niedziela, 28 grudnia 2014

Mój uroczy kwartet czyli moje róże Bourjois:)

O różu pisałam już TUTAJ , a o jego aplikacji   TUTAJ i TUTAJ


Róż Bourjois to kultowy kosmetyk, chyba najbardziej identyfikowany z ta  marką produkt, pierwszy wypiekany róż w charakterystycznym okrągłym pudełeczku.





Ładne cacko. do wyboru do koloru.



Do tych róży mam sentyment, przed studniówką dostałam od Mamy róż w kolorze brun cuivre,  przez lata był to mój jedyny róż, używałam go przez całe studia i jeszcze po, razem ze 6-7 lat. (Tak!) Potem przed ślubem zakupiłam drugi róż, był to odcień ze złotymi drobinkami, nie pamiętam jaki, i jego też używałam kilka lat i był to mój jedyny róż. no a potem z sentymentu zakupiłam brun cuivre, dostała od Mamy moje ulubieńca 2014 (trafi do posta o tym tytule) czyli brun poudre. Z okazji tego, że szłam na wesele zakupiłam róż, który już dawno mi się podobał czyli  rose de jaspe, choć Pani ekspedientka zniechęcała mnie do tego odcienia, zdołała mnie zniechęcić do innego, jeszcze mniej pasującego do mnie, ale rose de jaspe sobie zakupiłam. w końcu na promocji w Rossmannie nabyłam niedawno rose pompon.
Róże te są mega wydajne i suche, twarde, zbite, co niektórym może się nie podobać.  Pachną przecudnie i mają dołączony pędzelek z włosia naturalnego.


Brun cuivre to ciepły odcień, rose de jaspe to róż z wyraźnym połyskiem, brun poudre jest najbardziej neutralny z nich, choć jest odcieniem ciepłym,  nadaje się do modelowania twarzy,   a rose pompon jest delikatniutkim jasnym różem.

Bez flesza



Wszystkie te kolory mają drobinki, przy czym najwięcej ich ma rose de jaspe, potem brun cuivre, brun poudre a najmniej rose pompon.



z fleszem






4 komentarze:

  1. Piękna kolekcja! Nie mam ani jednego ich różu, zawsze macam odcienie i nigdy nie mogę nic wybrać, wiecznie mam jakieś ,,ale".

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam je, mam 2 i planuje zakup kolejnych odcieni :) W życiu nie zdradzę ich z produktami innej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam odcień Helathy Mix. Trzymał się u mnie 3 godziny. Później zupełnie znikał. Oddałam go teściowej, która jest z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie sie nie sprawdzaly. Mialam lacznie 3 odcienie, 2 oddalam kolezance(nie wiem juz jakie to byly nawet, jeden to chyba lilac dor, albo cos w tym stylu, nie znam francuskiego), jeden mam dalej, ten co ty, Brun Cuirve, moim zdaniem najladniejszy(choc mi tez ponoc nie pasuja pomaranczowe, mam raczej rozowy odcien karnacji, bardzo, baaaardzo jasny). Pamietam ze po jakims czasie okropnie twardnialy te roze, strasznie ciezko sie z nimi pracowalo, nie chcialy sie nabierac, rozcierac, no ogolnie masakra. Kiedys chcialam po cos zrobic zdjecia jakies, mimo naprawde mocnego tarcia, na palec sie nabieraly minimalnie, a z palca na reke juz w ogole nie dalo sie ich przeniesc za cholere, jak ty zrobilas te swatche? Pigmentacja praktycznie tu nie istnieje, w przypadku kazdego odcienia. Kolory, mimo ze kazdy sie zachwyca nimi, to moim zdaniem tez nie sa jakies specjalne, zwykle roze z drobinkami, teraz mnostwo firm ma takie w ofertach. Ogolnie nigdy nie potrafilam zrozumiec skad ten hype i zachwyty nad tym produktem. Moze kiedys jak nic innego nie bylo(to naprawde bardzo stare roze, sa na rynku juz baardzo dlugo, nie wiem od kiedy dokladnie, ale na pewno pamietam je jeszcze z lat 90) nie bylo porownania, to wydawaly sie takie wspaniale, teraz czasy sie mocno zmienily, w dobie kapitalizmu moim zdaniem mocno gina w tle.

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Komentarze zawierające link nie będą publikowane.