czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozświetlacz Wibo DIAMOND ILLUMINATOR i jak się on ma do MARY-LOU





Całkiem niedawno zdążyłam porównać różne rozświetlacze TUTAJ



a już zakupiłam kolejny - tenże. 

W kwestii porównywania go do MARY-LOU MANIZER przygotowałam dla Was serię poniższych zdjęć.
Zanim je zaprezentuję kilka słów ode mnie.
Czy zachwyty na jego temat są uzasadnione?
Tak, są. To dobry rozświetlacz, dający ładny efekt tafli. Do tego w dobrej cenie niecałych 9 zeta.
Rozświetlacz Wibo jest porównywany do MARY-LOU.  Czy może być do niego porównywany?
Tak, może.
Czy jest podobny?
Trochę.
Czy jest jego zamiennikiem/odpowiednikiem?
Nie, nie jest.
Wibo ma chłodniejszy odcień, a w konsystencji jest bardziej sypki, pudrowy.

Wnioski: kto szuka dobrego (równocześnie będącego tanim) rozświetlacza - może spokojnie zaopatrzyć się w Wibo. Kto szuka odpowiednika MARY-LOU (czyli nie ja, bo ja jeszcze nie zachorowałam na MARY-LOU, który wydaje mi się za żółty jak dla mnie) może być rozczarowany. Pytanie jest takie, jak ma się pragnienie posiadania MARY-LOU do gotowości wydania kwoty będącej jego ceną. Jeśli bardzo chcemy mieć MARY-LOU i jesteśmy na niego chore bądź jesteśmy gotowe zainwestować jego cenę - należy kupić MARY-LOU i nie szukać na siłę odpowiednika, bo każdy inny w porównaniu będzie miał jakieś ale i w końcu będzie nam groziło wydanie większych pieniędzy na osiem "odpowiedników" zamiast na jeden "oryginał", który by nas całkowicie usatysfakcjonował -  w tej kwestii zgadzam się zupełnie z Nails Tale, której dziękuję za użyczenie MARY-LOU.

A oto zdjęcia porównawcze. 
Żeby było jasne: mi bardzo podoba się rozświetlacz Wibo, i jestem z niego zadowolona oraz go polecam. Ale nie ma się co oszukiwać, że jest szaleńczo podobny do MARY-LOU, co zaraz ujrzycie:




- zdjęcia bez flesza:









- zdjęcia z fleszem:







22 komentarze:

  1. Bardzo lubię rozświetlacz z Wibo :) Każdy poprzednik miał brokat, czego strasznie nie lubiłam. Bardzo fajne porównanie :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) ja też jestem z niego zadowolona. To zerknij jeszcze do tego mojego poprzedniego porównania rozswietlaczy, do którego dałam linka, każdy z nich też nie ma brokatu :-)

      Usuń
  2. ja nie uzywam rozswietlaczy :) chociaz co raz czesciej o tym mysle, ze na impreze moglabym.. :D
    obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) no to ten kosmetyk jest dokonały do próbowania - do którego Cię zachęcam- zarówno ze względu na swoją cenę jak i jakość :) minimalizacja ryzyka i kosztów :)

      Usuń
  3. ano masz rację... Wibo ma inny odcień niż Mary Lou. Ja mam zamiar kupić ten z Wibo, tak po prostu. Bez poszukiwań odpowiednika Mary Lou :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano ma.... Czyli masz taką samą motywację co ja :-) Polecam Ci ten zakup :-)

      Usuń
  4. Wibo chyba trochę lepszy dla bladziochów:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja jak na razie z posiadanych przeze mnie rozświetlaczy sięgam najczęściej po "Maryśkę:, ale może to siła sugestii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak być :-) ważne, że Cię się podoba i jesteś z niego zadowolona , czyli w Twoim wypadku był to zakup sensowny :-)

      Usuń
  6. Dla takiego bladziocha jak ja to chyba nawet lepiej ten z Wibo by się sprawdzil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem tego samego zdania jeśli chodzi o mnie, też jestem blada :-)

      Usuń
  7. Miałam mary-lou, teraz używam gold highlightera z lovely i jestem zachwycona
    Ale mam ochotę jeszcze na ten :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam Silver Lovely, z którego jestem zadowolona i ktory jest nieco delikatniejszy niż Wibo. Słyszałam, że gold jest podobne do Mary Lou, ale nie widzialam ani jednej sztuki u mnie w Rossmannie, a teraz to już i Silver całkiem zniknęło z szafy Lovely...

      Usuń
  8. Super porównanie! Właśnie takiego szukałam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak mam być szczera to wibo podoba mi się bardziej ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Jutro mam zamiar dorwać ten z Wibo :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie potrafię się obsługiwać rozświetlaczem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wprawa czyni mistrza (choć ja się za takowego nie uważam), trzeba próbować :)

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.