czwartek, 30 sierpnia 2012

Zakupy w Hebe- kolagenowe maski

Pamiętam, że tego typu maski w płatach bawełnianych pojawiły się ładnych kilka lat temu jako moda z Azji, pierwsze kojarzą mi się z marką Olay. Poniżej przedstawiam efekt mojej ostatniej wizyty w Hebe, przy czym tak się złożyło, że oprócz mojego stałego sklepu w Wawie - w Alejach Jerozolimskich - trafiłam do tego przy Rondzie ONZ- jest większy i ma więcej towaru niż w Jerozolimskich. Pani sprzedawczyni była tak chętna do doradzania mi i niesienia mi pomocy oraz informacji, że z ulgą stamtąd wyszłam... Oczywiście rozumiem, że takie są tam zasady i pani ma prikaz takiego zachowania się, ale mało nie zagłaskała mnie na śmierć.
Wyszłam też stamtąd z kompletem kolagenowych  masek do twarzy w bawełnianych płatach skin Recovery/ Purederm  koreańskiego producenta ADWIN:











Jak na razie wypróbowałam jedną z nich- kakaowo -czekoladową:



Mogę powiedzieć, że:
-jest bardzo mocno nasączona,
-nie podrażniła, nie uczuliła mnie,
-ma bardzo sztuczny zapach, a nie tak prawdziwie czekoladowy jak np. maseczka Montaigne Jeunesse


ale tamta jest błotna i zmywalna, więc jej zapach może być nieosiągalny w maskach tego typu jak bawełniane płaty,
- efekty jak dla mnie żadne, ale szczerze przyznam, iż zakupiłam te maseczki z ciekawości, i dlatego, że uwiódł mnie design opakowań oraz z lenistwa, że można z taką maską na twarzy zasnąć i nie trzeba jej zmywać,  i raczej z myślą o "domowym spa" niż uzyskaniu jakiś spektakularnych efektów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.