czwartek, 27 sierpnia 2015

L'Oreal podkład NUDE MAGIQUE EAU DE TEINT 120 pure ivory



Kosmetyk użyczony mi przez Nails tale, która przywiozła go z Niemiec, bo u nas nie jest dostępny stacjonarnie. Czy to duża strata? O tym dalej. 


Urocza kampania reklamowa...


...podkreślająca lekkość produktu...


...jego młodzieńczość...


...i promowanie nowego gestu czyli potrząśnięcia przed użyciem...

gdyż...

ten podkład to kosmetyk całkowicie płynny, jak i np:


MAYBELLINE DREAM WONDER czy z zupełnie innej półki Dior NUDE AIR, a
porównanie omawianego tutaj podkładu i tego ostatniego znajdziecie w poście: Porównać nieporównywalne: Dior Nude Air De Teint- L`Oreal, Nude Magique Eau de Teint 


 Dla mnie pojawianie się podkładów o tej formule (na razie nie na naszym rynku) jest niechybnym  znakiem tego, że oto z mody na kremy BB i kremy CC idzie moda na płynne i lekkie podkłady.
- Czy to dobrze?
- Zależy kto pyta.


Najpierw: obietnice producenta.

Korzyści
Tradycyjna formuła podkładu zmieniona w lżejszą od wody dla uczucia no-makeup i perfekcyjnego wykończenia nude. Potrząśnij i odkryj na swoich palcach teksturę lżejszą niż woda, tak lekką jak piórko. Perfekcyjnie niewidoczny, widocznie perfekcyjny! Nasz idealny nude!
Innowacja
Nude Magique Eau de Teint ma nową rewolucyjną formułę zawierajacą 85% vanishing essence [może macie pomysł co to znaczy?] i lekkich olejków dla perfekcyjnej i lekkiej formuły-lżejszej nawet od wody!
Nowa welwetowa tekstura rozprowadza się  gładko po skórze pozostawiając ją perfekcyjnie pokrytą. Aplikuj ją jak perfumy! Potrząśnij, nanieś na palec i aplikuj.

Moje tłumaczenie z:
http://www.lorealparis.com.au/cosmetics/face/eau-de-teint-nude-magique-foundation-120-pure-ivory.aspx


Ten kolor to 120 pure ivory



Kosmetyk w uroczej, małej, kanciastej buteleczce z matowego szkła.
Bez aplikatora ("Aplikuj jak perfumy!")

Do perfum nawiązuje też jego nazwa bo tak jak  eau de parfum to perfumy, eau de toilette to woda toaletowa, tak eau de teint to, można powiedzieć, "woda podkładowa" :)
Z drugiej strony ta zmyślna nazwa nawiązuje zapewne do deklarowanej przez producenta lekkości tego kosmetyku.


 Pachnie przepięknie, choć nie potrafię Wam opisać jak.


Kolor jak na ivory to dosyć ciemny ( w buteleczce wygląda na bardzo jasny, ale już na mojej skórze - opalonej -mniej) jak to kosmetyki francuskich marek.





Ma lekką - wprost leistą, gładką, śliską konsystencję.

Aplikuje się bardzo przyjemnie i łatwo, kosmetyk natychmiast stapia się ze skórą, czy też może wtapia się w nią pozostawiając na buzi, niby filtr w jakimś programie czy aplikacji, cudowne jedwabiste wykończenie. Jestem nim absolutnie zachwycona.
Trwałość tego kosmetyku jest jak dla mnie bez zarzutu.


Zdjęcia.
Zdjęcia, niestety, NIE ODDAJĄ. Tzn. nie oddają tego, co ten podkład zrobił z moją buzią - pięknie zniwelował zaczerwienienia, wyrównał koloryt i zostawił na skórze cudowny, delikatny,  satynowy połysk.
A na zdjęciach, bądźmy szczerzy, różnica pomiędzy PRZED a PO jest niewielka, właściwie w stronę "żadna."




PRZED
PO




PRZED

PO


Wg mnie:
podkład ten sprawdzi się na pewno na cerach nie tłustych i bez dużych niedoskonałości do zatuszowania. Przy pojedynczych i niedużych  - wymaga użycia korektora. Na zdjęciach (w przeciwieństwie do efektu na żywo) mnie nie zachwyca, a więc nie radziłabym go na jakąś większą  imprezę zdjęciową typu wesele, ale na co dzień - jak najbardziej tak. Jest genialny i boleję nad tym, że na zdjęciach nie możecie tego jak należy zobaczyć... 

Na Allegro jest w tej chwili  dostępny w cenie ok. 24 zł, ale tylko dwa ciemne odcienie, zaś na iperfumy mamy duży wybór odcieni i cenę blisko 40 zł.
Obecnie mam podkład na teraz, a potem na jesień i zimę  zaopatrzę się w coś cięższego. Natomiast pamięć o tym kosmetyku zachowam do przedwiośnia i być może wtedy go kupię, jeśli w międzyczasie nic nie zachwyci mnie bardziej, bo jestem naprawdę pod dużym pozytywnym wrażeniem! 
Kolejny po moim MEGA VOLUME miss manga  świetny kosmetyk L'Oreal, którego nie wprowadzono na polski rynek, zupełnie nie wiem dlaczego.


UPDATE

09.09.2015

dołączam kilka zdjęć całej twarzy przed i po, może wtedy będzie lepiej widać to, o czym tu mówiłam:

 PRZED
PO





PRZED
PO


8 komentarzy:

  1. Prawdę mówiąc to na zdjęciach faktycznie nie robi spektakularnego wrażenia...aczkolwiek zaczerwienione miejsca delikatnie zniwelował. Niestety dla mnie raczej by się nie nadawał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna sprawa, bo chyba lepiej w tym przypadku, żeby zdjęcia były jednak bardziej oddalone, dawałoby to lepszy pogląd i ogląd... :) Może kiedyś go jeszcze pożyczę i pokażę w całym makijażu... :)

      Usuń
  2. Z tego co widzę to nie dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale myślę, że dla tych, co to lubią np. lekkie kremy BB. Wg mnie jest lepszy niż nieazjatyckie kremy BB (marek drogeryjnych, bo wyżej nie sprawdzałam)...

      Usuń
  3. na zdjęciach widac , że daje subtelne krycie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krycie subtelne, i jakiś taki satynowy, atłasowy, gładki połysk, a raczej wykończenie.... No lepsze byłyby też i zdjęcia bardziej z oddali może by uchwyciły ten efekt, który porównałabym do jakiegoś filtra w programie lub aplikacji... :)

      Usuń
  4. Tez go probowalam. Ale byl taki wodnisty ze jak mi niefortunnie na spodnie chlapnal to po 2 latach wciaz nie moge plamy wyprac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli konsystencja: wodnista. Pigmentacja i trwałość: zaje_ista... ;) Tak to jest z podkładami, noszone na twarzy zostają na ciuchach a już chlapnięte mogą zniszczyć ubranie... To się musiałaś do niego nabawić niechęci, choć ciekawi mnie, jak się sprawował na Twojej buzi... :)

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.