wtorek, 24 lutego 2015

MISS SPORTY tusz STUDIO LASH instant volume



Kupiony w Rossmannie za 13 zł z tego powodu, że bardzo chwaliła go Hania,a 13 zł jest to kwota, która można zaryzykować. (Mój pierwszy w życiu tusz do rzęs był to właśnie brązowy tusz Miss Sporty, który kupiła mi Mama gdzieś w połowie 1 klasy liceum...)


Efekty:







Wg mnie:


- efekt jest  porównywalny z Clinique high impact curling mascara  (usłyszałam pytanie, czy to po odżywce, czy zawsze miałam takie rzęsy i już zdążyłam polecić ten Miss Sporty)


a cena jest 111 zł niższa od Clinique, co jednak świadczy na korzyść Miss Sporty
Hania słusznie ostrzegała, że używanie tej szczoteczki nie jest łatwe, że tusz brudzi, ale - dla efektów (i to w takiej cenie) warto się poświęcić i wprawić w jego używanie (a Clinique też brudzi, i to jeszcze bardziej, i też skleja rzęsy),
- kiedy znajdzie się już na rzęsach jest trwały, nie kruszy się, nie osypuje,
- łatwo się usuwa.

Zachęcam, polecam, tym bardziej, że cena też jest atrakcyjna (jeśli Wam ewentualnie nie podpasuje, czego oczywiście Wam nie życzę).

6 komentarzy:

  1. Mnie ta szczotka w oczy kłuje :P a efekt wg mnie bez porównania do Clinique ;) jednak za taką cenę i tak rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Efekt ładny. Ja jednak pozostanę przy moim sprawdzonym sposobie i produkcie do malowania rzęs :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. akurat tusze tej firmy się u mnie nie sprawdzają ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię takich szczoteczek wolę klasyczne, jednak ciekawa jestem formuły tuszu ;) pozdrawiam i zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.