poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Rzuć cień... na powieki.

Swego czasu wyrzuciłam lub oddałam wiele cieni, w tym wszystkie sypkie - przy moich coraz bardziej wrażłiwych oczach zupełnie przestały się sprawdzać :(
W tej chwili mój nr 1 do potrójny cień do powiek L'Oreal kolor Laetitia Casta. Cień ten, tak jak róże, o których już pisałam, ma jedną wadę - opakowanie, a raczej jego zawias. Już dawno się złamał. Same cienie w liczbie trzech - bardzo dobre, kolorystycznie idealnie pasują do szarych lub zielonych oczu, przy czym zaznaczam, że są perłowe. Tego zestawu używam obecnie najczęściej.
Następny bardzo uniwersalny i bardzo łatwy i szybki w obsłudze (cienie do powiek w kremie są dla leni - tak mówi moja siostra, ale również chwali sobie te cienie :) zestaw to paletka cieni w kremie Revlon

Niedawno nabyłam chyba mój pierwszy cień essence - nie mam do niego zastrzeżeń.
Cienie, których używam od dawna, ale ostatnio zaczęły mi jakoś przeszkadzać jego drobinki - jakby były za duże, przy czym nie wiem, czy po prostu cienie się już nie zestarzały - to podwójne cienie IsaDora. Bardzo ładny zestaw kolorystyczny, za który zebrałam już wiele komplementów. Stosowane na mokro dają bardziej spektakularny efekt.
 Cienie, które nieco mnie rozczarowały - Make a sheen Revlon. Drobinki za bardzo wchodzą w linie załamań na powiekach, i cienie te właściwie ładniej wyglądają w paletce, niż na powiekach :(
 Cień Inglota- w opakowaniu tego samego rozmiaru, co jego róże. Chyba starczy mi do końca życia. W kolorze czerwonym. Ma złote drobinki, ale na powiekach jest raczej matowy, najlepszy moim zdaniem do kresek.
 Cienie wypiekane Kobo. Jeden w kolorze indyjskiego różu, drugi róż złamany pomarańczem, z drobinkami. Drobinki nie osypują się z cienia jakby wskazywało zdjęcie, po prostu przed jego zrobieniem cień updł mi na podłogę i wtedy sypnęło się trochę drobiek, czego nie starłam, żeby były lepiej widoczne.Właściwie nie mam do nich zastrzeżeń.
Cień sypki Kobo w kolorze - przeboju każdego karnawału, czyli złotym. Jedna z rzeczy, której bym w życiu nie kupiła. Ale dostałam w prezencie, i muszę powiedzieć, że się sprawdza. Stosuję go zawsze z płynną bazą pod sypkie cienie również Kobo, o której innym razem, a którą dostałam razem z tym cieniem (dziękuję, Św. Mikołaju :)
Cień wypiekany Bourjois - jak dla mnie za suchy, za tępy, ale być może już się zestarzał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.