piątek, 18 marca 2016

Pourlopowo KATOWICE: CAFE BYFYJ

Kolejny z moich pourlopowych (feriowych tym razem)  postów.




W zeszłym roku przedstawiałam fajne lokale w Katowicach i okolicach <klik> 





teraz byliśmy tylko w Katowicach - we wszystkich miejscach, o których wspominałam w tamtym poście (o których utrzymuję dobre zdanie)  oraz odkryliśmy jedno nowe (o tym później).



Miejsce, które wtedy było i nadal jest na  naszej trasie podczas pobytu w Katowicach, i w moim pojęciu zasługuje na oddzielnego posta to CAFE BYFYJ na Nikiszowcu.
Ciekawych początków mojej znajomości z tym lokalem lub np. wytłumaczenia słowa "byfyj' (ja go wcześniej nie znałam) odsyłam do tego wcześniejszego posta.

Podkreślam z całą mocą, że to miejsce, gdzie można bardzo dobrze zjeść (zarówno dania obiadowe jak i słodkości)
bowiem
na zdjęciach skupiłam się tylko na wystroju tego lokalu, który jest utrzymany w stylistyce, która absolutnie podbija moje serce i tworzy urzekającą atmosferę. Przy czym zauważyłam, że z pobytu na pobyt wystrój jest coraz bardziej spójny, czy raczej może ujednolicony, gdyż spójny był od początku - nawet lampy są teraz w kwiatowy deseń (niestety, nie było to do uchwycenia na moim aparacie). Lokal wciąż się rozwija, kwitnie - i to nie tylko deseniem w róże :) Wszechobecny motyw serduszek wynika z tego, że byliśmy tam w przededniu Walentynek.
Jeśli zdjęcia nie są najlepszej jakości to przepraszam, ale lepszej nie byłam w stanie osiągnąć moim aparatem. Poza tym było mi trudno fotografować uroki lokalu, gdyż nie był on przecież pusty, wprost przeciwnie, i musiałam się starać, by uchwycić kadry bez ludzi.
Miejsce, w którym Cafe Byfyj się znajduje - Nikiszowiec, to kolejny fascynujący katowicki temat i niezmiennie nas zachwycające jedyne w swoim rodzaju założenie architektoniczne, ale tutaj nie będę teraz rozwijała tego tamatu.
Wszystko to razem - z miłą obsługą tworzy miłą atmosferę tego lokalu.





Nie przedłużając, oto zdjęcia:




















Na koniec czas na miejsce w lokalu, które fotografuję, jeśli widzę tego celowość czyli: toaleta. Kiedyś przejmowałam się, że niektórzy z tego powodu  stwierdzą, że upadłam na głowę (mówiąc delikatnie), ale po obfotografowaniu tegoż przybytku przy okazji posta obiad u Fukiera <klik>w restauracji Magdy Gessler na warszawskiej Starówce stwierdzam, że w niektórych przypadkach jest to sensowne. Pomijając, że  to przecież bardzo praktyczna tematyka. Czemu chcę Wam pokazać toaletę w tym lokalu?
Oprócz uroczych detali, takich jak stołeczek z decoupage w róże czy aniołek na przewijaku można tam zobaczyć taką mnogość i wybór środków higienicznych, z których można skorzystać, jakiej nie spotkałam nigdzie indziej ( nigdzie. Ani u Fukiera, ani U Wierzynka, ani nigdzie.):











Na pewno znajdziemy się w Byfyju kiedy następnym razem będziemy w Katowicach. Wszystkim, którzy mają taką możliwość (my z racji ok. 400 km odległości od miejsca, w którym to piszę nie miewamy jej zbyt często, ale staramy się regularnie) polecam to miejsce!

9 komentarzy:

  1. Studiuję w Katowicach i nie wiem jak to możliwe, że nie znalazłam jeszcze tego miejsca :) jest cudnie, rozpływam się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to rzeczywiście..! koniecznie musisz tam wstąpić! :)

      Usuń
  2. Wiesz, ze w Katowicach byłam do tej pory jedynie przejazdem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie urzekły kiedy byłam tam pierwszy raz 5 lat temu, i teraz wracam tam co jakiś czas,niezbyt często, ale regularnie, byłam jak dotąd z 7 razy :)

      Usuń
  3. O losie jakie ciacha, wyglądają smakowicie.

    OdpowiedzUsuń
  4. o jak ładnie.. mam bliziutko, mogłabym się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak miło, mam niedaleko, a nie wiedziałam o tak uroczych miejscach :) Obserwuje i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.