poniedziałek, 17 lutego 2014

Zestaw podróżny - makijaż, twarz, włosy, ciało

Żeby nie było - podroż jest na dni kilka, i nie w dzikie knieje, ośnieżone szczyty tudzież na gorącą plażę, ale do miasta wojewódzkiego w  Polsce.
Ponieważ czasy, kiedy jak nie zdobyłeś czegoś przed wyjazdem i nie zabrałeś ze sobą minęły bezpowrotnie wraz z upadkiem komuny, tego posta należy traktować bardziej jako przegląd tego, co jest mi najbardziej potrzebne, a na dodatek jest poręczne i zajmuje mało miejsca i  mało waży, co polecam, co opaca siębrać ze sobą oraz jako dowód na to, że to co mówię o moim absolutnym minimum w kwestii makijażu jest nim. 
Mimo braków ciężkich survivalowych, sportowych warunków w turystyce miejskiej, którą uprawiam, należy mieć świadomość, że 10-12 godzin na nogach i zwiedzanie jednego dnia większej ilości muzeów niż niektórzy przez lat 5 może być odbierane jako pewnego rodzaju survival :)  dodam, iż jest to tak rzadko spotykane, że jeśli milczymy obsługa w muzeach zawsze zwraca się do nas w języku angielskim :) co przestaje tak dziwić, gdy sobie przypomnę,jak swego czasu byliśmy jedynymi Polakami czekającymi w długiej kolejce przed budynkiem  na godzinę otwarcia Muzeum Czartoryskich :) Tak więc mimo, iż na takim wyjeździe miejskie warunki pozwalają zarówno na spektakularny makijaż jak i szpilki na stopach itp.itd., ja zwyczajnie nie mam na to czasu i głowy, bo są ciekawsze rzeczy. Chociaż mam koleżanki, które na wędrówkę po górach malują powieki, rzęsy i kręcą włosy na wałki...Jak kto woli.
Daję więc tu poniżej poglądowe zdjęcie pamiętając, że dziś można pojechać sobie w Polskę tak jak się stoi, i coś się kupi na miejscu. Przypomina mi to historię koleżanki, która spanikowała w pierwszej chwili gdy uświadomiła sobie, że na wyjazd do Budapesztu nie spakowała... majtek. Jej pierwszy popłoch spowodowany był  chyba był właśnie wspomnieniem nie tyle samych czasów co nastrojów z czasów komuny-których wielu z Was nie tylko nie pamięta, ale i nie zaznało. To chyba jest oderwane nawet od doświadczeń własnych, bowiem ja sama na zorganizowane wakacje zaczęłam jeździć w roku 1992- i to też do miasta wojewódzkiego na festiwal harcerski- więc już wtedy mogłam na miejscu kupić wszystko, czego bym ewentualnie zapomniała wziąć z domu. (Inna sprawa, że używałam wtedy tylko pasty do zębów, mydła i i szamponu... Grozą napawa mnie fakt, że dokładnie tak samo było trzy lata później, gdy miałam 15 lat. Wystarczy spojrzeć na dzisiejsze 15tki, by zdać sobie sprawę z grozy mego ówczesnego postępowania.)   Żałuję, że nie zostawiłam na pamiątkę tego, co kupiłam właśnie w wakacje 1992- kremu z filtrem do opalania. Takie rzeczy dostępne wtedy były tylko w aptekach, a i to rzadko (!), i nabyłam wtedy krem Kolastyny - rzadką, dziwnie woniejącą maź w buteleczce z pomarańczową kulistą zakrętką. Wtedy też pojawiła się w ogóle marka Kolastyna, która później zaginęła na ładnych parę lat, by potem powrócić i dzisiaj być bardzo dobrze widoczną na sklepowych półkach.
Tyle wspomnień z zamierzchłej przeszłości, a oto , co zabieram ze sobą (równocześnie zauważyłam, że z takich wyjazdów wracam z większą liczbą kosmetyków, niż  zabrałam ze sobą -jakieś cudowne rozmnożenie następuje chyba w mojej kosmetyczce  :)


1. REVLON cienie w kremie Illuminance Creme Shadow kolor 03 pink petals (ubolewam, że nie ma już ich na Allegro, chociaż jak mawia moja siostra "cienie w kremie są dla leni" :)
2. ORIFLAME skoncentrowany krem odżywczy do rąk
3. TISANE balsam do ust w sztyfcie- mój hit od wielu lat, od kiedy pojwaiła się wersja w sztyfcie wybieram ją jako bardziej prakatyczną ale muszę sobie chyba kupić sentymentalnie pierwotną wersję w słoiczku
4. ORIFLAME lip SPA therapy kolor natural pink - w założeniu pielęgnuje i nadaje lekki kolor
5.perfumy w kremie AL FAKHR ATTAR white musk- delikatne i ciepłe, czuć od nich nadchodzącą  wiosnę
6. L'OREAL puder TRUEcMATCH kolor R3 C3 beige rose
7. RIMMEL podkład Wake me up - mnie niezbyt zachwyca, choć spotkałam bardzo pochlebne komentarze, ot po prostu jest mały, bo to tester, dlatego go zabieram
8 MAXFACTOR clump defy by false lash effect- recenzja TUTAJ
9. BOURJOIS róż kolor 12 brun poudre - więcej o nim TUTAJ
10. MY SECRET odżywka do brwi i rzęs Lash & brow repair - czeszę za jej pomocą brwi
11. FLOSLEK winter care krem tłusty do cery z problemami naczyniowymi - niby ma być temperatura na plusie, ale może będzie wietrznie- dmucham na zimne :) chroni, nie lepi się tragicznie, nie ma konsystencji lub zapachu  smalcu i można na nim wykonać makijaż, a kosztuje w tej chwili tylko ok. 15 zł - jest ze mną już któryś z kolei  zimowy sezon
12. FLOSLEK winter care pomadka ochronna do ust
13. BIOLIQ próbki Krem intensywnie odbudowujący na noc 35+ nie znam tego kosmetyku, poznam teraz, zabieram ze względu na to, że zajmuje mało miejsca
14. BIOLIQ próbki Krem kojąco-wzmacniający do cery naczynkowej - nie znam tego kosmetyku, poznam teraz, zabieram ze zwzględu an to, że zajmuje mało miejsca
15. CECE MED szampon z serii jedwab do włosów suchcych i zniszczonych - dobry szampon do moich suchych, zniszczonych włosów w poręcznej objętości 50 ml,
16.L'BIOTICA Biovax silk jedwab w płynie - lekki, zajmuje mało miejsca, bardzo ułatwia rozczesywanie moich przesuszonych, splątanych, kręconych włosów i nieco je stylizuje zapobiegając puszeniu - recenzja TUTAJ
17. CLEANIC chusteczki do demakijażu-używałam kiedyś, nie są złe, a główną ich zaletą tutaj jest to, że zajmują mało miejsca i mało ważą.
18. CETAPHIL MD Dermoprotektor Balsam do twarzy i ciała- nawilża suchą bądź przesuszoną oraz podrażnioną alergiczną skórę, szybko się wchłania, ma lekką niemażącą się konsystencję, znakomicie nadaje się zarówno do twarzy jak  i ciała


A co jest Waszym absolutnym minimum, bez którego nie możecie się obyć? Co jest warte zabierania ze sobą, nawet gdy np. jest stosunkowo ciężkie lub zabiera dużo miejsca w bagażu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.