środa, 15 stycznia 2014

INGLOT AMC kremowy róż do twarzy w płynie 87 - recenzja

Część moich inglotowych zakupów, które pokazałam  TUTAJ

Cena ok 26 zł, 
kremowy róż w płynie w buteleczce z dozownikiem:


Jeden z najciemniejszych odcieni, kolor nr 87:


Po roztarciu wygląda znacznie delikatniej, przy czym można dozwać ilość kosmetyku i stan jego roztarcia, aż do uzyskania pożądanego efektu - od matrioszki po lekki naturalny rumieniec. Wygląda bardzo naturalnie, co oznacza, że możemy wyglądać z nim na twarzy jak po spacerze na mrozie, ale jest to kwestia miejsca aplikacji.

O aplikacji różu pisałam TUTAJTUTAJ

Od razu po nałożeniu i jakimś-tam roztarciu (jak na twarz to raczej jeszcze za mocny, na dłoni to trudno powiedzieć) wygląda tak:


Natomiast 1 godzinę po aplikacji znacznie zbladł:

nawet zakładając, że sucha skóra na mojej dłoni "wypiła" go więcej, niż uczyni to nawilżona kosmetykami na twarzy, zanik jest dość znaczny.

Konsystencja kosmetyku zapewnia naturalny efekt i możliwość jego stopniowania. Ładnie wtapia się w skórę i właściwie na zdjęciach z daleka jest bardziej widoczny jako całościowy efekt, niż na zdjęciach z bliska.
Jego lekka konsystencja, która ma wymienione wyżej zalety ma też i wspomnianą już wadę że kosmetyk dość szybko ściera się twarzy. Trudno mi powiedzieć, ile wytrzyma jako makijaż na twarzy ( efekt na dłoni prezentowałam wyżej), ale na pewno nie poleciłabym go na imprezę taneczną i wyjście wymagające długiego czasu bez poprawki makijażu.

Efekty:

PRZED/PO







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.