sobota, 7 lipca 2012

Kapelusze, kapelusze...



Kto chce zapoznać się z historią kapelusza, niech sięgnie po stosowne pozycje z historii mody. 
Poniżej będzie o kapeluszach po mojemu :)
Kapelusze - pierwsze, co mi się z nimi kojarzy to Ascot - czyli coroczne wyścigi konne. A na nich - istne kapeluszowe szaleństwo, a w nim niemałe dziwadła i potworki-maszkaronki, a nawet prawdziwe kapelusznicze horrory...
 
Kapelusze na Królewskich Wyścigach Konnych często są inspirowane symbolami brytyjskimi ( a w tym roku również Igrzyskami Olimpijskimi):







"De gustibus..." ale jak dla mnie - ohydy...


nie brakuje również inspiracji naturą (tak fauną jak i florą):

Fajna łączka:



Lawendowa wróżka:



Wykwit na twarzy:




To Juka kwitnie?
:

Wisienki:



"Natura"... różowy sztuczny ptak na głowie..! Chyba nie mniej straszny byłby wypchany flamingowy trup! Co może być gorszego..?




 Może... różowy koński łeb?





A oto kwietna architektura kapelusznicza:





Sporo inspiracji gastronomicznych... moim zdaniem od większości z nich można nabawić się co najmniej nieżytu żołądka, ale sami ocencie:


 Panie, które mają na głowie pełen serwis...:



Kobieta z lodem na głowie... (jak to brzmi... a jak wygląda...):



Czy to jest słodkie...?!

Słów mi brak (tam powinien być jeszcze pasztet...)...:






 Lady Serwetka:




Mam na to tylko jedno słowo- horror. Papierosy szkodzą! :




A oto inspiracje modą(?)/sztuką(?):


Pop-art i weneckie klimaty:





Kubistyczno-manekinowy koszmar:







I inspiracje wystrojem wnętrz ( tu: łazienkowych... brak mi słów po raz wtóry...):




Oraz kapelusze inspirowane Bóg-wie-czym (ale raczej niczym dobrym...):



Mam wrażenie, że powinnam widzieć co to ma być, ale nie wiem:




Wrzoskowo-różowa inspiracja "Rodziną Adamsów"? Tak czy siak MROCZNE:




A to chyba ma być nawiązanie historyczne (hmm... to chyba takie głowy ścinano w czasie Rewolucji Francuskiej...):



Cóż grunt, żeby mieć dobre samopoczucie, a panie na zdjęciach raczej są zadowolone z siebie i swojego wyglądu...
A jak Wam podobają się powyższe kapelusze???


Trzeba jednak przyznać Wyspiarzom, że lubią nakrycia głowy również w normalnej, nie karykaturalnej postaci. Brakuje tego u nas, choć w sieciówkach możemy przecież kupić już przeróżne kapelusze.
Ja swój pierwszy kapelusz-od słońca- nabyłam kilka lat temu w C&A. 





W naszej niewielkiej lokalnej społeczności jeszcze do tej pory raczej nie uświadczysz kobiety w przedziale wiekowym 6-80 lat w kapeluszu od słońca. A szkoda. A jednak ku memu zdziwieniu któregoś letniego dnia idąc w kapeluszu od słońca z daleka ujrzałam inną panią idącą w kapeluszu..!  Pomyślałam sobie "Oooo jest druga oprócz mnie...." Zaciekawiona patrzyłam na nią, a kiedy już podeszła bliżej okazało się, że przecież wiem kto to, bo to  była.. moja siostra :)

Dzisiaj kapelusze od słońca są w większości  nie slomkowe, a papierowe (tak, to zdziwienie zobaczyć na metce takiego kapelusza 100% paper:) :




Cały czas niewiele osób chodzi również w kapeluszach filcowych. Ja posiadam dwa, jeden z Reserved w takim fasonie (koloru morskiego):



a drugi z H&M w takim fasonie (szary):



Smutne dla mody jest chyba to, że zaczynając w nich  chodzić wzbudzałam nie lada sensację, a koleżanki stwierdziły, że jestem odważna, że zakładam je na głowę... Tak, tak to wymaga niesamowitego hartu ducha :)
Przypomniało mi się -miałam też kupiony na Allegro kapelusz robiony bodajże na szydełku...




Słowem chociaż w dużych miastach pod tym względem jest inaczej, to jednak zdaje mi się że jako społeczeństwo wciąż niedoceniamy tak kapeluszy jak i innych nakryć głowy (o nich kiedy indziej). Nie bardzo chcemy chodzić w nich na co dzień a wciąż sensację budzą panny młode decydujące się na kapelusz ślubny, a muszę przyznać że to coś co swego czasu kusiło również i mnie, a niektóre kapelusze (a nawet cylindry)  ślubne są naprawdę śliczne, w każdym bądź razie jest w czym wybierać:








Myślę, że z każdym kapeluszem  jest tak, że można o nim wiele powiedzieć, ale nie to, że jest niepozorny, niezwracający uwagi, nie rzucający się w oczy i dyskretny. I nie musi to być dziwadło z Ascot, po prostu ludzie raczej w kapeluszach dziś nie chadzają. A przecież wśród mnogości fasonów, kolorów, surowców z których są wykonane naprawdę można znaleźć coś dla siebie. Niestety niektórym kapelusze nadal kojarzą się z przebraniem, nie z ubraniem, i z kapeluszami mają tylko takie skojarzenia:


Alexis z "Dynastii" (fajny kapelusz :)

albo

Szalony Kapelusznik...



...ale nie wyobrażają sobie w kapeluszu siebie. Więcej wyobraźni! Przecież kapelusz nie musi i nie powinien być przebraniem, tylko elementem ubrania....


A jak jest u Was w kwestii kapeluszy???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.