czwartek, 12 czerwca 2014

Diamenty najlepszym przyjacielem dziewczyny czyli co w końcu pomoglo moim pazokciom :)



Nie podejrzewałam, że w ogóle będę mogła kiedyś napisać takiego posta.
Od kiedy przestałam obgryzać paznokcie, czyli gdzieś około roku 1996 i nic już nie stało na przeszkodzie, abym miała zadbane ładne paznokcie okazało się, że właściwie nie jestem w stanie zapuścić ich dalej niż do końca opuszka palca, a praktycznie moje paznokcie nie rozwarstwiały się tylko wtedy, gdy ich długość nie dosięgała nawet końca opuszka palca. Natomiast złamanie ich nie groziło mi zupełne - z tego prostego powodu, że złamać może się coś twardego, a moje paznokcie były miękkie.  Historia moich marzeń o ładnych, dłuższych paznokciach była równe rozpaczliwa, co historia marzeń Janka Muzykanta o skrzypkach, i od końca lat 90-tych widziałam szansę na zmianę tego stanu moich paznokci właśnie mniej więcej tak, jak nie przymierzając szansę nieszczęsnego Janka na zostanie wirtuozem :(
Oczywiście probowałam przez te lata różnych metod - a moje wysiłki można określić dwoma słowami:

 
 syzyfowa praca.

Od wielu lat bardzo często biorę suplementy i witaminy przeróżne mające poprawiać stan włosów (a więc w założeniu działające i na paznokcie jako wytwór naskórka). Nie odnotowałam żadnego ich wpływu na moje paznokcie.
Używałam przeróżnego rodzaju odżywek, nie zliczę już jakich, w końcu koleżanka powiedziała, mi że po złotej odżywce odżywce Sally Hansen nailgrowth miracle 



będę mogła spokojnie pazurami rowy kopać, bo jeszcze takiej osoby nie spotkała, co by po stosowaniu rzeczonej odzywki nie mogła.  Zużyłam ileś-tam buteleczek. Ja nie mogłam. Bez zmian :(

Potem pojawiła się odżywka Eveline 8 w 1 TOTAL ACTION


znowu - pomagała wszystkim (za wyjątkiem tych, którym zaczęły odpadać paznokcie z powodu jakiejś bardzo szkodliwej substancji, którą ma w składzie). Zużyłam ileś-tam opakowań - przez chwilę było lepiej, ale bez przesady, ogólnie to i ta odżywka niewiele zdziałała.
Kolejnym pomysłem był manicure hybrydowy - koleżanki dzięki niemu zapuściły paznokcie, dwa tygodnie bez zmywacza miało dobrze na nie podziałać, a paznokieć miał tylko rosnąc, ale się nie rozwarstwiać. Nic z tych rzeczy. Rozdwoiły mi się, co tam rozdwoiły - rozwarstwiły jak zawsze kilka warstw paznokcie, na których miałam hybrydę, a pani, która mi ją zmywała (w pocie czoła) zwątpiła "ale ma pani suche paznokcie". 
Manicure hybrydowy jako pomysł na zapuszczenie paznokci też okazał się niewypałem. Cóż, tylko kolejnym na ich długiej liście... :(
Wobec czego ogłosiłam kapitulację i przestałam sobie zawracać głowę marzeniami o lepszych paznokciach, i używałam różnych odżywek ot jako podkład pod lakier, bez ambicji polepszenia sobie żałosnego stanu moich paznokci.

I........................................

pod koniec buteleczki Eveline Paznokcie twarde i lśniące jak diament ( pierwsza z brzegu, jaka wisiała w drogerii, dlatego ją wzięłam)


 okazało się, że coś się ruszyło.


Udało mi się zapuścić paznokcie, i to paznokcie twarde i nie rozwarstwiające się. Nadal w to nie wierzę, i obawiam się, że to stan przejściowy, ale i tak się tym cieszę, bo jeszcze nigdy nie miałam takich paznokci.
Tym, którzy po zdjęciach stwierdzą że przecież nie są jeszcze takie długie odsyłam do początku posta, gdzie stoi jak wół, że od prawie 20 lat mogłam nosić paznokcie nawet nie dochodzące do końca opuszka palca! Zrobienie na nich frencha było niewykonalne, a i malowanie ich na jasne, naturalne kolory nie wyglądało za dobrze - krótkie paznokcie wyglądają dużo lepiej z intensywnym kolorem na sobie. Teraz moje paznokcie są ponad pól centymetra dłuższe - i mogą dalej rosnąć, nie widzę żadnych przeszkód.




Informacje producenta na opakowaniu
:

zaznaczam, że nie stosowałam tej odżywki w sposób, jaki zaleca producent- ot używałam jej jako bazę przed każdym pomalowaniem paznokci nie zawracając sobie nawet głowy przeczytaniem informacji na opakowaniu, gdyż po prawie 20-letnim doświadczeniu w tej sprawie, uznałam, iż jest ona z góry przegrana i że i tak już nic mi nie pomoże.



SKŁAD:

Jeśli taki stan moich paznokci pozostanie już na zawsze, to post to za mało - będę śpiewać peany na cześć tej odżywki :)
Na razie sama jestem speszona powodzeniem tej sprawy, i obawiam się, że to nie potrwa zbyt długo bo jest u mnie wprost niespotykane i zbyt piękne, by było prawdziwe, ale na razie - chwilo trwaj, jesteś piękna..!  :)


Uczyniła to brylantowa odżywka, czyż można więc zaprzeczyć MM, iż


diamonds are girl's best friends :)

2 komentarze:

  1. super, że dała takie efekty :) mi akurat szybko rosną paznokcie, więc nie używam odżywek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. też się cieszę :) mi paznokcie rosną chyba dość szybko, bo włosy to na pewno - z tym, że nie było sensu ich zapuszczać właśnie przez ich żałosny stan...

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.