sobota, 27 grudnia 2014

PROJEKT STUDNIÓWKA: 1. Przygotowanie cery/skóry






Witam w pierwszym poście z serii PROJEKT STUDNIÓWKA!

W czasie, kiedy ja szłam na studniówkę Internet był w powijakach, o blogach i tutorialach nikt nie śnił, a rady dla siebie przed balem zaczerpnęłam z "Claudii". (Równocześnie chcę powiedzieć, że były to czasy może zamierzchłe, ale już po wynalezieniu penicyliny :)  Aż z tego sentymentu zakupiłam sobie bieżący numer tego czasopisma:



A teraz ad rem (do rzeczy):

Skóra przed naszym balem ma wyglądać dobrze, tzn ma być przygotowana na przyjęcie kosmetyków i utrzymanie ich na sobie i ma mieć jak najmniej niedoskonałości. 
 I tutaj jasno muszę powiedzieć:  cudów nie ma. Nie mówię tego, żeby Was podłamać, a przeciwnie - by dodać Wam ducha, ponieważ Moje Drogie Panie nie ma co liczyć na cuda i trzeba wziąć sprawy w swoje łapki :) Nie powiedziałam przecież, że my my nie jesteśmy cudowne :)

I tutaj musimy pamiętać że na chwilę obecną - właściwie w przededniu Studniówki - nie czas na eksperymenty i na mocne środki, np. kwasy u kosmetyczki (po których na twarzy może zrobić się strup i nikt nie powie, że to nienormalna reakcja) oczywiste jest też to, że za późno już na jakieś serie zabiegów np. kwasy, oczyszczanie,  masaże antycellulitowe chińską bańską (po nich na ciele mogą wyjść krwiaki, wybroczyny, i też mieści się to w jakiejś normie), czy co tam sobie wymyślicie. Co do cellulitu to nie martwcie się gdyż ma go nawet 12-letnia i szczupła córka pani masażystki, do której chodziłam -  masażystki- takie czasy. No i hormony kobiece. Możecie się pocieszać, że macie jeszcze gęstą, spójną skórę, która trzyma Wam ciało tam , gdzie trzeba. 

W tym momencie, jeśli narzekacie Drogie Panie Maturzystki na to, na co narzeka większość osób w Waszym wieku: wypryski, pryszcze, zanieczyszczenia skóry, zaskórniki, trądzik (ten w opcji jeszcze bardziej defektu kosmetycznego niż choroby skóry, na którą poradzić to mogą coś lekarze z lekami na receptę, a nie ktoś od kosmetyków. Kiedy byłam w Waszym wieku (ale to brzmi :) znałam osobę ze strasznymi problemami skóry, na które właściwie nie pomagało nic, nawet leki z jakimś masakrycznym hormonem. 
Z tego co wiem, to Dermacol


robi niesamowitą tapetę na twarzy ( w sensie pozytywnym) zakrywającą tego rodzaju tragiczne problemy (ale na sobie nigdy nie próbowałam), a kosztuje niewiele - ok. 15 zł - 20 zł, ale umówmy się, że większość z Was mieści się w średniej statystycznej, która oznacza mniejsze lub większe  punktowe wypryski, szczególnie przed okresem. 
Zważcie też sobie, iż na cokolwiek u siebie narzekacie to w wieku  maturalnym nie musicie narzekać jeszcze na takie problemy jak np. (i to jest jedna z z rzeczy, którą ja powiedziałbym dziś  sobie 19-letniej :) :

 - rozłażący się owal twarzy,
 - utrata jędrności skóry,
- zmarszczki,
- rozszerzone pory (mogą występować w młodości przy cerze tłustej, ale z wiekiem pojawiają się na większej ilości cer),
- ziemisty koloryt cery,
- coraz więcej przebarwień.

 Co do przygotowania skóry przed balem to skoro zaczęliśmy od problemów cery młodzieńczej wobec tego jako pierwszy wymienię punkt:


1. Oczyszczanie skóry i walka z niedoskonałościami

 (zaznaczam- na chwilę bieżącą, tuż- tuż przed balem):

a)  peelingi:

 - mechaniczne - zetrą nam naskórek. Dobre dla wszystkich cer za wyjątkiem wrażliwej i trądzikowej. Gruboziarniste i drobnoziarniste, kremowe ( bardziej delikatne). Dostępne na rynku i dedykowane do  wszystkich rodzajów cer: przez młodzieńczą po dojrzałą. W dużych opakowaniach bądź w jednorazowych saszetkach. Ja wolę te ostatnie, np. moje wakacyjne odkrycie:

Perfecta Oczyszczanie peeling drobnoziarnisty minerały morskie z krzemionką





 - enzymatyczne. Nie trą nam skóry i nie usuwają naskórka mechanicznie, ale go rozpuszczają.


Wiem, że chwalone jest jakby połączenie obu rodzajów tych peelingów czyli

AA głeboki peeling wygładzający 


Te peelingi również występują na rynku w mnogości marek  i rodzajów, w tym w seriach skierowanych typowo do młodzieży.



Do codziennego mycia np. co drugi dzień polecam

zziaja liście manuka pasta do głębokiego oczyszczania twarzy



cudów nie czyni, ale oczyszcza lepiej niż np. mydło. 



Ogólnie jest tego cała masa - oczywiście również peelingów do całego ciała, o których nie należy zapominać (cukrowe, solne, wygładzające, antycellulitowe, ujędrniające...przy czym jeśli używamy ich na dekolcie, na którym mamy zmiany trądzikowe, to też musimy użyć peelingu enzymatycznego),  a stężenie produktów drogeryjnych nie będą nigdy takie jak te z zabiegów u kosmetyczek i właściwie tu ryzyko nieszczęścia jest bardzo małe, chyba że jesteście jakimiś mega alergiczkami, ale to już zupełnie inna para kaloszy...



b) maseczki

Polecane do stosowania częstszego niż peelingi.
Poprawę niedoskonałości, usunięcie nadmiaru sebum i zwężenię porów dadzą nam maseczki z glinkami czy przeróżne maseczki w proszku, które trzeba rozrobić. Ja ze swojego doświadczenia mogę spokojnie polecić dwa ogólnie dostępne gotowce:


ziaja liście zielonej oliwki maska kaolinowa z cynkiem
ok. 2 zł



Nivea maseczka głęboko oczyszczająca

ok 6 zł


W ogóle do cery z mniejszymi problemami polecam serię ziaja nuno
 (ceny poszczególnych produktów nie są większe niż jakieś 15 zł):



z większymi (również, a może głownie jednak dla cery starszej niż nastoletnia) Bielenda suoper power mezo do cery z niedoskonałościami
(ceny od ok. 13 zł do ok. 26 zł):


przy czym trzeba pamiętać, że to kosmetyki do stosowana tygodniami, a my już jesteśmy tuż tuż przed balem, więc jak wspominałam: nie oczekujmy cudów.

Najszybciej z drogeryjnych kosmetyków moim zdaniem działają te z serii BARWA SIARKOWA (ceny od ok. 15 zł do ok. 20 zł - zależy od sklepu, w Rossmannie bywają promocje na tą serię)



Oczywiście pamiętamy, by walczyć z wypryskami wszędzie gdzie są, a więc również na dekolcie i plecach.

Natomiast seria ziaja liście manuka


jest wg mnie przereklamowana, i jedyna fajna rzecz to wspomniana na pasta do mycia, i też nie oczekujcie po niej cudów.
Na nagły atak pryszcza polecam kosmetyki do stosowania punktowo (np .wspomnianej Barwy lub Garniera) 
apteczny wysuszający Benzacne (dwa stężenia) cena ok. 15 zł


 lub na wszelkiego rodzaju syfy Tormentiol


przy czym pierwszy z tych aptecznych specyfików śmierdzi, a drugi brudzi, ale umówmy się, że komu to przeszkadza, kiedy trzeba zwalczyć pryszcza.


Natomiast krzywdę zrobiły mi w czasach nastoletnich kosmetyki Clearasil

choć wtedy nie było serii "ultra". Wypaliły mi skórę, były po prostu dla mnie za mocne, ale może dla kogoś będą akurat.


Co do pryszczy, to powiem to, co każdy, a powtarzania tego zdaje się nigdy dość: nie wyduszać! Ba, łatwo powiedzieć... Ale na pewno łatwiej zaszpachlować makijażem czerwony wyprysk, niż rozdrapany, podeszły ropą po wyduszaniu i ze skórkami po uszkodzeniu skóry.


Kolejny punkt przygotowania skóry przed naszym balem to:


2. Nawilżanie 




Skóra nawilżona wygląda dobrze, zdrowo, jest odporniejsza na czynniki drażniące, i lepiej utrzymuje makijaż. Poza alergią  i atopową skórą (oddzielny temat), wysychaniem skóry związanym z wiekiem (Was, Kochane Maturzystki to jeszcze nie dotyczy) Wy największą krzywdę możecie zrobić sobie zbytnim przesuszaniem skóry wszystkimi specyfikami z rodzaju tych wymienionych powyżej - skóra wysuszona na chwilę poprawia swój stan i pryszcze przysychają po czym w odruchu naturalnej obrony wytwarza jeszcze więcej sebum i mamy znowu klops czyli niekończącą się historię. W Waszym wieku nie musicie skóry szczególnie odżywiać ani działać przeciwzmarszczkowo, ale podstawą jest (zresztą jest nią dalej, tylko to bazy, jaką jest nawilżenie dochodzi potem nadbudowa czyli anti-anging ) nawilżanie.
Kremo-żele, lekkie kremy nawilżające i po prostu kremy nawilżające to podstawa i są one dostępne w każdej marce i na półce cenowej, więc jeśli kogoś nie stać na kosmetyki L'Oreal (mnie w Waszym wieku nie było na nie stać) spokojnie może poszukać czegoś wśród polskich marek. Jeśli czytacie mnie po raz pierwszy to w tym miejscu tylko krótki szybki apel do Was: Dziewczęta, nie boimy się polskich i/tanich marek! Wobec tego również nie narzekamy, jeśli nie stać nas na droższe. Spokojnie możecie znaleźć coś dla siebie choćby wśród licznej oferty jednej z moich ulubionych marek, czyli Ziaji lub droższej od niej Bielendy.



3. Kwestia opalenizny

 JEŚLI zwykłyście chodzić do salarium, to idźcie ale, zaklinam Was, NIE RÓBCIE TEGO:


mahoń, zupełnie jak ciemny orzech to kolory drewna, a nie ludzkiej skóry!

Pomarańczowo i jednocześnie zdrowo wyglądają cytrusy, ale nie ludzie!

Jeśli będziecie się piekły w solarium, to właśnie do piekła traficie za grzech przeciwko własnej urodzie (a i zdrowiu)!
Oczywiście jak ze wszystkim tu najgorszy klops może być wtedy, kiedy przed balem pójdziemy na solarium pierwszy raz w życiu, więc kto chodzi - niech nie zrobi z siebie mebla, a kto nie chodzi niech zostawi swój pierwszy raz w solarium na inną okazję..
Zasadniczo niech też nie kuszą Was za bardzo samoopalacze - one również potrafią zrobić krzywdę, co prawda na ograniczony czas, jakiś tydzień, ale jeśli zastosujecie je przed balem to niestety będzie właśnie TEN tydzień.

Mogę polecić





oraz

Avon Sun +, Magic Tan, Self - Tan Bronzing Mousse
 (Samoopalacz w musie z kompleksem ujędrniającym) 

 
i przypominam, że samoopalacz nakładamy na skórę przygotowaną peelingiem i nawilżoną, w przeciwnym razie na pewno same będziecie się przeklinać...

Ale zaznaczam, że polecam jakiekilwiek samoopalacze bardzo ostrożnie gdyż wszystkim można zrobić sobie mega zacieki i plamy na wypasie, alb np.  przesadzić z aplikacją.
Bezpieczniejsze już są balsamy stopniowo opalające, ale i nimi można sobie zrobić kuku. Z tym, że stopniowanie opalenizny na pewno pozwoli nam wcześniej przerwać błąd, zamiast po zastosowaniu samoopalacza (najczęściej na noc) w takim razie prawie dosłownie obudzić się z ręką w nocniku. Nie poszłybyście chyba na bal z ręką w nocniku, to samo tyczy się tragicznej sztucznej opalenizny.

Więc do sztucznej opalenizny podchodzę nad wyraz ostrożnie.  Stawiałabym na balsamy rozświetlające do ciała i inne tego rodzaju kosmetyki, ale o nich napisze łącznie w poście o podkładach do twarzy.
 Poza tym musimy mieć na względzie Prawa Murphy'ego, które mówi nam, że jeśli upuścimy posmarowaną masłem kromkę chleba, to spadnie ona stroną z owym masłem na podłogę... Wobec tego możliwe jest, że jeśli coś ma nam wyskoczyć na twarzy, to wyskoczy przed balem, czego nie należy się bać i oczekiwać, ale należy się liczyć z taka ewentualnością. Ja np. dostałam pierwszy raz w życiu świerzbiączki (brzmi strasznie, ale nie ma nic wspólnego ze świerzbem i jest niezaraźliwą chorobą skóry na tle alergicznym i nerwowym), która objawia się okropnym świądem, człowiek drapie się aż w końcu robią mu się rany, które wyglądają jak liszaje i jest to nieciekawe, i ja właśnie miałam początki takich ran na dłoniach na studniówce. Powiem szczerze, że nie było to zbyt widoczne, szczególnie na zdjęciach, tym niemniej pozostało mi wspomnienie, że jak coś ma się spiep.... zespuć, to może właśnie wtedy, kiedy najmniej jest nam potrzebne ...

Grunt to nie panikować, i wykorzystać, to co się ma i to co się da - a dotyczy to tak warunków własnych jak i kosmetyków. Ogólnie radzę zastosować w tym ważkim temacie, jakim są przygotowania do balu lekarską zasadę primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić) i skupić się na tym,by nie zepsuć tego, co już się ma, no i wykorzystać to, co można. 
O walce z niedoskonałościami, których zatuszowanie będzie naszym zadaniem ja napisałam tu wiele.

Zadanie domowe dla Was: wymień jak najwięcej zalet swojej urody. To je będziemy je podkreślać.




Inne posty z serii:

Podkład, korektor i kosmetyki upiększające ciało

Puder i rozświetlacz

Paznokcie

6 komentarzy:

  1. Świetny post i na pewno przyda się wielu dziewczynom. Ja mam jeszcze rok do studniówki, ale oczywiście mogę się już tym interesować. Podałaś bardzo wiele propozycji do dbania o cerę, wiele z tych kosmetyków znam i kiedy skończę aktualne, to zakupię. Ostatnio testowałam pastę do oczyszczania z Ziaji, jestem bardzo z niej zadowolona.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne posty z tej serii. :)
    http://herbivicus.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wpis ;) Dużo się z niego nowego dowiedziałam. A widziałaś może kiedyś taką kosmetyczkę ? Link do Kosmetyczki Zastanawiam się nad nią bo wydaje się pojemna i funkcjonalna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) link otwiera stronę, na której jest wiele kosmetyczek, więc nie wiem o którą chodzi :)

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.