niedziela, 30 października 2016

Cienie Glam Shadows - dwa makijaże nimi i moja opinia



Miałam  okazję wypróbować te cienie dzięki Nails tale, za co jej dziękuję.



Makijaż nr 1




Cieniami:







Makijaż nr 2



Cieniami:





 Pozostałe kosmetyki, których użyłam w obydwu makijażach:


BOURJOIS Blush 37 rose pompon<klik>

 Golden Rose sher shine stylko lipstick 30


MY SECRET face illuminator powder <klik>

MAYBELLINE dream lumi touch 01 ivory

INGRID ideaLUMI NUDE <klik>

My Secret big eye 2 in 1 pencil milk

CATRICE camouflage cream 010 ivory

RIMMEL LASTING FINISH POWDER 25 HR  FOUNDATION OO4 LIGHT HONEY

L'OREAL VOLUME MILLION LASHES fatale 

MAYBELLINE BROWdrama scultpting brow mascara medium brown





Moja opinia o cieniach Glam Shadows:

Mają ładne kolory. 
I to by było na tyle jeśli chodzi o plusy. Aha, no i ich urocze nazwy. Szkoda, że nie maluje się nazwami.
Minusy to: słaba pigmentacja, zlewanie się na oku w jeden kolor, słaba trwałość.
Na powiekach ogólnie prezentują się słabiej niż na swatchach.
Próbowałam nakładać je na bazę pod cienie, na białą kredkę, na czarną kredkę. Pędzlem i palcem. Efekt był zawsze taki sam: po nałożeniu dużej ilości było jakoś widać kolor, ale cztery kolory zlewały się w jedno. Jestem całkowicie zniechęcona do tych cieni. Pojedynczo mają co prawda ładne kolory, ale posiadanie cieni, których można używać jedynie pojedynczo moim zdaniem mija się z celem, kiedy można mieć cienie, których kolory są widoczne zarówno przy użyciu pojedynczo, jak i z innymi kolorami, no i nie trzeba nakładać ich w piętnastu warstwach by były widoczne. 
Ich cena - 12 zeta za sztukę jest przystępna, ale jako wydatek zbędna.
Nie zamierzam ich kupować, nie mam też ochoty na kolejne makijaże z ich udziałem.
Kuszą swoimi kolorami, to fakt, ale rozczarowują przy użytkowaniu.

A planujecie zakup?  Już je znacie? Jak się sprawują na Was? Macie jakieś patenty na posługiwanie się nimi?

EVREE REVITA PERILLA liftingujący krem do twarzy 40+




Już jakiś czas temu przez Internety przetoczyło się wiele recenzji produktów do twarz EVREE (najczęściej serii różanej 30+), w końcu i ja postanowiłam się zapoznać z kremem do twarzy tej marki, zwyczajowo zakupionym z serii dedykowanej kobietom starzym niż ja.
Na co liczyłam? Na bogaty, odżywczy krem, nadający się dla mojej normalnej/suchej cery zarówno na dzień jak i na noc.
Czy kosmetyk spełnił moje oczekiwania? Czytajcie dalej.


Informacje od producenta:
 



Skład:



Krem ma wyraźny, nieco mydlany, nie przeszkadzający mi zapach i zbitą, gładką, lśniącą konsystencję (zapewne przez dodatek olejku), nie jest tłusty i ciężki, a jedynie śliski i olejkowy:



Moim zdaniem:

nietypowo zacznę od końca czyli oceny - 6 stopniowej skali dałabym mu 4.
Na wiosnę i jesień skóra wysycha mi bardziej, i ten krem rozczarowal mnie, bo mimo obietnic producenta okazal się jednak za mało odżywczy dla mnie. Liczyłam na bogaty krem, również na noc, tymczasem dla mnie to co najwyżej krem na dzień pod makijaż i nie na porę, na którą akurat trafiło moje jego używanie czyli październik, bo nie zapobiegł suchym plackom na moich policzkach.
Co do zaczerwienień, to wydaje mi się, że rzeczywiście je zmniejsza.
Krem aplikuje się wchłania doskonale i szybko, nie jest wcale tłusty.
Doskonale sprawdził się na szyi i na dekolcie, a więc tam, gdzie nie przesusza mi się skóra - poprawił jej stan w tych okolicach.
Polecam go kobietom po 30-tce, które oczekują tego, co obiecuje im producent - przy czym przy skórze suchej jedynie na dzień, na noc przyda się coś o bogatszej konsystencji i bardziej odżywczego. 
Podsumowując: całkiem dobry krem, ale nie idealny dla mnie.


sobota, 29 października 2016

Makijaż na Haloween: LALKA/doll makeup

Lala.
Oto ostatni z moich haloweenowych makijaży w tym sezonie.
Muszę przyznać, że dopiero się rozkręcam, i zakładam, że powrócę z jakimiś propozycjami na karnawał.







Kosmetyki, których użyłam:



piątek, 28 października 2016

Rosyjski/ukraiński krem na dzień BIOKON 45+



 Jeden z moich kosmetycznych zakupów ze Lwowa <klik>


Informacje:

odmłodzenie+ nawilżenie
Krem wspomaga zachowanie naturalnego poziomu wilgoci w skórze oraz zapewnia skuteczną ochronę przed niekorzystnymi czynnikami środowiskowymi i niebezpiecznym działaniem promieniowania UV. Ze względu na naturalne składniki (wyciąg z magnolii, masło brzoskwini i olej z oliwek) krem poprawia napięcie i elastyczność skóry, zmniejsza powierzchnię i głębokość zmarszczek. Działanie wyciągu z liści oliwek ma na celu ochronę skóry i odmłodzenie kolagenu i elastyny przed uszkodzeniem. Pantenol wspomaga proces regeneracji i nawilża skórę głęboko.

Skład:



 Informacje w oryginale:


 



Więcej o kosmetykach tej marki na stronie: http://www.biokon.com/




Moim zdaniem krem ten:

 -  ma typowy, dość intensywny zapach kosmetyku z liśćmi oliwki w składzie,
- ma lekką konsystencję,
- jego bardzo lekka  konsystencja i delikatne działanie zadziwiają mnie jeśli wziąć pod uwagę że jest to krem dedykowany paniom po 45 roku życia,
- dla mnie jego działanie jest za delikatne, a do 45 r. ż. to jeszcze mi brakuje...,
- jeśli ktoś ma możliwość go zakupić (kosmetyki tej marki są dostępne i u nas w niektórych sklepach internetowych) polecam paniom ok. 30 r.ż. poszukującym lekkiego kremu na dzień, bazy pod makijaż,
- co do składu to ja nie jestem jakoś specjalnie przejęta i nastawiona tylko na super hiper naturalne składy więc może ktoś z Was powie mi, czy ten naprawdę jest taki naturalny, na jaki kreuje cała markę (zauważyłam, że to typowe dla naszych wschodnich sąsiadów)  producent?


czwartek, 27 października 2016

3 x NIE- KOSMETYKI KOLOROWE W FORMUŁACH, KTÓRYCH WIĘCEJ NIE KUPIĘ

Zniechęcona takimiż kosmetykami przeróżnych marek nie będę tu wymieniać jakiś konkretnych marek, a rodzaje kosmetyków, a raczej ich formuły, które całkiem i wielokrotnie się u mnie nie sprawdziły dlatego nie mam zamiaru ich więcej kupować.



Eyeliner w pisaku/flamastrze
Każdy był mega rozczarowaniem pod tytułem suchy od samego początku bądź wysychał raz dwa. Już to mi wystarczy by raz na zawsze skreślić - czerwonym flamastrem!  - ten rodzaj kosmetyku, ale mogę dodać, że niczym kreski nie wychodzą mi tak dobrze, jak eyelinerem w słoiczku  i skośnym syntetycznym pędzlem do eyelinera Inglot.



Puder w mozaice/paskach 
Raz się nabierze na pędzel kolory tak, raz owak., nic mi nie zagwarantuje, że w jednym makijażu nabiorę dwa razy na pędzel kolory w takim samym rozkładzie kolorystycznym - wiecie, o czym mówię mam nadzieję.



Róż w kremie/płynie
Każdy jak dotąd wypróbowany był na mnie mało widoczny i nietrwały. Dwie wady w zupełności wystarczające do tego, bym więcej nawet nie pomyślała o zakupie różu w kremie/płynie.



A Wy macie jakieś formuły kosmetyków na swojej czarnej liście?


środa, 26 października 2016

Makijaż na Haloween: SUGAR SKULL

Kolejny makijaż (właściwie charakteryzacja chyba) zainspirowany Haloween.




Chociaż w tzw. realu nie jestem osobą specjalnie świętującą Haloween, to jednak jego estetyka i motywy bardzo do mnie przemawiają, właściwie jak rok długi, nie tylko o tej jego porze...

Jako początkująca w te klocki widzę już, że pewne rzeczy mogłabym zrobić inaczej, tym niemniej przedstawiam Wam owoc moich starań, a z wyciągniętych wniosków skorzystam w przyszłości :)








 Kosmetyki, których użyłam:



wtorek, 25 października 2016

CATRICE HD LIQUID COVERAGE pierwsze wrażenia, swatche




Udało mi się wreszcie dorwać ten kosmetyk - i to tylko dlatego, że zagadałam ze sprzedawczynią w "Naturze",  która poszła i wyciągnęła z szuflady jedyną sztukę, jaka była na składzie - i to akurat w odcieniu, który chciałam kupić.

To odsłona kolejnej marki w temacie podkład płynny.

Kosmetyk w ładnej buteleczce z  matowego szkła, z pipetą.



Tym razem zdecydowałam się nie na kolor najjaśniejszy w ofercie, a drugi z kolei:




Jest to kolor wciąż jasny, ale ciemniejszy, mniej biały niż 010 i wyraźnie wpadający w różowe tony.


Porównanie koloru z kilkoma innymi podkładami, które mam an stanie:



Pierwsze wrażenia:

- płynny,
- porządnie kryjący - nie spotkałam jeszcze tak mocno kryjącego podkładu płynnego,
- porządnie matujący,
- nie robi efektu maski,
- może podkreślać suche skórki,
- trwałość OK,
- zostawia na buzi ładny efekt, jak na mnie to nie wymagający nawet pudru, na razie eksperymentuję z nim w tym temacie.


A Wy: upolowałyście ten kosmetyk? Znacie? Polujecie?

poniedziałek, 24 października 2016

Makijaż na Haloween: MROCZNA PENSJONARKA czyli wampirycznie :)

Kolejny motyw Haloweenowy, jak miałoby go zabraknąć u mnie, wychowanej na "Wywiadzie z wampirem" :)









Kosmetyki, których użyłam:




Mam na sobie:

- bluzka ELDAR
- kołnierzyk H&M

niedziela, 23 października 2016

APTECZKA AGAFII szampon dermatologiczny przeciw wypadaniu włosów



 Część moich kosmetycznych zakupów urlopowych #2 <klik>


Kosztował  mnie ok. 5 zeta za 300 ml. W drogerii internetowej widziałam go za... 19 zeta!

Cóż skusił mnie ceną, a przede wszystkim wyglądem:  mała (kto by powiedział, że mieszcząca 300 ml!) pękata flaszeczka  - nietypowa jak na szampon, w życiu nie widziałam wcześniej szamponu w takim opakowaniu,  a w środku płyn wyglądający jak - jak w ogóle całość tego opakowania i jego zawartości - płyn do mycia naczyń ... :)


Informacje od producenta:


Skład: Aqua, SodiumLaureth Sulfate, Cocamidopropyl, Betain, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Sodium Styrene/Acrylates Copolimer, Polyquaternium-10, Parfum,Saponaria Officinalis Root Extract, Acorus Calamus Root Extract, LinumSeed Oil, Citric Acid, Keratin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Nie macie pojęcia jak super jest przeczytać na opakowaniu coś, co się rozumie - co nie było mi dane podczas Kosmetycznych zakupów ze Lwowie <klik> :)

 
Szampon ma mydlany zapach, wspomniany wygląd płynu do mycia naczyń i mało poręczne otwarcie i dozowanie:



Wg mnie:

- bardzo dobrze spełnia swoją główną tzn. myjącą rolę, oczyszcza włosy i nie zostawia nawet moich -  z natury bardzo suchych  - skołtunionych,
- jest wydajny,
- po zużyciu połowy opakowania nie jestem pewna, czy działa przeciw wypadaniu włosów (choć wydaje mi się, że znajduję ich nieco mniej w sitku),
- łupieżu nie mam, więc trudno mi sprawdzić jego działanie przeciwłupieżowe,
-  po myciu tym szamponem włosy lepiej się układają i wyglądają i mają większa objętość,
- jestem z niego bardzo zadowolona,
- spokojnie POLECAM,  a już na pewno w cenie, w której ja go zakupiłam.

sobota, 22 października 2016

Bielenda BAWEŁNA 2-fazowy płyn do demakijażu oczu


Bielenda należy do moich ulubionych marek.

Dwufazówki Bielendy do demakijażu również sobie cenię.

O tym płynie czytałam już dawno, ale nigdzie nie mogłam go dostać. Wreszcie dorwałam go na promocji w Hebe (druga sztuka za 1 gr) i zakupiłam jedną sztukę sobie, a drugą koleżance. 

W tej chwili prawie go już denkowałam. Co o nim sądzę? O tym niżej.



Informacje od producenta, skład:




Wg mnie:

- skutecznie usuwa makijaż,
- nie podrażnia,
- nie wysusza skóry w okolicach oczu,
- nie wiem czy pomaga rzęsom, ale na pewno im nie szkodzi,
- kto lubi dwufazówki  skuteczne i delikatne to powinien być z niego w pełni zadowolony
ale
jak dla mnie lepszy jest jednak
Bielenda Awokado 2-fazowy płyn do demakijażu oczu <klik>
oraz mój obecny ulubieniec
BIELENDA NAWILŻAJĄCY 2-fazowy płyn do demakijażu oczu i ust OLEJEK MARULA <klik> 
( a obydwóch zdenkowałam już niezliczone ilości opakowań)
 które wymagają mniej tarcia i w ogóle nie migrują do moich wrażliwych oczu, zaś Bawełną musiałam mocno trzeć oczy, no i nieco właziła mi do nich (okropne wrażenie!)





piątek, 21 października 2016

Haloween makeup: SANTA MUERTE

Santa Muerte czyli Święta Śmierć jest obiektem meksykańskiego kultu śmieci.

Nie miejsce tu na religioznawcze czy etnograficzne wywody, dość powiedzieć, że to, co powstało w Meksyku z połączenia indiańskich wierzeń i katolicyzmu to totalny miszung, zupełny miszmasz. Bardzo daleki naszej kulturze i jawiący się w niej jako zupełne dziwactwo, pełen odlotMizeria. Szokująca również pod względem estetycznym.
Ów system owocuje równie - jak dla nas - szokującymi symbolami, istnym estetycznym survivalem będącym widoczną gołym okiem jego prostą wypadkową. A tam gdzie mowa o makabrze, kiczu i szmirze - tam ja,  kto czyta mnie dłużej to wie, że interesuję się tymi zagadnieniami, a już szczególnie, kiedy wszystkie w/w objawiają się połączone w jedno. Jak w postaci Santa Muerte.
Takiego makijażu nie wykonuję zbyt często (po prawdzie robiłam go pierwszy raz) , toteż już widzę pewne niedociągnięcia, ale  zdecydowałam się Wam go pokazać, ot jako pomysł na stylizację i zabawę konwencją.



Kosmetyki, których użyłam:




Mam na sobie:

- dwie chusty dupatta (secondhand),
- diadem ("chińczyk"),
- bluzka (secondhand),
- naszyjnik (TOP SHOP).