piątek, 1 czerwca 2012

Moja sowia rodzina :)

Żeby wszystko było jasne: nie lubię ptaków. Boję się ich, brzydzę się nimi, tak samo jak piórami, a dodatkowo jestem przekonana, że pióra, właściwie już nawet jako deseń, przynoszą mi pecha.
I oto we wrześniu ubiegłego roku dostałam od Siostry jako prezent z Jej podróży do Malezji m.in. ten "sowi" pierścionek:








"Ale mam duzie oczy!" :) Duże oczy mieli też ci, którzy zobaczyli u mnie ten pierścionek. Zakłada się go na jeden palec, to zwykły pierścionek, ale zajmuje tyle miejsca co często teraz spotykane - ale chyba tylko w sklepach, bo niepraktyczne- "podwójne" pierścionki. No wielki jest jak jasna cholera, nawet na moich niemałych dłoniach i długich palcach:) Prezent to prezent, założyłam i natychmiast przekonałam się do tej niebieskookiej sówki.


W okolicach grudnia obejrzawszy zawartość paczki, która również przyszła z Malezji od razu i bez wahania wybrałam sobie kolejną sowę:






Ta sówka jest dosyć delikatna, a najbardziej podoba mi się u niej to, że jest ażurowa i ma ruchome części...


A potem wystąpił jakiś ogólnokrajowy wysyp na sowy. Istny sowi boom.  Na jego fali nabyłam jakiś miesiąc temu pierścionek gdy szukając czegoś dużego i kolorowego trafiłam na kolejną sowę:






Sowi motyw na sztucznej biżuterii - której jestem wielką fanką -bardzo mi się spodobał, i nie jest powiedziane, że moja sowia rodzina, która teraz prezentuje się tak:





(Ładnie, co nie? ) nie ulegnie powiększeniu...


I to ja, która tak nie lubię ptaków....



... a teraz z kolei uważam, że motyw jabłkowego ogryzka w biżuterii jest dość głupi... co niechybnie oznacza, że zbliża się chwila kiedy mogę zostać no może nie zbieraczką ale posiadaczką chociaż jednego jabłkowego ogryzka na łańcuszku :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.