piątek, 28 kwietnia 2017

Z jakich usług [jeszcze?] nigdy nie korzystałam u kosmetyczki i fryzjera :)






Na wstępie – chociaż kobiecie nie wypada wypominać  wieku - przypominam bądź informuję, iż mam lat 37. Po co to robię? Bowiem młodsze ode mnie o lat 20 i więcej Czytelniczki /Czytelnicy mogłyby być może zdziwione, że w ogóle wspominam, iż czegoś tam jeszcze nie robiłam sobie u kosmetyczki - zupełnie jakbym miała informować, że nie korzystałam również  z usługi balsamowania mojego ciała w starożytnym Egipcie… :) Tymczasem perspektywa patrzenia na moje informacje może się nieco zmienić,  jeśli wiemy, że mówię o przestrzeni  lat powiedzmy ok. 22, bo wtedy miałam lat 15 i już wtedy w tzw. tamtych czasach niektóre (bardzo nieliczne) moje rówieśniczki zaczynały chodzić do kosmetyczek  :)

Kiedy powiedziałam mojej siostrze, że zamierzam napisać tego posta stwierdziła, że łatwiej byłoby  napisać co robiłam u kosmetyczki.... Coś w tym jest, więc dodam to jako informację uzupełniającą i całkowicie wyczerpującą odpowiedź na pytanie z tytułu posta :)



A o mnie jako o klientce kosmetyczki i fryzjera - całkowicie spoza tej branży - napiszę jeszcze oddzielnego posta.



A teraz czego NIGDY [jeszcze?] nie robiłam u kosmetyczki:

- makijaż: na studniówkę, na bal, na wesele, na ślub - również własny - wszystko to zawsze i od zawsze ogarniam sama,
- henna brwi (zawsze sama),
- regulacja brwi (zawsze sama),
- rzęsy (przedłużanie, doklejanie, cokolwiek),
- solarium, opalanie natryskowe itp.,
- depilacja (zawsze sama),
- czyszczenie mechaniczne skóry twarzy,
- mikrodermabrazja,
- kwasy,
- jakiekolwiek zabiegi na ciało (poza masażem, ale masaż wg mnie podpada bardziej pod SPA, a o SPA również zamierzam napisać oddzielnego posta, bo mam w tym doświadczenie większe niż w korzystaniu z usług kosmetyczek),




To chyba takie najbardziej powszechne usługi kosmetyczne, które jak dotąd ominęłam. Ominęłam wszystko inne za wyjątkiem:



- masaż twarzy (przez pewien czas chodziłam raz w tygodniu),
- henna na rzęsy (2 razy),
- paznokcie shelac (1 raz),
- zwykłe malowanie paznokci ( 1 raz), 
- przyklejanie takich gotowych paznokci z zestawu (1 raz),
- manicure (1 raz),
- pedicure (1 raz),
- rozświetlające, nawilżające i do skóry naczynkowej zabiegi pod tytułem: demakijaż, peeling, masaż, maseczka (wszystkiego razem ze 4 razy).




Co do fryzjera to nigdy nie miałam żadnej trwałej, i ani jeden raz z tego miliona razów kiedy to malowałam włosy <klik> 




to nie malowałam ich u fryzjera. Nie byłam również na żadnym zabiegu pielęgnacyjnym.
W czasach studiów i jeszcze ze dwa lata po nich nawet sama obcinałam sobie włosy! ( to NIE był dobry pomysł...).

Do fryzjera chodzę jedynie na cięcie i na okazjonalne fryzury i to też od kiedy skończyłam 26 lat, wcześniej byłam na modelowaniu - upinaniu tylko raz, na studniówkę.


Zapewne może dziwić skromność mojego korzystania z usług kosmetyczek, chociażby biorąc pod uwagę mój wiek czyli czas, w którym mogłam już wiele/często/regularnie robić i moje  żywe zainteresowanie kwestiami urody i kosmetyków :)


Wnioski, spostrzeżenia i to dlaczego to tak napiszę jeszcze we wspomnianym oddzielnym poście.


O tak to u mnie wygląda, a jak u Was?

Co robiłyście u kosmetyczki, co chcecie robić?

Polecacie jakieś zabiegi?

Co się u Was sprawdza i jest skuteczne?

Co odradzacie?

8 komentarzy:

  1. Powiem tak - do fryzjera chodzę bardzo rzadko - mam włosy do wysokości pasa, nie farbuję ich, więc raz na jakiś czas chodzę podciąć końcówki. W kwestii usług, dotychczas nie chodziłam do kosmetyczki, bo.. sama nią zostałam! I najśmieszniejsze jest to, że przed rozpoczęciem studiów nigdy nie odwiedziłam salonu, bo nie miałam potrzeby :D Zarówno jako kosmetolog (tuż przed obroną), blogerka i początkująca makijażystka, nie wybrałabym się na makijaż do salonu, bo wiem jak wygląda wizaż na zajęciach i bez większych chęci kosmetologa, szkoleń i rozwijania umiejętności, nic z tego nie wyjdzie. Wiadomo, że nie w każdym przypadku wygląda to tak samo, a kosmetolog, kosmetologowi nie równy :) Świetny wpis, bardzo mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) a to ciekawe, zostaniesz kosmetyczką przed jakąkolwiek wizytą jako klientka! Czyli akurat w wypadku takich usług intuicja oraz doświadczenie (innych i własne) mnie nie mylą :) Powodzenia na obronie! (Eh, jak sobie pomyślę, z czego broniłam się ja... z czegoś oddalonego o lata świetlne od tematyki kosmetyczno-urodowej :) no i lata świetlne temu, konkretnie ponad 12 :)

      Usuń
  2. Ja za to zawsze farbuję włosy u fryzjera. Stawiam jednak na profesjonalne umiejętności i produkty :) Co do kosmetyczki to robię regularnie hybrydy, zdarzyło mi się robić hennę i regulacje brwi. Poza tym - wszystko jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama z siebie byłam raz u kosmetyczki na regulacji brwi. Obecnie jednak z racji kierunku często wykonuję na zajęciach różne zabiegi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli bardziej wykonywanie niż korzystanie :)

      Usuń
  4. Ja byłam u kosmetyczki tylko 2 razy w życiu. Raz na makijaż ślubny (własny ślub) jednak po pomalowaniu mnie gdy wróciłam do domu stwierdziłam ze samej wyszłoby mi podobnie a drugi raz na oczyszczaniu twarzy. Kosmetyczna zapewniała ze to oczyszczenie porów wystarczy na minimum 3 miesiące a po 2 tyg. twarz wyglądała tak samo także mogłam sobie te 100zl podarować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam takie wrażenia powiększości z moich nielicznych wizyt u kosmetyczek :)

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.