piątek, 23 maja 2014

Ochrona przeciwsłoneczna twarzy, ciała i włosów



Wszystkie kosmetyki na powyższym zdjęciu należą do rodzaju tych, z których korzystam bez przerwy od pierwszych upałów aż do końca sierpnia. Wyjątek stanowi mgiełka Farmony, której zamieszczenie tu  jest jak na razie intencjonalne - tzn.  kiedyś jej używałam ot tak, jako odżywki, a teraz mam zamiar używać jej jako ochrony od słońca i w tym celu ją zakupiłam.
Z kosmetyków, w które zaopatrzyłam się na ten sezon ich rodzaje nie są dla mnie niczym nowym, bowiem od lat ich używam, natomiast jeśli chodzi o ten akurat konkretny kosmetyk to przed tym sezonem używałam tylko balsamu ochronnego Nivea (od jakiś minimum 3 lat).
Z przykrego doświadczenia (kiedy niestety wyszłam na słońce bez zaaplikowania filtrów) wiem, że te filtry działają. Może tego nie widać, kiedy się ich używa, ale kiedy się ich nie użyje - różnica dosłownie boli. I piecze. A czasem z powodu uczulenia wyskakują krosty i swędzi  :(
Jako, że posiadam fototyp chyba następny po albinosie (blada skóra, piegi, dużo znamion, włosy miedziany blond) jak widać na powyższym obrazku gdy przychodzą upały stawiam na ochronę przeciwsłoneczną. Pamiętam, że kiedyś - jeszcze nie tak dawno temu - nie było kremów z wysokim filtrem i przeciwzmarszczkowych jednocześnie, a te które były mazały się i zostawiały białe zacieki oraz nie nadawały się pod makijaż - ale te czasy już minęły, a z tego co zauważyłam seria ziaji, z której mam krem do twarzy ma w swojej ofercie nawet matujący krem z filtrem 50.
W dni pracy powyższy zestaw jest zestawem żelaznego minimum, do którego dołączam kosmetyki kolorowe, w najbardziej upalne dni wakacji staje się on zestawem maksimum (mało jest takich dni):  chodzi mi o te dni, kiedy człowiek się klei, ocieka potem, i jest mu właściwie wszystko jedno, byle było trochę chłodniej, a wszyscy naokoło też nie są za szczególnie wystylizowani  :) 
Ogólnie obowiązuje wtedy zasada jak najmniej kosmetyków, jak największa ochrona (czyli jak najwyższe filtry). Kiedyś na rynku były dostępne (odpowiednio droższe, bo im wyższy filtr tym wyższa cena) kosmetyki z filtrem 100 (taki kiedyś doradziła mi dermatolog), ale wycofano je, chyba z tego powodu, że ludzie myśleli, że wtedy są zupełnie chronieni przed słońcem. Tymczasem popełniamy błędy już przy aplikacji nakładając za małą warstwę kosmetyku, a potem nie powtarzamy aplikacji, wskutek czego filtry 100 robiły podobno więcej złego niż dobrego wprowadzając ludzi w błąd poniekąd na własne życzenie tychże ludzi.

Mój żelazny zestaw ochrony przeciwsłonecznej to:

- krem z filtrem 50+ do ciała
- krem z filtrem 50+ do twarzy
- pomadka z jak najwyższym filtrem

Zestaw na ten sezon:
Na zdjęciu od lewej:


olej arganowy Sahar

(w małym opakowaniu sprayu po innym oleju arganowym mam teraz przelany ten Sahar) używam go przeciw otarciom wewnętrznej strony ud gdy w upały chodzę w spódnicach ( wszystkie talki itp. jednak wysiadają przy oleju, a kto tak ma, wie jakie to niewygodne i bolesne takie otarcia :(
ok. 14 zł na Allegro

NIVEA
balsam ochronny na słońce
sun kids swim & play
SPF 50 +

nie jest najtańszy (ok.45 zł), ale sprawdził się nieraz, jest wodoodporny (nie tyle chodzi o wodę, co o pot)



ziaja przeciwzmarszczkowy krem do twarzy SPF 50+
kuracja ochronna UVA+UVB
lekka, wodoodporna formuła
skóra sucha, dojrzała
ok.14 zł




Farmona
mgiełka do włosów
nawilżająco - ochronna
jantar
ok. 14 zł
Tisane
suntime
pomadka ochronna UVA/UVB
SPF 30
ok. 8 zł (promocja z ok. 13zł)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.