czwartek, 6 grudnia 2012

Chanel 5

"Paul Valery mawiał: 'Kobieta, która nie używa perfum nie ma przyszłości. No i  miał rację. 
(...)
Perfumuj się zawsze wtedy, gdy spodziewasz się, że będą cię całować. Kobieta, która przesadza z perfumami, nie ma przyszłości, bo obraża swoich przyjaciół i wielbicieli"

Cytat z Chanel za: J.Picardie, Coco Chanel. Legenda i życie, Poznań, 2011, s. 113.


"Kwiatowo-aldehydowy zapach. To ponadczasowa kompozycja, synonim stylu, piękna i szyku."

"Bogaty, bardzo kobiecy, zmysłowy aromat będący synonimem luksusu, elegancji, klasy, sprawia, że poczujesz się wyjątkowa w każdej sytuacji."

(Opisy z Internetu).

CHANEL 5. 
Legenda, ikona, lejtmotyw.
Mnie osobiście ten zapach nie urzeka, a po prawdzie to właściwie go nie znoszę, ale i tak robi na mnie wrażenie, gdyż  ciągną się za tym zapachem nie tylko jego nuty, ale i cały kontekst, mit, legenda, w których umaczany jest ten produkt od początku  jego powstania,  jak dozownik w perfumach.  Genialnie prosta i elegancka buteleczka, nazwa, nawet kartonik. Prostota, styl, elegancja, wyrafinowanie.

"Zadawano mi pytania odnośnie do powstania N 5. Kiedy je stworzyłem? Dokładnie w 1920 roku, po powrocie z wojny. Brałem udział w kampanii na pólnocy Europy, powyżej koła podbiegunowego, podczas białych nocy, kiedy od jezior i rzek biła woń nadzwyczajnej świeżości. Zachowałem w pamięci tę nutę i odtworzyłem ją, nie bez trudu, bo pierwsze aldehydy, które udało mi się uzyskać były bardzo ulotne i zawodne. Skąd ta nazwa? Mademoiselle Chanel, która była właścicielką bardzo popularnego domu mody, poprosiła mnie o jakieś perfumy. Przyszedłem zaprezentować moje twory, dwie serie: opatrzoną numerami od 1 do 5 i od 20 do 24. Wybrała kilka, w tym numer 5. "Jak je nazwiemy?" spytałem, na co Mademoiselle Chanel odparła: "Prezentuję moją kolekcję sukien piątego maja, który jest piątym miesiącem w roku: niech więc już będzie Numer pięć. Ta nazwa miała jej przynieść szczęście. (...)"  (Wypowiedź twórcy perfum, Ernesta Beaux za: J.Picardie, Coco Chanel. Legenda i życie, Poznań, 2011, s. 116-117).
"(...)  liczba pięć tkwiła w psychice Chanel. (...) Wszystkie te rzekomo okultystyczne komponenty razem wzięte uformowały mit równie trwały jak ponętny (w końcu mit jest równie istotnym składnikiem Chanel 5 jak aldehydy" J.Picardie, Coco Chanel. Legenda i życie, Poznań, 2011, s. 117. 

J.Picardie, Coco Chanel. Legenda i życie, Poznań, 2011, s.116.

J.Picardie, Coco Chanel. Legenda i życie, Poznań, 2011, s.112.


   J.Picardie, Coco Chanel. Legenda i życie, Poznań, 2011, s.115.
 
 J.Picardie, Coco Chanel. Legenda i życie, Poznań, 2011, s.119.


Tyle "mit założycielski", który oprócz "bazy" w postaci faktów  historii zawiera od razu i "nadbudowę" czyli początek legendy z korzeniami w samym okultyzmie.
Chanel 5 to perfumy, ale także element kultury i sztuki, symbol bogaty znaczeniowo, gdyż oznacza o wiele więcej niż sam zapach i perfumy, którymi przecież jest. Arcyznany symbol luksusu, szyku, wyrafinowania, bogactwa, wreszcie legendy samej postaci Chanel.  Arcydzieło marketingu, bo jak powiedział partyjny kacyk w serialu "Dom" : "Konkret, który jest jednocześnie symbolem- arcydzieło propagandy." A więc to zakup drogi, ale i tak bardzo kuszący właśnie biorąc pod uwagę powyższe znaczenia, które ze sobą niesie. To i tak jest najtańsza rzecz sygnowana znakiem Chanel, jaką możemy mieć. A Chanel to symbol i synonim luksusu.A luksus jest wyjątkowy. Słowem w buteleczce, za którą zapłacimy razem z perfumami zakupimy cały ich kontekst, którego nie ma żaden inny zapach.
Jest dla mnie coś niesamowitego w tym, iż coś tak ulotnego (dosłownie!) jak perfumy mieści w sobie tyle uniwersalnych, ponadczasowych znaczeń, mam wrażenie, że to właśnie za to bogactwo zapachu, za to poczucie luksusu producent liczy sobie najwięcej, bo i obiecuje nam więcej niż tylko sam zapach.

A tajemnicze  aldehydy?

"ALDEHYDY alkohole alifatyczne o zapachu tłustawo-woskowym. Niektóre aldehydy występują w naturalnych substancjach zapachowych (np. olejki kwiatowe jak olejek różany, olejki cytrusowe jak olejek pomarańczowy czy olejek z igieł drzew iglastych). Aldehydy są często używane w perfumerii w postaci koncentratu. Użycie w perfumach aldehydów "zamazuje kontury" innych składników zapachowych i tworzy swego rodzaju tajemnice. Chanel No 5 (1921) to pierwsze z perfum gdzie użyto tak radykalnie aldehydów."
http://www.zapach.lolowo.com/slowniczek.php

Nuty perfum: 
Nuty głowy neroli, ylang ylang, aldehydy 
Nuty serca jaśmin, róża majowa 
Nuty bazy drewno sandałowe, wetyweria, wanilia 


 Post ten jest inspirowany pionierskim pomysłem, by do reklamy perfum dla kobiet zatrudnić mężczyznę:




Rzeczywiście, na coś takiego może pozwolić sobie tylko bardzo znana marka, co do której nie ma wątpliwości, do kogo skierowany jest jej produkt.
Ciekawy pomysł z tą reklamą - pominięcie obrazu kobiety, jaki wykreuje ów zapach i przeskoczenie od razu do obrazu mężczyzny, który został przez tą kobietę oczarowany, uwiedziony, rozkochany. Trafiony zatopiony. I to kto. Brad Pitt.


Ponieważ uniknięcie Brada Pitta nie jest dla mnie tragedią, jako że od czasu kiedy podobał mi się gdy zagrał w "Wywiadzie z wampirem" minęło już kilka latek, to i fakt, iż nie podoba mi się zapach tym perfum jest dla mnie znośny, jednak dla wielbicielek tego aktora zakup Chanel 5 teraz powinien być właśnie- nieunikniony. Bez dwóch zdań.

Tak oto zaczęłam przegląd reklam Chanel właśnie od ostatniej.
A co było wcześniej?

Bardzo znane są słowa Marilyn Monroe, która zapytana o to, w co sypia  ubrana odpowiedziała, że właśnie w Chanel N 5.


Bingo. Nic dodać, nic ując. Hmm myślę, że nawet ci mężczyźni, którzy nienawidzą tych perfum wytrzymali by mając je w łóżku na tak odzianej MM. Z drugiej strony będąc kobietą chyba warto zapłacić ich cenę, by poczuć się choć trochę seksbombą na miarę MM.

Mi bardzo podobała się reklama z Nicole Kidman, która jednak - odwrotnie niż Marilyn Monroe - nie błysnęła kiedy po udziale w owej reklamie przyznała, że wcale nie jest wielbicielką tych perfum. Ale reklama z nią była urocza, film wprost bajkowy...


 no i sama Kidman wyglądała wtedy bardzo dobrze, bo  potem Kidman nieco zmieniła się na twarzy...


Ale to już zupełnie inna bajka... a raczej horror.

Wróćmy więc do tematu perfum, a raczej ich reklam.

Reklama z samą Mademoiselle Chanel:
...i inne reklamy:


 



Reklamy z "Pięknością dnia"


 czyli Catherine Deneuve:



z  Carole Bouquet:


z Jean Shrimpton:



z Estellą Warren:


z aktorką, która zagrała Coco Chanel w filmie biograficznym:


 czyli z Audrey Tautou:
 


a teraz najlepsze - co ukazuje się naszym oczom, gdy szukamy obrazów dla "Chanel 5 face": jedna twarz:



Chyba o to  właśnie o to chodziło- o zaskoczenie. Myślę, że się udało i dziś po latach reklamowania Chanel 5 przez kobiety wujek Google strona po stronie jako twarz tego zapachu pokazuje Brada Pitta. Narobiło się hałasu :)  Ludzie gadają :) O tej reklamie, o poprzednich, i w ogóle o tych perfumach. Sprzedaż wzrośnie, kobiety kupią ten jakże genialny choć prosty, innowacyjny by nie rzec rewolucyjny pomysł zareklamowania Chanel 5.  Po prawie stu latach od premiery zapachu  Chanel potrafi zaskoczyć.
Uwodzicielska moc zaskoczenia ma tym razem postać Brada Pitta. I choć na mnie jakoś nie działa czar tego aktora, jak i tego zapachu, to jestem przekonana, że zatrudnienie go było strzałem w dziesiątkę, a magia Chanel 5 trwa i trwać będzie.

1 komentarz:

  1. jakoś nie przemawia do mnie ten zapach, ilekroć go wącham za każdym razem coś mi nie pasuje...

    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.