środa, 14 sierpnia 2013

Brązujący mus do ciała Bielenda ORZECH I BURSZTYN - recenzja


Kupiony ze względu na obietnice stopniowej opalenizny bez smug, fanką Bielendy jestem od dawna.


Skład:

Mus ma lekką konsystencję, pachnie przyjemnie nawet jak na balsamy stopniowo brązujące, że o samoopalaczach nie wspomnę (charakterystyczny swąd spalenizny :(
Kolor żółtawy.
Natychmiast rozświetla złotymi drobinkami, ale bardzo delikatnie, bo drobinki sa małe i nie jest ich dużo.
Opala - mnie z moją jasną karnacją nieźle opaliło już po pierwszym zastosowaniu. Jak na razie smug nie zaobserwowałam.
Bardzo przyjemny w stosowaniu. Trzeba tylko pamiętać by umyć wewnętrzną stronę dłoni :)
Kosmetyk delikatny, użyłam go również do twarzy, i nic złego się nie stało. Nie wiem czy bardzo dobrze nawilża, ale na pewno nie wysusza, nie podrażnia i nawilża skórę. Na mnie spełnia obietnice producenta.
Polecam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.