środa, 14 czerwca 2017

Ja i korzystanie z usług kosmetycznych :)



O tym, z jakich usług kosmetycznych i fryzjerskich do tej pory korzystałam, a także co zawsze od zawsze wykonuję na sobie sama możecie przeczytać  TUTAJ <klik>


Dzisiejszy post jest rozwinięciem tematyki poprzedniego.
Bowiem jak na dłoni wyszło, że moje korzystanie z w/w usług jest skromne...
Przypominam/bądź informuję, że mam latek prawie 37, i przez ten czasokres okazje były nie raz , nie dwa, nie sto :)


Na początku prośba: doczytajcie tego posta do końca, choć byście się ewentualnie obruszyły gdzieś w trakcie :)





Dlaczego więc tak skromnie  i rzadko korzystam z usług kosmetycznych:


1. Nie wierzę w jakieś hiper super mega działanie zabiegów, które są w dostępnej dla mnie cenie, i na których parę razy byłam. Coś w stylu demakijaż, peeling, maseczka mogę wykonać sobie sama w domu. Najbardziej podobał mi się etap między peelingiem a maską: masaż, i na niego tylko chodziłam co tydzień swego czasu, ale potem jakoś i to mi się znudziło,


2. Nudzi mi się to szybko. A już jak nie podpasuje mi kosmetyczka jako osoba, jak nie poczuję jakiejś sympatii, nici porozumienia - nigdy więcej do niej nie wracam. Kiedyś byłam namalowaniu paznokci, dziewczyna, która mi to robiła była taka jakaś nieciekawa, nudna, niekontaktowa, gadka się nie kleiła, wiedziałam, że nigdy więcej do niej nie wrócę, choćby w ofercie miała wieczną młodość. Ale na pewno nie miała, bo mi jeszcze skorki do krwi ucięła, o fuj.


4. Jakieś odjechane serie zabiegów (" razem za całą serię to wyjdzie jakieś 1500 złotych") odstręczają mnie natychmiastowo cenowo, a i potrzeba powracania na nie.  Może jak ktoś ma taki budżet na zabiegi kosmetyczne jak Doda albo Edyta Górniak, to naprawdę są jakieś spektakularne efekty..? Nie moja  - i nie zwykłego zjadacza chleba  - liga...


5. Kontynuacja poprzedniego punktu czyli:  nie widziałam jakiś spektakularnych efektów. Lata temu, jeszcze zanim  założyłam bloga wymyśliłam sobie, że chcę skorzystać z  usług jakiegoś ekskluzywnego salonu kosmetycznego w stolicy. Wybór padł na salon na ulicy Wilczej (śródmieście i sąsiedztwo modnej i przedrogiej Mokotowskiej) ponieważ miał...wydumaną pretensjonalną nazwę :) (nie podam jej, bo nie chcę tu ani reklamować, ani zniechęcać). Mierząc tak wysoko wybrałam w ofercie tego salonu rzeczy... najtańsze, tj. pedicure i manicure bez malowania paznokci. I wiecie co? Nie było to nic szczególnego, nic czego nie zrobiłabym sama ( oprócz tego, że nie mam specjalnego fotela do moczenia stóp i miski, chociaż teraz takie masujące miski można już sobie kupić w sklepie). Aby zyskać tę wiedzę te ładne parę lat temu wydałam... chyba ze 240 zeta. Czy żałuję tego wydatku? O nie. Odczarował on dla mnie zupełnie usługi kosmetyczne, i nie mam wrażenia, że coś mnie omija. A luksusowo to staram się czuć w innych miejscach i sytuacjach, to zresztą temat na innego posta :)
A co do ujrzenia zmian, to wolę fryzjera: jedno czesanie może zrobić dużą (i zupełnie odwracalną) metamorfozę!


6. Do zabiegów typu kwasy i mikrodermabrazja zniechęciłam się przykładem znajomych, którym to spaliło twarz. Inna sprawa, że przykłady pozytywne też mnie nie zachęciły. Trochę to też kosztuje, bo trzeba powtarzać, ale bądźmy tu szczerzy: jakbym chciała to bym wysupłała, najwyżej czego innego bym sobie nie zafundowała, bo mój budżet niestety nie jest z gumy,


7.
Kosmetyczka: - "Przydałoby się czyszczenie mechaniczne."
Ja:" - WYCISKANIE?"
"-Tak."
" - To mowy nie ma."

Nie po to idę do kosmetyczki, żeby cierpieć. 
Zapewne też z powodu kwestii cierpienia nie korzystałam i nie zamierzam korzystać z depilacji u kosmetyczki. Być może, że i z powodu jakiegoś takiego wstydu. Ale nie zamierzam go przełamywać, Bo mi on nie szkodzi, to nie lekarz, żeby od tego zależało moje zdrowie i życie.


8. Umiem (JUŻ  - oj muszę Wam opisać kiedyś moje wtopy!) i nie męczy mnie robienie takich rzeczy jak np.  właśnie depilacja, wyrównywanie brwi, malowanie brwi i wszystko, co sama na sobie wykonuję.


9.  Makijaż na sobie dam zrobić tylko jako eksperyment, żeby to opisać na blogu, innej możliwości nie widzę niż właśnie występowanie jako królik doświadczalny (tak bym się czuła), aby podzielić się tu z Wami spostrzeżeniami. Nie wyobrażam sobie oddać twarzy kosmetyczce do wykonania makijażu ( a już zwłaszcza na szczególną i ważną okazję!) - nie ma we mnie tyle ufności, a poza tym ja UWIELBIAM SIĘ malować! Wolę też  mieć swoje dobre kosmetyki i zapłacić za nie, które starczą mi potem na długo, niż płacić za jednorazowa usługę wykonania makijażu kosmetyczce.


10. Kwestie natury zdrowotnej: alergiczne oczy wg mnie wykluczają klejenie mi sztucznych rzęs u kogokolwiek, a solarium uważam za niezdrowe, więc z tych usług raczej nigdy nie skorzystam, Oczywiście rzęsy bym uczyła sie kleić sobie sama, gdyby nie powyższe względy,


11. Wszyscy polecali na mnie nie zadziałało. Lat temu z pięć, kiedy hybrydy pod nazwą shellac pojawiały się dopiero u kosmetyczek koleżanki powiedziały, że moje przesłabe paznokcie wzmocnią się od tego, bo im to pomogło, i będę mola w ten sposób zapuścić paznokcie. Moje przesłabe paznokcie - zupełnie jak potem w przypadku hybryd - właściwie zaczęły złazić ze zmywanym lakierem, i były jeszcze bardziej (o ile to możliwe...)  słabe, ot co.





A jeśli już jestem u kosmetyczki to co?


To gadam.

Być może są panie, które idą do kosmetyczki by w milczeniu oddać się zabiegowi. Ooooooo, to nie ja :)
Jestem wszystkiego ciekawa, to raz, dwa, wychodzę z założenia, że wiadomości, które uzyskam są  w cenie usługi. Pytam zawsze o ofertę salonu/kosmetyczki, o to, co by mi poleciła, o ceny.
W ten sposób robiąc sobie wspomnianego wyżej shellaca i mając lat ok. 32 dowiedziałam się, że kosmetyczka poleca mi jakiś zabieg w serii kilku, całość za 1500 zeta, i że ten zabieg zlikwidował u jakiejś pani wiszące chomiczki, a była to kobieta 30-letnia. Pamiętam, że dobrze, że siedziałam, bo chyba bym się zachwiała i osunęła stojąc:  30 lat i wiszące chomiczki??? "O BOŻE..." - zdołałam tylko z siebie wykrztusić zdjęta grozą. Oczywiście uwielbiam słyszeć ,że ja i moja skóra wyglądamy młodziej, niż mamy - nie wiem, czy te panie kłamią czy naprawdę tak jest, ale mówią to z cudownym przekonaniem, i miło to słyszeć i w ten sposób pokarmić swoją próżność.




Rozumiem osoby, które do kosmetyczek chadzają regularnie i od lat. Sama w realu często przebywam w takim środowisku, i dotyczy to Pań  i przed 30-tka i po 60-tce.





Kosmetyczna baza i ogólnożyciowa nadbudowa



Myślę, że kosmetyczne usługi odpowiadają dwojakim potrzebom:


- tej podstawowej, z oferty i cennika, widocznej, tj. konkretnej usługi: ktoś może nie umie, może nie ma czasu, albo zwyczajnie ochoty motywacji by na sobie coś wykonać, więc powierza się w ręce fachowca,

- potrzeby poczucia bycia ważną i zadbaną. Myślę, że regularne i przez lata chodzenie do kosmetyczki jest częścią stylu życia i podejścia do różnych spraw i do siebie samej. Uważam, że w tym kobiety takie są wzorem - również dla mnie, chociaż jak widać ja do kosmetyczki niezbyt chadzam - bo nie chodzi tu już o konkretne zabiegi, o chodzenie do kosmetyczki,  ale o dbanie o siebie, poświęcanie czasu tylko sobie, wydawanie pieniędzy tylko na siebie. I nie wydaje mi się tu, że na siłę sobie dorabiam filozofię. To JEST filozofia życiowa. Jestem ważna i należy mi się zadbanie o siebie/o mnie. Może w kontekście kosmetycznym nie brzmi to zbyt poważnie, ale uważam, że poważne jest, a małe rzeczy potrafią być oznaką czegoś znacznie poważniejszego i ważniejszego czyli własnie podejścia do siebie samej. Ma to wpływ nie tylko na nasz wygląd, ale i na nasze samopoczucie - tego działania nie ma w cenniku usług kosmetycznych, a przecież się w nich zawiera! I być może właśnie ono jest skuteczniejsze, niż np. jakieś mazidła, których często po prostu powierzchownie po skórze tam zażywamy.
Wiadomo, różne są budżety, różne obowiązki itp., itd., ale nic nas nie zwalnia z obowiązku (i przyjemności!) dbania o siebie, poświęcania jakiegoś wycinka czasu sobie i tylko sobie.
Ot co!
Tyle ja.




A jakie są Wasze w tej kwestii doświadczenia/spostrzeżenia/wnioski???

2 komentarze:

  1. Ciekawa jestem (i to bardzo) jakby Ci się podobał zabieg wykonany przeze mnie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooooo, z tego co wiem to sądzę, że bardzo by mi się podobał :) Niestety, mieszkamy tak daleko od siebie, że będę wystarczająco zadowolona jak bez żadnego zabiegu po prostu spotkamy się jesienią lub zimą! :)

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.