poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Bez czego nie wyobrażam sobie makijażu- absolutne minimum (jeszcze ogólnie i bez marek).

Makijażu nie wyobrażam sobie bez kremu (jakiego i dlaczego to innym razem), podkładu, pudru i różu. Bez tych czterech elementów czuję się gorzej niż naga -albowiem naga wcale nie czuję się źle-czuję się, co ja mówię, czułaBYM się jakaś taka ZANIEDBANA.
Wieczorem nie wyobrażam sobie pójścia spać w makijażu. Demakijaż to obowiązkowy punkt dbania o cerę, jego zaniedbania nie tłumaczy chyba właściwie nic, a przynajmniej bardzo mało rzeczy. Pójście spać bez demakijażu to grzech ciężki! Na dodatek nawet jak się z niego wyspowiadacie Wasza skóra Was z tego nie rozgrzeszy! Pamiętam jedną wycieczkę szkolną w liceum, rzeczy które zrobiły na mnie okropne wrażenie, i które bardzo dobrze pamiętam,  to to, że rozcięłam sobie kolano praktycznie do kości (może się zdarzyć), i to, że moja koleżanka z pokoju SPAŁA W MAKIJAŻU (to nigdy nie powinno się było zdarzyć!)
Jeśli chodzi o pielęgnację skóry nocą, to moje minimum to krem.
Używanie również peelingów i maseczek-choć w minimalnym wydaniu -uważam również za nieodzowne i niezbędne, ale o tym w oddzielnym poście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.