepokoi mnie fakt, że szybko waży się na mojej suchej, więc nie wiem jak będzie współpracował z większą ilością sebum, i jak będzie się zachowywała pod nim skóra...
Wg mnie i na mnie nie jest to jednak kosmetyk porównywalny z w/w podkładem Catrice.


A Wy go znacie?