środa, 25 marca 2015

L'OREAL maskara VOLUME MILLION LASHES So Cuture So Black






MAKIJAŻ COUTURE W ULTRA CZARNEJ ODSŁONIE
NOWA DEFINICJA ELEGANCJI: MASKARA Z PŁYNNYM JEDWABIEM I PIGMENTAMI NEO-BLACK OTULA KAŻDĄ RZĘSĘ GŁĘBOKĄ CZERNIĄ
LEGENDARNA SZCZOTECZKA MILIONIZER NADAJE INTENSYWNĄ OBJĘTOŚĆ I PRECYZYJNIE ROZDZIELA RZĘSY. RZĘSY SĄ JAK ZWIELOKROTNIONE. MAKIJAŻ COUTURE: KWINTESENCJA PARYSKIEJ ELEGANCJI.
 http://lorealparis.pl/makijaz/oczy/volume-million-lashes-so-couture-so-black.aspx

Chwalony m.in. przez Maxineczkę

Kupiony w Rossmannie za 39 zł (zamiast 60 zł).

Nie mam zbyt dobrych doświadczeń z tuszami L'Oreal (były przereklamowane i rozczarowujące) , ale że są chwalone, a ja już daaawno żadnego nie miałam, i ten był w promocji, postanowiłam zaryzykować.
Czy się mi opłaciło?




NIE.

Bo

wg mnie:

+ mało brudzi przy aplikacji,
+ nie kruszy się i nie opisuje,
+ nie podrażnia, nie uczula
+ dobrze się zmywa (oczywiście moim ulubionym dwufazowym płynem awokado Bielenda)


- nie daje obiecanego efektu, nie dodaje objętości


I ten jeden minus w zupełności mi wystarczy!

Aha, na szafie L'Oreala jest pod nim napis "wspaniały zapach" czy coś takiego. Pierwszy raz widziałam, żeby producent chwalił się zapachem tuszu do rzęs, ale teraz już mnie to nie dziwi, bo wg mnie tak naprawdę nie ma się czym pochwalić. Zużyję go oczywiście ale

żałuję, że wydałam na niego 39 zł, a gdybym kupiła go w regularnej cenie za 60 zł, to chyba dałabym sobie po twarzy :(

Kolejny jak dla mnie przereklamowany tusz L'Oreal, za który  mimo promocji i tak przepłaciłam.







P.S. Kreska na oko jest wykonana eyelinerem w żelu Inglot w kolorze 96




Na marginesie: a  propos reklamy rzeczonego tuszu, to zwróciła  ona moją uwagę. Występuje w niej Laetitia Casta




Nie można powiedzieć, by wyglądała w tej reklamie źle (w każdej wygląda pięknie) rozumiem też, że jest w  niej odpowiednio i porządnie cyfrowo obrobiona, ale mimo wszystko i tak: jakże zmieniła się ta piękna kobieta od lat 90-tych....








P.S. Przypominam o moim rozdaniu z okazji wiosny :)

9 komentarzy:

  1. Ooo jak dobrze, że akurat dziś opublikowałaś post o tym tuszu bo lada dzień miałam go zamawiać i również bym żałowała zakupu widząc efekt jaki dał na Twoich rzęsach. Jednak pozostanę wierna mojemu patentowi na rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że się przydało :) A jaki jest Twój patent na rzęsy, bo szczerze mówiąc ja chyba wciąż (a to już troooochę lat będzie) odkąd rzęsy mi jakoś się przerzedziły, to jestem w trakcie poszukiwania tego patentu...

      Usuń
  2. ojej jaki okropny :o chciałam go kupić skuszona reklamami, ale chyba sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam zawsze kupuje tusze do 20-30zl bo nie widze roznicy miedzy nimi a tymi drogimi

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest to "oszałamiający" efekt jak za jakiekolwiek pieniądze czyli żaden. Ale fakt ładnie pachnie szkoda tylko, że tak mało słyszy się komplementów w stylu "Ale Ci oko dziś ładnie pachnie" :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że słaby. Właśnie będę sobie kupowała jakiś tusz w najbliższym czasie. A co byś poleciła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja i tusze do rzęs, to jakaś niekończąca się historia- odkąd rzęsy mi jakoś się przerzedziły czyli dawno temu . mam długie, ale jasne i teraz już dosyć rzadkie rzęsy. nie lubię na nich efektu "naturalnego" czyli słabego. Z tego, co ja miałam na sobie ostatnimi czasy to jednak najbardziej spektakularny efekt daje Clinique impact (http://umalujsie.blogspot.com/2014/11/clinique-high-impact-curling-mascara.html) , ale cenę to też ma spektakularną- 114 zł. Tańszy (ok. 55 zł), całkiem dobry, i "szybki"- tzn nic nie brudzi przy aplikacji jest tusz MaxFactor (http://umalujsie.blogspot.com/2013/04/maskara-clump-defy-max-factor-recenzja.html) a raczej wszystkie te tusze z serii False Lashes, wiem, że w ogóle wszystkie tusze MaxFActor są chwalone i moim zdaniem zasłużenie. Chwalony jest też w blogosferze Miss sporty studio lash (http://umalujsie.blogspot.com/2015/02/miss-sporty-tusz-studio-lash-instant.html) mój post o nim też jest zachęcający, ale jednak ten tusz nie zachwyca- no chyba, że ceną 13 zł i to zmienia postać rzeczy... teraz jeśli nie kupię znowu jednak Clinique to idę dalej w MaxFactor - jest to marka, która jednak najmniej mnie rozczarowuje w tematyce tuszy. Najtańsza nie jest, ale moim zdaniem warto.

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.