wtorek, 5 sierpnia 2014

Upalny dzień .... :)

 Trochę wody dla ochłody...


... i w końcu przychodzi tak upalny dzień, kiedy to nałożenie/założenie czegokolwiek (a potem noszenie tego na sobie) oprócz lakieru do paznokci wydaje się być grubą przesadą. W taki dzień człowiek ma poczucie, że wszystkie makijaże: minimalne, maksymalne, podkreślające, maskujące,  takie, owakie, jakiebądź można sobie.... odłożyć na bok :)  Zaś dodatki w swej ogólnej masie zostały chyba wymyślone tylko po to, żeby nam ciążyć tudzież nas odparzać lub puszczać kolor na naszej skórze. Należy sobie wtedy również przypomnieć, że coś tak podstawowego i nieodzownego jak ubranie nie jest naszym wrogiem, a ma służyć naszej ochronie - wszak Beduini chodzą ogaceni w ciuszkach z wielbłądziej wełny... Tak, wiem, to się poci (nie, że jakoś nadmiernie, chorobliwie, ale zwyczajnie, jak to ludzkie ciało w temperaturze 34 st. Celsjusza w cieniu) , ale to nie ubranie się poci, to człowiek... (oczywiście NIE mówię tu o koszmarnych tkaninach plastikowych niby tekstylni bohaterowie lat 70-tych...!)   Taki właśnie dzień w moim odczuciu nastąpił wczoraj.
Mój post dotyczy dnia wolnego, urlopowego, wakacyjnego, weekendowego, po godzinach, bowiem jeśli jesteś w pracy, no to pracujesz i wyglądasz tak, jak w niej wyglądać musisz. Może nawet siedzisz za biurkiem w rajstopach i w klimatyzacji, co zresztą jest o tyle chłodne co niezdrowe.



coś nowego
kwiaty we włosach
 (na co dzień i żywe)

Bardzo lubię wszelkie ozdoby do włosów, w tym kwiaty- przez większość roku sztuczne, tego lata zachwyciłam się eustomą, mam ją w wazonie i wedle potrzeb sięgam po nią jako ozdobę do włosów. To piękny kwiat w różnych kolorach, i naprawdę trwały - w wazonie stoi ok. 6 dni, a we włosach potrafi wytrzymać minimum 4 godziny wciąż wyglądając świeżo nawet w taki upał. Do tej pory tylko na specjalne imprezy typu ślub, wesele czy bal absolwenta miałam we włosach kwiat - storczyk, lub żywy stroik. 
No i dzięki tym zdjęciom nareszcie widzę, jaki mam w tej chwili kolor włosów :) Kolczyki - kolorowe łańcuszki zakończone kolcami- to prezent od Koleżanki. Bardzo fajne na taką porę, i co ważne - leciutkie.

coś starego
Lentilky
sentyment
Kto nie pamięta PRLu nie zrozumie, jaki to był wtedy  trudno osiągalny towar... co to znaczyło, kiedy mogłeś  sobie kilka zjeść... Teraz dostałam w prezencie z wycieczki (do sklepu Netto, nie do Czechosłowacji... :)

lakier na paznokciach u rąk

Orly
duża buteleczka (18 ml), letni kolor neonowy, markerowy, pomarańczowo różowy, wygodna gumowa zakrętka ( zazwyczaj odkręcam buteleczki zębami... taka zakrętka pomaga tego uniknąć). Za pierwszym razem odprysł mi prawie od razu, teraz ładnie się trzyma, zastosowany na bazę i pod lakier nawierzchniowy nabłyszczający ( ten lakier nieco matuje płytkę).  Zastosowany dzięki uprzejmości Nails tale


lakier na paznokciach u nóg
już chyba ze trzeci sezon letni króluje u mnie na tychże, Vipera, w kolorze również neonowym, markerowym, różowym nieco złamanym fioletem. Szybko schnie i trzyma się dwa tygodnie, czegóż chcieć więcej.


w upalny dzień sama  (i radzę wszystkim):



- piję dużo wody,
- jak zwykle nie solę za wiele, tak w takie dni chce mi się soli- niechybny znak, że organizm wypaca sól...
-...i inne mikroelementy dlatego piję również soki warzywne i pomidorowe,
- używam filtrów i mam je zawsze przy sobie w torebce.


pozdrawiam Was gorąco :)

6 komentarzy:

  1. Ja jakoś nie mogę się przekonać do soku pomidorowego choć kilka razy już próbowałam. Lakiery są śliczne bardzo mi się podobają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też kiedyś nie lubiłam soku pomidorowego, miałam wtedy koleżankę, która go często piła, dziwiłam się jak tak można i nazywałam go pogardliwie "zimną zupą pomidorową" :) a potem mi się zmieniło, i do dziś uwielbiam sok pomidorowy :)

      Usuń
  2. tak, taki typowo letni, nieco daje po oczach :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.