poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Kobiety lubią brąz - brązery.

Jako blada rudowłosa osoba nie jestem fanatyczką brązerów. Mam dwa, i z żadnego nie jestem zadowolona. Pierwszy to Poudre Clubbing Bourjois - ładne cacko, i pięknie pachnie czekoladą. Jest żółty, i ma wyraźne złote drobinki, doprawdy jego nazwa Gold Bronzing Powder jest stosowna. Przez większość roku nie pasuje nawet mi, osobie z ciepłym kolorem włosów. Ale wygląda ślicznie, w takiej jakby książeczce ze sztabkami złota na okładce, i pachnie bajecznie.




Drugi to nazwany mozikowym różem- zupełnie nie wiem dlaczego - produkt essence. Kilka razy chciałam już się go pozbyć, ale zawsze jednak coś mnie powstrzymuje. Największą jego wadą jest chyba to, że on z kolei nie ma żadnego połysku, daje delikatny efekt, właściwie na granicy z żadnym efektem, nawet na mojej jasnej skórze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.